Monika 37cz-17 cdn

Monika 37cz-17 cdn

Wrócilam do nich zmarnowana po tej konnej wyprawie ,ta rozpustna Kaśka wyprowadzi mnie na złą droge.Ledwie mnie chłopaki zobaczyli na podwórku dłubiac przy naprawie kombajnu i od razu jego szwagier pyta sie czy nie skocze po piwka do sklepu ,słyszała to Lidka jego zona ,jak sie nie wstydzisz dziewczyna jest gosciem a wy po piwo ja wysyłacie .Dawaj kase mowi do męza a do mnie chodź pojedziemy samochem i jedziemy a pod sklepem obleżenie przerwa od zniw i chłopaki na piwko przyszli .teraz mnie sobie obejrzeli i co niektórzy pewnie w mleczrni mnie widzieli pare razy .Dla siebie browara z lodówki wziełam a ona sporo tego kupiła .Zmarnowana był a zblizał sie wieczór i pora na dojenie za chwile ,moje dupsko w skórzanym siodle ucierpiało a do tego dwóch facetów zaliczylam i niexle mi cipe przeorali bo mieli spore kutaski ,teraz tylko wypadało poleżec a nie pracowac .Trudno zabralam sie z jego siostrą do roboty a na koniec jej maz przyszdł pasze zadawac zwierzakom.Co tylko przez chwile jej nie bylo on juz mnie skubal za posladki i wsuwał reke pod sukienke .jeszcze by tego brakowało by zobaczyła to dopiero bedzie awantura.od razu mu powiedziałam ma sie odwalic bo powiem zonie.poskutkowało na szczescie i musiałam uwazac by nie byc z nim sama .Po zimnym piwku sie polepszyło wzielam prysznic i nie jadłam kolacji nawet bo nie miałam checi tylko walnelam sie naga na kanape nakrywajac kocem.Moja cipka była jeszcze raz taka a wargi grube jak by spuchniete od nadmiaru seksu i szorowania w siodle ,zasnełam a jego mama budzi mnie bo nie mogła znieść jak mogłam nic nie jeśc i na głodnego spać,naprawde nie jestem głodna i prosze sie nie martwic więc dali mi spokój ,zmęczona jestes i dlatego nic nie mozesz jeść mówiła .Była połowa cyklu a Bogus jakos nic mnie nie podlewał sperma i szczescie ,ze ci faceci na poziomie byli panijac nad soba i nie zostawili kropli spermy w srodku bo dopiero bym sie mogła dorobic brzucha .porzucilam pomysł ucieczki do domu bo jak to bedzie wygladać i co sobie pomysla.nastepnego dnia od rana na nogach z jego siostra doimy krowy i zawozimy mleko ,juz sama kierowałam duzym ciagnikiem i wystawiałam banki 20l na rampe bo akurat prawie na tym samym poziomie było a ona przelewała ,to ponad 300 litrów mleka czasem wiecej wiec spory wysiłek jak dla kobiet .podziwiali mnie dopytujac siostry skad ma taka pomoc i ciagnikiem jeżdżę,miałam gdzies jesli który na cwile co zobaczył pod krótka sukienka to niech on sie wstydzi a nie ja .jedyny problem to długie włosy i musiałam upinac by nie przeszkadzały ,kazdy wysilek to lało sie ze mnie jednak nie poddawałam sie a najgoze z widłam i nie szło z czego sie smiali bardzo bo nie tak trzymałam ale cieszyłam sie ,ze moge sie przydac .Tego dnia wyruszyli w pole kosic u siebie a póxniej u innych i szwagier z prasa pognał jak szufla podrzucił ciagniekiem wysypane zboze z grubsza a reszte ja z Lodka zgarnialismy recznie przenzyto i zmiatalismy do olbrzymiego boksu i do obiadu wyrobiłysmy sie spokojnie ,jej mama obiad uszykowała i zjadłam a ,ze On blisko kosił wie naszykowala mi i poszłam na piechote z obiadem i poczekałam jak zje i miałam okazje posiedziec w kombajnie i przyjrzec sie co do czego ,takie bydle az srah tak wysoko siedziec .Kiedy skończył powiedzial żebym cos zimnego ze sklepu przywiozła i podal nazwe napoju wiec wziełam rower i pognałam zaraz kupujac duze trzy butelki i schował sobie w mała tyrystyczna lodóweczke .Wszedzie wscibskie oczy facetów za mna błądziły a na poli kolejka do koszenia czekajacych z przyczepami.pierwszy tydzień jakos przetrzymałam ,zaczelismy zbierac kostki słomy belowane wiec ja powoli pojeżdzałam traktorem małym a na długa platworme o niskiej budowie tz. swojej roboty Lidka i chłopaki sasiada pomagali.dziwilam sie jka tu ludzie sa pomocni jeden drugiemu bo w naszym rejonie nikt nie pomoze bo woli polezać na trawce,wieczór znowu dojenie ale słome zebralismy z tg pola ,stodola to wielki hangar ja wtedy w swojej okolicy takich nie widziała bo w naszej okolicy to biedni ludzie majacy pare ha kazdy tylko.Mysle sobie skoro kombajn dla Bogusia wazniejszy to jego sprawa a przeciez tak bardzo chciał dziecka ze mną i jest okazja by znowu spróbowac .Kolejne dni pracowite były w polu a miedzy udami chwilami piane miałam tak ciagle upocona ,w czwarek zajrzała kasia i mówi mi dyskretnie ,ze umówila sie z facetami po drugiej stronie rozlewiska i chceli by mnie zabrała tez ,no nie wiem jak bedzie teraz jest co robic,nie martw sie ja juz sama to załatwie by ci dali troche oddechu ,ostatecznie na sobote to przełozyła mówiac musisz na koniec urlopu pojeździc jeszcze .Nie wiem czy to dobry pomysł jest a co na to twój mąż powie ,że zabieram ci czas ,maz ma co robic a nam sie troche wolnosci nalezy mówiła ,jesli tu sie troche wolnego znajdzie to tak a tak t widzisz jaki zapieprz.wszystko da sie zrobic ,krecilam jak mogłam by tylko nie iść do niej bo nie chciałam mieć znowu rozjeżdżanej cipy jak ostatnio a ci panowie mieli konkretny sprzet a jak dla panny to troche przykro zeby dawac sie tak rżnąć .Wieczorem jej marcinek sie zjawił i pyta dlaczego nie przychodze pojeździc na koniach ,nie mam czasu mówie duzo pracy jest ale pani starsz zaraz mówi jak masz ochote to idź bo nie mozesz sie zameczać na siłe ,ja to lubie bardzo i mi sie podoba tu .Dobra dobra nie wykrecaj sie tak robota.mialam ich dośc bo i marcin czychal zeby mnie dopaść jak wtedy no i nie wiem czy wie co ona knuje ale przeciez nie powiem bo nie mogę gdyz to nie moja sprawa ,ze ona sie puszcza dlazabawy.mialam tylko nadzieje ,ze jej plan nie wypali i zeby tak lało to sie uciesze jednak nic sie nie zanosiło na opady w sobote a dopiero w niedziele cała u siebie reszte bedzie kosił wiec bedzie sie działo dopiero i tak wyszło ,ze po odwiezieniu mleka z siostra przyszla kasia i mnie zabrala .niechetnie poszlam ale Lidka i jej mama nalegały a ja bałam sie powtórki z poprzednego tygodnia .Co taka jestes nieswoja zobaczysz jak bedzie super ale dowiesz sie na miejscu dopiero ,co knuła to nie wiedizałam ,poszlam bez majtek jak zwykle a tym razem jej meza nie było w podwórku bo tez gdzies wyruszył kombajnem a w placu jej rodzice byli .Teraz podstawiłam sobie stolek by wsiąść na ogiera a wczesniej dostał 4 kostki cuku z reki.na sama mysl sie bałam z nia ruszac bo naszykowala torbe jak na długi wyjazd i koce przywiazane do siodla……

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *