Gówniara w rajstopach

Gówniara w rajstopach

Pewnego wczesnego, sobotniego popołudnia, dwudziestoparoletni onanista imieniem Sebastian, zabijał czas grając na komputerze. Niecierpliwie czekał na wieczór, ponieważ miał wtedy zamiar wypić sobie kilka piwek, masturbować się, a następnie obejrzeć jakiś film. Nie chciał jednak zaczynać swej jednoosobowej libacji już o tak wczesnej porze. W pewnym momencie rozebrzmiał sygnał telefonu, co ucieszyło chłopaka, gdy zobaczył, że to dzwoni Mirek – jego kolega, z którym umawiali się czasem w celu wspólnego spożywania alkoholu. Zapowiadało się zatem miłe spotkanie.
– Cześć Mirek – powiedział Sebastian do słuchawki.
– Siema Sebek! Co robisz?
– A… Nic. Tak się nudzę przed kompem…
– To zajebiście, że jesteś wolny! Wpadaj zaraz do mnie, mam wolną chałupę, pochlejemy u mnie!
– Dobra! – rzucił z entuzjazmem Sebastian. – Tylko że ja przecież nie wiem, gdzie ty tak dokładnie mieszkasz…
– Spotykamy się zaraz na murku, stamtąd razem pójdziemy do mnie! Tylko się streszczaj, bo już mnie suszy na browca!
– Będę za chwilę!
Sebastian się rozłączył, wyłączył komputer i z uśmiechem zadowolenia zaczął się przebierać. Dużo bardziej odpowiadało mu spotkanie z Mirkiem, niż picie z samym sobą przed komputerem. A co do oczekiwanego z utęsknieniem aktu masturbacji, to pomyślał sobie, że w życiu jeszcze wiele razy zdąży zgwałcić własną rękę, więc nic się nie stanie, jak tymczasowo sobie odpuści.

Jeszcze nigdy nie był u Mirka w domu – zawsze pili na murku pod sklepem albo w jakichś osiedlowych krzakach, a gdy fundusze na to pozwalały, chodzili do baru. Mirek, podobnie jak Sebastian, mieszkał z rodzicami, którzy nie życzyli sobie spraszania kumpli do domu.

Mirek był jedynym kolegą Sebastiana. Nikt inny nigdy nie chciał się z nim kolegować, ponieważ Sebastian był po prostu nudny – cichy, spokojny i nieśmiały chłopiec, z którego za czasów szkolnych śmiali się wszyscy rówieśnicy. Był niski, chuderlawy i posiadał szpetny, skrzywiony nos, w związku z czym nie miał także dziewczyny i ostatnimi czasy musiał zaspokajać swój popęd seksualny własnoręcznie, co – nawiasem mówiąc – robił nad wyraz często.

Sebastian i Mirek tak obficie zaopatrzyli się w osiedlowym monopolu, że jedna torba nie starczyła, by pomieścić wszystkie zakupione piwa. Ze sklepu ruszyli w stronę domu Mirka, gdzie dotarli w ciągu dziesięciu minut. Mirek mieszkał w małym domku jednorodzinnym.
– Naprawdę nikogo u ciebie nie ma? – spytał Sebastian, kiedy wchodzili przez furtkę na teren posiadłości.
– Nie. To znaczy jest tylko siora, ale chuj z nią.
– A brat?
– Brachol to do domu wraca tylko na noc przekimać, a tak całe dnie go nie ma – powiedział Mirek. – Może na razie posiedzimy na działce? Jest taka ładna pogoda, że fajniej będzie na powietrzu…
– Jasne.
Rozsiedli się przy betonowym, działkowym stoliku, od razu wyciągnęli po piwku i wypili z gwinta. Zapalili po papierosie i Sebastian odetchnął głęboko, patrząc z rozmarzeniem w niebo. Czuł się błogo – słońce przygrzewało, wypite na szybko piwo zaszumiało mu lekko w głowie, zapowiadał się wspaniały dzień. Mirek przyniósł przekąski i czas leciał naprawdę miło przy wesołej rozmowie z kolegą.

Minął jakiś czas, w torbach ubyło już parę piw, a słońce obniżało się nieuchronnie ku wysokim tujom rosnącym przy płocie. Rozmowa na chwilę się urwała i obydwaj koledzy tylko patrzyli sennie przed siebie. Sebastian siedział zwrócony plecami w stronę domu, a Mirek naprzeciw niego. Nagle na twarzy Mirka, patrzącego tępo na budynek, wymalowała się niezrozumiała irytacja, którą po chwili wyjaśniło rozebrzmienie za plecami Sebastiana przeciągłego, dziewczęcego głosiku:
– Czeeeść…
Sebastian obejrzał się i ujrzał młodziutkie blond dziewczę w zwiewnej, króciutkiej sukieneczce i ze śmiesznymi, pluszowymi kapciami w kształcie psów na stopach. Wiedział, że Mirek ma piętnastoletnią siostrę, ale nigdy wcześniej jej nie widział. Wiedział też, że ma sporo starszego brata, który był znany w całej okolicy jako lokalny zbir i rozróbiarz – na szczęście jednak nie było go teraz w domu.
– Cześć… – bąknął nieśmiało Sebastian.
Mirek patrzył wrogo na zbliżającą się dziewczynę.
– Czego chcesz?! – warknął. – Nie widzisz, że siedzę z kolegą?!
– A cooo? – odparła zadziornie. – Nie wolno mi wyjść na działkę? Ja też tu mieszkam!
Podeszła do Sebastiana i podała mu swą małą dłoń.
– Karolina – przedstawiła się z uśmiechem.
– Sebastian – chłopak uścisnął jej rękę.
Dziewczyna odsunęła krzesło stojące koło Sebastiana i jak gdyby nigdy nic usiadła przy stole, po czym spytała:
– Mogę z wami posiedzieć? Nudzę sięęę…
– Nie – burknął Mirek.
Jednakże pytanie Karoliny było najwidoczniej retoryczne, gdyż mimo negatywnej odpowiedzi brata, zaczęła mościć się wygodnie w krześle, zakładając nogę na nogę. Nogi zaś – co Sebastian od razu zauważył – miała bardzo ładne. Smukłe, apetyczne, a co najważniejsze, prawie w całości odsłonięte z racji krótkości sukienki, która po przyjęciu przez dziewczynę takiej pozycji odsłoniła ich jeszcze więcej. Natomiast fakt, że miała założone rajstopy, a ta część kobiecej garderoby od zawsze bardzo kręciła Sebastiana, spowodował, że biedakowi aż zakręciło się w głowie. Opamiętał się na szczęście i szybko przeniósł wzrok na jej młodziutką twarz – bardzo ładną, acz wyglądającą zadziornie i arogancko. „Młoda, pewna siebie lafirynda, która chyba jeszcze nie ukończyła gimnazjum” – pomyślał Sebastian. Takie dziewczyny zawsze dokuczały mu za czasów, kiedy sam był uczniem.
– Mogę piwooo? – spytała, sięgając do torby i przeciągając w charakterystyczny dla siebie sposób ostatnią głoskę.
– Nie – odparł znów Mirek. – To nie dla ciebie.
Spojrzała więc na Sebastiana i monotonnie powtórzyła pytanie:
– Mogę?
Sebastian nieśmiało kiwnął głową, nie wiedząc, jak się zachować. Karolina wyjęła więc sobie butelkę, wzięła ze stołu otwieracz i sprawnie pozbyła się kapsla.
– A lekcje odrobione? – spytał z pogardą Mirek.
– Wal się z tymi lekcjaaami – odrzekła z równą pogardą. – Co ty, matka jesteś, czy co?
Napiła się obficie, a kiedy Mirek, któremu obecność siostry zepsuła humor, zapalił z niezadowoleniem papierosa, zażądała:
– Daj mi też fajkę.
Sebastian był niemal pewny, że Mirek odmówi i dziewczyna zwróci się z tą samą prośbą do niego – Sebastiana – lecz o dziwo jej brat bez słowa rzucił paczkę papierosów na stół, w stronę swojej siostry. Zapaliła, wyjęła z kieszonki swego smartfona i puściła jakieś głupawe disco polo, kładąc telefon na stół.
– Ooo, jak fajnie że nie ma starszych – westchnęła, zaciągając się papierosem. – Można się zrelaksooować…
Zaczęła kiwać głową w rytm swojej muzyki, a Sebastian z Mirkiem wymienili zrezygnowane spojrzenia.
– Kaśka miała do mnie wpaść, ale zadzwoniła że kurwa nie może bo jej starsi nie chcą z chaty wypuścić, ma się uczyć do testów gimnazjalnych czy coś – świergotała swym piskliwym głosem Karolina, kierując słowa chyba tylko do swojego brata, bo Sebastian nie miał przecież nawet pojęcia, o kim mówi. – Pierdolę ją, a niech się uczy… Ja mam to w dupie, sobota jest to odpoczywam, hehe…
Sebastian stał się mało rozmowny, bo od zawsze w obecności dziewczyn czuł się skrępowany – nawet, jeśli chodziło tylko o nastoletnią, najwyraźniej dość płytką laleczkę. Karolina natomiast nadrabiała swą gadatliwością milczenie chłopców, nadając wciąż o swoich typowych dla nastolatek problemach, w jej mniemaniu widocznie niezwykle ważkich, bujając się przy tym w krześle, popijając piwo i podjadając stojące na stole paluszki. Wzrok Sebastiana padał co chwilę na nóżki małolaty, która zupełnie nie przejmowała się faktem, iż w wyniku jej ciągłego wiercenia się, podwinęła jej się sukienka i ma nogi odsłonięte do samego tyłka. Te ukradkowe spojrzenia nie uszły oczywiście uwadze Mirka, który widząc zezującego na uda siostry kolegę, uśmiechał się tylko tajemniczo. Kiedy natomiast któreś z jego mimowolnych zerknięć przyuważyła też Karolina, to wymieniła z Mirkiem dziwne, jakby porozumiewawcze spojrzenie. Speszony Sebastian odwrócił wtedy wzrok i zatopił swe zawstydzenie w ogromnym hauście piwa, gorzko żałując, że jednak nie zaspokoił swego popędu przed wyjściem z domu, bo przez to teraz po prostu nie umiał utrzymać swego podniecenia na wodzy. Dodatkowy problem stanowiło też oddawanie moczu przez prężącego się niemiłosiernie penisa z główką wycelowaną w niebo, kiedy za plecami miało się publikę, gdyż chłopcy opróżniali swe pęcherze pod krzaczkiem koło miejsca biesiady…

Upłynęła jakaś godzina, podczas której Sebastian zdążył dowiedzieć się sporo o życiu Karoliny – jej koleżankach, kolegach, sposobach spędzania czasu i innych niezbyt interesujących go pierdołach. Powoli zapadał wieczór, Karolina piła drugie piwo i siedziała teraz odchylona na krześle do tyłu, ze stopami opartymi o kant blatu. Okazała na tyle ogłady, że przed położeniem tam nóg zrzuciła swoje futrzane, dziecinne kapcie-pieski. Mimo, że Sebastian z całych sił starał się nie przyglądać tym ponętnym, wyeksponowanym nogom, to z racji, iż opierając się o blat stołu znalazły się one w centrum uwagi, ciężko było zupełnie uniknąć ich widoku – tym bardziej, że był to widok niezwykle przyjemny. Kiedy Karolina w końcu na chwilę zamilkła, ciszę przerwał głos Mirka:
– Fajne ma nogi, co? – spytał, kiedy akurat Sebastian analizował wzmocnienie rajstop na palcach jej stóp.
Chwilę zajęło, nim Sebastian uświadomił sobie, że to dziwne pytanie było skierowane do niego. Spojrzał z niedowierzaniem na Mirka, który przyglądał mu się, oczekując odpowiedzi. Wymieniwszy z Sebastianem spojrzenia, Mirek przeniósł wzrok na Karolinę, a właściwie na jej nogi, i patrząc na nie z uznaniem, wskazał je podbródkiem, jakby dając Sebastianowi do zrozumienia, by także się im dokładniej przyjrzał. To zachwalanie nóg Karoliny przez Mirka ciężko było jednak nazwać komplementowaniem, ponieważ wyglądało bardziej na chwalenie się przed kolegą nowym samochodem czy jakimś innym dobrem materialnym, i zważywszy, iż obiekt rozmowy wszystko słyszał, nie było zbyt kulturalne. Dlatego też Sebastian zerknął tylko przelotnie, krępując się wpatrywać w nogi nastolatki zbyt ostentacyjnie, i przytaknął nieśmiało, czerwieniąc się jak burak:
– No… Fajne…
Mirek bezwstydnie gapił się znad stołu w głąb sukienki Karoliny, centralnie pomiędzy jej uda. Dziewczyna zaś, uśmiechając się półgębkiem i obserwując swego brata, rozchyliła celowo nogi, dając mu pełny wgląd w swą sukienkę. Poruszyła zadziornie kolanami, jakby chciała podkreślić, że to ona jest właścicielką tych ponętnych, omawianych właśnie nóżek. Nie wydawała się być ani trochę urażona przedmiotowym traktowaniem.
– Fajnie, że ci też się podobają – odwróciła się do Sebastiana i uniosła nogę w górę, po czym wyprostowała ją malowniczym ruchem, chwaląc się jej powabem. – Ten pajaaac – wskazała uniesioną stopą na Mirka – to mógłby ich dotykać godzinami i nigdy mu się to nie nudzi – mówiła trochę z pogardą, a trochę z dumą, wydawało się, że nie dostrzega nic dziwnego w tym, o czym opowiada. – A w ogóle to czasem mi się kurwa zdaje, że on to woli nogi od cycków nawet…
– No i chuj, nie wolno? – oburzył się Mirek, szybkim ruchem chwytając uniesioną stópkę siostry i ściskając ją, po czym zwrócił się do Sebastiana: – Co jej po ładnych nogach, skoro jest taka tępa? Głupia jest, no nie? – spytał, czekając na potwierdzenie kolegi.
Sebastian zaczerwienił się jeszcze bardziej i spuścił wzrok, nie mając pojęcia, jak się zachować. Najchętniej uciekłby stąd zaraz, ale nie wypadało tak po prostu wstać i sobie pójść.
– Sam jesteś głupi, debilu – odcięła się Karolina, wyrywając z rąk brata swoją stopę. – No powiedz Seba, kto jest głupi? Ja czy on? – patrzyła oczekująco na Sebastiana. W związku z jego milczeniem, zwróciła się znowu z wyższością do Mirka: – Kto komu liże stopy, deklu, hę?
Sebastian, wstydząc się podnieść wzrok, sięgnął na oślep po paluszka, nieudolnie próbując ukryć zmieszanie. Kubeczek jednak okazał się już pusty.
– Nie ma już paluszków – poinformowała Karolina, a po chwili dodała, śmiejąc się głupawo: – Są tylko moje, hehehe…
Znów uniosła nogę i poruszyła parę razy palcami u stopy przed samą twarzą Sebastiana.
– Jak chcesz, to spróbuj – zaproponowała. – Mircio je lubi…
– Nie, dzięki – wyszeptał Sebastian, myśląc sobie, że trafił do domu wariatów.
– No spróbuj – zachęcił Mirek. – Przecież widzimy, że ci się podobają…
Absurdalność sytuacji spowodowała, że skrępowanie Sebastiana zaczęło ustępować. Zresztą czemu tylko on miałby się wstydzić, skoro to Mirek i jego siostra zachowywali się dziwnie? Przyjrzał się pożądliwie pokrytej materiałem cienkich, cielistych rajstop stópce dziewczyny. Była malutka i zadbana. Sam jej widok przyprawiał Sebastiana o przyjemne mrowienie w kroku, a zapach oraz myśl, że mógłby ją wziąć do buzi, spowodowały u niego zawrót głowy. Chwycił ją obiema dłońmi, delikatnie i nieśmiało, jakby obawiając się, że dziewczyna zaraz się rozmyśli. Rozejrzał się dokoła w obawie, że zza ogrodzenia jakiś przechodzień będzie mógł dostrzec jego poczynania. Cała działka była jednak obsadzona wokół wysokimi tujami, które skutecznie odcinały naszych przyjaciół od wścibskich spojrzeń z ulicy. Sebastian niepewnie przyłożył delikatną stópkę do swojej twarzy i poczuł na wargach miękkość nylonu. Rozchylił usta i wsunął do nich palce Karoliny. Zamknął oczy i z rozkoszą zatopił się w lizaniu jej nogi. Mimo, iż była bezsmakowa, Sebastian delektował się nią tak, jakby dane mu właśnie było skosztować największy przysmak. Dłońmi gładził milutką łydkę nastolatki, rozkoszując się coraz silniejszym mrowieniem podniecenia, rozchodzącym się od jego kutasa po brzuchu. Po chwili jednak wrócił do rzeczywistości, kiedy znudzona dziewczyna wysunęła stopę z jego buzi.
– I jaaak? – spytała od niechcenia.
Sebastian pokiwał z uznaniem głową i zwrócił się do Mirka:
– Wiesz, co dobre.
– Mówiłem – odparł, uśmiechając się niegrzecznie i wstając.
Mirek obszedł stół i stanął przy Karolinie, która w tym czasie obróciła swoje krzesło w stronę Sebastiana i usiadła zwrócona doń twarzą. Uniosła znów obydwie nogi i rozchyliła je, ukazując tym samym swoje białe majtki w różowe kwiatuszki, przyciemnione seksownie materiałem rajtuz. Mirek zaś podwinął jej sukienkę, na ile tylko pozwalało stykające się z tyłkiem jego siostry krzesło, by majteczki były jeszcze lepiej widoczne.

Sytuacja wydawała się Sebastianowi co najmniej chora – przecież Mirek i Karolina byli rodzeństwem, a zachowywali się tak, jakby takie seksualne podteksty między bratem a siostrą były najnormalniejszą rzeczą na świecie. Wprawdzie Sebastian sam miał dwie siostry, przy których swego czasu regularnie zaspokajał swą seksualność, ale do tej pory wydawało mu się, że tylko on jest takim wypaczeńcem, a tu okazuje się, że inne rodzeństwa też mają swoje sekrety… Tyle, że Mirek z Karoliną nie robili z tego nawet tajemnicy – przynajmniej nie przed nim. Jednakże mimo, iż uważał zaistniałą sytuację za dziwną, bardzo mu się ona podobała.

Sebastian wstał, chwycił ponownie Karolinę za łydkę i przyłożył do niej usta, by złożyć na niej nieśmiały pocałunek. Mirek także nie pozostawał bierny – wziął w dłonie drugą nogę swej siostry i polizał ją po stopie. Karolina jednak wyrwała mu się.
– A ty co?! – skarciła go. – Kto przed chwilą mówił, że jestem głupia? Jak jestem taka głupia, to sobie nie poliżesz!
Wyrwała się nóżką także z uścisku Sebastiana i wgramoliła się z krzesła na stół.
– Dzisiaj z twoim kolegą się pobawię – powiedziała do brata, po czym mrugnęła zalotnie do Sebastiana.
Klęcząc na stole, zadarła swą kieckę ponad biodra i z majtkami na wierzchu położyła się na blacie brzuchem do góry, rozkładając swoje długie nóżki.
– No chodź! – przywołała ze zniecierpliwieniem Sebastiana, kusząc go widokiem majtek.
Sebastian stanął przed nią i czując rosnącą pewność siebie, złapał ją pożądliwie za udo. Pochylił się, wysunął język, przyłożył go do uniesionej nieco stopy Karoliny i zaczął brnąć nim w górę po jej nodze, oblizując łydkę, a następnie przechodząc przez kolanko do uda.
– Ty też taki zboczeniec jesteś jak mój brat? – spytała z niewinnym zaciekawieniem Karolina. – On to by tylko mnie po nogach lizał i zawsze zanim mnie przerżnie, to musi sobie polizać, pomacać, i jakieś zboczone rzeczy zawsze robi…
Sebastian prawie jej nie słuchał, tylko z coraz mocniej walącym sercem brnął twarzą po udzie w stronę krocza małolaty. Dotarł do pachwiny, przejechał wzdłuż niej językiem i z lubością przeszedł na cipkę. Oblizywał ją, chwytał w zęby materiał rajstop i majtek, wciskał się nosem w gorącą szparkę, którą wyczuwał pod materiałem. Zapach młodej cipki przyprawiał go o zawroty głowy. Karolina zajęczała seksownie i ścisnęła jego policzki miękkimi udami. Po chwili Sebastian, dysząc głośno i ledwo już wytrzymując, wyrwał się z uścisku jej nóg i wyprostował się. Trzęsącymi się dłońmi szybko rozpiął swój rozporek i zsunął spodnie. Spod gumki jego majtek wystawała czerwona główka sterczącego penisa. Spojrzał na Mirka i wymienił z nim porozumiewawczy uśmiech. Mirek podszedł do siostry, złapał ją obydwiema dłońmi za krocze i jednym, pewnym ruchem rozdarł w tym miejscu jej rajstopy. Przesunął na bok majteczki, robiąc Sebastianowi dostęp do ślicznej cipki. Lśniła od wydzielającego się spomiędzy wystających warg sromowych śluzu. Mirek przejechał wzdłuż szczelinki kciukiem, zatapiając go nieznacznie pomiędzy płatkami, i powiedział do Sebastiana:
– Zoba, jak się gówniara poci…
– Ja ci dam gówniarę, ty cweluUU… – wyjęczała Karolina, kiedy brat potarł ją po łechtaczce.
Sebastian zsunął swoje majtki i jego uwolniony członek zafalował. Był niewielki, ale prężył się dumnie i czerwienił z pożądania. Chłopak chwycił go w dłoń i przyłożył jego główkę do nastoletniej cipki. Zaczął nim suwać wzdłuż szczelinki, rozsmarowując wydzielającą się z niej maź i mieszając ją ze swoim śluzem. Karolinka znów zajęczała przeciągle i rozłożyła nogi na całą szerokość, zapraszając do środka. Sebastian ustawił fiuta pod kątem prostym do dziurki i przycisnął go do niej, wydając z siebie pomruk zadowolenia. Mirek stał z boku i masował się po kroczu, paląc papierosa i z zadowoleniem przyglądając się akcji. Najwidoczniej kręciło go oglądanie, jak ktoś pieprzy jego siostrę. Prącie Sebastiana zagłębiło się na parę centymetrów, po czym znów się wysunęło. Kolejnym pchnięciem młodzieniec wszedł nieco głębiej.

Wyrzuciwszy niedopałek papierosa, Mirek rozpiął sobie rozporek i również wyjął na wierzch sterczące przyrodzenie. Zaczął suwać po nim dłonią. Drugą ręką chwycił za dolny brzeg sukienki Karoliny, który znajdował się teraz na wysokości jej pępka. Zaczął ciągnąć go na siłę w górę ciała siostry, dążąc do odsłonięcia jej klatki piersiowej. Karolina odepchnęła go jednak.
– Zostaw mnie! – syknęła. – Mówiłam, że ty dziś sobie nie pomacasz!
Następnie uniosła odrobinę biodra i sama podciągnęła sukienkę ponad swój biust, by ukazać go Sebastianowi. Zielony staniczek, który kolorystycznie gryzł się z bielą majteczek, krył pod sobą niewielkie półkule.

Sebastian, który wciąż wykonywał posuwiste ruchy miednicą, dobijał już niemal do końca szparki. Nie była tak ciasna, jak to sobie wyobrażał mając na uwadze młody wiek swej partnerki, ale cóż się dziwić – Karolina z pewnością do cnotliwych dziewcząt nie należała i przypuszczalnie już niejeden fiut zdążył ją rozepchać. A może jeden? Może robiła to tylko z własnym bratem, lecz tak często, że ucierpiała na tym sprężystość jej cipeczki? Ale i tak opinała mu fiuta niezwykle przyjemnie…

Sebastian włożył palce pod jedną z miseczek stanika i zsunął ją z piersi. Mały, stożkowaty cycek, z mocno sterczącym sutkiem, wyłonił się na światło dzienne. Młodziutka pierś zdawała się żądna dotyku męskiej dłoni. Chwycił ją więc i zgniótł w ręku, by następnie ześliznąć się palcami na wierzchołek, chwycić nabrzmiałą brodawkę i ścisnąć ją pożądliwie, lekko wykręcając…
– Mmmmm… – westchnęła Karolina, zaciskając powieki.
Sebastian posuwał jej szparkę już całą długością chuja, postękując raz po raz i czując coraz silniejsze mrowienie w kroku.
– Widziszszsz…? – wysapała dziewczyna do swego brata, który stał ciągle z boku z rozdziawionymi ustami i przyglądał się z pożądaniem siostrze posuwanej przez kolegę, onanizując się zawzięcie. – Twój kolega to prawdziwy facet, od razu bierze się do roboty, a nie tak jak ty… Uchhhh… Z tobą to większość czasu na grę wstępną zawsze muszę tracić… Aaaa… – pojękiwała.

Sebastian pieścił namiętnie jej cycka, czując, że w zastraszającym tempie zbliża się do finału. Nie znalazł jednak w sobie na tyle silnej woli, by zwolnić i trochę przedłużyć zabawę z siostrą kolegi. Wręcz przeciwnie – przyśpieszał z każdą chwilą, pojękując cienkim głosikiem, który można by nazwać „pedalskim”. Karolina leżała z rozrzuconymi ramionami i głową przekręconą w bok, zupełnie poddana pożądaniu Sebastiana. Mglistym wzrokiem spoglądała na swego masturbującego się brata, który podniósł z ziemi jej zabawnego kapcia-maskotkę i teraz stał z nim przyłożonym do twarzy i zachłannie wciągał powietrze, wdychając jego zapachy.
– No dobra, chodź tu… – wydyszała, litując się nad Mirkiem. – Poliż sobie, jak tak chcesz… – wyprostowała nogę, która była przerzucona przez ramię Sebastiana, a Mirek, patrząc na nią zaślepiony, podszedł lunatycznym krokiem i wziął stópkę do buzi.

Stał za posuwającym jego siostrzyczkę kolegą i lizał zapamiętale jej stopę, ssąc i przygryzając paluszki. Pieścił palcami łydkę i przyglądał się podskakującemu cycuszkowi. Wziął do ręki otwarte piwo i polał nim po stopie siostry, by następnie dokładnie zlizać z niej cały płyn, po czym wyssać jeszcze nasiąknięte nim rajstopy. Osuszywszy nóżkę gówniary z piwa, mocząc ją za to swoją śliną, nasunął na nią pluszowy kapeć, a usta przeniósł na łydkę. Chwycił siostrę za drugą nogę, która zwisała luźno ze stołu, i przełożył ją z drugiej strony Sebastiana, by przycisnąć wolną, bosą stopę do swego penisa. Zaczął ją pieprzyć, wydając z ust śmieszne pomruki przyjemności.

Po krótkiej chwili Sebastian zawył i zacisnął dłonie na biodrach swej kochanki. Cała rozkosz wypłynęła z niego wprost w jej pochwę. Podrygiwał lekko przez moment, po czym znieruchomiał i tępo przyglądał się twarzy Karoliny, próbując uspokoić oddech.
– Ja pierdolę… – wydyszał nieprzytomnie i wysunął się z niej powoli.
– Widzę, że ty to we wszystkim szyyybki – powiedziała nieco pogardliwie Karolina. – Szybko się bierzesz do roboty i szybko kończysz…
– Przepraszam – bąknął znów zawstydzony Sebastian, mijając Mirka i tyłem wychodząc spomiędzy nóg jego siostry.
Usiadł z boku na krześle i patrzył głupkowato na wyeksponowane łono, z którego po chwili wypłynęła stróżka jego spermy. Mirek zaś, w odpowiedzi na wcześniejszy zarzut swej siostrzyczki, postanowił wykazać się teraz męskością i bez ceregieli zrobił krok w przód, stając z wyprężonym fiutem pomiędzy jej udami. Jego przyrodzenie zetknęło się ze szczelinką, z której ciągle wypływało nasienie Sebastiana. Znów chwycił butelkę z piwem i wylał odrobinę na łono siostry, chyba chcąc je nieco obmyć. Uśmiechnął się półgębkiem i naparł na nią, mówiąc brutalnym tonem:
– Proszę bardzo! Biorę się od razu do roboty, skoro tak to lubisz!
Jednym, mocnym pchnięciem zagłębił w jej rozgrzanej i śliskiej cipce całe swoje prącie. Karolina zawyła przeciągle, po czym zamruczała:
– Tylko nie zakończ tego tak szybko, jak twój kolegaaa… Mmmmm!
Mirek od razu zaczął zasuwać w swojej siostrze jak niewyżyty królik, obłapiając dłońmi jej ciałko. Karolina uniosła nieco tułów i wsunęła bratu rączki pod koszulkę, chwytając go za biodra. Również zaczęła podrzucać swą miednicą.

Sebastian, obserwując pierdolące się rodzeństwo, pojękujące coraz głośniej, uczuł napływającą ponownie do kutasa krew. Jeden cycek Karoliny wciąż był zakryty stanikiem, drugi zaś – obnażony – podskakiwał zmysłowo w rytm ruchów dziewczyny. Sebastian czuł coraz większą ochotę, by ponownie wejść w tą rozognioną pizdkę i tym razem ją zaspokoić. Miał nadzieję, że Mirek także dojdzie przed nią, a wtedy znów przyjdzie kolej na niego – Sebastiana.
– Zobaczysz, puszczalska suczko… Nie dojdę przed tobą… – wysapał Mirek, jakby chcąc pozbawić go złudzeń.
– No zobaczymyyy… – jęknęła i oplotła brata nogami w biodrach, krzyżując za jego plecami stopy, z których jedna była teraz bosa, a druga odziana w futrzany kapciuszek.
„Ruchają się i jednocześnie się kłócą…” – pomyślał zdezorientowany Sebastian. – „Co za świat…”. Napił się piwa i zapalił papierosa, gładząc się po swym zmaltretowanym, oblepionym spermą przyrodzeniu, które jednak szybko odzyskiwało witalność. Oglądał pornosa na żywo. Już nieraz zdarzało mu się masturbować przy filmikach zatytułowanych w stylu: „Napalony brat rucha swoją niegrzeczną siostrę” i tym podobnych, lecz nigdy niedowierzał pokrewieństwu występujących w nich aktorów. Teraz zaś miał pewność co do tego, iż ogląda prawdziwy, kazirodczy stosunek.

Sebastian widział już, że jego marzenie ponownego załadowania fiuta w tę nastkę prawdopodobnie się spełni. Mirek jęczał tak głośno, jakby już szczytował, po Karolinie zaś widać było, iż jeszcze trochę jej brakuje. Nagle twarz Mirka przeszył skurcz i chłopak zaczął krzyczeć tak donośnie, iż Sebastiana przeszła obawa, że ktoś mógłby to usłyszeć z ulicy. Na szczęście Karolina zatkała mu usta stopą, niemal na siłę mu ją do nich wpychając.
– Liż, fetyszysto pieprzony, i się ucisz! – syknęła.
Chłopak przygryzł stópkę siostry i wydawał teraz zduszone pomruki, ściskając z całej siły jej pierś. Za chwilę wysunął się z niej zasapany i otarł pot z czoła.
– Kurwa, wygrałaś… – wydyszał i klepnął ją w pośladek. – Udało ci się mnie przetrzymać…
– Nie „udało”, tylko jestem seksowniejsza od ciebie i podniecam cię bardziej, niż ty mnie – wysapała z wyższością, kładąc dłoń na swej muszelce, z której po chwili wypłynęła spora porcja braterskiej spermy, być może zmieszanej z Sebastianową, która pociekła jej po rajstopach na tyłek.
– We dwójkę nie daliście mi rady – mówiła trochę z samozadowoleniem, a trochę z rozczarowaniem. – Teraz i tak muszę sama sobie zrobić dobrzeee… – pocierała się coraz intensywniej po łechtaczce.

Sebastian spojrzał na swego ponownie sztywnego członka i uśmiechnął się triumfalnie, jakby uważał się za bohatera, który w porę przybywa bezbronnemu dziewczęciu na ratunek.
– Nie musisz – powiedział, zadowolony z siebie, wskazując palcem swego twardziela. – Ja mogę ci zrobić… – wstał i podszedł do niej.
– To chodź… – wyszeptała namiętnie, chwytając go za rękę i czym prędzej wciągając go pomiędzy swoje nogi.
Złapała jego przyrodzenie i przystawiła zaczerwienioną główkę do swego łona. Zaczęli się o siebie pożądliwie ocierać, pieszcząc się i dysząc ciężko.

Nagle usłyszeli za plecami skrzypnięcie furtki, a następnie jej trzaśnięcie. Sebastian zamarł, a po chwili obrócił się z wolna. Sekundę później zza zasłaniającego furtkę krzaka, wyłoniła się postać wysokiego i umięśnionego mężczyzny, a za nim dwie kolejne, podobnej postury sylwetki.
– Darek z kolegami… – szepnęła zniechęcona Karolina.
Sebastianowi serce podskoczyło do gardła. Przecież Darek to imię brata Mirka. Pierwszy raz widział go na oczy i musiał przyznać, że jego wygląd kryminalisty bardzo pasował do niechlubnych historii, które o nim słyszał. Potężnie zbudowany, poharatana twarz, nienawistne spojrzenie… „No to już po nas” – przeszło przez myśl Sebastianowi.

Trzech facetów koło trzydziestki zmierzało powoli w stronę naszych przyjaciół. Darek przyglądał się nieprzyjaźnie Sebastianowi, stojącemu z przyrodzeniem na wierzchu pomiędzy rozłożonymi nogami jego małej siostrzyczki. A na dobitkę obok nich, również z obnażonym sprzętem, po którym widać było, że przed chwilą był używany, stał młodszy brat zbira. Sytuacja była wręcz beznadziejna i jedyne, co przychodziło teraz Sebastianowi na myśl, to jak najszybsza ucieczka. Był jednak sparaliżowany strachem i nie mógł się nawet ruszyć, co zresztą i tak nie zmieniłoby zbytnio jego sytuacji, gdyż krzaki i ogrodzenie uniemożliwiłyby ucieczkę z terenu posiadłości – jedyną drogą ewakuacji była furtka, do której dostęp odcinali przybysze.
– Dobra, cioty! – usłyszeli głos Darka. – Wypierdalać stąd! Już!!! – ryknął wulgarnie.
Sebastian poczuł nadzieję, że być może przeżyje. Trzęsąc się na całym ciele, podciągnął niezdarnie spodnie i pośpiesznie zapinając rozporek, minął facetów. Kiedy przechodził koło Darka, ten patrzył na niego groźnie z góry. Mirek – zrezygnowany, lecz bez żadnej obawy – także powoli podciągnął gacie i ruszył w stronę wyjścia. Karolina zaś zaczęła się podnosić, poprawiając jednocześnie stanik.
– Ty zostajesz! – rozkazał Darek, kładąc dłoń na jej nagim cycku i przyciskając jej ciało znów do blatu.
Podszedł do niej od przodu, a ona potulnie rozłożyła przed nim nogi, pomiędzy które od razu wszedł, majstrując przy swoim rozporku. Jego koledzy natomiast podeszli z dwóch stron do stołu, obnażyli drugą pierś małolatki i zaczęli się zabawiać jej prężącym się biustem, masując się po kroczach. Darek mocnym szarpnięciem rozdarł jeszcze większą dziurę w rajstopach swojej siostrzyczki, przesunął jej majtki mocniej w bok i chwycił w dłoń swe spore przyrodzenie, które za chwilę miało w końcu porządnie zaspokoić to niewyżyte dziewczę.

Sebastian stał osłupiały, przyglądając się scence z rozdziawioną gębą. „Ta rodzinka jest jeszcze bardziej spaczona, niż mi się wydawało…” – myślał. – „Czyli, że nie tylko moja własna rodzina, ze mną samym na czele, jest popaprana…”. Mirek zaś oglądał to ze znudzeniem, jakby takie scenki widywał na co dzień.

Nim drab załadował swojego olbrzymiego penisa w cipeczkę siostry, obrócił się w stronę obserwujących go młodzieńców i ryknął:
– Czego kurwa stoicie?! Co ja mówiłem?! Wypierdalać, do kurrrwy nędzy, bo łby porozpierdalam!!! JUŻ!!!
Sebastian odwrócił się czym prędzej i biegiem pognał w stronę furtki. Mirek poszedł za nim, powłócząc nogami. Nim Sebastian zdążył się oddalić, usłyszał jeszcze przesiąknięty pożądaniem głos Karoliny:
– Uspokój się, Daruś, wejdź już we mnie…
Zaraz potem Sebastian znalazł się poza terenem posiadłości i odetchnął z ulgą. Mirek wyszedł za nim.
– To co, jeszcze po piwku? – spytał spokojnie.
Sebastian czuł, że ciągle się trzęsie. Kiwnął tylko głową i dwaj koledzy ruszyli w stronę monopolowego.

Od tamtej chwili Sebastian niecierpliwie czekał, aż rodzice Mirka kolejny raz gdzieś wyjadą i kolega znowu zaprosi go do siebie oraz do swojej siostry. Będzie tylko się trzeba wcześniej upewnić, że nagle nie pojawi się ich starszy brat…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *