Jak blisko

Jak blisko

Przebudziłem się gdy świtało i odwróciwszy głowę zobaczyłem ją jak uśmiecha się przez sen. Wyglądała pięknie, a jej drobne raczej piersi unosiły się w rytm oddechów napinając satynową błękitno- różową koszulkę nocną z wyraźnie odcinającymi się sutkami. Ten widok sprawił , że doznałem tak twardej erekcji iż szorty które miałem na sobie prawie pękały. Nic dziwnego – od dwóch dni nie dane mi było przynieść stojącej pale ulgi i teraz niemal czułem ból w mosznie i jeżeli go nie rozładuję to chyba mi ją rozerwie. Przyglądałem się jej z rosnącym zachwytem i podnieceniem. Kombinowałem jak się do niej dobrać, tak by zgodziła się zrezygnować z trzydniowej ascezy seksualnej, jaką sobie narzuciliśmy, a raczej to ona nam narzuciła. Dotychczas udało nam się powstrzymać od cielesnych uciech nie dłużej niż przez dzień, a i tak to miało miejsce po raz pierwszy przed trzema dniami. Swoją drogą to był jakiś fenomen – od dwóch miesięcy sypialiśmy ze sobą i codziennie lub nawet kilka razy w ciągu doby dochodziło między nami do zbliżeń i ciągle nie mieliśmy siebie dosyć !. Ona działała na mnie jak narkotyk i chyba z wzajemnością, bo jak sama się przyznała z trudem ten dzień bez seksu zniosła. Dlaczego więc postanowiła nas ukarać dwukrotnie okrutniej ?. Teraz leżąc obok niej cierpiący aż do rozsadzającego bólu jąder zadawałem sobie te pytania, a widząc jej błogi stan zadowolenia nie byłem w stanie wytrzymać bezczynności. Było ciepło, a we mnie gotowała się nie tylko krew. Odsunąłem więc koc, który skrywał jej ponętne kształty, a następnie delikatnie rąbek koronki nocnej koszulki i odsłoniłem nóżki oraz łono pokryte symbolicznymi włoskami. Żałowałem że nie mogę uwiecznić tego widoku aparatem i tylko moja pamięć będzie na zawsze pod jego wrażeniem. Z trudem wyzwoliłem się z szortów, i kolanem rozsunąłem jej udka. Zawisłem nad nią, a z czubka penisa zwisała gruba nitka mojego podniecenia, która gdy zmoczyła jej brzuszek wywołała drgnięcie i jeszcze szerszy uśmiech zadowolenia. Jej usta rozchyliły się oczekując pocałunku – pieszczotliwie je musnąłem swoimi i teraz byłem już pewny że równie ochoczo przyjmie dotyk cipki. Opuściłem więc nieco biodra i główką zwilżałem i tak już śliski rowek. Pod wpływem tej pieszczoty jej cipka zaczęła się kurczyć i rozchylać, a całe łono drgało z niecierpliwości dalszych doznań. Przyłożyłem więc czubek do szczelinki, a ona unosząc pupcię sama zaczęła się nań nadziewać. Pierwszy i najtrudniejszy ale i najprzyjemniejszy etap zbliżenia miałem już za sobą. Teraz powolutku, wbrew przemożnej chęci gwałtownego wbicia się w nią, zniżałem lędźwie i rozkoszowałem się każdym milimetrem zagłębiania się w cudownej norce. Równocześnie wargami muskałem jej rozchylające się usteczka. Wysunęła czubek języczka i zaprosiła mój do zabawy wciągając go w siebie. Penetrowałem ją w dwie najsłodsze dziurki. Nagle ona rozchyliła maksymalnie nóżki, wypchnęła biodra ku moim i zarzuciwszy nogi na moje plecy wbiła mi pięty w pośladki. Rzucała się pode mną w jakiś spazmatycznych ruchach, tak że musiałem przycisnąć ją za pupcię, a całe jej łono wpadło w drżenie i falowało. Czubkiem chuja dotykałem dna pochwy co wywołało skurcze cipki i w tym momencie nie byłem już w stanie dłużej powstrzymać wytrysku. Strzeliłem w nią gorącym nasieniem kilkoma strzykami. Jej skowyt i jęki stłumione miażdżącym pocałunkiem był dopełnieniem wspólnie przeżytej ekstazy. Mało mi nie odgryzła języka !. Ulga i rozkosz jakiej nam dostarczyła , przeniosła nas w inny wymiar, w świat bez czasu, bez grawitacji. Szybowaliśmy na skraju szczęścia i ułudy, na obrzeżach rzeczywistości i marzeń – byliśmy dla siebie całkowitym spełnieniem i ciągłym nienasyceniem – ciągłym pragnieniem ciał i dusz, wzajemnym przenikaniem się aż do nieskończoności. Lekko ją uciskając muskałem włochatym torsem jej ciągle wzwiedzione, ale już odprężone piersi, scałowywałem z policzków słone, ale jakże słodkie łzy szczęścia. Powoli nasze zmysły wracały do ciał, a te choć teraz przepełnione czułością, ciągle spragnione były siebie. Będąc ciągle w niej dopiero teraz zacząłem wykonywać właściwe ruchy frykcyjne, mając nadzieję na ponowne doprowadzenie nas do spełnienia. Ale ona poprosiła bym przestał i zsunął się z niej. Mimo olbrzymiej ochoty na kolejny wytrysk – jej prośba była dla mnie rozkazem – po prostu w tej chwili za te przeżycia byłem w stanie zrobić dla niej wszystko. Tylko na chwileczkę – muszę do toalety – dodała tonem usprawiedliwienia – i za momencik wracam. Rzeczywiście po minutce już całkiem naga podeszła z szelmowskim uśmieszkiem do łóżka, a to wróżyło dalszy ciąg zmysłowych uciech. Nim się położyła, ująłem ją za biodra i całując cipkę zlizywałem wyciekającą z niej białawą śmietankę. Odwzajemniła się wyssaniem resztek z stojącego fiuta, a następnie położyła się na mnie i wprowadziła go do dziupli, wykonując ruchy. Przylgnęła całym ciałem i twarzyczką, a następnie mocno całowała prosto w usta. Czułem jak wyciekają z niej soki naszego spełnienia i łaskoczą mnie w mosznę. Uniosła się nieco na łokciach i patrząc prosto w oczy zapytała czy bardzo się gniewam na nią – a za co ? – za to że odmówiłam ci siebie przez te dwie noce i musiałeś strasznie cierpieć – sądząc po twoich reakcjach. – Ależ kochana – to za to właśnie spotkała mnie – nas tak wspaniała nagroda którą przed kwadransem przeżyliśmy !. Gdy to usłyszała, pocałowała mnie z tkliwością i wyszeptała – kocham Cię – czy Ty też ? – zapytała z nadzieją w głosie – od dawna, od naszego pierwszego pocałunku – odparłem. Ponownie opadła na mnie i wtulając się cichuteńko łkała. Weź mnie całą ! – usłyszałem i przewróciła się tak że nie wychodząc z niej znów byłem na niej. Wolne rytmiczne ruchy tym razem wyrażały ogrom naszych uczuć, a nie tylko wzajemną fascynację i pożądanie jak było do tej pory. Dlatego kochaliśmy się długo i niespiesznie obdarzając się czułościami i tysiącem pocałunków, aż wreszcie w momencie szczytowania przekazywaliśmy sobie za pomocą naszych ciał całą wzajemną miłość. Kiedy zmęczeni i wtuleni po uniesieniach zasypialiśmy, to słowa nie były w stanie oddać naszych uczuć jakie pragnęlibyśmy sobie przekazać. Dochodziła 5.30* mieliśmy jeszcze czas na drzemkę, bo o 8 powinienem być w pracy, ona zaczynała godz. później. Kiedy wstałem uszykowałem śniadanie i dla niej. W pracy nie mogłem się skupić i co chwila wracałem do wydarzeń z nocy a raczej ze świtu. Od dwóch miesięcy nadzorowałem wyposażenie i rozruch nowego zakładu naszej firmy i za ok. miesiąc mój pobyt w Gdańsku dobiegnie końca. Nie chciałem o tym myśleć, bo już nie wyobrażałem sobie życia bez niej. Ona już tu się zaaklimatyzowała, a ja musiałbym poszukać nowego zajęcia, bądź postarać się o jakąś funkcję w tym co robię. No ale to zależałoby przede wszystkim od niej czy nasz romans ma jakieś dalsze perspektywy. Z bukiecikiem jej ulubionych frezji wracałem do jej mieszkanka i nadzieją na jakąś pomyślną dla mnie decyzję. Gdy tylko nadarzyła się okazja zapytałem ją o nas – rozmowa się nie kleiła, gdyż i ona się jej obawiała – po prostu nie znała moich wobec niej zamiarów. Gdy dziś powiedziałem Tobie że ciebie kocham od pierwszego pocałunku, to miałem na myśli ten z przed 26 laty, gdy jako 15 sto latkowie całowaliśmy się pierwszy raz !. To Ty to pamiętasz ? – zapytała niedowierzając. – Pamiętam bardzo dobrze i to że to Ty chciałaś się całować, bo ja nie miałem śmiałości, a Ty chciałaś tylko spróbować jak to jest – no i pewnie nie bardzo się Tobie spodobało. – Nic podobnego ! – to Ty stałeś jak kłoda, a dziewczynie nie wypadało bardziej się narzucać – i tak miałam poczucie upokorzenia !. Ale później całowałaś się z innymi – powiedziałem z pretensją w głosie – a co miałam czekać aż się odważysz ?. No a potem zakochałaś się, zaszłaś w ciążę i wyszłaś za mąż. – Nie tak od razu – Ty taki poważny już w liceum a ja ciągle smarkula – i myślałam że w końcu zobaczysz we mnie nie tylko kuzynkę, ale i dziewczynę. Jesteśmy równolatkami, ale ja poszedłem do szkoły jako sześciolatek. Miałam powodzenie u chłopaków, ale to z Tobą całowałam się pierwszy raz. – Tak ale to ktoś inny uczynił Ciebie kobietą – fakt, ale co miałam zrobić skoro Ty nie chciałeś?. – Byłem głupi, a poza tym to trochę dziwne z kuzynką. – Później i teraz to już Tobie nie przeszkadzało i nie przeszkadza ? – Tak ale wtedy już nie byliście razem z Twoim mężem i byliśmy trochę szalonymi studentami. – Doskonale pamiętam nasz „pierwszy raz” – zresztą chyba każda dziewczyna pamięta swój pierwszy pocałunek, pierwszy „raz” i swoich kochanków. Przekomarzając się wspominaliśmy nasze wspólne lata i przeżycia okraszone kilkoma na przestrzeni lat romansami. – Teraz lepiej mi powiedz co mam lub mamy zrobić by za kilka tygodni nie skończyło się „to” tak jak poprzednio – powiedziałem. Czy to oznacza że chcesz być ze mną na zawsze ? – czy to są Twoje oświadczyny ? – spytała – jeśli tylko zechcesz – to tak !!!. No mój kochany – musisz się bardziej postarać, a nie tylko bukiecik frezji – a gdzie pierścionek ??. Ale czy Ty tego chcesz? I czy możesz, czy też mamy żyć tak bez papierka?. O ile wiem Ty jesteś wolny – miałeś wprawdzie kilka dziewczyn, ale z żadną ślubu – bo żadna mnie nie chciała – wszedłem jej w słowo – no nie przesadzaj. Nasze spory i swawolne swary utwierdzały nas w przekonaniu że oboje chcemy tego samego – wspólnego życia. Okazało się że już od dwóch lat jest wolnego stanu. Kilka dni później po miłosnych harcach wyjąłem spod poduszki pierścionek i z duszą na ramieniu oświadczyłem się jej z aprobatą. Dni a zwłaszcza noce upływały nam w harmonii i miłości, a pewnego ranka kuzyneczka zapytała mnie czy chciałbym uczynić ją w pełni szczęśliwą. Co to za pytanie ??? – byłem nim zaskoczony, – Bo widzisz mój zegar tyka, a ja teraz po tej Twojej deklaracji chciałabym raz jeszcze zostać mamą, a tym samym uczynić Ciebie ojcem – co Ty na to ? – nie chcę stawiać nas przed faktami, tylko czy tego też pragniesz ?. Byłem trochę oszołomiony, ale w pełni podzielałem jej zdanie. – Więc odstawiam tabletki, idziemy do lekarza i do dzieła – zadysponowała uradowana. A kiedy intensywnie staraliśmy się zrealizować nasze plany ( mieliśmy po 40 lat), zwróciła się z jeszcze jedną prośbą. Chciałabym, jak chyba każda kobieta założyć białą suknię ślubną – poszliśmy do parafii ustalić termin i uzyskać zgodę ze wzgl. na pokrewieństwo. Kiedy zbliżał się termin ślubu – oznajmiła mi że jest w ciąży, a ja myślałem że oszaleję z radości i szczęścia. W trakcie uroczystości spoglądałem na jej lekko wzdęte łono ukryte pod sukienką i ślubowałem dwom najbliższym istotom. Rosnący brzuszek był dodatkową podnietą do miłosnych igraszek, a kiedy się okazało iż będzie córeczka, oboje popłakaliśmy się z wzruszenia. Cztery lata później, kiedy szliśmy plażą a mała Marcysia – istne srebro – dokazywała w wodzie z dumą patrzyłem na moją zgrabną i jak zwykle śliczną ukochaną, pocałowałem ją – mimo licznych świadków tej scenki nie mogłem się powstrzymać – i pomyślałem jak wiele Jej zawdzięczam.

Rob.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *