Gość z lotniska

Gość z lotniska

Siedziałam znudzona już 10 godzinę w pracy próbując skończyć wreszcie pismo, z którym grzebałam się cały dzien. Była 6 po południu, za oknem było już zupełnie ciemno, i mimo zmęczenia i chyba 15 filiżanki kawy czułam się dobrze. Lubiłam siedzieć w pracy sama o tak późnej godzinie. Czułam się trochę tajemniczo, za oknem śnieg padał cicho i miękko. Miasto było puchowe i białe, ciche i prawie ze samotne. Byłam zmęczona, i stwierdziłam, ze chyba jednak dam sobie spokój dzisiaj z kończeniem zaczętej sprawy, tego dnia byłam już niezdolna do podjęcia wysiłku twórczego myślenia. Dla rozładowania weszłam do netu, chcąc znaleźć kilka pikantnych stron i może nawet się pokochać. Nic z tego, oczywiście, o tej godzinie było wielu amatorów szybkiego seksu i strony się nie ładowały. Do kilku jednak dobrnęłam, potem zaczęłam wyobrażać sobie jak siękocham z moim facetem (a oboje lubimy ostry seks),odchyliłam majteczki i zaczęłam się dotykać, ale… jakoś nic mi dzisiaj nie wychodziło, nawet seks. Nagle zadzwonił telefon. Nie chciałam odbierać, na sama myśl, ze to może telefon służbowy, moja ręka sama cofnęła się od aparatu. Poczucie obowiązku wygrało jednak, i podniosłam słuchawkę. Usłyszałam męski, dość służbowy, ale jednocześnie z lekka zaniepokojony glos. No tak, z moim dzisiejszym pechem, pomyślałam… Facet mówił z lekkim obcym akcentem, nie wiem, niemieckim chyba. To, co mówił, sprawiło, ze bardzo pożałowałam, ze w ogóle tu zostałam tak długo. Otóż nazywał się Tom jakiś tam, był aktualnie na Okęciu i od pół godziny czekał na kogoś z firmy, kto go miał stamtąd odebrać, nakarmić, pogadać, zawieźć do hotelu, no i ogólnie – zając się nim. Wyjaśnił mi, ze jego samolot miał opóźnienie, i to całkiem spore. Gorączkowo myślałam, co mam zrobić. Starałam się być grzeczna i szybko podjąć jakąś decyzje. Nie znałam numeru telefonu do żadnego ze starszych pracowników, którzy mogliby zając się gościem. Nie wiedziałam, co się stało, cala sytuacja była dla mnie zaskoczeniem, ponieważ nasza firma zawsze pilnowała takich spraw. Ale nic, stało się. Przeprosiłam go i powiedziałam, ze zaraz po niego wyjadę. Odłożyłam słuchawkę i z moich ust wyszła całkiem kształtna wiązanka. Zamknęłam komputer, zadzwoniłam po taksówkę, ubrałam płaszcz i wyszłam. Taksówka nadjechała po 5 minutach. Wsiadłam, i pojechaliśmy na lotnisko. Czekał w umówionym miejscu. Był wysokim brunetem w wieku ok. 35 lat. Miał spokojna, uśmiechnięta twarz. Na widok jego uśmiechu zrobiło mi się ciepło, i pomyślałam sobie – Boże, o co ja się tak wkurzam? Pojadę z nim do mojej knajpki, zjemy cos ciepłego, wypijemy po drinku, pogadamy, a potem zawiozę go do hotelu i po sprawie. Lepsze to niż spędzenie tego piątkowego wieczoru w domu przed telewizorem lub nudna książka. Pomyślawszy powyższe, odwzajemniłam mu uśmiech mając nadzieje, ze nie zauważył na mojej twarzy poprzedniej kwaśnej miny. Przywitałam się z nim. Przez chwile myślałam, ze może jednak jest Amerykaninem – ponieważ przedstawił się tylko imieniem, sugerując, ze tak właśnie mam się do niego zwracać, nadając tym samym naszej znajomości charakter półformalny. Nie odpowiadało mi to jednak, i przedstawiłam się, rzec by można, pełna nazwa. Zrozumiał intencje od razu.

Przepraszam pana bardzo za to nieporozumienie, naprawdę nie wiem, jak to się mogło stać, ze nikt się tutaj nie zjawił.
Nic się nie stało, cale szczęście, ze zastałem panią w pracy… – znowu się uśmiechnął; wyjaśnienie, ze był to czysty przypadek, ze o godzinie 18.30 byłam jeszcze w biurze, zachowałam dla siebie.

Mówił trochę niepewnie, zaproponowałam mu wiec przejście na angielski. Z uśmiechem odmówił. Szliśmy w stronę wyjścia. Taksówka już na nas czekała, oboje usiedliśmy na tylnym siedzeniu. On był naprawdę miły, i miałam do siebie żal, ze nie potrafiłam się wyluzować tak jak on. Był całkiem naturalny i siedząc w taksówce miałam okazje przyjrzeć mu się z bliska. Na skroniach miał lekko siwiejące pasemka włosów, i po namyśle do poprzedniej 35 dodałam mu jeszcze trójkę. Miał dość mocno zarysowany profil, był lekko opalony i świetnie zbudowany. Wysoki, jakieś sto osiemdziesiąt parę. Mógłby uchodzić za playboya, gdyby nie jakiś wyraz zamyślenia na jego twarzy i dość duża inteligencja malująca się w jego oczach. Szybko odwróciłam wzrok, kiedy spojrzał w moim kierunku.
Uczę się polskiego, proszę mnie poprawiać, jak powiem cos nie tak.
Uśmiechnęłam się półgębkiem. Tez mi rola! Poprawianie polszczyzny oficjalnego gościa. Nawet nie wiedziałam, kim on był i po co przyjechał i niezręcznie byłoby go teraz o to pytać…Wspaniale mówi pan po polsku, naprawdę – to była prawda, nieźle sobie radził z naszymi zaimkami i deklinacjami.

Dziękuje pani – powiedział ciepło i spojrzał na mnie tak, ze …. poczułam lekkie zdenerwowanie, bo wydawało mi się, ze zaczynam sobie cos wyobrażać, cos, czego raczej nie powinnam robić….

Przez głowę przemknął mi obraz jego twarzy wtulonej pomiędzy moje uda…
– Czy mogę się do pani zwracać pani Nino?
Oczywiście – potwierdziłam.

Jechaliśmy dalej w ciszy przerywanej tylko zdawkowymi pytaniami o podroż, prace (założyłam, ze pracuje na rynku finansowym, i była to słuszna decyzja), pogodę. W rozmowie wyszło na jaw, ze jest Niemcem, ale lot, którym przyleciał, był z Zurychu… Wiedziałam, ze jak będę dobrze manewrować i będę w miarę ostrożna, z niczym się nie wygadam. Przyłapałam jego spojrzenie. Zdjęłam w taksówce płaszcz, i siedziałam w białej, dość mocno wydekoltowanej bluzeczce i garniturze. Patrzył na mnie z ciekawością i zdawkowym uśmiechem, ale nie zauważyłam w jego oczach innych uczuć… W ciszy dojechaliśmy do centrum, zapłaciłam za kurs, i weszliśmy do kafejki. Zamówiliśmy jedzenie i wino, wzięłam dla siebie sałatkę, dla niego zamówiłam jakieś danie obiadowe.
Pani chyba nie wie za bardzo, kto jestem, i po co tu przyjechałem – Boże, skąd on to wiedział! Z tego wszystkiego zapomniałam poprawić jego błąd językowy..
No, szczerze mówiąc, faktycznie nie wiem, kim pan jest. Osoba, która miała po pana wyjechać, zapewne nie wiedziała o opóźnieniu lotu, a ja… no cóż, na szczęście byłam jeszcze w pracy i mogę się panem zaopiekować – próbowałam obrócić wszystko w żart.
Muszę powiedzieć, że lepszej i piękniejszej opiekunki nie mogłem sobie zażyczyć.
Uśmiechnęłam się, w końcu był to komplement, uznałam jednak, ze sprawy zmierzają nie w tym kierunku, co powinny.

– Co pana do nas sprowadza?
– Przyjechałem na jutrzejsza konferencje dotycząca dostosowywania prawa polskiego do prawa unijnego. Czy pani także będzie na tej konferencji?
– Tak, w naszej firmie miedzy innymi właśnie tym się zajmuje.
– No to wspaniale. Wie pani, ja bardzo przepraszam, bo z tego co pani mówi wynika, ze być może pomieszałem pani wieczorne plany… Czy mogę się odwdzięczyć za pani uprzejmość i zaprosić panią na lampkę wina? Znam jedna jedyna knajpkę w Warszawie, jest mila i maja tam naprawdę dobre wino…

Sama nie wiem dlaczego, ale się zgodziłam. Pojechaliśmy tam taksówka, i widziałam, ze cały czas patrzył na mnie. Byłabym głazem, gdybym nie zauważyła tego wzroku – trochę zamyślony, trochę smutny i – pełen akceptacji… Knajpa rzeczywiście okazała się bardzo mila. I droga jak cholera. Wyglądała jednak trochę dziwnie, była … zbyt ciemna, zbyt erotyczna jak na służbowe spotkanie przy lampce wina. Nie powiedziałam jednak słowa krytyki – skoro było to jedyne miejsce jakie znal… Światło było przyciemnione, na naszym stole stała tylko mała lampka oliwna i świeca. Na stół postawiono nam butelkę wina i dwa kieliszki. Wino było pyszne, i po wypiciu butelki poczułam w głowie lekki szumek, oraz rękę Toma na swoim ramieniu.
– Zatańczymy?
– Chętnie

Wstałam, wziął mnie za rękę i poprowadził na parkiet. Kurcze, pomyślałam sobie, ja jestem chyba pijana, co ja robię?
To był jakiś taki przytulanie – wolny i blisko ciała. Objął mnie w pasie, położył głowę na moim ramieniu… poczułam zapach jego wody, bardzo przyjemny i męski. W pewnym momencie wtulił swoją twarz pomiędzy moim ramieniem i szyją i pocałował mnie… przesuwając jednocześnie dłonią po moim tyłku… Nim zareagował mój umysł, najpierw zareagowały zmysły – poczułam silna fale podniecenia, uderzyła jak fala gorącej wody… Czułam jego zapach, woda zmieszana z zapachem skory … odruchowo przytuliłam się do niego i tak tańczyliśmy przez kilka utworów. Jego dłoń powędrowała pod marynarkę i bluzeczkę… wyczuł, że nie mam na sobie stanika, na chwile jego dłoń zamarła w bezruchu, potem przesunął się za mnie, stanął za moimi plecami objął mnie od tylu… dotknął brzucha, wsunął dłoń pod bluzkę, przesunął ja wyżej, i położył na moich pełnych, sterczących piersiach. Przytuli się do mnie od tylu tak mocno, ze poczułam na swoich pośladkach jego zwiedzionego członka i Usłyszałam jego gorący szept : jesteś strasznie seksy… Złapał pod koszulką moje sterczące sutki i zaczął się nimi bawić. Dotykał ich opuszkami palców, masował, drażnił i doprowadzał mnie tym do szaleństwa. Potem pieścił mój brzuch, a jeszcze potem wsunął dłoń pod pasek spódniczki i majteczek… Delikatnie dotknął wzgórka łonowego, i na chwile zamarł, jak zobaczył, ze jest gładko wygolony… Po sekundzie mocniej do mnie przylgnął i poczułam, jak mocno go to podnieciło. Zsunął się palcem po szparce, dotknął łechtaczki, aż drgnęłam, i wsunął palec w szparkę tuz przy dziurce. Jęknęłam z pożądania, a on zaczął głośniej oddychać, kiedy poczuł, ze jestem tak mokra, ze mógłby w tej chwili we mnie wejść… Strąciliśmy kontrole nad tym, co robiliśmy. Pieścił moja cipkę palcami bardzo delikatnie i dokładnie, kołysaliśmy się oboje w rytm powolnej, erotycznej muzyki. Potem wyjął palec, błyszczący od mojej wilgoci, i oblizał go.

– Jesteś pyszna – szepnął. – Chodź, chcę Cię wylizać, kocham wylizywać gładkie, mokre cipki, takie jak twoja, moja śliczna.

Odwrócił mnie i popatrzył prosto w oczy. Było w nich podniecenie, ale jeszcze coś… uśmiech, i czułość, gdy tak na mnie patrzył… po chwili spojrzał na mój dekolt, jedna pierś była prawie ze na wierzchu, widać było brązowy sutek.. Pochylił głowę i wziął go w usta… Boże, aż mi w oczach z pożądania pociemniało. Ssał mnie przez kilka sekund, po czym powtórzył:
– Chodź.

Chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą. Przeszliśmy przez jakieś drzwi i znaleźliśmy się w wąskim, ciemnym pomieszczeniu, w którym stal jakiś połamany stół i krzesła. Tom odwrócił się do mnie i chwycił moja twarz w swoje dłonie, podniósł ja do góry i zaczął całować. Potem nagle przerwał, dosłownie zdarł ze mnie marynarkę, prawie ze rozdarł bluzkę, tak nią szarpnął, i zaczął całować i ssąc moje piersi. Gryzł je, widziałam, ze ledwo panuje nad sobą, aby nie skrzywdzić mnie naprawdę. Oderwał się ode mnie, chciałam coś powiedzieć, coś zrobić, ale nawet nie dal mi szansy na to. Podniósł mnie i posądził na przekrzywionym drewnianym stole, uklęknął, zadarł spódniczkę, zdarł majtki i…. patrzył się przez chwile w moja nabrzmiała sokami, czerwona, opuchnięta pożądaniem cipkę … Nie wiedziałam, co mam zrobić, byłam zdezorientowana, ale jednocześnie tak bardzo pragnęłam poczuć tam jego język…

– Wyliż mnie – poprosiłam jak grzeczna mała dziewczynka…
– Poproś mnie o to, dziwko.

Jak usłyszałam te słowa, moje podniecenie sięgnęło szczytu. Jeszcze nigdy nikt tak do mnie nie mówił, mój facet jak ognia unikał ostrych zagrywek, a ja nawet nie wiedziałam, ze tak to lubię. Potraktował mnie jak wynajęta kurewkę, a mnie to doprowadziło prawie ze do orgazmu…

– Proszę, poliż mnie tam, bo oszaleje zaraz
– Poliżę cię, ale ani się waż skończyć na moim języku.

Pocałował wzgórek łonowy, po czym wziął w usta cala moja cipkę i całował ja tak jak usta. Ssał moje wargi, wsunął język do szparki, i dosłownie spijał ze mnie moja wilgoć, tak zachłannie, jakby to było najlepsze wino. Potem zaczął drążnic czubkiem języka moja łechtaczkę, potem zaczął ja gryźć, bolało jak cholera, moja cipka zrobiła się czerwona i duża, ale on nadal tylko się ze mną drażnił.

– Ale z ciebie zdzira w kostiumie. Ekskluzywna kurewka z dłońmi po manicure i upiętymi włosami. Nie jesteś nikim więcej tylko zwykła dziwka, która pozwoli ze sobą zrobić wszystko.
– Proszę daj mi swojego penisa, chce cię spróbować, daj mi się wylizać – nie wierzyłam własnym uszom w słowa, które wypowiadałam. Ale wtedy nie myślałam. On miał racje, ja naprawdę miałam dusze dziwki…
Wstań, uklęknij przy mnie i wyjmij go ze spodni.
Zrobiłam co kazał, chciałam mu rozpiąć spodnie i je opuścić, ale on powiedział:
– Rozepnij tylko rozporek, nie będę się rozbierał dla takiej dziwki

Rozpięłam guziki rozporka i wyjęłam jego wielkiego, mokrego członka. Miał chyba z 18 centymetrów i był to chyba największy członek, jakiego przyszło mi pieścić. Pogłaskałam z uczuciem delikatna skórkę na nim, aż Tom drgnął jak paralityk pod wpływem tej pieszczoty. Potem delikatnie samym czubkiem języka okrążyłam główkę, zlizując z niej krople jego wilgoci. Spojrzałam w górę. Złapał mnie dość silnie za włosy i wysyczał:
Nie patrz się na mnie, kurwo, włóż go sobie do buzi i wyliż do ostatniej kropelki. Zaraz ci się zedrę z ust tą twoja dziwkarską czerwona szminkę…
Miał racje, pomadka rozmazała mi się po całej brodzie i policzkach pod wpływem jego gwałtownych pocałunków. Wsadziłam sobie jego członka w usta prawie aż po nasadę. Jęknął z rozkoszy. Zaczęłam kochać go posuwistymi, powolnymi ruchami, połykając to, co mi dawał. Na chwile przerwałam, by wziąć w usta jego jądra. Moja cipka jednak przypomniała mi swoim pulsowaniem, które stało się aż bolesne, o swoim istnieniu. W tym momencie mój kochanek spuścił mi się w same usta. Boże, miał taki wytrysk, ze wystarczyłoby za trzech. Wyszedł ze mnie, i zapytał:

– Smakowało ci?
– Tak
– On nadal stoi, odwróć się i daj mi się teraz wyruchać, dziwko. Niezła jesteś, tak na marginesie.

Odwróciłam się posłusznie, oparłam rękoma o stół, pochyliłam i wypięłam tyłek. Wszedł we mnie jednym mocnym i gleb okiem ruchem, aż zabolało. Krzyknęłam.

Zamknij się, bo nas nakryją.
Boli mnie.
Pieprzę to, ze cię boli. Ma boleć, nie pamiętasz?

I zaczął mnie kochać, właściwie to chyba lepszym słowem byłoby – pierdolić jak dmuchana lalkę. Zerznął mnie popadnie, robiliśmy to chyba z pol. godziny, i za każdym razem wyczuwał, kiedy zbliżam się do końca, i przerywał. Myślałam, że oszaleje.
– Na orgazm to trzeba sobie zasłużyć, kurewko. Jeszcze nie zasłużyłaś na to.
W końcu skończył, a ja razem z nim… Co to był za orgazm, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam i nie wiem, czy jeszcze kiedyś przeżyje… Zatrzymał się, i był we mnie tak długo, aż sperma i moja wilgoć, sama nie wiem, czego było więcej, zaczęła ze mnie wypływać i ciec mi po udach. Wtedy wyszedł, uklęknął miedzy moimi nogami, i zaczął to od tylu wylizywać z moich nóg i prosto z mojej obolałej, obtartej, czerwonej i spuchniętej cipki… Potem zaczął ja liżąc. Chciałam mu uciec, odsunąć się, lecz on zdecydowanie, ale delikatnie, przytrzymał mnie za nogi. Bardzo, bardzo delikatnie dotknął mojej szparki. Jego język był chłodny i dotyk ten przyniósł mi ulgę. Delikatnie dotknął nadwyrężonej łechtaczki. Aż krzyknęłam, ale on nie przestał. Powoli, powoli, znowu zaczynałam odczuwać podniecenie. Na myśl, że między moimi nogami klęczy facet i wylizuje swoja spermę poczułam, ze znowu mogę… Kochał mnie delikatnymi ruchami języka aż do końca, aż do mojego drugiego orgazmu… Potem wstał i pocałował mnie. Zrobił to bardzo czule i delikatnie. Popatrzył na mnie z tym swoim uśmiechem, i zapytał:

– Czy teraz już nie masz nic przeciwko temu, żebyśmy byli na ty? – pytanie było retoryczne, ale pokręciłam przecząco głowa.
– Byłaś cudowna. Od chwili, kiedy zobaczyłem Cię na lotnisku, wiedziałem, ze musze Cię mięć….Byłaś taka niedostępna, a jednak udało mi się – uśmiechnął się.
Ubraliśmy się, on pocałował mnie w dłoń, wytarł z moich ust rozmazana pomadkę. Wyszliśmy na dwór, zamówiliśmy taksówkę, odwiózł mnie najpierw do domu, gdzie czekał już na mnie zaniepokojony Paweł, a potem pojechał do swojego hotelu…
Widziałam go tylko jeszcze jeden jedyny raz, na konferencji, która była następnego dnia. Nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem. Raz tylko mój prezes podziękował mi przy nim, ze się nim zajęłam. Odpowiedział:

– Tak, pani Nina była czarującą towarzyszką wczorajszego wieczoru… – i uśmiechnął się…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *