Doktor Żywagowski (I)

Doktor Żywagowski (I)

Do gabinetu doktora Żywagowskiego weszła Monika, jego nowa asystentka, która od dwóch tygodni w ramach stażu pomaga doktorowi prowadzić gabinet terapeutyczny dla ludzi z problemami w sferze swojej seksualności. Monika jako świeżo upieczona absolwentka psychologii wiedziała, że doktor cieszy się uznaniem wśród psychologów całego kraju i Europy. Nierzadko zostaje zapraszany do programów telewizyjnych, w których występuje w roli specjalisty od trudnych spraw intymnych. Doktor imponował jej nie tylko swoim profesjonalizmem i zaangażowaniem w pracę, ale również swoim usposobieniem. Najczęściej był uśmiechnięty, w sprawach zawodowych konkretny i zdecydowany, a w bezpośrednich kontaktach uprzejmy i empatyczny. Darzyła go sympatią i szacunkiem.

– Panie doktorze, wiem, że za chwilę mamy zamykać gabinet, ale przyszli jeszcze ci państwo i… – nim skończyła mówić, zza jej pleców, do gabinetu weszła młoda para ludzi, oboje koło trzydziestki, dobrze ubrani i zadbani.
– Dzień dobry, doktorze – zaczął szybko młody mężczyzna, wyraźnie zaniepokojony – proszę nas przyjąć jeszcze dziś, bardzo nam zależy.
– Drodzy państwo, dziś już naprawdę muszę wychodzić z pracy. Jestem umówiony na mieście, a bardzo nie lubię przekładać wcześniej ustalonych spotkań.
– Wiem i rozumiem pana, ale najbliższe wolne terminy u pana są za miesiąc. To zdecydowanie za późno. Zapłacę podwójnie za wizytę, jeśli przyjmie nas pan jeszcze dziś. – Doktor zmarszczył czoło i milcząco zawiesił swój wzrok na młodych kochankach i swojej asystentce oczekującej na dyspozycje.
– Drogi panie – zaczął powoli – tu naprawdę nie chodzi o pieniądze. Chciałbym wam pomóc, ale dziś już nikogo nie przyjmę. – Monika, widząc poważną minę doktora i surowy ton jakim się posługiwał, wtrąciła szybko:
– Sami państwo słyszeli, doktor już dziś nikogo nie przyjmie. Zapraszam do recepcji, gdzie zapiszę was na najbliższy wolny termin. – To mówiąc otworzyła drzwi na oścież i subtelnie wskazała wyjście.
– Nie ma mowy! – wyrwał z wściekłością młody mężczyzna. – Musi nas pan przyjąć dzisiaj choćby nie wiem co! Zapłacę pięć razy więcej! – słysząc to doktor zacisnął zęby i za żelaznym wzrokiem ukrywał wewnętrzny gniew.
– Pani Moniko, proszę odwołać moje dzisiejsze spotkanie z doktorem Kowalskim i przygotować rachunek pięć razy większy za wizytę tych państwa. – Wstał zza swojego biurka i krótkim uśmiechem zaprosił ich do środka. Monika skinęła tylko głową i wyszła z gabinetu zdumiona całym zajściem. Spodziewała się, że mimo wszystko doktor będzie stanowczy i zamknie gabinet o czasie, tym bardziej, że przez tą wizytę ona również musi zostać dłużej.
– Słucham więc, co was do mnie sprowadza? – zapytał doktor już spokojnym głosem, młodą parę siedzącą na skórzanej sofie.
– Mamy problem – powiedział już nie tak pewnym głosem mężczyzna – widzi pan, że moja narzeczona jest atrakcyjną kobietą – doktor skinął głową – jesteśmy ze sobą od dwóch lat, ślub za pasem, a w łóżku kompletna klapa. – Powiedział opadając bezradnie na skórzanej sofie.
– Ja wcale tak nie uważam. – odezwała się w końcu młoda kobieta – myślę, że Paweł trochę przesadza. Nie jest tak źle. – kiedy mówiła doktor starał się patrzyć jej prosto w oczy, ale nie sposób było nie zawiesić chociaż na chwilę wzroku na jej pięknym ciele. Mierzyła około metra siedemdziesiąt, była szczupłą blondynką z piękną śniado-bladą cerą i śliczną buzią. Szczególną uwagę doktora przyciągały jej długie szczupłe nogi i malutkie piersi przebijające się przez lekką czerwoną sukienką. Już bardzo dawno temu doktor nie reagował w ten sposób na swoich pacjentów, łudził się nawet, że wyzbył się tego całkowicie.
– Panie doktorze, nie mogę ożenić się z tą piękną kobietą, wiedząc, że już teraz nie jestem w stanie zapewnić jej zadowolenia.
– Faktycznie sprawa jest poważna. – powiedział doktor. – Czy mógłby Pan szerzej opowiedzieć co się dzieje?
– No właśnie nic się nie dzieje. Myślę o mojej Oli cały dzień, przeglądam jej zdjęcia co chwilę i planuję co dziś będę z nią robił jak tylko wrócę do domu. I klapa. Nic się nie dzieje. Chodzę napalony cały dzień, a kiedy przychodzi ta chwila, kiedy obejmuję tą piękną istotę moich ramionach to… – tu zrobił krótką przerwę – to mi nie staje. – Kobieta cicho chrząknęła słysząc słowa swojego narzeczonego.
– Proszę się tym nie przejmować tak bardzo. Czasem po prostu tak się dzieje. Natłok stresu związany z przygotowaniami do ślubu daje o sobie znać. Czasem rodzą się wątpliwości, które potrafią nam nieźle namieszać w głowie i efekt może być właśnie taki.
– Bzdura! – zerwał się Paweł. – Nie mam żadnych wątpliwości! Kocham Olę do szaleństwa, zrobiłbym dla niej wszystko! Dlatego tutaj jestem i opowiadam panu o tym, czego nikomu innemu bym nie powiedział.
Ola siedziała spokojnie z nieruchomym wzrokiem zawieszonym gdzieś w podłogę. Na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Wyglądała słodko i zachwycająco.
– Co pani o tym myśli? – skierował się do niej doktor, chcą jeszcze raz usłyszeć jej ciepły głosik, nieśmiały ton i ruch drobnych ust pomalowanych czerwonym błyszczykiem.
– Już mówiłam, że nie jest w cale tak strasznie. Kocham Pawła i chcę go uszczęśliwiać. Nie czuję się zła z tego powodu, że czasem ma problemy z…
– Z czym?
– No wie Pan, ze swoim… – powiedziała jeszcze bardziej ściszając ton i nabierając więcej rumieńców.
– Jest już pani dorosła, proszę powiedzieć.
– No ze swoim siurkiem. – odpowiedziała tak cicho, że doktor zastanawiał się czy na pewno to usłyszał. Spotkał się ze wzrokiem z Pawłem i obaj lekko się uśmiechnęli na słowo “siurek”.
– Moja rada jest taka – zaczął lekko rozbawiony – odłóżcie na dwa dni sprawy związane ze ślubem. Przez cały ten czas nic o nim nie mówcie, nic nie planujcie. Zachowujcie się tak, jakbyście o nim całkowicie zapomnieli. Spróbujcie się razem zrelaksować, idźcie do kina albo na kręgle. Wieczorem, kiedy będziecie w sypialni zaplanujcie coś wyjątkowego. Już teraz możecie to zrobić. Wymyślcie coś co chcielibyście zrobić, a jeszcze nie robiliście. Dzięki temu, oboje przez cały dzień będziecie w dobrym nastroju, wiedząc, że wieczorem czeka was wspaniały deser.
Nim skończył mówić, spostrzegł niezadowoloną minę Pawła, który kiwał przecząco głową, aż w końcu powiedział:
– To się nie uda.
– Dlaczego pan tak mówi? – Zapytał doktor.
– Nie ma takiej rzeczy, której byśmy już nie robili. – powiedział nieco zawiedziony. Taka odpowiedź nieco zbiła z tropu doktora, który marszcząc brwi spojrzał na tą malutką, piękną istotkę, która właśnie wciskała się w róg sofy, najwyraźniej czując wstyd.
– Panie Pawle, proszę mi wierzyć, że seks jest ogromnym morzem namiętności, który zawsze skrywa trochę nieodkrytych dotąd wód.
– Mówię panu, że wszystko już robiliśmy. Boję się, że to nas – spojrzał smutnym wzrokiem na swoją narzeczoną – a raczej mnie, wypaliło.
– No dobrze – westchnął głęboko doktor – Czy czasem pracowaliście dłużej nad grą wstępną? Żeby była dłuższa, przyjemniejsza?
– Tak. – Odpowiedział Paweł z bezradnie zawieszoną głową na ramionach.
– A Pani, Pani Olu czy próbowała Pani w jakiś wyjątkowy sposób pobudzić swojego partnera, jakiś striptiz, albo wyjątkowy seks oralny? – Na to pytanie Ola nie odpowiedziała nic, tylko kiwnęła niemal niezauważalnie przytakująco głową. – Ale musi mnie pani dobrze zrozumieć, czy lizała pani całego członka pani partnera, próbowała go ssać mocniej, może czasem przygryzać, brać do buzi jego jądra, a może i dwa, albo jednocześnie obciągać go i masować jądra? – Wbijając ostro swój wzrok w drobną, piękną Olę, doktor wiedział, że tym pytaniem nieco się zapędził. Nigdy w sposób tak bezpośredni nie pytał.
Nastała krępująca cisza, najwyraźniej Ola nie chciała odpowiedzieć na tak szczegółowe pytanie.
– Panie doktorze – wtrącił Paweł – Ola, za przeproszeniem, opierdala kitajca koncertowo, nikt nie robi takiej laski jak ona. To co pan powiedział to małe piwo. Czasem jak Ola zacznie mi obrabiać pałkę, to nie wiem gdzie niebo a gdzie ziemia. A jak zanurkuje tam niżej – puścił oko do doktora – to już kompletnie odpływam.
– Chodzi panu o rimming?
– Nie wiem jak to się fachowo nazywa.
– Proszę nazwać to własnymi słowami.
– No… liże mi odbyt.
– Rozumiem. – Doktor ściągnął okulary i przetarł oczy, mając nadzieję, że zakryje swoją czerwoną twarz. Przez tak szczegółowy opis poczuł narastający wzwód swojego członka, nie rozumiał dlaczego mając taką seksowną kobietę, która robi takie rzeczy można mieć problemy z erekcją.
– Czy kiedykolwiek próbował pan masażu prostaty? – To pytanie najwyraźniej poruszyło Olę, która dynamicznie podniosła głowę, spojrzała na doktora i zapytała:
– Nie rozumiem, po co pan zagłębia się w to tak głęboko?
Przez chwilę zapanowała cisza i nagle cała trójka buchnęła śmiechem, zdając sobie sprawę jak sformułowanie “zagłębia się w to tak głęboko” zabrzmiało komicznie w tej sytuacji. Atmosfera nieco się rozluźniła.
– Pani Olu, chciałbym wam pomóc. Jeśli moje pytania są zbyt osobiste, możecie nie odpowiadać, ale w takim wypadku trudniej będzie cokolwiek wam zalecić. Proszę pamiętać, że w każdej chwili możecie stąd wyjść. Oczywiście regulując wysoki rachunek. – Uśmiechnął się przyjaźnie, na co para kochanków odpowiedziała tym samym.
– Mamy nawet taki specjalny wibrator do tego, ze specjalnie zagiętą końcówką – odpowiedział Paweł – bardzo to lubię, ale wiem, że stymulacja mojego odbytu nie postawi mojego penisa do pionu.
– A czy próbowaliście seksu tantrycznego?
– Tak – odpowiedział Paweł, a Ola kiwnęła głową włączona do dyskusji.
– Fajnie było kilka razy, ale nie specjalnie za tym przepadamy – dodała.
– Może powinniście spróbować pobawić się jeszcze innymi gadżetami.
– Proszę mi uwierzyć panie doktorze – powiedziała rozbawiona – gdyby pojawiło się jakieś nowe urządzenie, prędzej stało by u nas w szafie niż w sexshopie.
– Ok. W takim razie spróbujcie pobawić się w odgrywanie ról. Jest wiele kostiumów, które mogłyby wam w tym pomóc. Moglibyśmy przyjąć, że pani Ola jest dyplomowaną pielęgniarką…
– Zanim pan się rozpędzi – wtrącił Paweł – przerabialiśmy już to. Odgrywaliśmy już wiele ról.
– Oj wiele… – powiedziała pod nosem Ola, najwyraźniej odpływając wspomnieniami do tamtych chwil. Jej oczy zabłysły w niezwykły sposób. Jej twarz nie wydawała się już taka nieśmiała. Bystre oko doktora nie mogło tego przeoczyć.
– Jaka rola podobała się pani najbardziej? – Zapytał doktor, choć wiedział, że nie powinien. Był ciekawy, chciał zobaczyć chociaż fragment tego co teraz ona przywoływała we wspomnieniach. Do czego może posunąć się taka skromna ślicznotka?
– To dość dziwne, więc chyba nie powiem. – Odpowiedziała, znów nieśmiałym głosem.
– Musicie być ze mną szczerzy, tylko wtedy będę potrafił wam pomóc. Proszę się niczego nie wstydzić. Obowiązuje mnie tajemnica lekarska, więc wszystko co zostanie tutaj powiedziane, nie wyjdzie poza te ściany, a proszę mi wierzyć, te one słyszały naprawdę wiele.
– Jak udawaliśmy, że nie ma naszych rodziców w domu. – Powiedziała cicho. Paweł lekko się uśmiechnął.
– Aaa, rozumiem. Więc u kogo byliście? Czyich rodziców nie było, Pani czy Pawła? – znów pytał zbyt szczegółowo, ale ta rozmowa zaczęła napędzać mu krew w żyłach.
– No… u naszych.
– Nie rozumiem.
– Ja byłem jej młodszym bratem, a Ola moją starszą siostrą, która wprowadzała mnie w świat seksu. – Wyjaśnił Paweł zwykłym tonem, tak jakby to co powiedział było zwykłym zachowaniem. Nieco zdumiony doktor, ciągnął temat dalej.
– Podobało się to pani?
– Tak. – Odpowiedziała krótko.
– Co najbardziej się pani podobało?
– Podniecało mnie to, że robiliśmy coś czego nie powinniśmy. Jedliśmy owoc, którym z naturalnego punktu widzenia mogliśmy się zatruć, a mimo wszystko kosztowaliśmy go i nam smakował. Brałam penisa Pawła do ust i wyobrażałam sobie, że to mój młodszy brat. Kręciło mnie że to właśnie ja pokazuję mu jak wygląda seks, przyjemność, której dotąd nie zaznał. Chciałam mu pokazać, że skoro kocham go jak brata i chcę dla niego jak najlepiej, to nic mi nie szkodzi, żeby zrobić mu dobrego loda. Tak po prostu. Mieszkamy ze sobą, więc mógłby przychodzić do mnie, żeby dawać upust swojemu nastoletniemu napięciu seksualnemu. Po co miałby siedzieć całymi godzinami i oglądać sztuczne cycki, skoro w każdej chwili może wejść do mojego pokoju i pomacać moje. Odgrywaliśmy wiele sytuacji. Na przykład, że właśnie wróciłam ze szkoły i odrabiam lekcje, ale jemu stanął i przyszedł mnie poprosić, żebym mu pomogła. Więc położyłam go na łóżku i obciągnęłam mu szybko i cicho, tak żeby rodzice nie słyszeli. To była fajna zabawa. Ssałam go i czułam takie podniecenie, mrowienie w podbrzuszu jakby to on lizał mnie.
Ola zrobiła się czerwona jak burak i wyglądało jakby miała już skończyć opowiadać, ale doktor nie mógł do tego dopuścić.
– Podniecało cię, że byłaś jego domową nauczycielką seksu?
– Tak jakby.
– Powiedz mi o tym więcej.
– Nie miałam nigdy brata i nie wiem jak to jest, ale zawsze wydawało mi się, że to szczególna więź. Czasem podnieca mnie, że robię coś niewłaściwego, dlatego lubiłam zabawy w rodzeństwo. Paweł świetnie się spisywał. Był taki nieśmiały i drżał z podniecenia za każdym razem kiedy się pieściliśmy oralnie, jako brat i siostra. Zaciekawiony Pawełek pytał mnie jak wygląda cipka, a ja czując odpowiedzialność za mojego młodszego brata musiałam mu pokazać. Pokazałam mu również jak ją dobrze lizać. Jak ja lubię, żeby mnie tam lizać. Podniecało mnie, że wykorzystuję mojego dorastającego braciszka, żeby mnie pieścił tak jak ja tego chcę. Można powiedzieć, że zostałam powołana do bycia nauczycielką, bo czerpałam z tego sporo przyjemności. W czasie takiej jednej lekcji miałam kilka orgazmów. Ale to ja byłam starszą siostrą i to ja dyktowałam co będziemy robić.
Nigdy nie zapomnę jego miny, kiedy pierwszy raz mu pokazałam cipkę. Świetnie udawał, że widzi ją po raz pierwszy. Łapczywie ją wąchał i lizał sztywnym językiem. Właśnie wtedy doszedł liżąc moją muszelkę i waląc przy tym konia.
Dużo zabawy było w tym, kiedy rodzice wołali nas na kolację, a ja przy uchylonych drzwiach pochłaniałam w buzi jego dwa jajka jednocześnie, a on musiał im odpowiedzieć normalnym głosem że zaraz przyjdziemy.
Czasem przychodził w nocy i budził mnie, mówiąc, że nie może zasnąć. Chociaż byłam bardzo śpiąca, to pozwalałam mu położyć się obok mnie. Macał mnie gdzie chciał i spuszczał gdzieś na moje łóżko. Mam dość twardy sen, więc w ogóle mi to nie przeszkadzało. Któregoś ranka obudziłam się z posklejanymi włosami. Domyśliłam się, że ten mały zbok, musiał w nocy spuścić mi się na twarz, a nigdy mu na to nie pozwoliłam. Ukarałam go wtedy i myślę, że nigdy tego nie zapomni. Zaciągnęłam go do wanny i nasikałam mu na twarz. To była surowa, ale skuteczna. Nigdy więcej nawet nie poprosił, żeby spuścić się mi na twarz.
Bawiłam się moim młodszym bratem jak zabawką. Pamiętam jak kiedyś nasmarowałam oliwką dłonie i waliłam mu konia długo i intensywnie. Za każdym razem kiedy mówił, że zaraz dojdzie, przestawałam i nie pozwalałam mu na to. Po kilkunastu minutach błagał mnie, żebym już go skończyła. Okazałam mu łaskę, ale kiedy dochodził, energicznym ruchem wsunęłam mu prawie cały palec w jego ciasny tyłek, czując jak cały odbyt pulsuje. Stękał trochę, kiedy wyciągałam palca, ale i tak później często prosił mnie o to samo.
Czasem nie zamykałam łazienki kiedy szłam się kąpać. Młody cwaniak wiedział jak to wykorzystać i zakradał się do mnie kiedy rodzice nie widzieli. Masturbowałam się w wannie, a jemu dawałam tylko lizać mój odbyt. W zależności od mojego nastroju lubiłam to bardziej lub mniej, ale on zawsze robił to dobrze. Najpierw delikatnie i dokładnie, a później już tak mocno, że czasem czułam jak porusza końcówką języka w moim tyłku. To było dziwnie przyjemne uczucie, tym bardziej, że robił to mi mój młodszy brat na moje życzenie. Po tym jak doszłam, brałam go tylko na chwilę do buzi i od razu tryskał.
Jego spermę czasem połykałam, czasem wypluwałam, a czasem spluwałam do jego buzi, a on zawsze grzecznie połykał swoje własne nasienie. To było dość okrutne, ale przez to, że był grzeczny, wynagradzałam mu moje zachcianki. Mógł do mnie przyjść kiedy chciał, a ja prawie zawsze pomagałam mu pozbyć się ciśnienia. Jeśli byłam zajęta to po prostu ściągałam dżinsy i pokazywałam swój tyłek albo cycki, a Pawełek mógł mnie macać do woli i walić sobie przy tym konia. Jeśli rodzice byli w domu, to przebierałam się w spódniczkę, tak, żeby mógł dotykać mojej cipki, a w razie gdyby weszli do pokoju wystarczyło, żeby zabrał rękę. Najczęściej jednak rozbierałam się i zajmowałam swoimi sprawami: czytałam książki, odrabiałam lekcje, siedziałam przy komputerze. Pawełek jeśli chciał to musiał tak mnie dotykać, żeby mi za bardzo nie przeszkadzać. Pamiętam jak mały spryciarz wymyślił, żeby wcisnąć swojego penisa pod moją pachę, kiedy siedziałam na krześle. Trochę mnie to gilgotało, ale czego się nie robi dla młodszego braciszka.
Kilka razy nakryłam go jak walił sobie konia do jakiegoś pornosa. To było dla mnie dziwne, bo wydawało mi się, że regularnie dbałam o wypróżnianie jego młodzieńczej spermy. Nie złościłam się na niego, pokiwałam tylko palcem na niego i wskakiwałam pod biurko, żeby dokończyć dzieła. Zawsze po tym był bardzo wdzięczny. Kazałam mu więc zakradać się rano do mojego pokoju na pół godziny przed budzikiem i budzić mnie delikatnym lizaniem cipki. Robił to dobrze, moja nauka nie poszła w las.
Niekiedy przychodził i pytał z uprzejmości czy chcę, żeby zrobił mi minetkę. Było to takie urocze, że mu pozwalałam. Przytulałam go do piersi, a później spychałam na dół. Lubiłam kiedy lizał mnie po całym rowie klęcząc pode mną. On chyba też to lubił, bo nawet kiedy upominałam go, żeby nie lizał mojego odbytu, bo niedawno korzystałam z toalety i nie brałam jeszcze kąpieli, to i tak to robił.
Najlepiej bawiliśmy się, kiedy rodzice wychodzili na imprezy na całą noc. Wtedy oboje szybko się kąpaliśmy i biegliśmy do ich sypialni. Któregoś razu Pawełek sam poprosił mnie, żebym spenetrowała mu odbyt nie jednym a dwoma palcami. Zrobiłam to. A raczej wymieniłam się. Za taką przysługę musiał mi się odwdzięczyć. Włączyłam sobie jakąś komedię romantyczną i świeżo ogoloną cipką usiadłam okrakiem na jego twarzy. Mój mały braciszek musiał lizać moją cipkę przez całe półtora godziny. Na początku bawiłam się przy tym świetnie, ale później zrobiło mi się go trochę żal, więc robiąc mu laskę pozwoliłam wcisnąć penisa aż do mojego gardła. Później, kiedy oboje doszliśmy do wprawy, rżnął mnie w usta tak jakby to była cipka. Musiałam mu na to pozwolić, bo z biegiem czasu oralne zabawy przestały nam wystarczać. Paweł był moim bratem, więc nigdy nie pozwoliłam mu wejść w moją cipkę. Widziałam, że co raz bardziej chce to zrobić. Nawet prosił mnie, żebym wpuściła go chociaż na chwilę, żeby mógł sprawdzić jak tam jest. Ale to była granica na której nie mogłam przekroczyć. Starałam się mu to wynagrodzić innymi rzeczami, ale jemu ciągle tego brakowało. W końcu rozpieściłam mojego brata tak, że to on robił ze mną co chciał. Moje usta traktował jak dmuchaną lalkę. Ja tylko leżałam bezczynie, próbując nie dławić się jego fiutem. Byłam zadowolona jeśli miał ochotę chociaż na chwilkę polizać moją cipkę, a nie wspominając już o odbycie. Zdałam sobie sprawę, że wyhodowałam prawdziwą bestię. Bałam się kiedy rodzice wychodzili, bo przez cały ten czas nie dawał mi spokoju. Zaczął mnie szantażować, że jeśli nie zrobię mu dobrze, opowie o wszystkim rodzicom. Nie miałam wyjścia i obciągałam mu kiedy tylko sobie życzył. Teraz to on włączał sobie mecz w telewizji, a mi przez cały ten czas kazał ssać swojego kutasa. Czasem z nudów zaczynałam przy tym się masturbować. Znów odkryłam coś nowego, bo kiedy w momencie jego szczytowania szarpnął mnie za włosy, dochodziłam też ja. Z czasem zaczął mnie też wyzywać, a ja tylko wpychałam sobie wibrator w cipkę najgłębiej jak potrafiłam i szczytowałam cichutko upokorzona przez młodszego brata.
Jego zachcianki stawały się coraz bardziej perwersyjne. Chciał, żebym spluwała mu spermą do buzi jak kiedyś, a wtedy on znów spluwał mi nią na twarz. W ciągu jednego dnia chodziłam nawet kilka razy dziennie umyć twarz od jego spermy i śliny.
Wszystko to było podniecające i straszne. Musiałam to przerwać, za nim Paweł mnie zgwałci. Zaczęłam stawiać mu opór i żądania ze swojej strony. Każdego tygodnia, powoli ograniczałam ilość naszych zbliżeń. Późno wracałam ze szkoły, częściej wychodziłam do koleżanek, lub po prosu siedziałam z rodzicami. Widziałam, że Paweł jest przez to co raz bardziej nerwowy.
Nasz ostatni raz pamiętam bardzo dobrze. Może właśnie dlatego, że był to nasz ostatni raz. Wydaje mi się, że Paweł wszystko dokładnie zaplanował. Byliśmy sami w domu. Zawołał mnie do siebie, kazał uklęknąć i jak zwykle obciągać. Po tym jak spuścił w prost do mojego gardła drugi raz i kazał dalej obciągać, miałam tego dość. Wstałam i chciałam wyjść z jego pokoju, kiedy ten rzucił mnie na łóżko i szybko związał ręce. Zaczęłam się bać i podniecać jednocześnie. Zsunął mi dżinsy i związał również nogi. Położył na skraju łóżka i wypiął mój tyłek w swoją stronę. Kazałam mu przestać, ale mnie nie słuchał. Zaczął mnie lizać tak łapczywie i przyjemnie jak kiedyś. Jego język świdrował w moim odbycie jak jeszcze nigdy przedtem. Gdybym nie miała związanych rąk masowałabym swoją cipkę i być może doszła już kilka razy. Prosiłam, żeby mnie rozwiązał, ale Paweł zachowywał się tak jakby nie było z nim kontaktu. Nagle poczułam, że wsadza mi palca w odbyt. Na początku było to nawet przyjemne, ale on zaczął wpychać go głębiej i głębiej. To było zupełnie inne uczucie niż lizanie językiem. Jego palec wydawał się taki suchy i ciągle towarzyszyło mi uczucie jakby chciało mi się kupę. Zaczynałam już płakać i błagać go, żeby przestał, ale to go tylko podniecało jeszcze bardziej. Poczułam jak wciska mi drugi palec, drwiąc przy tym ze mnie i przypominając jak ja robiłam tak jemu. Nie miałam na to żadnego wpływu co działo się potem. Mimo tego, że przyjęłam już dwie porcje jego spermy, jego kutas sterczał sztywno jak pal, na który zaczął mnie nabijać. Czułam się wtedy podle. Czułam się zgwałcona. Nie chciałam tego, a on to zrobił. Wszedł cały w mój tyłek. Rżnął mnie w dupę jak wcześniej w usta. Nie przejmował się moim płaczem i jękami bólu. Kiedy w końcu spuścił się gdzieś w moim jelicie grubym, wyszedł ze mnie jak gdyby nigdy nic i poszedł do łazienki. Póki mnie nie rozwiązał, leżałam tak z piekącym i rozwartym odbytem, nie mając żądnej kontroli na swoimi zwieraczami.
To było coś strasznego. Pamiętam tylko ból i strach, a najdrobniejszy skrawek przyjemności zniknął i do dziś mam lęki kiedy tylko Paweł zbliża się do mojej drugiej dziurki.
– Chcesz powiedzieć, że Paweł zgwałcił cię analnie? – Zapytał doktor z niedowierzaniem.
– Tak. – Odpowiedziała cicho. Jej narzeczony siedział nieruchomo, cały czerwony na twarzy, tempo wpatrując się w podłogę.
– Dlaczego więc nadal z nim jesteś i chcesz za niego wyjść?
– Ustaliliśmy, że odgrywane role nie będą miały żadnego wpływu na nasze prawdziwe życie i zawsze dotrzymywaliśmy tej obietnicy. Nawet Paweł kiedy znosił moje fantazje i pozwalał na siebie nasikać, penetrować odbyt i połykać swoją spermę.
– A jednak po odegraniu tej roli nadal nosisz w sobie odrazę do seksu analnego?
– Tak panie doktorze. To był mój pierwszy tego typu kontakt i ostatni.
Doktor nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Wszystko co opowiedziała Ola uwolniło prawdziwego Krakena w jego rozporku. Z drugiej strony jest zdruzgotany zakończeniem tej zabawy. Paweł wyglądał na nieco zniecierpliwionego i zawstydzonego.
– Czy ty Pawle, chciałbyś opowiedzieć o swojej roli która najbardziej utkwiła ci w pamięci? – Zapytał doktor.
– Tak.
– Poczekajcie chwilę, uprzedzę panią Monikę, że dziś jeszcze trochę tutaj zabawimy. – Powiedział i wstał zza biurka, starając się ukryć wybrzuszenie w swoim kroczu.

C.D.N

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *