Młotkowa znajomość

Młotkowa znajomość

Miłość… hmm, żeby tak się zakochać, tak naprawdę. Poznać kogoś, kto pokochałby mnie, a ja pokochałabym jego. Zawsze o tym marzyłam. Nic nie było wtedy ważne, moja podświadomość działała na wyższych niż zwykle obrotach. Często leżąc na łóżku w pamięci rysowalam jego obraz. A on uśmiechał się do mnie i głaskał mnie po dłoniach. Był lipiec, postanowiłam wybrać się do dziadka, który mieszkał nad morzem.
Więc nie zastanawiając się długo, spakowałam walizki i ruszyłam w drogę. Było upalnie, kiedy dojechałam już na miejsce, oniemiałam z wrażenia. Było pięknie, tak cicho i spokojnie. Dni mijały, aż pewnego ranka dziadek poprosił mnie, bym wybrała się do sąsiada (który mieszkał tuż obok) i pożyczyła młotek. Zdziwiło mnie to, ale cóż, mus to mus. Przyodziałam zwiewną krótką sukienkę, błękitną jak moje oczy, rozpuściłam długie jasne włosy i zapukałam do drzwi sąsiada. Przekonana, że to starszy pan w sile wieku, oniemiałam z wrażenia na widok muskularnego młodzieńca z dziwną miną na mój widok.
– Słucham! – zapytał.
– Ja po młotek, a tak właściwie to dziadek… – zaśmiał się tylko i rzekł, a tak, to ta śliczna wnuczka dziadka, myślałem …
– Co pan myślał?
– Jaki pan! Filip jestem, a Ty?
– Justyna – odrzekłam.
A czy Justynka da się zaprosić dziś na ognisko, będą kiełbaski itd. Skrzywiłam się, a on, no to młotka nie będzie. No już dobrze, zgadzam się. Pomyślałam: co za palant, co on sobie wyobraża.
Dał mi ten młotek, a ja nie namyślając się długo, zaraz byłam na dziadka podwórku. Dziadek jak się okazało wszystkiemu się bacznie przyglądał i miał niezły ubaw.
Wieczorem Filip przyszedł po mnie i dziadka. Siedzieliśmy do nocy i nawet zaczęło mi się podobać. Dziadek szybko poszedł spać, a my zostaliśmy sami. Filip delikatnie przesuwał rękę po mojej szyi, potem niżej dotykał moich piersi, a ja nawet go nie odtrącałam. Zaczął mnie całować, delikatnie odpinając mój stanik i masując moje piersi brnął dalej. Ja odwzajemniałam jego pocałunki zdzierając wręcz z niego koszulę i spodnie. Kochaliśmy się namiętnie i długo. Był czuły, delikatny i odpowiedzialny, gdyż wyjął z kieszeni prezerwatywy (Durexa:)), czym mnie bardzo zaskoczył. Rano obudziłam się w domu u dziadka. Początkowo myślałam, że to tylko sen… ale dziadek budząc mnie opowiedział mi jak to mnie nad ranem Filip zaniósł na ramionach do domu.
I tak codziennie spotykaliśmy się aż do dnia mojego wyjazdu. Niestety nieuchronnie się on zbliżał. Kiedy odprowadzał mnie na pociąg, delikatnie mnie pocałował, a w ustach miał pierścionek zaręczynowy. O mało się nie udławiłam, byłam zła na niego, ale on jak zwykle uśmiechał się tylko… Wyjechałam na krótko, gdyż Filip poprosił mnie o rękę i chciał, żebym przeprowadziła się do niego. Miał duży dom z pięknym ogrodem i tarasem. No cóż, minęło od tego czasu już 5 lat, jesteśmy małżeństwem i zawsze wspominamy jak to połączył nas po prostu „młotek”;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *