Erotyczne przygody Roberta, cz. 1.

Erotyczne przygody Roberta, cz. 1.

Nazywam się Robert, niedawno skończyłem 19 lat. Z wyglądu jestem chłopakiem raczej średniego wzrostu, choć bardziej wysokim niż niskim, przeciętnej postury; mam ciemnobrązowe, lekko zmierzwione włosy, i szaro-niebieskie oczy. Poza zewnętrznym wyglądem nie wiem, jak mógłbym się jeszcze scharakteryzować. Nie posiadam żadnych szczególnych zainteresowań, tylko te zupełnie zwyczajne: lubię oglądać piłkę nożną, chętnie też grywam z kolegami na boisku, a gdy nie mam nic do roboty z reguły spędzam czas przed komputerem, ewentualnie chwycę czasem od niechcenia jakąś książkę, a poza tym, to nic więcej. Mieszkam w Gdańsku, w mieszkaniu na Przymorzu – jest to jedno z większych mieszkań w tej okolicy, ale nie mogę powiedzieć, by było w nim specjalnie dużo miejsca. Żyję ze swoją rodziną: matką, ojcem i dwa lata młodszą siostrą Sandrą. Szczerze mówiąc nienawidzę ich wszystkich. Ojca z reguły nie ma w domu, bo jest bardzo zapracowany, a gdy się już pojawi, to każe sobie usługiwać, a mnie traktuje najgorzej. Ale i tak jest lepszy niż matka i siostra, z którymi spędzam 90% swojego czasu w domu. Kiedy jeszcze w szkole podstawowej radziłem sobie całkiem nieźle, mama zawsze mnie rozpieszczała, lecz odkąd podczas gimnazjum zacząłem sobie olewać naukę i strasznie pogorszyły się moje oceny, traktuje mnie coraz gorzej. Chociaż z moim podejściem wszyscy doradzali mi wybór technikum albo zawodówki, żeby mieć potem w garści jakiś konkretny fach, to ja głupi uległem ciągłym zrzędzeniom matki i poszedłem do liceum. Oczywiście szybko pożałowałem. Z moimi wynikami testu gimnazjalnego mogłem co najwyżej wybrać jakieś zupełnie słabe liceum, a w dodatku nawet teraz mam tam raczej kiepskie oceny, co w oczach mojej rodziny uczyniło mnie śmieciem. Tym bardziej, że Sandra w zeszłym roku uzyskała wspaniałe wyniki z egzaminów i dostała się do osławionego III LO, gdzie jak na razie świetnie jej idzie. Jak by tego było mało, jest wysportowana i od dawna należy do klubu tenisowego, z którym regularnie odnosi coraz to kolejne sukcesy. Swojego czasu, jeszcze w gimnazjum, ja też cieszyłem się jej powodzeniami, ale podążając w ślad naszej matki stała się najgorszą suką. Chociaż jest młodsza wywyższa się, dokucza mi i wyśmiewa się z każdego mojego potknięcia. Do spółki z matką czynią moje życie domowe koszmarem, tak, że gdy tylko jest to możliwe, staram się przebywać jak najdalej od nich.

Tak samo było i tym razem. Dowiedziawszy się, iż we Wrocławiu ma mieć miejsce koncert jednego z moich ulubionych zespołów, sięgnąłem po swoje liche oszczędności i kupiłem za nie bilet oraz zarezerwowałem miejsce w pociągu. Olałem fakt, że data koncertu to normalne dni szkolne, i starałem się nie słuchać narzekań matki i siostry na moją osobę.

Gdy wreszcie nadszedł ten dzień i oddaliłem się pociągiem od Gdańska, poczułem, jak kamień spada mi z serca. Wcześniej poprosiłem przez telefon moją ciocię Edytę, by pozwoliła mi przenocować u siebie w domu, bo mieszkała niedaleko centrum miasta. Tak jak przewidywałem, zgodziła się z radością. Choć była siostrą mojej wrednej matki, ciocia Edyta zawsze, od kiedy tylko sięgam pamięcią, bardzo mnie lubiła i zawsze znajdowała dla mnie jakieś ciepłe słowo. A że nie widziałem jej parę dobrych lat, tym bardziej nie mogłem się doczekać spotkania.

Pociąg dotelepał się do Wrocławia dopiero późnym popołudniem. Z dworca pojechałem tramwajem wprost do mieszkania cioci. Gdy zmęczony podróżą stanąłem przed drzwiami i zadzwoniłem dzwonkiem, w wejściu ukazała mi się znajoma postać. Na moment aż zaparło mi dech w piersiach – tak bardzo poraził mnie ów widok. Ciocię Edytę widziałem ostatnio, gdy, będąc znacznie młodszym, nie zwracałem tak bardzo uwagi na płeć przeciwną. Teraz jednak moje oczy wręcz nie wiedziały, gdzie się podziać. Przede mną stała niziutka, ładna blondyneczka, ze średniej długości włosami świeżo wysuszonymi po niedawnej kąpieli, pachnącymi, całkiem sporymi piersiami ukrytymi pod skąpym szlafrokiem, obficie odsłaniającym jej seksowne nogi aż po same uda.

– Och, jesteś wreszcie! Wejdź, wejdź! – powiedziała żywym głosem, gdy tylko mnie ujrzała.

Przeszedłem przez próg nieco chwiejnymi krokami, wciąż odurzony feromonami bijącymi od kochanej cioci.

– Przepraszam, że przyjmuję cię w takim stroju, ale właśnie skończyłam brać prysznic. Jestem umówiona, więc tylko się przebiorę i wychodzę zaraz na miasto.

Mimowolnie zasmuciłem się, słysząc, iż nie dane mi będzie popatrzyć dłużej na piękne ciało mojej cioci.

– Pewnie jesteś głodny… W lodówce jest pełno jedzenia. Spać możesz w tamtym pokoju – wskazała na jedne z drzwi. – Naprawdę cię przepraszam, ale po prostu umówiłam się już dużo wcześniej, nim jeszcze wiedziałam, że mnie odwiedzisz. Na szczęście jutro mam dzień wolny, więc będziemy mogli zjeść wspólnie śniadanie.

Nim skierowałem się do kuchni, zapytałem ją niby obojętnie:

– A gdzie konkretnie wychodzisz, ciociu?

– Aaa, to nic wielkiego… Taka tylko randka – odpowiedziała, mrugając do mnie okiem, na co moja krew dosłownie zawrzała.

Pospiesznie się przebrała, zakładając na siebie króciuteńką mini oraz obcisłą bluzeczkę, po czym pożegnała się i opuściła mieszkanie. Zgodnie z jej słowami zrobiłem sobie kolację, wziąłem prysznic, po czym udałem się do przeznaczonego mi pokoju. Upragniony koncert miał się odbyć jutro po południu, a ja, zamiast o nim myśleć, wciąż nie mogłem skupić się na niczym innym oprócz cioci Edyty. Choć podniecanie się własną ciocią powodowało u mnie uczucie wstydu, elektryzowało mnie samo wspomnienie wpierw jej smakowitego ciałka skrytego pod szlafrokiem, a później – stroju, w jakim wyszła z domu. Jednak jednocześnie z tym podnieceniem, żal było mi z powodu tego, że wybiera się właśnie na randkę. Chcąc nie chcąc zacząłem zastanawiać się, kim musi być ów szczęśliwiec, który dostąpi dziś wieczór zaszczytu spotkania się z zaledwie trzydziestoletnią, tak zabójczo pociągająco kobietą. Mimowolnie poczułem do niego niechęć. Zazdrość dosłownie zżerała mnie od środka, gdy wyobrażałem sobie, do czego może dojść między tym dwojgiem dzisiejszej nocy. Wiedziałem od dawna, że ciocia Edyta nie ma szczęścia w miłości, dlatego też mieszkała sama. Nie mogąc się uspokoić, zwaliłem sobie konia pod kołdrą i dopiero wówczas mogłem spokojnie pogrążyć się we śnie.

Obudziły mnie delikatne odgłosy. Nie było jeszcze ranka, a za oknem wciąż panował mrok. Zdziwiony i nadal silnie zaspany, przez chwilę przysłuchiwałem się niezidentyfikowanym dźwiękom. „Czyżby to ciocia wróciła?” – przeszło mi przez myśl. Zaraz jednak zdałem sobie sprawę, iż dochodzące odgłosy to w rzeczywistości ciche, tłumione łkanie – tak rozpaczliwe, że aż poruszyło mi serce. Po cichu wstałem z łóżka i dyskretnie wyjrzałem do przedpokoju.

Na środku podłogi, w szpilkach i w tym samym ubraniu, w jakim ją widziałem tego wieczora, siedziała zapłakana ciocia Edyta. Silny makijaż wciąż tkwił na jej twarzy, lecz teraz zamazany przez łzy. Coś zagotowało się wewnątrz mnie, kiedy pomyślałem, jak źle musiał potraktować ją ten skurwysyn, z którym się spotykała. Być może nie powinienem mieszać się do nie swoich spraw, ale nie mogłem się powstrzymać. Zbliżyłem się do niej. Wyraźnie zaskoczona tym, że nie śpię, podniosła głowę i popatrzyła na mnie smutnym spojrzeniem szklistych oczu.

– …Robercie… czy ty…

– Już wszystko dobrze, ciociu – szepnąłem jej do ucha, kucając na ziemi i ciasno przytulając jej gorące ciało.

– …ja…

– Nic nie musisz mówić… – powiedziałem kojąco.

Ona skinęła głową, chlipnęła kilka razy, po czym wtuliła się w moje objęcia. Przez pewien czas trwaliśmy tak, zupełnie nieruchomo, wsłuchani we własne oddechy. Bijący od cioci Edyty potężny zapach perfum uderzył mi do głowy. Choć wczuwając się w rolę pocieszyciela chciałem zachować powagę, mój niesforny kutas zaczął stopniowo coraz bardziej twardnieć i rosnąć, aż przestał się mieścić w ciasnych spodniach od pidżamy. Jego czubek dotknął przez materiał odsłoniętego brzuszka cioci, w okolicach jej pępka. Natychmiast oblałem się rumieńcem, potwornie zawstydzony. Ale jakie było moje zaskoczenie, gdy ciocia Edyta, zamiast odsunąć się ode mnie, bądź po prostu zignorować całe zajście, jeszcze bardziej przylgnęła do mnie swoim ciałem. Jej brzuch począł powolutku, delikatnymi ruchy masować mojego kutasa. Zdezorientowany, bo wciąż byłem jeszcze prawiczkiem, kompletnie nie wiedziałem, jak się zachować. Zwłaszcza, że ciocia Edyta była w końcu ze mną spokrewniona. Ale druga część mnie bardzo pożądała cioci i niecierpliwiła się, co wydarzy się dalej.

Masaż mojego kutasa w pewnym momencie ustał, lecz zaraz poczułem, że ciocia przechyla na mnie cały ciężar swojego ciała. Przewróciłem się na podłogę, prosto na plecy. Ona wylądowała wprost na mnie, rozkraczona na moim podbrzuszu. Oczy, które jeszcze przed chwilą były całe zalane od łez, teraz wpatrywały się we mnie z tak zniewalającą żądzą, że aż przeszły mnie ciarki. Wciąż ubrana i w szpilkach, ciocia zsunęła mi spodnie do kolan, a na zewnątrz od razu wynurzył się dorodny, sztywny fiut. Spoglądając na niego, oblizała się kilkukrotnie po wyszminkowanych ustach, a następnie odchyliła rąbek spódniczki, odsłaniając swoje sekretne miejsce skryte pod błękitnymi majteczkami.

Myślałem nad tym, czy czegoś nie powiedzieć, nim jednak zdążyłem w ogóle otworzyć buzię, przylgnęły do niej wilgotne usta cioci. Do mojej jamy ustnej wśliznął się mokry, mięsisty obiekt, penetrując wszystkie jej zakamarki i owijając się wokół mojego języka. Jednocześnie nie potrafiłem oderwać wzroku od hipnotyzującej pary niebieskich oczu, znajdujących się tak blisko mnie. Tak bardzo na nich skoncentrowany, zostałem całkowicie zaskoczony piorunującym uczuciem przenikającym mojego kutasa, na którego w tej właśnie chwili dosłownie nabiła się cipka cioci Edyty. Nawet nie zdejmując spódniczki, a majteczki tylko trochę obsuwając, moja ukochana, najukochańsza na całym świecie ciocia poczęła ujeżdżać mnie z taką werwą, iż odniosłem wrażenie, że lada moment całkowicie postradam zmysły. Był to mój pierwszy raz z kobietą, dlatego każde doznanie tym bardziej mnie elektryzowało. Gorąco płynące z krocza rozlewało się po całym moim ciele systematycznie – w rytm szybkich ruchów cioci. Nie musiałem absolutnie nic robić. Moja stercząca pała przyjmowała kolejne zanurzenia w miękkiej, wilgotnej szparze. Ale ja, mimo tych potężnych doznań, ani razu nawet nie spojrzałem w tamtym kierunku, zbyt zaangażowany na wysokości twarzy, przyjmując długie, przeciągłe pocałunki z języczkiem, wpatrzony w jaśniejące niebieskie oczy.

Tempo przyspieszyło. Czułem, że zaraz osiągnę limit, ale tak samo ciocia Edyta, po ciele której spływały kropelki potu przepełnione wonią perfum i feromonów. Osiągając orgazm, moje podbrzusze podskoczyło do góry, jeszcze głębiej wbijając się w szparę cioci i wypełniając jej ciało rozgrzaną spermą. Pisnęła, a jednocześnie z nią również i ja mimowolnie jęknąłem.

Dysząc ciężko, poczułem, jak siły powoli opuszczają wszystkie moje członki. Kutas powolutku opadł, a ja zamknąłem oczy. Świadomość na powrót zaczęła stopniowo mi się rozjaśniać, ale zupełnie niespodziewanie powieki opadły mi na oczy i wyczerpany tym niezwykłym przeżyciem pogrążyłem się we śnie…

 

-Ciąg dalszy nastąpi-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *