Jeziorko

Jeziorko

Minęło już trochę czasu od wieczoru, który opisałem w „Spotkaniu integracyjnym”. Mój romans z Agnieszką trwał w najlepsze, spędzałem z nią gorące wieczory i noce. Jednak nie dawało mi spokoju wspomnienie o Bożence i chwilach z nią spędzonych tamtego wieczoru. Spotykałem ją co prawda od czasu do czasu ale nie miałem okazji dłużej z nią porozmawiać. Ot były to zdawkowe pozdrowienia w rodzaju: …Cześć, jak leci?….. – zwłaszcza, że jakoś nigdy nie byliśmy sami. Nie przejawiała zresztą specjalnej ochoty na rozmowę ze mną, tak jakby tamte chwile to był przypadkowy, jednorazowy wyskok.
Zdziwiłem się więc spotykając ją kilka dni temu, na korytarzu z telefonem przy uchu. Była jakoś przygaszona jakby zmartwiona. Zagadnąłem ją, popatrzyła na mnie smutnymi oczami taka jakaś rozkojarzona. ….Co się stało? …. Ach szkoda gadać, moja córka miała dzisiaj wyjechać na obóz do Francji razem ze szkołą tańca, do której chodzi ale chyba nic z tego nie będzie. Ojciec miał ją zawieźć na punkt zbiórki ale właśnie dowiedziałam się że znowu jest pijany i ma wszystko gdzieś…. Obdzwoniłam paru znajomych i nic mi się nie udało załatwić bo albo nie odbierają telefonów albo ….. Daj spokój, przerwałem jej, skąd ją trzeba zabrać i gdzie zawieźć? Jestem do Waszej dyspozycji. Popatrzyła na mnie i w końcu uśmiechnęła się. …..Naprawdę? Zawieziesz nas? – …..Nie ma sprawy – biegniemy na parking.
Po 20 minutach już córką i bagażami jechaliśmy na miejsce skąd miał ich zabrać autokar. Nie powiem – musiałem złamać kilka przepisów ruchu drogowego, ale po niecałych 40 minutach jazdy byliśmy na miejscu – kilka minut przed czasem. Bożenka zdążyła pożegnać córkę, zapakować ją do autobusu i pomachać jej na drogę. Nie pozostało nic innego jak wracać.
W drodze powrotnej Bożenka cały czas milczała, próbowałem jakoś nawiązać rozmowę, żartowałem – nic nie pomagał. Była smutna i milcząca. W pewnej chwili zapytała ni stąd ni z owąd czy bardzo się spieszę? Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że nie i że jeżeli sobie życzy mogę poświęcić jej cały dzień i… noc też. Popatrzyła na mnie smutnymi oczami i poprosiła abym skręcił na leśny parking, który będzie za chwilę. Faktycznie za moment zobaczyłem znak informujący o takim parkingu, skręciłem i po kilkudziesięciu metrach jazdy znaleźliśmy się na małym, może na 5 samochodów, parkingu. Bożenka wysiadła nim wyłączyłem silnik i podeszła, do okalających z jednej strony parking, brzózek. Kiedy ja wysiadłem zobaczyłem ją przytuloną do biało-szarego pnia drzewa. Podszedłem do niej położyłem dłoń na jej ramieniu, odwróciła się, miała zapłakaną twarz, a oczy pełne łez. Przytuliłem ją, głaskając po włosach chciałem dowiedzieć się co się stało, kto ją skrzywdził …. położyła mi palec na ustach. Ująłem jej twarz w dłonie i zacząłem delikatnie całować najpierw jej czoło później zapłakane oczy, delikatnie zlizywałem słone łzy z jej twarzy. W końcu nasze usta się spotkały, najpierw delikatnie, a później łapczywie zaczęliśmy się całować. Nasze języki jak by oszalały. Nie wiem jak długo to trwało ale był to chyba najdłuższy, a na pewno najseksowniejszy pocałunek jaki mi się trafił od dłuższego czasu. zacząłem pieścić dłońmi jej plecy, włosy i w końcu dotknąłem jej piersi. Wtedy zesztywniała, odsunęła się ode mnie złapała mnie za dłoń i wyszeptała: ..proszę, nie… Oczywiście, trochę zdziwiony, zabrałem dłoń z jej piersi i dalej pokrywałem jej zapłakaną twarz pocałunkami. Opuszkami palców pieściłem jej włoski na karku czując jak pod wpływem tej pieszczoty zaczyna drżeć. Nagle poczułem jej dłoń na moim kroczu, chwilę pieściła mnie przez spodnie, a następnie zaczęła manipulować przy pasku i rozporku. Długo to nie trwało i już trzymała go w dłoni, naprężonego, twardego i chętnego. Obróciła się do mnie bokiem i zaczęła pieścić go ręką. Chciałem ją pocałować, ale nie dała się i powiedziała … teraz tylko ja, ty możesz się co najwyżej patrzeć.. Co miałem robić? – dostosowałem sie do jej życzenia. Po chwili takich pieszczot uklękła, naciągnęła mi skórkę i zaczęła się mu przyglądać. Wyciągnęła języczek i dotknęła mim czubka po czym zajęła się lizakiem otworka. Muszę przyznać, że drugi raz poddałem się jej pieszczotom i choć pierwszy był niesamowity to teraz to było mistrzostwo świata. Po lizaniu otworka zaczęły się pieszczoty wargami, całowanie i delikatne podszczypywanie, później ssanie samej końcóweczki, pocieranie nią o podniebienie i wewnętrzną stronę policzków, cały czas nawilżała go cudownie swą ślinką. Później to już były pieszczoty całego członka, lizanie i całowanie od jajek do żołądzi. Ssanie i lizanie, lizanie i pocieranie, pieszczota za pieszczotą. Oczywiście jajka też otrzymały swą porcję pieszczot dłonią, lizania i ssania. Na nowo poznawałem też znaczenie słowa „głębokie gardło” – zapoznałem sie z jej migdałkami. Nie wiem ile to trwało, pieszczoty te i możliwość patrzenia na członka w jej cudownych ustach, spowodowały że szybko zbliżałem się do finału. Poinformowałem ją, że dłużej nie wytrzymam. Popatrzyła na mnie, wyjęła go z buzi i uśmiechając się powiedziała,: …. a kto ci każe wytrzymywać…. Mówiąc to i patrząc mi w oczy zaczęła pieścić go dłonią otwierając przy tym usta i wyciągając języczek. No tak, nie wytrzymałem – dawno nie miałem aż takiego wytrysku, pierwszy spazm trafił w jej górną wargę, ale kolejne już sprytnie skierowała wprost do usteczek. Później wzięła go do buzi i wyssała do ostatniej kropelki. Cały czas patrzyła mi przy tym prosto w oczy i delikatnie uśmiechała się. Wstała i obdarzyła mnie buziaczkiem w policzek. Przeciągnęła się i stwierdziła …. oj potrzebowałam tego dzisiaj….
Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Chciałem ją przytulić ale wywinęła się zwinnie, odskoczyła na dwa kroki i grożąc mi paluszkiem powiedziała …oj nie ładnie, nie ładnie, wywiozłeś dziewczynkę do lasu i wykorzystałeś ją ….Ja wykorzystałem? To ja czuję się wykorzystany, zwabiłaś mnie podstępnie ale ja ci tego nie daruję. ..Oj tam, oj tam.. powiedziała, w ramach przeprosin mogę pokazać bardzo fajne miejsce. O ile masz jeszcze czas to mogę zaprowadzić cię nad takie małe, leśne i prześliczne jeziorko. Całkiem stąd nie daleko, masz ochotę?…. Oczywiście zgodziłem się bez namyślania. Nie miałem zamiaru już kończyć, tak wspaniale rozpoczętego, naszego spotkania. Wziąłem koc z bagażnika i pomaszerowaliśmy wąską leśną ścieżką. Trzymaliśmy się za ręce jak para nastolatków i śmiejąc się przekomarzaliśmy się. Faktycznie było nie daleko, po przejściu jakiegoś kilometra czy może półtora, oczom moim ukazało się niewielkie jeziorko (może wielkości 2 boisk piłkarskich) z jednej strony porośnięte szuwarami, a w dalszej części drzewami rosnącymi nad samą wodą. Od strony z której podeszliśmy był maleńki pomost na szerokość 2 desek , wsparty na kołkach wbitych w dno. Widać zrobili go wędkarze. Podszedłem bliżej i z zachwytem przyglądałem się promieniom czerwcowego słońca, załamującym się na lekko pofałdowanej od wiejącego wiaterku wodzie. Cisza, spokój i natura. Coś wspaniałego. Musiałem przyznać Bożence rację – prześliczne miejsce. …Skąd je znasz? ….Jako dziecko przyjeżdżałam tu na rowerach z ojcem powędkować. teraz od czasu do czasu jak chcę być sama to też tu bywam. Praktycznie wczesnym rankiem można tu spotkać jakiegoś wędkarza, a tak jest cisza i spokój….. Pochyliłem sie nad wodą i zanurzyłem rękę – ….cieplutka woda, wykąpiemy się? zaproponowałem…. Nie, nie mam kostiumu….. Ja też nie mam kąpielówek ale to mi nie przeszkadza…. Szybko rozłożyłem koc i zacząłem się rozbierać, po chwili już byłem w wodzie. …. Na co czekasz? woda jest wspaniała, dno trochę muliste ale nie przeszkadza to w pływaniu – zachęciłem Bożenkę….. No dobra, ale się nie patrz….. Ok, ok, chodź – jest wspaniale. Oczywiście nie zamierzałem odwracać wzroku, zwłaszcza że pomimo tego, że już się kochaliśmy – to praktycznie nie widziałem jej jeszcze nagiej. Zresztą, jak po chwili zorientowałem się, wcale jej nie zależało na tym abym nie patrzył na nią. Odniosłem wrażenie że było wprost odwrotnie.
Powoli i metodycznie rozpinała kolejne guziczki bluzki, począwszy od mankietów rękawów a później od dołu do góry. Następnie zdjęła ją, ukazując koronkowy biustonosz i ułożyła ją równiutko na kocu. Teraz przyszła kolej na spódnicę, również powoli rozsunęła zamek, odpięła guziczek i powoli opuściła ją na dół. Wyszła z niej i prostując ją położyła obok bluzki. Miała na sobie majteczki pasujące wzorem i kolorem do staniczka. Zauważyłem, że układając spódnicę zerknęła czy ją obserwuję. Później stojąc do mnie plecami rozpięła staniczek, zdjęła go układając jak pozostałe części garderoby i wkładając kciuki za gumkę powoli zsunęła majteczki. Najpierw do kolan, a później wypinając pupcię w moją stronę, do kostek. Wysunęła jedną nogę, a stopą drugiej strąciła majteczki na resztę ubrania. Nie muszę chyba dodawać, że widok jej wypiętej pupci podziałał na mnie jak viagra, byłem podniecony tym małym striptizem jak cholera. Teraz obróciła sie w moim kierunku i lekkim krokiem weszła do wody, wcześniej sprawdzając palcami stopy jej temperaturę. Pozwoliło mi to dokładnie przyjrzeć się jej ciału, a było na co patrzeć. Muszę przyznać, że pomimo lat, urodzenia dwójki dzieci i niskiego wzrostu – figurę miała prześliczną, prawie idealną. Kształtna szyja, ramiona, wcięcie w talii, okrągłe biodra i wspaniałe nogi. Piersi niezbyt duże ale okrąglutkie i jędrne z niewielkimi ciemno-brązowymi sutkami. Płaski brzuszek i cudowne łono z pięknie ufryzowanym paseczkiem włosków. Jednym słowem nic tylko pieścić takie ciałko.
Po chwili podpłynęła do mnie i wspólnie oddaliśmy się przyjemności jaką daje pływanie na golasa. Pływam nieźle, ale Bożenka twardo dotrzymywała mi kroku, widać że często to robiła. Popluskaliśmy sie jakieś pół godzinki kiedy zaproponowałem abyśmy wyszli na brzeg by wykorzystać jeszcze promienie słoneczne do wysuszenia się. Chętnie przystała na to więc skierowaliśmy się do brzegu i już po chwili leżeliśmy na kocu.
Bożenka leżała na wznak z zamkniętymi oczami, ja położyłem sie na boku wsparłem głowę na ręce i patrzyłem na nią. Byłem cały czas na niesamowicie podniecony. Uniosłem się troszkę i zacząłem języczkiem delikatnie muskać jej suteczek, reakcja była prawie natychmiastowa – stwardniał i napęczniał. Wziąłem go w usta i zacząłem ssać i podszczypywać wargami. Drugi cycuszek pieściłem dłonią, a muszę kolejny raz powiedzieć, że piersi miała cudowne, jędrne jak u nastolatki. Po chwili takich pieszczot nasze usta spotkały się i nastąpiła gra języków, a moje dłonie błądziły po jej ciele. Postanowiłem dokładnie poznać smak jej ciała. Po ustach zacząłem całować i lizać jej szyję, widać że jej się to spodobało gdyż odchyliła głowę dając mi więcej miejsca na tę pieszczotę. Potem przyszedł czas na ramiona, ponownie piersi, brzuszek .przy czym więcej czasu poświęciłem na dokładne zbadanie jej pępuszka i wreszcie zacząłem całować jej łono. Gdy tam doszedłem Bożenka podciągnęła kolana i rozchyliła uda. Potraktowałem to jak zachętę i przyzwolenie do zapoznania się ze smakiem jej cipeczki. Szybko zmieniłem pozycję usadawiając się między jej rozchylonymi udami i przez chwilę chłonąłem cudowny widok. Później delikatnie rozchyliłem płateczki jej różyczki i złożyłem na nich pocałunek. Była niesamowicie mokra, zacząłem delikatnie zlizywać jej soczki – ich smak i zapach był wspaniały. Lizałem jej cipeczkę bardzo delikatnie, na razie celowo omijałem jej guziczek skupiając się na wargach i wnikając powolutku coraz głębiej. Jej reakcja była niesamowita, jęczała zagryzając wargi i ściskając sobie sutki, cipka produkowała niesamowite ilości soczków, które namiętnie zlizywałem. Przez chwilę zająłem się jej drugą dziurką, też była już super nawilżona soczkami spływającymi z cipki. Chwilą pieściłem ją języczkiem. Wwiercałem się w nią językiem i lizałem, później dołączyłem pieszczoty paluszkiem. Jej podniecenie rosło z minuty na minutę, wreszcie zaatakowałem jej łechtaczkę. Po chyba minucie pieszczot twardego guziczka Bożenka złapała mnie za włosy, mocno wcisnęła mi twarz w łono tak, że mój nos znalazł się w jej cipce, sama wygięła się w łuk unosząc biodra do góry i po chwili juz krzyczała w szale orgazmu. Nie przypuszczałem że dojdzie tak szybko. Przytuliłem się do niej, gładziłem ją po włosach i szeptałem czułe słówka. Po chwili uspokoiła się, zaczęliśmy znowu sie całować i znalazła sie na mnie. Szybko znalazłem miejsce dla mojego sterczącego kutasa i powolutku posuwałem ją. Nie trwało to długo, chwila i podjęła grę. Usiadła i powoli unosiła biodra i opadała. Patrzyłem na jej piersi i pieściłem ją dłońmi. Oczy miała najpierw zamknięte, po chwili otworzyła je i zobaczyłem że są nadal zamglone. Nadal przeżywała pierwszy orgazm i powoli zbliżała sie do drugiego. Miałem nadzieję, że tym razem skończymy razem. Jednak nie udało się. Bożenka nagle przyspieszyła ruchy pupci, znowu zagryzła wargę i już po chwili poczułem skurcze jej pochwy na członku. Orgazm musiała mieć niezły bo zamarła nieruchomo, a później zwaliła się na mnie tuląc się i całując moją pierś. Objąłem ją mocno i głaskałem po plecach i pośladkach.
Po chwili zsunęła się ze mnie, pocałowała mnie w usta, dłonią objęła moją męskość i powiedziała ….ale miałam odlot, jest tak cudownie…. słuchaj – możemy jeszcze tak jak ostatnio? Wiesz…. ja tak nigdy jeszcze nie robiłam, ale to takie… takie… niesamowite – mogę? Nie za bardzo wiedziałem o co jej chodzi, ale oczywiście zgodziłem się. Ponownie na mnie usiadła, tym razem tyłem do mnie i trzymając penisa w dłoni nakierowała go na swoje kakaowe oczko. Zaskoczyłem że o to jej chodziło – faktycznie ostatnio rozprawiczyłem jej pupcię. Powolutku nadziała się, wszedł od razu cały gdyż pupcia była dobrze nasmarowana jej soczkami i wcześniej rozluźniona moimi pieszczotami. Po kilku ruchach zmieniła pozycję pochylając się w przód i opierając na łokciach. Pieprzyła się praktycznie sama, ja prawie nie musiałem sie ruszać, ale było bosko. Kilka minut takich ruchów i zacząłem dochodzić, w tej samej chwili Bożenka wsadziła rękę między uda i przyśpieszyła ruchy. Spuściłem się chwilę wcześniej nim ona osiągnęła trzeci orgazm. Jazda była niesamowita. Dawno nie było mi tak dobrze. Przytuliliśmy się do siebie, całowaliśmy się, gładziłem jej ciało. Było wspaniale, nawet nie zauważyliśmy jak zrobiło się szaro, nadchodził zmierzch. Bożenka zerwała się pierwsza – … musimy się szybko zbierać, może jakiś wędkarz przyjść na nockę. Ubieraliśmy się w milczeniu. W drodze do samochodu zapytałem ją …..kiedy ponownie się spotkamy? obiecałaś, że jak zaczną się wakacje. … Za dwa dniu starsza córka wyjeżdża do moich rodziców, a później na obóz. Myślę że w czwartek o ile będzie nadal pogoda znowu możemy popływać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *