Fajna szkoła

Fajna szkoła

„No i co ja tutaj robię?” – takie pytanie zadaje sobie każdy oczekujący na wizytę w gabinecie dyrektora. Gdybym chociaż cokolwiek autentycznie zrobił, ale nie, po prostu przechodziłem tamtędy…, zresztą, i tak mi nie uwierzy. Najgorsze było to czekanie. Ludzie wchodzili, wychodzili. Tylko jedna laska, którą widać też wezwano na dywanik siedziała i czekała razem ze mną. Fajna dziewczyna. Długie blond włosy. Ubrana była w krótką spódniczkę w kratę i bluzeczkę, podkreślającą jej krągłości. Na chwilę zapomniałem o kłopotach i pomyślałem jak fajnie byłoby przysiąść się bliżej, położyć rękę na jej odsłoniętym udzie. Wyobraziłem sobie jak ją całuję, nasze języki stykają się ze sobą. Moja ręka przesuwa się po jej udzie coraz wyżej pod spódnicę. Dotykam jej majteczek. Powoli przesuwam rękę po jej cipeczce. Wsuwam powoli rękę pod jej bieliznę. Teraz dotykam ją bezpośrednio, czuję jej ciepło. Przyciskam jej ciało mocniej do siebie. Ostrożnie wsuwam palec do jej wilgotnego wnętrza…
…I szybko go wyciągam bo moja niedoszła kochanka została wywołana do gabinetu. Przy okazji dowiedziałem się, że ma na imię Łucja, ładnie…
Zostałem sam. Zacząłem się nieco denerwować, bo za chwilę to ja miałem stanąć na dywaniku. „Ciekawe w jakim nastroju jest dyro?” – pomyślałem i postanowiłem to sprawdzić, bo od samopoczucia dyrektora wiele zależało. Próbowałem popatrzyć przez dziurkę od klucza, ale to oczywiście niewiele dało. Ale, ale… tuż pod sufitem jest kratka wentylacyjna. Hop na krzesełko i już miałem pełen widok na gabinet dyrektora, sam będąc niewidoczny. Łucja stała przed biurkiem dyrektora, który wygodnie sobie siedział. Cały czas coś mówiła, pewnie się tłumaczyła. Gdyby nie była zajęta wymyślaniem ostatecznej wersji wydarzeń to może zauważyłaby, że dyro, stary zbereźnik (czterdziestoparoletni), rozbiera ją wzrokiem. A może się mylę? Może ona o tym wiedziała, a nawet go prowokowała? To nawet prawdopodobne. Nie wiem o czym rozmawiali, ale w pewnym momencie dyrektor wstał i włożył jej do ust …lizaka. Myślałem, że to taki niewinny prezencik.
Ku mojemu zaskoczeniu dyrektor po chwili wpatrywania się jak Łucja ssie lizaka opuścił spodnie i wydobył na wierzch swojego 17-o centymetrowego penisa. Ale jeszcze bardziej zdziwiony byłem gdy Łucja natychmiast uklękła przed nim i obciągać jego ptaszka ustami. Omal nie spadłem z krzesła. Miła, piętnastoletnia blondyneczka przesuwała głową w tył i w przód, pieszcząc swoimi słodkimi usteczkami prącie trzy razy starszego mężczyzny. Po kilkunastu ruchach dziewczyna urozmaiciła nieco zabawę. Na przemian ssała penis i lizaka, którego trzymał dyrek. Liżąc lizaka obciągała ptaszka ręką. Po nieco ponad minucie Łucja wstała i cały czas przesuwając dłonią po trzonku penisa, pocałowała dyra głęboko. Jego ręka powędrowała pod jej spódnicę. Chwilę się pieścili, po czym dyrektor położył uczennicę na swoim biurku. Łucja przybrała pozycję na czworaka. Podpierając się rękami i nogami wypięła swój krąglutki tyłeczek w stronę dyrka. Ten podwinął jej spódniczkę, przesunął majtki na bok i bez ceregieli wszedł w jej dziurkę. Posuwał ją mocnymi, niezbyt częstymi ruchami. Początkowo stał na podłodze obok biurka, ale potem wgramolił się na nie, aby atakować cipkę Łucji pod kątem z góry i tym samym ułatwić sobie penetrację jej pochwy. Przyśpieszyli tempo. Dało się usłyszeć ciche pojękiwania dziewczyny. Po kilku minutach znowu zmienili pozycję. Łucja leżała na plecach, a dyrektor wchodził w nią z przodu. Onanizowała się ręką, aby zwiększyć rozkosz. Co chwila uderzała i masowała łechtaczkę dłonią. W tej pozycji wytrzymali tylko dwie minuty. Dyro pochylił się nad Łucją, a ona objęła go rękami za szyję, a nogami za pośladki. Dyrektor uniósł ją do góry. Przez chwilę kochali się na stojąco. Dziewczyna trzymając się swojego kochanka poruszała się w górę i w dół jakby się o niego ocierała. W końcu, nie przerywając ani na chwilę dyrek położył się na fotelu, a Łucja znalazła się nad nim. Ujeżdżała go jak konia. Ściągnęła przez głowę spódniczkę i już oboje byli całkiem nadzy. Wydawała się skakać w górę i opadać na jego wyprężonego penisa. Po chwili zmieniła pozycję. Odwróciła się do niego plecami, cały czas trzymając jego przyrodzenie wewnątrz. Dzięki temu mogłem dokładnie podziwiać jak penis wchodzi i wychodzi z jej cipeczki. Robili to coraz szybciej, aż wreszcie dyro wyciągnął penisa z pochwy Łucji i onanizując się ręką trysnął strumieniem spermy na jej brzuch i udo. Dziewczyna chwyciła dłonią ptaszka i krążąc dookoła warg sromowych onanizowała się nim.
Pomyślałem, że dyrektor już mnie dzisiaj nie przyjmie. Zresztą było mi wszystko jedno. Miałem wielką erekcję, byłem silnie podniecony. Musiałem się natychmiast rozładować. Wszedłem do pustej łazienki. Stanąłem w jednej z kabin, opuściłem spodnie i wziąłem mojego małego do ręki. Powoli, ale rytmicznie ściągałem i naciągałem napletek na żołądź. Drugą ręką pieściłem jądra. Cały czas myślałem o blondynce i wyobrażałem sobie, że to ona obciąga mojego wacka. Już prawie dochodziłem, czułem zbliżający się wytrysk. Zgrzyt drzwi przerwał moją zabawę. Z tego podniecenia nie tylko nie zauważyłem, że to żeńska szatnia, ale nawet nie zamknąłem kabiny. Za drzwiami była Magda drobna brunetka z równoległej klasy. Stanęła jak wryta i patrzyła na mnie, a raczej na mojego obnażonego małego.
Z konsternacji wyrwał nas oboje odgłos kroków kierujących się do łazienki. Niewiele myśląc Magda schowała się do mojej kabiny i zamknęła drzwi. Podciągnąłem spodnie. Nie patrząc na siebie przeczekaliśmy, aż jakieś dziewczyny skorzystały z łazienki i wyszły. Trwało to na tyle długo, że mój ptaszek całkiem sflaczał. Gdy znowu byliśmy sami spojrzeliśmy sobie w oczy. Magda nie mogła opanować śmiechu. Udawałem, że mnie też to śmieszy. Śmiejąc się, dziewczyna zastanawiała się co będzie jak to wszystko opowie koleżankom. Zrobiłem się cały czerwony i zacząłem ją błagać aby o wszystkim zapomniała. Zapytała o czym, bo ona właściwie niczego nie widziała. Powiedziała, że nikomu nic nie powie, ale muszę na jej oczach dokończyć to co zacząłem. Zrobiłem się jeszcze bardziej czerwony.
Jakoś przełamałem opory i ponownie spuściłem spodnie. Mój mały zwisał sobie spokojnie. Zacząłem go więc powoli przywracać do życia. Magda usiadła sobie na zamkniętym sedesie i podziwiała jak ściskam ręką jądra. Powoli przesuwałem w górę i w dół dłonią owiniętą na członku. Żeby lepiej się podniecić zacząłem przyglądać się dziewczynie. Piętnastoletnia, brunetka, o pięknej twarzy, z której nie schodził lubieżny uśmiech. Dopiero po jakimś czasie zauważyłem kątem oka, że jej ręka dyskretnie krąży w okolicach rozporka jej spodni. Po chwili rozpięła rozporek i lekko pociągnęła jeansy w dół. Mogłem teraz obejrzeć sobie jej białą bieliznę. Magda powoli, nie spuszczając ze mnie wzroku, przesuwała ręką po majteczkach. Minutę potem włożyła dłoń pod bieliznę i ośmielona tą sytuacją zaczęła się onanizować. Byłem coraz bardziej podniecony. Po paru minutach Magda szczytowała, głośno pojękując. Waliłem jak oszalały. W końcu wystrzeliłem. Pierwszy strumień spermy oblał twarz Magdy. Ta szybko zareagowała. Otworzyła usta i pozwoliła mi wypełnić je ciepłym płynem. Gdy skończyłem, objęła mojego wacusia ustami i obciągając go zlizała ostatnie krople nasienia. Zanim zdążyłem się ocknąć Magda ubrała się i wyszła zostawiając mnie lekko zdezorientowanego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *