Klasowy wypad

Klasowy wypad

W szkole pracuję od dobrych kilku lat. Jak na swoją 40-stkę czuję się w duszy młoda i może dlatego mam dobry kontakt z młodzieżą. Pod koniec roku szkolnego zostałam poproszona przez 2 klasę liceum aby jechać z nimi jako drugi opiekun na 3 dni nad jezioro. Zgodziłam się gdyż klasa fajna i wychowawczyni też. Trafiliśmy do malowniczo położonego ośrodka składającego się z kilku domków. Popołudnie było upalne więc po szybkim rozlokowaniu udaliśmy się na kąpielisko, na którym byliśmy aż do kolacji. Wieczorkiem skupiliśmy się na ognisku, któremu towarzyszyło mnóstwo żartów, opowieści dziwnej treści i przyśpiewek mniej i bardziej banalnej treści! Było wesoło, na luzie. Ale upał i szaleństwo w wodzie sprawiły, że towarzystwo zmęczone szybko się wykruszało do spania. Koleżanka opiekunka też długo nie posiedziała. Ja natomiast wytrwałam do ostatniego ucznia, przeszłam się potem kontrolnie po domkach i po stwierdzeniu, że jest wszystko dobrze udałam się na pomost, z którego dobrze widziałam ośrodek. Mając wszystko pod kontrolą delektowałam się ciszą i pięknem otaczającej przyrody oświetlonej niesamowitym blaskiem księżyca. W pewnym momencie dostrzegłam zbliżającą się w moją stronę męską postać, która okazała się z bliska jednym z uczniów. Powiedział, że nie może zasnąć i spytał czy może się przysiąść? Zgodziłam się i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym do momentu, kiedy zapytał, czy zdaję sobie sprawę jaką atrakcyjną i seksowną kobietą jestem i że pobudzam wyobraźnię większości kumpli z jego klasy? W pierwszej chwili mnie zatkało. Spróbowałam obrócić to w żart, zmienić temat ale on nie odpuszczał. Jego niski, zrównoważony, poważny głos zasypywał mnie w niebanalny sposób wykwintnymi komplementami podbudowującymi moje poczucie kobiecości. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Mąż od dawna nie okazywał mi czułości, adoracji i już zapomniałam co to jest seks. Poczułam przypływ dziwnego podniecenia. Nastąpiła chwila ciszy. On patrzył na mnie a ja uciekałam wzrokiem zawstydzona jak małolata, kombinując jak się wymiksować z tej krępującej sytuacji. Po chwili jednak dopadła mnie smutna refleksja dotycząca mojego związku małżeńskiego. Chyba było to wystarczająco widoczne aby wywołać reakcję mojego towarzysza, który z troską w głosie stwierdził, że nie warto się smucić i chciałby mnie przytulić jeżeli może. Uśmiechnęłam się i zaakceptowałam propozycję. Ku mojemu zaskoczeniu nie zafundował mi typowego misiaka-przytulaka ale usiadł za mną lokując moją pupę między swoimi nogami, a rękoma objął mnie tak, jakby chciał mnie całą otulić. Boże….nawet nie wiedziałam jak bardzo mi brakowało takiego uczucia czułości i bezpieczeństwa w ramionach mężczyzny. Poczułam się cudownie. Chłonęłam każdą sekundę tego stanu z taką mocą, jakbym chciała zrobić zapas do końca życia. Trwało to jakiś czas do momentu gdy…. poczułam jego usta na mojej szyi. Przeszło mi przez myśl aby się obruszyć i zganić małolata ale przyjemność jaką poczułam była silniejsza. Wydałam z siebie delikatny jęk, oddech przyśpieszył, motylki w brzuchu się obudziły. Mój młody towarzysz najwidoczniej potrafił już czytać reakcje kobiety i potraktował to jak przyzwolenie na więcej. Cudownie, delikatnie muskał ustami i językiem moją szyję, uszy, wrażliwą skórę okolicy obojczyka… Czułam wzrastające podniecenie i coraz większą wilgoć między nogami. Sięgnął do moich piersi bardzo delikatnie głaszcząc je przez bluzkę i cienki stanik. Przestraszyłam się tego doznania, które coraz bardziej zaczynało opanowywać moje ciało i oszałamiać umysł. Wiedziałam, że jeżeli teraz tego nie przerwę to później już nie będę miała na to siły. Chwilą przebłysku umysłu, półgłosem, jakby sama siebie zapytałam co ja robię? i że to jakiś obłęd! A on mi to, że to nie obłęd tylko rozkosz i prosi mnie abym przed tym nie uciekała, że marzył o tym od dawna aby mi ją dać, że uwielbia słyszeć moje podniecenie, czuć zapach mojej skóry…. No i było już po mnie! Puściły mi wszelkie blokady i totalnie się poddałam. Jedna jego ręka została na mojej piersi. Druga przesuwała się w dół brzucha muskając każdy centymetr na swojej drodze. Zatrzymał się na podbrzuszu i zaczął delikatnie, systematycznie je uciskać. Kolejna silniejsza fala przyjemności zalała moje ciało. Po chwili przesunął dłoń niżej i przez cienkie spodnie zaczął drażnić moją muszelkę… Czułam też jak z tyłu napiera na mnie już mocno nabrzmiały jego członek. Ta świadomość, że jestem pieszczona przez 18-latka, który mnie pożąda….mnie…. Odwróciłam się twarzą do niego i zaczęliśmy się namiętnie całować. Ręką sięgnełam do jego twardego krocza i zaczęłam masować. Ułożył mnie na plecach, a sam położył się na mnie trzymając moje ręce mocno ponad głową, obsypując całą moją twarz namiętnymi pocałunkami. Potem uwolnił moje ręce, podciągnął w górę bluzkę i stanik, rękoma, językiem, ustami pieścił moje piersi, potem brzuch. Ja rękoma głaskałam jego kark, uszy i głowę przemieszczającą się coraz niżej mojego tułowia aż do bioder. Ściągnął mi spodnie i majtki, a następnie zagłębił się paluszkami w okolice mojej muszelki wydając z siebie uroczy jęk satysfakcji na ilość soczku, który tam zastał. Byłam już niesamowicie podniecona. Nie wiem jak długo pieścił mnie w ten sposób bo czas nie istniał. Kiedy poczułam jego język na mojej łechtaczce, przy tak ogromnym rozpaleniu zmysłów, nie potrzeba było długo czekać na wybuch wspaniałego orgazmu, który rozsadzał każdą komórkę mojego ciała i umysłu! Z trudem powstrzymywałam krzyk rozkoszy chociaż przez lata miałam już wprawę w cichym zaspokajaniu swoich potrzeb. Odleciałam przez chwilę do innego wymiaru. Nigdy wcześniej nie czułam takiej rozkoszy. Kiedy wróciłam do świata postanowiłam odwdzięczyć się mojemu rozkoszodawcy. Zaczęłam pieścić go od głowy, szyi, sutków, dłoni, brzucha aż do uwolnienia dużego, gorącego, aksamitnego penisa. Złapałam go jedną ręką przemieszczając napletek w dół i w górę, druga moja ręka pieściła jego jądra, a język na wszelkie możliwe sposoby drażnił jego żolądź…. Kiedy poczułam, że dochodzi, wzięłam go w usta i ruchem obciągająco-ssącym doprowadziłam do erupcji lawy spermy w moich ustach. Teraz odleciał w inny świat mój młody towarzysz. Chwilę potrwało zanim wrócił. Utulił mnie rozkosznie dziękując za wspaniałe doznania, których nigdy nie zapomni. Chciałam aby czas się zatrzymał w tym momencie ale z daleka dostrzegłam, że więcej podopiecznych ma problem ze spaniem i trzeba wracać do rzeczywistości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *