Historia Dominika

Historia Dominika

Na początek dodam, że jest to jeden z rozdziałów mojej powieści romantycznej o Dominiku.

Przycisnął moje ciało do ściany. Zaczął całować mnie po twarzy. Czoło, nos, oczy, policzki , usta. Zszedł niżej – do szyi. Potem czułem język w swoich uszach, lekko przygryzając je. Jego silny i zwinny język badał każdy centymetr mego ciała tak, jakby chciał zapamiętać najmniejszy szczegół, kawałek po kawałku. Poczułem silny dreszcz przechodzący przez moje ciało. Drgnąłem. Olek wyczuł, że jestem w amoku i kontynuował swoje pieszczoty. Jego ciało przywarło do mojego tak silnie, iż myślałem, że wbije mnie w ścianę. Ręce Olka powędrowały w dół, aby zwinni wejść pod moją koszulę. Masował moje plecy subtelnie muskając opuszkami palców. Znowu poczułem zbliżający się dreszcz, który po chwili ugiął moje nogi w kolanach. Zamknąłem oczy, żeby bezwarunkowo oddać się emocjom. Jego język tak szybko przemieszczał się po moim ciele, że nawet nie dał mi szans na pocałowanie go. Olek miał już swój świat, a mnie bardzo to odpowiadało. Rozpiął moją koszulę jednym ruchem. Dobrze, że jest na zatrzaski – pomyślałem. Ale w tej chwili to było najmniej ważne. Chciałem aby moje ciało zasmakowało tego, czego nikt wcześniej nie potrafił mi dać. Czas przestał płynąć. Nie wiedziałem ile już trwają nasze pieszczoty. Kilkadziesiąt minut, godzinę, dwie…nie wiem. Nie chciałem tego kończyć. Złapał mnie silnie w talii i pochylił się, aby teraz móc lizać i ssać moje sutki, które były tak podniecone, że stały stwardniałe na baczność. Jeździł językiem po całym moim torsie, a jego zarost dodatkowo potęgował uczucie mojej ekstazy.  Jedną ręką w dalszym ciągu masował moje plecy i brzuch na zmianę a drugą zbliżył do mych ust. Dokładnie wiedziałem co ma na myśli więc zabrałem się od razu do roboty. Wsadziłem jego palca do swoich wilgotnych ust, namiętnie go ssąc i masować językiem. Zamruczał dosyć głośno. Złapałem go za łokcie i podciągnąłem do góry. Teraz ja chciałem mu trochę wynagrodzić dzisiejsze spotkanie. Wsadziłem mu swój język głęboko w usta. Zajęczał. Widziałem po jego twarzy, że mu się to bardzo podoba. Złapałem zębami jego dolną wargę i mocno przygryzłem. Chyba go zabolało, bo szybkim ruchem złapał mnie za dłoń. A może podobało… moja dłoń powędrowała na jego krocze. Czułem przez spodnie, że jego penis pulsuje i pragnie wydostać się na zewnątrz. Moje usta schodziły coraz niżej. Przystanąłem na chwilę przy jego sutkach i wziąłem do ust lekko przygryzając i drażniąc je. Czułem jak jego brzuch napina się a ciało powoli wygina do tyłu, dlatego skończyłem pieszczoty na krótką chwilę, bo nie chciałem, żeby Olek już skończył. To był dopiero początek. Wróciłem do ust i zassałem jego język w moich wargach. Byliśmy tak podnieceni, że nawet jeśliby ktoś stał za nami i nas obserwował, nie zauważylibyśmy tego. Wąchałem jego włosy i szyję. Uniosłem ręce Olka do góry i zacząłem wąchać i lizać jego pachy. Zwijał się z przyjemności. Moja dłoń znowu powędrowała na jego krocze, ale tym razem rozpinając spodnie. Nic nie powiedział. Wiedzieliśmy oboje, że tego chcemy.  Klęknąłem przed nim. Spojrzał mi w oczy, z których mogłem wyczytać jedno – proszę, nie przestawaj! Schylił się ku mnie i czule pocałował w usta. Bardzo mnie to zachęciło do dalszego działania. Zsunąłem spodnie w dół. Moim oczom ukazały się białe bokserki z pięknie odstającym namiotem, na czubku którego była mała, wilgotna plama. Zbliżyłem swoją twarz ku nim. Zaciągnąłem ich woń tak, jakbym wąchał najprzyjemniejszy zapach świata. Zbliżyłem usta i wziąłem jego penisa do ust. Wcześniej wspomniana plama miała lekko słony smak. Czułem, że i mój penis próbuje wydostać się na zewnątrz, ale pochłonięty swoim zadaniem, nie miałem czasu zdjąć swoich jeansów. Jęknął donośnym głosem, łapiąc mnie za włosy. Jeździłem językiem po całej długości jego członka. Nie wytrzymałem długo. Musiałem jak najszybciej go zobaczyć. Opuściłem bokserki w dół. Jego członek był tak twardy, że pomyślałem, iż zaraz eksploduje mi w twarz, dlatego nie dotykałem go. Zszedłem trochę niżej do jego jąder. Moje ręce powędrowały na jego pośladki. Czułem jak bardzo są spięte. Powoli zacząłem je masować, liżąc przy tym samym jego jądra. Zasysałem je wewnątrz moich ust, traktowałem je językiem. Zauważyłem, że pośladki rozluźniają się z każdą sekundą. W końcu złapałem go silnym uściskiem w dłoń. Zawył z ekstazy. Wykonałem kilka spokojnych ruchów i zbliżyłem swój język ku główce. Poczułem specyficzny zapach penisa. Podkręciło mnie to tak bardzo, że w jednej sekundzie władowałem sobie jego sprzęt do gardła. Był w szoku. Tego potrzebowałem. Wykonał kilka kopulacyjnych ruchów w moich ustach i wyciągnął penisa, informując mnie, że nie chce jeszcze kończyć. Znowu zmieniliśmy się miejscami i „obowiązkami”. Przywarł mnie do ściany swoimi biodrami. Jego członek dotykał mojego brzucha, czułem jego puls i ciepło. Ocierał się dosyć mocno i gwałtownie. Sprawiało mu to ogromną przyjemność. Chwycił mnie za rozporek i zdecydowanym ruchem ściągnął moje spodnie. Teraz nasze penisy po raz pierwszy się zetknęły. Jedyne co czułem to potężne pulsowanie naszych sprzętów. Złapał mnie za członka i przytulił do swojego, wykonują przy tym znane wszystkim ruchy. W tym samym czasie masował moje plecy schodząc coraz niżej. Cofnął dłoń i wsadził swojego palca w moje usta. Znów ssałem i wylizywałem go dokładnie. Jednak nie zdawałem sobie sprawy w jakim celu to robił. Dopiero po chwili wyciągnął palca z moich ust i szybkim ruchem nakierował go na moją zaciśniętą dziurę. Zaczął masaż, który wprawił mnie w szczyt przyjemności. Powoli napierał na mój zwieracz, aby wpić się w niego. Udało mu się. Czułem, że zaraz wystrzelę, dlatego cofnąłem swoje biodra i obróciłem się do niego plecami. Teraz czułem jego oddech za swoim uchem, jego ruchy klatki piersiowej i brzucha na plecach, a jego penisa w okolicy pośladków. Masował i szczypał moje brodawki, całował po szyi i karku, drugą dłonią dalej napierał na moją dziurkę, która poddała się już pieszczotom, i która rozluźniała się coraz bardziej i bardziej. Chciałem, aby już we mnie wszedł, dlatego sięgnąłem ręką do portfela, z którego wyciągnąłem prezerwatywę. W mgnieniu oka założył ją na siebie, naślinił ją i delikatnie wszedł we mnie. Czułem niewielki ból, który zniknął zaraz po pokonaniu przez niego pierwszej partii mięśni. Rozluźniłem się, pochyliłem do przodu i w stojącej pozycji powoli zacząłem wykonywać ruchy, w tył i przód, w górę i w dół. Masaż mojego gruczołu krokowego był nieziemsko przyjemny, ale sprawiał wrażenie, że zaraz się posikam, dlatego szybko zmieniliśmy pozycję. Położyłem się na ziemi i założyłem nogi na ramiona Olka. Wszedł we mnie po raz kolejny i tkwiliśmy w tej pozycji przez następny czas naszego pierwszego stosunku. Olek chwycił mojego penisa dosyć mocno, ścisnął i zaczął masturbować. Długo nie musiałem czekać. Trysnąłem tak obficie, że część poleciała za moją głowę, część na twarz, szyję i klatkę piersiową, a reszta spływała po moim penisie i jądrach. Olek pochylił się w dalszym ciągu mnie posuwając i zaczął lizywać mój materiał. Zdawał się być pod wrażeniem ilości i smaku nasienia, bo zrobił rozkoszną minę. Uśmiechnął się do mnie. Kontynuował zlizywanie kierując się w górę mojego ciała. Dotarł do ust i wsadził swój mokry, pokryty moją słoną spermą język tak, abym poczuł efekt naszej miłości. W tej chwili wewnątrz mnie rozniosło się ciepło, rozpierające prezerwatywę. Olek wygiął się w łuk i krzyknął z rozkoszy. Jego mięśnie zaczęły drżeć tak bardzo, że jeszcze przez kilkanaście sekund tkwił w swoim błogim stanie. Pocałowaliśmy się, a potem….

A potem obudziłem się. Tak…. To wszystko był sen. Tak realny sen, że chciałem, aby to realny świat stał się snem, a sen – prawdziwym życiem. Spojrzałem na siebie unosząc kołdrę do góry. Wszystko było w moim nasieniu, moje ciało kleiło się od spermy, a w powietrzu unosił się charakterystyczny dla niej zapach. Wstałem z łóżka będąc jeszcze w lekkim rozczarowaniu, założyłem koszulkę i ruszyłem do łazienki. Potrzebowałem chłodnego prysznica, aby rozbudzić się i uwierzyć, że to był tylko sen. Kątem oka dostrzegłem Tośkę, która jadła coś w kuchni.

– Dzień dobry Dominik! Jak tam wczorajsza randka? Chyba się udała, co? – popatrzała na mnie z miną jakby wszystko wiedziała.

– Eeeee… – zmarszczyłem brwi. Nie wiedziałem co powiedzieć.

– Daj spokój. Widziałam jak się całowaliście wtuleni w siebie.

– Co?! Śledziłaś nas?!

– Kto tu mówi o śledzeniu – machnęła lekceważąco ręką – mówiłam ci przecież, że czasem będę wychodzić na balkon zapalić. – zaśmiała się i objęła mnie czule.

Czułem, że robię się czerwony…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *