Iwona- treningi personalne

Iwona- treningi personalne

Iwona była jedną z moich pierwszych indywidualnych klientek kiedy zaczynałem prace i byłem kimś w rodzaju chłopca od wszystkiego bo byłem nowy. Jednym z moich zadań było pomaganie każdemu kto się zwrócił do mnie po radę jak każdemu kto robił sobie krzywdę ćwicząc w niewłaściwy sposób.

Wracając do Iwony, była to śliczna, 20 letnia, dziewczyna z jakiejś wsi. Niska, ale mocno zbudowana. Wyglądała na silną. Włosy: ciemny blond, seksowne ciałko, śliczny okrągły tyłeczek, zawsze lekko wypięty jakby miała jakąś lekka wadę kręgosłupa, co sprawiało że miała specyficzny styl chodzenia. Piersi miała nieduże, ale jakoś wydawało mi się, że większe by jej nie pasowały. Krótko mówiąc była śliczna, miła, seksowna jak cholera, ale również naiwna i głupiutka, a takie połączenie zawsze działa na mnie szczególnie mocno.

Przypominała wszystko, czego tak bardzo pragnąłem w dzieciństwie, a czego mieć nie mogłem bo byłem zamkniętym w sobie chłopcem z deficytem pewności siebie, a nie wszyscy zapewne zdają sobie sprawę jak to boli kiedy w twoim ciele zachodzą zmiany, a testosteron kieruje wszystkimi twoimi czynami.

Nie dostrzegła oczywiście moich nieczystych intencji, kiedy podchodziłem do niej jako niewinny pracownik, który chce tylko jej pomóc. Moje podejście było jak najbardziej usprawiedliwione, a nawet byłem do tego zmuszony. W końcu należało to do moich obowiązków. Jej oczy wyrażały zdaje się wdzięczność, że ktoś się nią zainteresował i chce jej doradzić kiedy ona tego potrzebuje. Moje zaś ślizgały się po jej biodrach, pupie która w mocno obcisłych leginsach firmy Trec wyglądała wyjątkowo dobrze, piersiach, które pod jaskrawą koszulka na ramiączkach wyglądały jak dwa niewielkie pagórki miedzy którymi chciałem się położyć i dokonać mojego marnego żywota. Czułem ich miękkość mimo, że nie mogłem ich dotknąć. Przynajmniej na razie. Włosy spięte w koński ogon błyszczały jak żywe złoto mimo, że były ostatnią rzeczą wchodzącą w skład tej ślicznotki, którą chciałem teraz dotknąć.

Popełniała podstawowe błędy początkujących. Za mało jadła, za dużo i długo ćwiczyła, katowała mięśnie brzucha tyloma ćwiczeniami, że na sam widok bolały mnie moje. Szybko poprawiłem jej błędy, zmieniłem dietę: niewielkie posiłki co 3 godziny, więcej białka, mniej węglowodanów. Napisałem trening na cały miesiąc. Pomagałem jej w ćwiczeniach, dotykając „przypadkowo” niekiedy jej gładkiej , opalonej skóry (był lipiec, wszyscy chodzili opaleni). Żartowaliśmy, rozmawialiśmy, poznawaliśmy się powoli. Dokuczałem jej żartobliwie z powodu jej niskiego wzrostu a ona chichrała się jak mała dziewczynka. Kiedy do tego po około dwóch tygodniach zaczęły się pojawiać pierwsze efekty mojej diety i treningu Iwona zaczęła patrzeć na mnie jak na dar niebios, który przypadkiem spadł jej pod nogi w klubie fitness i teraz za wszelką cenę nie chciała go wypuścić. To, że jestem niebrzydki, a ciężkie treningi zmieniły moje ciało w coś przypominającego Silvestra Stallone’a w „Rocky 4″ również nie wadziło.

Przechodząc do sedna. Iwona przygotowywała się do niewielkich zawodów w croosficie, a ja jej w tym pomagałem. Dniem zawodów była upalna sobota, a miejscem parking pewnego stadionu. Zdenerwowana wygrała w parze z jakąś dziewczyna, która po dwóch seriach przysiadów ze sztanga dostała sporej zadyszki. Iwona za to trzymała się dobrze, a zmęczenie dało jej o sobie znać dopiero na koniec podczas wskoków na podest. Jej czas dał jej 3 pozycje w całych zawodach na 11 uczestniczek. Zmęczona, słaniając się na nogach podeszła do mnie i rzuciła mi się na szyję. Była bardzo szczęśliwa i podekscytowana. Wyglądała pięknie z tą błogą miną, pełną dumy kiedy odbierała tandetny medal kupiony w jakimś sklepie za grosze. Jeszcze raz mnie przytuliła i podziękowała, a jej gorące od zmęczenia i upału piersi wbijały mi się w ciało. To w połączeniu jej zapachu, potu i perfum wywołało moją erekcję, której nie mogłem powstrzymać. Jestem pewny, że czuła jak wbija jej się w podbrzusze, ale udawała, że tego nie zauważa. Kiedy mnie puściła, zauważyłem na jej twarzy grymas bólu. Okazało się, że obtarła sobie dłoń do krwi przy którymś z ćwiczeń więc wziąłem ja za rękę i zaprowadziłem do budynku w którym mieściły się biura, sale do odpraw, szatnie i ubikacje. Wprowadziłem ją do jednej, schowanej na końcu korytarza i powiedziałem, że trzeba przemyć ranę choć nie miałem pojęcia czy tego potrzebuje, po prostu improwizowałem bo chciałem zostać z nią sam na sam.

Kiedy zostaliśmy sami, poprowadziłem ją do umywalki i stojąc za nią, myłem delikatnie jej dłoń jak małemu dziecku. Podniecenie uderzyło mnie ze zdwojoną siła kiedy tak trzymałem ją od tyłu i wdychałem jej naturalne feromony połączone z lekkim zapachem perfum. Kutas rozrywał mi prawie spodnie i wbijał się jej górną część tyłka, a ona wyglądała jakby jej to nie przeszkadzało wiec poszedłem za ciosem i pocałowałem ją w szyje za uchem. Przymknęła oczy. Odbierając to jako znak do ataku złapałem ją za piersi i zacząłem masować. Lewą trzymałem na cycku, a prawą zacząłem bawić się jej tyłkiem. Jej leginsy były tak cienkie, że równie dobrze mogło ich nie być. Wygięła się w łuk i wypięła tyłek jeszcze bardziej. Wciąż wypięta oparła się dłońmi o umywalke a kucnąłem tak, że miałem przed twarzą jej dupke. Szybkim ruchem, bojąc się, że się rozmyśli ściągnąłem leginsy do poziomu jej kolan. Ona jednak była pod wpływem takich emocji, spowodowanych stresem zawodami, potem ulgą i euforią z ze zdobytego medalu, bólem w dłoni i podnieceniem, że wyglądała jakby myślami była daleko stąd. Oczy zamknięte, usta otwarte, ciężko oddychała, policzki miała zarumienione.

Przed oczami widziałem dwa piękne, wręcz idealne pośladki oddzielone zielonym paskiem stringów. Były trochę bledsze od reszty ciała. Zacząłem je całować. Najpierw jeden, potem drugi. Ugniatając jak ciasto, podniecony coraz bardziej zacząłem wodzić po nich językiem. Zsunąłem stringi a moim oczom ukazał się jeszcze piękniejszy widok. Dwie dziurki wpatrywały się we mnie jakby zapraszały do środka. Śliczna różowa cipka a nad nią dupka o trochę ciemniejszym odcieniu różu. Między jej rozwarte pośladki wcisnąłem język, może trochę zbyt energicznie wbijając się w jej dupę. Zaskoczyło ja to chyba bo odsunęła się odruchowo, ale szybko wróciła na miejsce. Delikatniej już lizałem jej ciaśniejszą dziurkę, od czasu do czasu wchodząc językiem w jej cipkę. Cicho jęczała, a to, że w każdej chwili ktoś mógł wejść tylko bardziej nas podniecało. Smakowała niesamowicie. Trochę słono od potu i soków. Najlepsze francuskie lody waniliowe z polewą toffi nie równają się jej tyłka.

Nie mogąc dłużej wytrzymać wyjąłem kutasa i nie myśląc nawet o gumkach wbiłem się w nią od tyłu jakby zależało od tego moje życie. Wszedłem do końca, a ona aż krzyknęła. Poczekałem chwilkę aż się przyzwyczai do wielkości mojego penisa, a potem powoli zacząłem ją ruchać. Stopniowo przyspieszałem nie myśląc nawet o zmianach pozycji czy czułościach. Myślałem o tym odkąd ją poznałem i teraz chciałem ją przelecieć jak najlepiej mogłem. Złapałem ja za włosy spięte jak zwykle w koński ogon. Ciągnąc za niego odgiąłem jej głowę do tyłu i patrzyłem na jej odbicie w lusterku jak podskakiwała przy każdym pchnięciu. Niesamowity widok. Czując, że dochodzę wyszedłem z niej i wciąż trzymając za włosy siła zmusiłem, żeby klęknęła. Myślała, że chce żeby wzięła go do ust wiec otworzyła buzie i ruszyła głową w jego stronę, ale ją powstrzymałem. Spojrzała na mnie i w tym momencie spuściłem się jej na twarz. Pierwsza fala trafiła w policzek a ona zaskoczona chciała się odsunąć ale ją przytrzymałem. Następna trafiła w nos i usta. Jej śliczna buźka wyglądała jeszcze lepiej zalana moją ciepłą spermą.

Pomogłem jej wstać i wytrzeć twarz. Miałem trochę wyrzutów sumienia, że potraktowałem ją tak ostro, ale nie wyglądała na urażoną. Pamiętając jak na moje pytanie „jaki jest twój cel treningowy” odpowiedziała, że chce żeby ją podziwiano, powiedziałem jej, że jest niesamowita i że ja na pewno ją podziwiam. Było to słodzenie niskich lotów, ale ona była szczęśliwa, była w końcu głupiutką małolatą, którą jeszcze nie jeden facet będzie chciał wykorzystać.

Wmawiałem sobie, że nie jestem taki jak oni. Jestem lepszy. W końcu po wszystkim nawet ją pocałowałem i rzuciłem komplementem! Wspaniałomyślny ze mnie facet, wiem. Mimo, że było to dla mnie niesamowite popołudnie i jestem przekonany, że dla takich chwil przyjemności właśnie żyjemy, czułem się też trochę dziwnie, Jakby martwy w środku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *