Licealne przygody cz. 3: zabawa

Licealne przygody cz. 3: zabawa

Wcześniej umówili się, że niektóre pomysły odłożą do kolejnego spotkania. Zresztą, Wojtek sugerował im jeszcze inne zamiary wobec Joanny. Ustawili ją przed sobą, zsunęli spodnie i slipy. Penisy trzymali w dłoniach. Zbliżyli się do dziewczyny.

– Którego obciągniesz pierwszego? – Zbyszek nie zapominał o obraźliwym epitecie. Jej uwagę skierował na wybór penisa, a nie na wybór chłopaków. Joanna, klęcząc przed nimi, przyglądała się chwilę i już głową wskazywała wybrańca, gdy usłyszała głos Wojtka:

– Marek, wsadzaj w sukę – klasowy grubasek nie czekał dłużej na zachętę. Wepchnął penisa w jej usta i nieporadnie chwycił za głowę. Obfity brzuch ocierał się o twarz Joanny. Dziewczyna czuła się upokorzona takim partnerem. A o to im przecież chodziło… Poza tym chcieli stopniować emocje. Z rozbawieniem przyglądali się oryginalnej parce.

– Marek, spokojnie, to nie jest dupa jednorazowego użytku! – Wojtek szczerze obawiał się o stan dziewczyny po takim seksie.

– Nie urwij jej głowy!

– Ona ma jeszcze działać!

– Uważaj, bo będzie miała wstrząs mózgu! – koledzy dobrze bawili się jego nieporadnością.

Z kolei Marek wydawał się ignorować ich komentarze. Joanna, mimo niekorzystnej sytuacji, robiła wrażenie znużonej. Chłopak trzymał ją za włosy, jego wściekłość wzrosła, gdy zobaczył wyraz twarzy dziewczyny. A jego penis rósł… Marek coraz bardziej energicznie ruszał biodrami. Nagle partnerka zaczęła dławić się rosnącym członkiem, który już wypełniał jej usta. Dziewczyna dusiła się agresywnym zachowaniem chłopaka. Jeszcze chwila i trysnął. Chwilę później strużka spermy pociekła z kącika jej ust.

– Łykaj, suko! – żądali podnieceni widzowie. Markiem wstrząsnął silny dreszcz i kolejny obfity strumień spermy wpadł do ust Joanny.

– Tankuj do pełna! – werbalne wsparcie ze strony kolegów spodobało się chłopakowi. Kiedy napięcie zmalało, napawając się swoim sukcesem, powoli wysuwał się z ust dziewczyny.

– O, ty… – mówiący te słowa nie dokończył zdania. Zaskoczeni koledzy z niemym uznaniem patrzyli na długość penisa Marka. Na pewno przekraczał 20 cm. Imponował też grubością! Joanna ciężko oddychała i próbowała zlizać z warg i brody resztę spermy. Spojrzała na penisa i w duchu cieszyła się, że tego ma z głowy. Naiwna… Wreszcie Marek dostrzegł spojrzenia niekłamanego podziwu kolegów. Podążył za ich wzrokiem.

– Rodzice mi załatwili – skonstatował z pogodnym uśmiechem.

*

– Marek, pierwszy wchodzisz w jej dupę! Należy się tobie – Wojtek momentalnie docenił walory kolegi i już wiedział, jak zmęczyć ich zabawkę. Pozostali dwaj podeszli do Joanny i próbowali jednocześnie wcisnąć penisy w jej usta. Dziewczyna bez oporu przyjęła ich i starała się zaspokoić obydwu jednocześnie. Marek siedział na tapczanie i przyglądał się ich próbom. Bawili się jej piersiami, macając przez materiał. Na zmianę sięgali do jej krocza. Gospodarz nastawił głośniej muzykę i na biurku postawił napoje. Kiedy trójka była już znużona zabawą, polecił:

– Zdejmijcie kajdanki i kij – potem usiadł w fotelu. Podnieśli ją, wykonali polecenie. Potem jeden rozpiął do końca zamek sukienki, która spłynęła do nóg dziewczyny. Wyszła z niej, a Jacek rozpiął stanik. Zbyszek szarpnięciem obnażył jej piersi. Dziewczyna w odpowiedzi wyzywająco spojrzała w jego oczy. Wojtek gestem wolnej dłoni przywołał dziewczynę do siebie. W drugiej trzymał puszkę piwa.

– Siadaj – wskazał na sterczącego penisa.

– Ale… – Joanna niepewnie próbowała oponować.

– Daj spokój. Wiemy, że bierzesz tabletki – mruknął zirytowany, chwycił dziewczynę za sutek. Ta lekko cofnęła się. Ścisnął („O, ła, boli…”) i z lekkim uśmiechem, już bez oporu, przyciągnął Joannę do siebie. Drugą ręką, mokrą od śliny, nawilżył członek i czekał aż partnerka usiądzie na nim. Kiedy siadała, poczuła jak penis rozpycha ją, wypełnia. Wojtek poczuł jej ciepło. Podniecenie dziewczyny również rosło. Przymknęła oczy, dłonie oparła na jego ramionach, napięła mięśnie nóg… Po chwili zaczęła miarowo unosić się i opadać. Lewą dłonią chwycił ją za kark i dociskał podczas jazdy. W prawej trzymał puszkę piwa, którą oparł na biurku. Czasami podnosił ją do ust i patrzył na dziewczynę dosiadającą penisa. Jej piersi podskakiwały. Były pełne, sterczące, miały ładny kształt i spore sutki. Brodawki sterczały z podniecenia. Kiwał głową z aprobatą.

– Chcesz? – chłopak uniósł puszkę. Podniecona, otworzyła oczy, spojrzała i tylko pokiwała głową. Przytknął puszkę do jej ust, przechylił i pozwolił jej na kilka łyków. Potem odstawił puszkę na biurko. Patrzył jak skacze na nim. Powoli uwolnił kark. Joanna wyprostowała się, odchyliła głowę. Grzbietem dłoni sunął teraz po piersi, brzuchu, udzie i wreszcie ścisnął prawy pośladek. Chwycił też lewą rękę dziewczyny. – „Ma dupę, suka” – uśmiechnął się do swoich myśli. – „Gdyby nie była dziwką, to jej zdobycie byłoby nie lada sukcesem, a tak…” – pokiwał smętnie głową. Zbyszek, nie zważając na rozterki Wojtka, stanął obok fotela, tuż przy siedzącym koledze. Obok niego stał Jacek.

– Zbyniu… – Wojtek uniósł brwi. Rudy złapał dziewczynę za włosy, gwałtownie pociągnął w swoim kierunku i splunął w jej twarz. Tułowiem opadła na szeroki, miękki podłokietnik fotela, a piersią na ramię Wojtka. Szarpnęła się, próbowała odepchnąć rudzielca, protestować („Co ty wyprawiasz, zostaw mnie!”), ale Wojtek i Jacek już trzymali jej ręce. Zbyszek, trzymanym w dłoni sterczącym, nabrzmiałym penisem, energicznie rozmazywał ślinę po jej twarzy. Po chwili przerwał, wypuścił członek z ręki i uderzył blondynkę w twarz. Potem jeszcze raz. Zaskoczona razami, bezbronna, ze łzami w szeroko otwartych oczach tylko jęknęła i oszołomiona patrzyła na Zbyszka. Tymczasem Wojtek bawił się łechtaczką i podniecony obserwował jak jego penis wciąż znika w pochwie i pojawia się, znika i pojawia się…

– Otwórz usta i obciągaj – zażądał rudzielec i wepchnął nabrzmiały, z ciemnoczerwoną główką wilgotny członek w jej usta. – Spróbuj mnie ugryźć, to obijemy twój uroczy ryj – ostrzegł podniecony.

Kiedy poczuł, że dziewczyna zaczyna dławić się, wycofał się nieznacznie i zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Po kilku ruchach czynił to coraz energiczniej, szarpiąc jej włosy. Joanna pojękiwała, jej ślina zmieszana ze śluzem z penisa i łzami ściekała na dywan…

Nagi Marek, krążąc wokół kopulującej trójki, wykonał kolejną serię zdjęć. Jacek nawilżył palce i zaczął zagłębiać się w odbyt blondynki. Jej jęki znowu przybrały na sile. Po kilku minutach Jacek zamienił się miejscem ze Zbyszkiem. Najpierw kazał dziewczynie wylizać palce, którymi rozszerzał jej odbyt, potem czyste już palce wytarł w jej włosy, wsadził penisa do ust ‘zabawki’ i zaczął energicznie kopulować. Uderzał podbrzuszem w twarz dziewczyny, dociskał nos, głowę; szarpiąc za włosy, narzucał rytm. Długo tak mógł… Wojtek z przyjemnością obserwował podrygującą na nim dziewczynę.

*

Joanna, mimo poniżania i brutalności chłopaków, czuła podniecenie. Klasowi kochankowie nie imponowali jej umiejętnościami ani rozmiarami, no może poza Markiem, ale przecież odczuwała bodźce płynące aż od trzech kochanków jednocześnie. W jej głowie myśli i doznania mieszały się jak w tyglu. Wściekłość, zażenowanie, poniżenie, obrzydzenie… Jednak nie potrafiła oprzeć się rosnącemu podnieceniu. Nagle zorientowała się, że coś dzieje się za jej plecami. Nie mogła odwrócić głowy, ale dotarło do niej, że Wojtek mocniej chwycił ją za biodra. Poczuła rosnący ból. Jakby ktoś chciał rozerwać jej odbyt! Odwróciła nieco głowę… Największy penis w tym towarzystwie właśnie bezceremonialnie pchał się do jej drugiej dziurki.

– Marek, nie! Proszę! – w jej głosie błaganie mieszało się z podnieceniem. Kolejny raz oberwała w twarz.

– Liż, kurwo! – Jacek nie miał wątpliwości, co do profesji skrywanej przez Joasię. Polecenie wydane przez chłopaka, zmusiło ją do skupienia się na penisie.

Głowa, biodra i ręce dziewczyny tkwiły jak w imadłach, więc Marek miał ułatwione zadanie, a jego penis wyglądał jakby dopiero czekał na pierwszy wytrysk.

– Rozwal dupę kurwie. Zasłużyła – warknął podniecony Zbyszek. Marek powoli, ale stanowczo pokonywał kolejne centymetry odbytu… Joanna przestała pracować ustami, czekając aż Marek wejdzie i zacznie wycofywać się. Tłumiła jęki powodowane rozmiarami penisa.

– A ty, co? Przerwa? Do roboty, kurwo! – poleceniu podnieconego Jacka towarzyszyło kolejne uderzenie w twarz. Szarpnęła się, wypuszczając członek z ust. Chłopak drugą ręką chwycił ją za włosy i wolną dłonią znowu uderzył w policzek. Równocześnie Zbyszek kilka razy smagnął ją biczem po plecach i brzuchu. Słabła. Marek rytmicznie pracował w odbycie. Czuł szybko rosnące podniecenie, przyspieszył, mocniej zacisnął dłonie na biodrach tej suki… Kiedy skończył tryskać, pozostał w odbycie, czekając aż zmaleje podniecenie, ale koledzy nie pozwolili mu na zbyt długie kontemplowanie przyjemności.

– Stary, wypad – zarządził „Rudy” i zaraz zmienił Marka. Już po chwili rytmicznie rżnął dziewczynę, zachłannie trzymając ją za biodra. Najpierw powoli, potem coraz szybciej i mocniej. Nagle znieruchomiał, słuchając jęków dziewczyny. Po chwili znowu zaczął powoli. Podniecały go jej jęki. Szminka na ustach Joanny po razach ‘z liścia’ i seksie oralnym rozmazała się. Potargane włosy, rozmazana szminka, śluz we włosach i na twarzy suki, jej bezradne jęki… Coraz bardziej Zbyszkowi podobała się taka sytuacja i rosło jego podniecenie.

Grubasek w słowach Zbyszka jednak usłyszał nutę szacunku. Pewnym krokiem podszedł więc i stanął obok Jacka.

– Chcesz ją wyjebać z tej strony? – spytał ugodowo chłopak i poklepał ‘zabawkę’ po policzku. Marek zrozumiał, że właśnie stał się pełnoprawnym członkiem ich grupy.

– Nie – pokręcił głową. Naprawdę był wyczerpany. Zgarnął włosy blondynki i zaczął nimi wycierać penisa. Reszta powitała ten gest przytłumionym śmiechem. Protest dziewczyny, skutecznie zagłuszany członkiem wypełniającym jej usta, zignorowali.

Teraz Wojtek zarządził zmianę. Zbyszek ściągnął dziewczynę do parteru. Klęczała, opierając dłonie o podłogę i rozglądając się z niepokojem. Gospodarz podszedł do niej od tyłu i stojąc w sporym rozkroku, gwałtownie wsadził penisa do odbytu. Joanna zareagowała przeciągłym wyciem i opadła na łokcie. Z odbytu pociekło trochę ubitej spermy.

– Jak na tak wyrobioną dziwkę, to jesteś strasznie hałaśliwa – Wojtek był zdegustowany. Wszedł już dość głęboko, powoli wpychał resztę. – No, kto następny? – odwrócił się do kolegów. Jacek ukląkł i wsadził penisa do pochwy. – Tak jeszcze nie ruchałem – spojrzał na kolegów z zadowoleniem. Rytmicznie zaczęli posuwać swoją własność. Marek podszedł od przodu, usiadł na dywanie, szeroko rozstawił nogi, chwycił brudne włosy dziewczyny. – Liż mi jaja, dziwko – polecił. W milczeniu spełniła polecenie, opierając czoło o jego obwisły brzuch i członek.

Dwa penisy trafiały jak należy i, wbrew swojej woli, ponownie zaczynała odczuwać podniecenie. Po chwili głośno stękała. Podniecenie rosło, dźwięki zaczęły tracić ostrość i docierały jak przez mgłę, w brzuchu poczuła motylki, mrowienie w podbrzuszu. Już nie kontrolowała własnego głosu, który przeszedł w jęki, a potem w wycie. Dochodziła…

Pierwszy wyszedł Jacek. Wojtek nieco później. Marek odsunął się od Joanny, a ta zaczęła zapamiętale, jakby w rewanżu, lizać podstawionego sterczącego penisa Wojtka. – Tak zachowuje się dobrze wyruchana kurwa – uśmiechnął się do kolegów. Odepchnął jej głowę, zmęczona dziewczyna osunęła się na dywan z westchnieniem ulgi. Zamknęła oczy.

*

Zabawa dobiegała końca. Wszyscy czterej byli nadzy, Joanna spółkowała w samych pończochach, ciała wszystkich były mokre od potu. Przed chwilą Jacek spuścił się w usta blondynki. Ta zachłannie połknęła całą porcję spermy. Wojtek chwycił dziewczynę za włosy i zaciągnął obok fotela. Krzyknęła z bólu.

– Widzisz? – wskazał na plamę śluzu i spermy. – Zliż to – polecił ostro, a widząc protest w oczach klęczącej dziewczyny, uderzył ją w twarz. Opadła na ręce. Sam stanął za nią, wsadził penisa do pochwy i zaczął energicznie ruszać biodrami. Joanna pochyliła się pod naporem bioder, skłoniła głowę i zaczęła delikatnie zlizywać ciecz z dywanu.

– Zbyszek, pomóż jej – polecił zirytowany Wojtek.

– A ha – chłopak gorliwie skinął głową, odstawił piwo i podszedł do dziewczyny. Pochylił się, splunął na plamę i wyprostował się. – Liż do czysta, kurwo – warknął; po czym stopą ustawił jej głowę: twarzą do włosia dywanu i nacisnął. Teraz miała twarz dociśniętą do dywanu i zanurzała ją w cieczy, którą gorliwie wylizywała. Nagle poczuła, że coś kapie na jej twarz. To Wojtek błyskawicznie wyszedł z niej i zdążył wytrysnąć. Jego miejsce zajął Zbyszek. Po kilku mocnych ruchach w odbycie, okraszonych jękami i błagalnym „proszę, proszę” bezradnej dziewczyny, gwałtownie wszedł do pochwy i po chwili powtórzył wyczyn kolegi. Potem, jak rasową klacz, poklepał Joannę po pupie i wytarł penisa w jej włosy. Wszyscy wesoło komentowali szybkie orgazmy, patrząc z rozbawieniem i satysfakcją na pokorną blondynkę, posłusznie liżącą wilgotny dywan.

*

Po prysznicu wróciła do nich boso, owinięta tylko w ręcznik. Czekała na nią szklanka wody mineralnej. Wszyscy czterej siedzieli nago, popijali piwo, rozmawiali o jakichś meczach. Przy oknie robiła sobie oczy, korzystając z lusterka, wcześniej wytarła włosy. Na jej widok zmęczone penisy lekko drgnęły.

– Przyjdziesz za tydzień – to brzmiało jak stwierdzenie faktu, a nie propozycja do rozważenia. Joanna inaczej to zrozumiała.

– Jeszcze zobaczymy. Przecież mam swoje plany – odburknęła, nachylając się do lusterka ustawionego na parapecie i poprawiając makijaż.

Nie spodziewała się takiej reakcji. Wojtek rzucił polecenie i doskoczył do niej. Lewą ręką szarpnął za włosy, prawą zerwał ręcznik. Dziewczyna, zaskoczona gwałtownością reakcji, próbowała utrzymać równowagę i sięgnąć po ręcznik, aby zakryć nagie ciało, kiedy cztery pary rąk już niosły ją do łazienki. Zdezorientowana, gwałtownie szamotała się, krzyczała, ale trzymali ją mocno. Nie wiedziała, co zrobią, ale przeczucie podpowiadało surową karę.

– „Niagara”! – wesoło zarządził gospodarz. Usłyszała rechot i po chwili klęczała przy muszli klozetowej, przyciskana przez zbyt wiele rąk. Jej ręce wykręcono do tyłu. Deska sedesowa została podniesiona.

– Nie! Zostawcie mnie! Puśćcie! Błagam! Powie… – W pół słowa głowa Joanny zniknęła w muszli i rozbiła taflę wody. Za chwilę poczuła gwałtowny ruch wody po naciśnięciu spłuczki. Jednocześnie anonimowe palce drapały łechtaczkę, po chwili ciągnęły i skręcały wargi sromowe. Ból był nie do wytrzymania, chciała krzyczeć, ale zdobyła się jedynie na próbę podniesienia głowy ponad lustro wody. Czyjeś dłonie mocniej nacisnęły jej głowę. Ostatkiem woli wytrzymała do końca spływu strumienia. Słabła, a potrzebowała powietrza! – „Uduszę się!” – panikowała. Świadomość picia wody z muszli napawała ją obrzydzeniem. Dziewczynie zbierało się na wymioty. „Mam wymiotować na twarz?” – przemknęło jej przez myśl. „Oddychać! Oddychać!” – tylko o tym myślała. Zrezygnowana, półprzytomna już zaczęła otwierać usta, gdy nagle ktoś brutalnie szarpnął ją za włosy i wyciągnął głowę z muszli.

– Powtórka? – usłyszała pytanie, kiedy łapczywie łykała powietrze szeroko otwartymi ustami.

– Nie! – głośno zaprotestowała między kolejnymi haustami powietrza. Cała czwórka niemal równocześnie spojrzała na siebie z rozbawieniem, bo pytanie nie było skierowane do niej.

– No, to jeszcze 30 sekund nauki nurkowania dla blond-karpia – po tych słowach Wojtka wzięła ostatni głęboki oddech i jej głowa znowu została wciśnięta do muszli. Chwilę później poczuła opadający strumień wody. Nie szarpała się. Liczyła sekundy. Wyciągnęli ją po pół minucie. Ledwo wytrzymała. Była tak wyczerpana, że nawet nie otwierała oczu, kiedy wycierano jej włosy, twarz i zanoszono do pokoju.

*

Półprzytomna odpoczywała, leżąc bez ruchu na tapczanie. Zapadła w krótką drzemkę, a kiedy obudziła się, dwóch chłopaków po kolei weszło w nią, uznając, że jeszcze mogą, a ona nadaje się do użytku. Ich komentarze docierały do niej jak przez mgłę. Nie wiedziała, który z nich był pierwszym, ani kto brał ją jako drugi… Kiedy wreszcie zaczęła dochodzić do siebie, czuła tylko jak strużka spermy wydostaje się z pochwy i leniwie spływa po wewnętrznej stronie uda.

– Czy teraz rozumiesz, że masz wykonywać polecenia, dziwko? – padło pytanie.

– Tak – wyszeptała, otwierając oczy.

– Zrozum, płacimy ci spokojem w szkole i dyskrecją za twoje usługi – cierpliwie wyjaśniał Wojtek. – A teraz ubierz się i znikaj. I za tydzień o tej samej porze – przypomniał. Znowu uśmiechał się.

Nie pozwolili jej wyjść do innego pokoju. Wszyscy siedzieli i patrzyli na ubierającą się dziewczynę jak na poskromioną zdobycz. Ba, patrzyli na swoją własność! I w świetnych humorach wulgarnie komentowali jej stan („Wyglądasz jakby koń cię wyjebał”), garderobę („Widzisz suko? Ciuszki masz w całości. Warto było szarpać się?”) i rozważali jej wygląd na kolejnym spotkaniu („Suko, daruj sobie stringi i stanik”, „Jesteś do jebania, a nie do rozbierania”, „Pończochy, szpilki i ubierz coś ekstra, zrobimy fajne fotki”). Niektóre pomysły komentowali wybuchami śmiechu. Nerwowość ubierającej się koleżanki dodawała im odwagi i padały kolejne propozycje.

– Włożysz korek do dupy? – spytał zaciekawiony Jacek. Nie doczekał się żadnej reakcji.

– Aśka, może przekłujesz wargi sromowe? – to Marek wpadł na ten pomysł.

– Ooo – koledzy spojrzeli na niego z uznaniem. Joasia była wystraszona. Do czego jeszcze mogli ją zmusić? Podszedł Wojtek.

– Wiesz, to nie jest wcale taki zły pomysł – uśmiechnął się i poklepał ją po tyłku. Podstawił jej krzesło i postawił lusterko na parapecie. Usiadła. Pospiesznie i z trudem poprawiała makijaż. Jej ręce drżały. Inni głośno zastanawiali się, kto jeszcze zdążyłby wyruchać dupę zanim wyjdzie? Marek i Zbyszek mieli ochotę. Marek rozkręcił się i rozgadał po udanym seksie. Opowiadał o pomysłach z kajdankami i podwieszaniem na linkach. Koledzy wydawali się zainteresowani pomysłami. Wojtek nachylił się do ucha przestraszonej ‘zabawki’.

*

Do wyjścia prowadził ją Zbyszek. Sam zaofiarował się. Opuszczając mieszkanie, otworzyła drzwi i wtedy poczuła solidnego kopniaka w tyłek. Siła uderzenia wypchnęła ją gwałtownie za próg. Mimo szpilek, utrzymała równowagę; z rosnącą wściekłością odwróciła się szybko, gotowa zaatakować napastnika. Ale jedynie przez chwilę widziała rozbawioną twarz „Rudego” i jego bezgłośne „pa, pa”, zanim zatrzasnęły się drzwi. Łzy napłynęły jej do oczu, kiedy dobiegł ją śmiech rudzielca i podniesiony głos relacjonujący to zdarzenie. Bezsilna, łkająca, wycierając chusteczką łzy, schodziła schodami – nie chciała, żeby ktoś zobaczył ją w windzie w takim stanie.

Lubiła być upokarzana, czasami nawet opluwana, bita (ale w granicach rozsądku), jednak tylko podczas seksu i na ustalonych przez nią zasadach. Miała spore doświadczenie. Nie był jej obcy BDSM, seks grupowy. Kiedyś nakłoniono ją do zabawy z kotkiem. Zawsze odbywało się to za jej zgodą i na ogół uwieńczone było fajnym prezentem, ewentualnie ustaloną wcześniej kwotą. A ci czterej? Nie lubiła ich. Nie podobali się jej. W zasadzie traktowała ich jak powietrze. Jak zepsute powietrze. A oni? Oni zgwałcili ją! Zrobili z niej szmatę! Szantażowali! I stała się ich ‘zabawką’, kurwą… „Może – myślała jeszcze z nadzieją – w zamian za spokój, dam im którąś z koleżanek?” Też musiała coś z tego mieć.

I dlatego teraz intensywnie zastanawiała się nad propozycją Wojtka.

*

Była bardzo zmęczona. Stała na ‘miękki’ nogach, chwiała się. Włosy w nieładzie, spocona i lekko przygarbiona, sukienka pognieciona, makijaż nadal wymagał poprawienia. – „Wygląda jak zużyta kurwa” – tak dosadnie Zbyszek podsumował jej wygląd.

Do domu wracała obolała i otumaniona. Chciała przemyśleć wszystko raz jeszcze. Miało być zupełnie inaczej! A ostatecznie posłusznie zgodziła się na ich warunki. I została brutalnie zerżnięta. W tej sytuacji nawet nie prosiła o film. Prawdę powiedziawszy, zapomniała o nim. Po co jej teraz? Dzisiaj nagrali nowy i zrobili tyle zdjęć, że tamten film to tylko marny dodatek… Miała przyjść w następną sobotę o tej samej porze. – „Nie musisz za dużo wkładać na siebie” – to było jedno z głównych zaleceń. I miało być inaczej. Niczego więcej nie zdołała dowiedzieć się. W trakcie ubierania się, ktoś zaproponował psa do następnej zabawy z Aśką. – „Mam tresowanego doga, gdybyście zaczęli szukać” – Zbyszek głośno zaoferował się jako pierwszy i patrzył wyzywająco w jej kierunku, ale potraktowała to jedynie jako kolejną próbę zastraszenia. A jednak bała się, że chodziło o taką zabawę. Nie o takich pomysłach zdążyła się nasłuchać. Kilka innych widziała…

*

A teraz jej głowę coraz bardziej zaprzątał pomysł, który Wojtek wyjawił tuż przed pożegnaniem. Chcieli zrewanżować się za dzisiejsze spotkanie i skompromitować macochę Aśki. I to w jej obecności! Nie lubiła jej, wręcz nienawidziła. Wiedziała, że wyszła za jej ojca tylko dla pieniędzy, pozycji w mieście i stylu życia, który gwarantował. Joanna bezkrytycznie kochała swoją mamę, która odeszła z innym, ją zostawiając ojcu. Jednak po decyzji sądu, nie domagała się spotkań z córką. Joanna chciała zemścić się na macosze – dla niej nadal i na zawsze – obcej kobiecie, obarczając ją (niesłusznie, zresztą) winą za rozpad małżeństwa jej rodziców. Chciała zemścić się, zanim wyjedzie na studia i ostatecznie pożegna rodzinne miasto.

Cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *