Do trzech a może czterech razy sztuka

Do trzech a może czterech razy sztuka

Miałam naście lat i chodziłam do drugiej klasy gimnazjum, uczyłam się dobrze, no może czasami z matmą miewałam przejściowe problemy. I wtedy właśnie zbliżyłam się do chyba najlepszej uczennicy w naszej klasie – do Madzi. Ona z chęcią pomagała mi w rozwiązywaniu zadań i zrozumieniu szczególnie trygonometrii. Zostałyśmy najlepszymi koleżankami, a może nawet przyjaciółkami – często razem odrabiałyśmy lekcje w moim, bądź jej domu. Miała bardzo fajnych rodziców i brata, który studiował fizykę w Wiedniu. Któregoś dnia nie było jej w szkole więc po lekcjach poszłam do niej do domu, a tam jej tato powiedział że Magda nagle wyjechała na tygodniową wycieczkę z mamą bo jej ciocia złamała nogę i nie mogła wyjechać a miejsce by się zmarnowało. Widocznie w tym całym zamieszaniu zapomniała Ciebie o tym powiadomić – powiedział. Chciałam już iść gdy spytał czy może mi w czymś pomóc ? – myślałam o sprawdzeniu zadania z fizyki, ale chyba mam dobrze – odparłam. To chodź sprawdzimy uśmiechnął się i wprowadził do salonu. Przyniósł colę i sprawdzaliśmy zadania – no świetnie powiedział i przytulił się do mnie i pocałował w policzek. O przepraszam ! zagalopowałem się – nic nie szkodzi odparłam i objęłam go ramieniem jednocześnie nadstawiając usta do pocałunku i przymykając oczy. Pewnie nie bardzo zrozumiał moje intencje, bo dość długo musiałam oczekiwać, aż wreszcie delikatnie musnął moje usta swoimi. Przywarłam do niego i przycisnęłam jego głowę rozchylając wargi i języczkiem szukałam jego. Bardzo tego pragnęłam – powiedziałam gdy nasze usta się od siebie oderwały – już od dawna na to czekałam – dodałam po chwili. Teraz on objął mnie ramieniem i palcami jednej dłoni pieścił twarz, a drugą położył delikatnie na moim udzie i powolutku wsuwał pod i tak krótka spódniczkę. W napięciu oczekiwałam dalszych doznań. Czułam jak opuszki palców dotykają spojenia ud, by po chwili dotarły do skraju majteczek i unosząc ich rant gładziły pokryte meszkiem łono i śliskim śluzem płateczki cipki. Wydałam tylko ciche westchnienie i opadłam na jego tors. Wtedy ujął mnie pod ramiona i nóżki i powoli ułożył na kanapie, jednocześnie klękając całował twarzyczkę. Potem z pocałunkami przeniósł się na kolanka i muskając ustami sunął udkami ku górze. Zadarł spódniczkę i docierając do majtek zaczął rozpinać i zsuwać ją. By mu to ułatwić posłusznie uniosłam biodra i po chwili spódniczka wylądowała na podłodze, a ja z rozkoszą przeciągnęłam się prezentując mu swoje wdzięki. Tym razem jego język wędrował szlakiem jego ust od kolan ku majtkom zostawiając mokry, śliski ślad. Gdy dotarł do fikuśnych fig, palcami odchylił ich rąbek i czubkiem języka pozdrowił pulsującą mokrą pipkę. Znów uniosłam pupę, myśląc że zechce mi je ( majtki ) zdjąć, a on zaczął unosić ku górze bluzeczkę, by po chwili odsłonić nabrzmiałe podnieceniem piersi. Jak dobrze że dziś nie założyłam stanika – pomyślałam. Często tak robię, bo mam raczej drobny biust i lubię chodzić bez, zwłaszcza że wtedy na ciaśniejszej bluzeczce ładnie się zarysowują sutki. Chłopacy wtedy patrzą na mnie z pożądaniem. Gdy je odsłonił rzucił się by je całować i kąsać. Nawet nie zauważyłam kiedy sam pozbył się koszuli i spodni – taka byłam podniecona i wniebowzięta jego pieszczotami. Zsunął mnie, a raczej moje biodra na rant kanapy i odchylając skraj majteczek najpierw polizał drgającą z doznawanych pieszczot cipkę, a następnie przyłożył do niej główkę swojego nabrzmiałego i twardego jak stal chuja. Ujął go w dłoń i wodził po oślizłym rowku, bawiąc się z cipką w ciuciubabkę i drażniąc łechtaczkę, aż wreszcie przyłożył do wejścia lekko napierając. Cipka odpowiedziała mu rozchylając i ściskając wejście. Ta zabawa bardzo nam odpowiadała przedłużając nieuchronny przecież moment spełnienia. Wtedy on naparł zdecydowanie, ale spotkał się z silnym zwarciem. Zastygł na chwilę, spojrzał mi głęboko w oczy i zapytał czy jestem dziewicą. Przecząco pokręciłam główką – to świetnie – odparł bo mam grubego i nie lubię zadawać bólu.
– On nie był moim pierwszym – cnotę straciłam trzy miesiące wcześniej na imprezie u koleżanki – było trochę wina i taki jeden przystojniaczek zaciągnął mnie do pokoju na górze i … stało się. Nie wspominam tego źle, nawet nie bolało ale o orgazmie nie było mowy – no może on, bo spuścił się we mnie. Nie bałam się tego, bo za dwa dni miałam mieć okres i tak było. W miesiąc później miałam jeszcze raz stosunki z dwoma chłopakami – też na imprezie i też po alkoholu – tym razem się bałam bo obaj spuścili mi się do cipki i też bez orgazmu – z niepokojem oczekiwałam miesiączki. Co by było gdybym zaszła ? – który by był tego sprawcą – wolałam o tym nie myśleć. –
Oczywiście w tej chwili nie powiedziałam mu o moich doświadczeniach – teraz oczekiwałam rozkoszy!.
Na moment zwolnił nacisk i natychmiast pchnął jeszcze mocniej – wskoczyło ciut ciut, ale cipka go wyparła. Ponowił atak przy rozkurczu z większą siłą i wsunął łepek – tym razem nie dał się wypchnąć – było to przyjemne, ale i lekko bolesne zarazem. Trwaliśmy tak w takim zwarciu i oczekiwaniu przez dłuższą chwilę, aż ból całkowicie ustąpił – znów pchnął zdecydowanie i wskoczyło głębiej – teraz już cała główka była w przedsionku i zdawała się rozchylać bramy raju. Cipka kurczyła się i rozwierała i choć bardzo go chciała przyjąć, to nie była w stanie – była zbyt ciasna. Dotychczasowe trzy członki, które w sobie gościła, były dużo smuklejsze. Musiało upłynąć nieco czasu by się doń przystosowała i rozciągnęła. Ale był to bardzo miło spędzony czas – czas oczekiwania na dalsze rozkoszne doznania . Rozpieranie stawało się przyjemnością samą w sobie i on widocznie to wyczuł i drobnymi kroczkami, a raczej pchnięciami zadawał obojgu zmysłowych tortur, wbijając się po milimetrze coraz głębiej w czeluść spragnionej piczki. Wreszcie wszedł na tyle głęboko, że nie było obawy o jego wysunięcie się. Zresztą był tak mocno obejmowany, tak szczelnie ją wypełniał, że jakikolwiek ruch był możliwy tylko w głąb. Sama cipka pragnęła go wchłonąć i wyjście, a raczej chyba tylko wyrwanie go, było by dla niej największą karą. Trwaliśmy więc w takim zespoleniu i klinczu ku naszej radości dawania siebie nawzajem. Nie cisnął mnie ciałem, a raczej muskał włochatym torsem wzdęte piersi i skamieniałe w oczekiwaniu sutki. Całował w usteczka, czółko i policzki, muskał opuszkami szyjkę i uszka. Włożył ręce pod pośladki, przycisnął i zaczął dygotać wykonując drobne ruchy miednicą – czułam że długo tak nie wytrzyma i sama wypięłam łono w oczekiwaniu na spełnienie – pierwsze pełne i całkowite w moim życiu spełnienie. Czułam że jest blisko ( tak odczuwałam,, gdy zaspokajałam się sama ) , że wystarczy jeszcze chwila, jeszcze kilka ruchów, drobnych muśnięć, a o ileż teraz było to piękniejsze, o ile bogatsze i cudowniejsze od dotychczasowych doznań – jeszcze kroczek i eksploduję ! _Jak ja tego pragnęłam, byłam już tuż, tuż chyba nie w siódmym, a dziesiątym niebie – i nagle ten strzał, ten jego gorący trysk w samym dnie pochwy zdawał się mi ją rozrywać, wwiercać gorącym strumieniem w macicę, rozsadzać mą maleńką cipkę na boki. To wywołało jej niekontrolowane skurcze, tętnienie, tak jakby chciała go zmiażdżyć, wchłonąć czy wydoić zeń wszystko do ostatniej kropelki. Chyba wyłam i skowyczałam z zachwytu, a dolną częścią mego ciała wstrząsał giga orgazm !. Podrzucałam biodra, mimo jego przygniecenia, miałam mimowolne wstrząsy i dreszcze. Cipka cała w konwulsjach tętniła i domagała się dalszych jego ruchów, maltretowała drążącego ją kutasa. Ten zaś nadal tkwił w niej nabrzmiały, ale jakby nieco miększy – to już nie był stalowy zahartowany bolec, a nadal twardy w swym rdzeniu ale nieco miększy w czułym oplocie ścianek pochwy korzeń. Lekko ocierał jej wnętrze dostarczając nowych innych doznań i przeżyć. Czule zagłębiając się w niej i wychodząc wyciskał z jej dna wzdłuż ścianek obfite soki ich wspólnego spełnienia. Czułam jak ta lawa wypływa z cipki i ciągle jeszcze ciepła spływa łaskocząc mnie w pośladki i mocząc majtki Było mi błogo i rozkosznie i to chyba nie tylko mi tak było, sądząc po jego pomrukiwaniach i westchnieniach. Raz jeszcze przywarł torsem miażdżąc moje piersi, a wargami usta. Cały czas tkwił we mnie, a od czasu do czasu czułam jego tętnienie – moja cipka odpowiadała mu skurczami. Powoli wracała mi świadomość i wyrównywał się oddech. Trochę ścierpłam w tej pozycji i chciałam się wygodniej ułożyć na kanapie. Wyczuł to i nie wychodząc ze mnie lekko się uniósł umożliwiając mi przesunięcie się. Na welurowym obiciu kanapy pod moją pupą zasychała wieka plama – kałuża białawej spermy. Znów przycisnął mnie delikatnie swoim ciałem i zaczął mnie posuwać z początku lekko delikatnie i powoli, a potem rytmicznie przyspieszając ruchy. Majtki nieco się zsunęły i pocierały wciskając się między wchodzącego penisa a płatki pipki. Wsunęłam więc dłoń między nasze ciała i odchyliłam na bok, odsłaniając całe łono. Poczułam to cudowne mrowienie w kroku i podbrzuszu nieomylnie zapowiadające zbliżające się spełnienie tym bardziej że i cipka znów reagowała okresowymi skurczami i dygotaniem. Jego penis stwardniał jak skała i dążył do rozładowania napięcia. Głośno pojękiwałam domagając się orgazmu, a to spotęgowało jego podniecenie. Nagle zastygł i … wbił się we mnie do samego dna, aż pociemniało mi w oczach, jednocześnie wypluwając z siebie potężną dawkę życiodajnego nektaru. Zamarłam doznając wstrząsającego rozładowania. Moja cipka niczym wulkan w czasie erupcji gotowała się i wylewała z siebie gorącą białą lawę. Rozkoszne skurcze przeszywały nasze ciała, a każde dotknięcie wywoływały wstrząsy wtórne. Opadł na mnie i przydusił całym ciężarem. Splecione w miłosnym uścisku ciała chłonęły siebie nawzajem. Powoli acz niechętnie oboje wracaliśmy do rzeczywistości. Zmieniliśmy pozycję i teraz to ja leżałam na moim wymarzonym kochanku. Do pupy przykleiły mi się całkowicie przemoczone nasieniem majtki. Uniosłam się i je w końcu zdjęłam – całe lepiły się od spermy, a on je wziął i położył sobie na twarzy liżąc. Zdjęłam mu je i sama scałowywałam i zlizywałam nasienie z jego buzi. Przywarłam do niego całym nagim nareszcie ciałem a z piczki wyciekały na niego nasze miłosne soki. W jakiś czas potem poczułam że muszę do toalety – rozkoszne było nawet siusianie. Podtarłam się i podmyłam i wróciłam do mojego mężczyzny. Uklęknęłam i zaczęłam zlizywać z jego zwiotczałego penisa słonawą spermę. Pod wpływem tej pieszczoty zaczął się podnosić – ujęłam go w dłoń i masowałam, a koniec wzięłam do buzi – to był mój pierwszy penis w ustach. Szybko zesztywniał i żywo reagował na ustne pieszczoty. Stojący na baczność znów chciał ruchać, więc postanowiłam go ukarać. Okrakiem weszłam nań i dłonią skierowałam na moją chętną do zabawy piczkę. Delikatnie i powoli się nań opuszczałam i nadziewałam, wchodził z oporem, mimo iż wnętrze cipki nadal było wymoszczone śliskim śluzem naszych wydzielin, bo przecież irygacji pochwy nie robiłam, tylko się podmyłam. Opór ten tylko zwiększał przyjemność cielesno-erotyczną. Tym razem to ja byłam górą i mogłam dozować i siłę i głębokość penetracji zgodnie z moimi potrzebami i zachciankami. Wreszcie dobiłam do dna i zwolna unosiłam się na moim kochanku, pocierając przednim sklepieniem pochwy o koniec jego bolca. On zaś mógł podziwiać i pieścić moje cycuszki, z czego skwapliwie skorzystał. Ujeżdżałam go niczym wytrawna amazonka – najpierw powoli stępa, potem przyszedł czas na kłusowanie, następnie galopowałam jak na wierzchowcu by zakończyć szalonym cwałem. Naraz jego czubek zaczął dotykać w moim wnętrzu tak czułego punktu, że myślałam że zwariuję z doznawanych rozkoszy. Zaczęłam wykonywać zupełnie niekontrolowane ruchy, jakiś szalony galop na drążącym mnie kutasie – słowem absolutny odlot zmysłów i pragnień. Na to wszystko nałożył się jego kolejny wytrysk – traciłam resztki świadomości. Opadłam na niego kompletnie wyczerpana i bezwładna. W głowie miałam całkowity mętlik i tylko jego przytomności zawdzięczam że zeń nie runęłam na podłogę. Przytrzymał mnie ramionami i pozwolił bym leżąc na nim przeżywała ciche westchnienia i fale słabnącej rozkoszy. Niemal natychmiast zasnęłam na nim. Kiedy się ocknęłam nadal częściowo na nim spoczywałam, a nasze splecione ciała łączyła zaschnięta strużka spermy ciągnąca się od mojej cipki do jego podbrzusza. Dotykałam sklejonych spermą włosków i pieszczotliwie je szarpałam. Całował mnie czule w nosek i powiedział bym zadzwoniła do domu. – Po co ? – zapytałam – mogą się niepokoić – odparł. Przecież mówiłam że po lekcjach idę do Madzi – powiedziałam. Ale zrobiło się późno, a ja mam pewien plan – stwierdził. – Jaki ? byłam ciekawa.
– Otóż – powiedz mamie że zostaniesz u Magdy na noc, bo jeszcze się pouczycie, a jutro odwiozę Was do szkoły – no nie wiem czy się zgodzi – miałam wątpliwości, choć bardzo bym tego chciała – dodałam i pocałowałam go i w usta i w czubek chuja. Gdy dzwoniłam włączyłam tryb głośnomówiący by i on słyszał i ew. mi pomógł przekonać mamę. Mama rzeczywiście miała wątpliwości mówiąc że to nie wypada, że nie mam piżamy i bielizny na zmianę. Powiedziałam że Madzia pożyczy mi jedno i drugie, a gdy chciała rozmawiać z jej mamą, jej ojciec powiedział że już z nią uzgodnili i gdy tylko wyrazi ( moja mama) zgodę to on rano zawiezie nas ( mnie i Magdę) do szkoły. Mama w końcu dała się przekonać.
Mieliśmy więc przed sobą cały wieczór i noc !. On wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki . Pod prysznicem długo zmywaliśmy z siebie ślady miłosnych uniesień, nawzajem nacieraliśmy żelem, by w końcu uniósł mnie za pośladki i wszedł we mnie – szeroko rozwarłam i zadarłam uda i objęłam go w pasie nogami. Spływająca ciepła woda łagodziła uczucie chłodu od ścian kabiny. Trzymałam go mocno za szyję i całowałam usta i włochaty tors, a on nabijał mnie na swój korzeń. Wkrótce zaliczyłam czwarty tego dnia wytrysk w cipce. Kiedy skończyliśmy się kochać, wytarliśmy się i on przyniósł mi koszulę, a raczej kusą koszulkę nocną swojej żony. Była trochę zbyt luźna, ale i tak stwierdził że wyglądam w niej uroczo, zwłaszcza z tymi odsłoniętymi piersiami. Przygotował kolację z winem i przy płonącym kominku wtuleni w siebie na kanapie zaczynaliśmy się pieścić. Wtedy on powiedział bym jutro wzięła tabletkę „po”, a następną dwa dni później. Ale ja ich nie mam – spokojnie ja je mam – odparł. Nie chcę robić Tobie kłopotów – no i sobie też – dodał. Zmęczeni i wtuleni zasnęliśmy. Gdy się ocknęłam dochodziła północ – delikatnie całowałam śpiącego kochanka. Wtem mimo panującego półmroku zauważyłam że we śnie jego penis staje i pulsuje – to był fascynujący widok – wzięłam go w dłoń, a następnie w usta. Błyskawicznie się przebudził i jednym zgrabnym ruchem rzucił mnie na kanapę, a następnie zadarł koszulę ku górze i już kolanem rozchylał mi nóżki, a czubkiem penisa płateczki piczki. Wchodził zdecydowanie, ale z wyczuciem. Kilkanaście, a może kilkadziesiąt ruchów i pchnięć i następna porcja białego, a jakże słodkiego nektaru zalała moją piczkę!. Byłam przeszczęśliwa – miałam spełnienie moich marzeń – szczytowanie i uszczęśliwienie mężczyzny !. Teraz koniec figli – zarządził – rano do szkoły !. Ale mimo tych obietnic ok. piątej, gdy świtało doszło do kolejnego zbliżenia, po którym udało się jeszcze na godzinkę zdrzemnąć.
Rano rześka i w pełni usatysfakcjonowana szłam do szkoły, a świadomość że mam na sobie majtki koleżanki przypominała mi zdarzenia dnia poprzedniego. Liczyłam też na kontynuację miłosnej przygody. Po szkole zaraz pobiegłam do domu by się pochwalić szóstką z fizy i powiedziałam że dzisiaj będziemy się uczyć matmy i bioli. To świetnie stwierdziła mama, ale dlaczego nie robicie tego u nas ? Zapytała też o brudną bieliznę – oj mamo – nie miałam głowy do tego, przyniosę jutro, bo dziś też będziemy zakuwać do późna, więc i dziś zostanę u niej na noc – dobrze ? – No niech ci będzie, skoro przynosi to takie rezultaty. Tylko zjedz obiad, bo jeszcze tego by brakowało byś się tam stołowała !. No dobrze – pochłonęłam go błyskawicznie – tak mi było spieszno do niego, ale by nie wzbudzać podejrzeń trochę odczekałam, przymierzając w tym czasie najseksowniejsze moje ciuszki i zapakowałam je do plecaka. Na szczęście nie zapomniałam zabrać też rzeczy do szkoły. Jak na skrzydłach pędziłam do domu Magdy, bo tam liczyłam na ekscytujące i namiętne chwile w ramionach jej ojca. Jak tylko otworzył drzwi rzuciliśmy się na siebie niczym wygłodniałe wilki. Nim doszliśmy do salonu już byliśmy nadzy i spleceni w miłosnym uścisku. Wszedł we mnie na stojąco, ale dokończyliśmy stosunek już na kanapie. Po pierwszych uniesieniach poprosiłam – dopóki pamiętam o majtki – muszę je u Ciebie wyprać i wysuszyć – mowy nie ma – odparł już ich nie dostaniesz – są dla mnie fetyszem i najatrakcyjniejszym wspomnieniem – dodał. Ale przecież masz mnie ! – to po co Ci majtki ? Ilekroć na nie spojrzę lub powącham – będę widział Ciebie. No dobrze – przecież mama nie wiedziała w jakich wczoraj byłam, dam jej do prania inne – zakończyłam spór o nie. Tego dnia, wieczoru i nocy kochaliśmy się jeszcze pięciokrotnie. A nazajutrz i przez następne dni po kilka razy dziennie. Mamie powiedziałam że w następnym tygodniu Mada będzie się uczyć u nas no i może nocować. W dniu ich powrotu wtajemniczyłam Magdę (by mnie nie wydała), że nie spałam w domu tylko u niej i się uczyłyśmy – by tak mówiła u mnie, a jej powiedziałam że spałam u Marka z trzeciej klasy, który od dawna się we mnie podkochuje. Popatrzyła na mnie ze zdziwieniem i spytała czy spaliśmy ze sobą ? – tak, ale niech to będzie nasza tajemnica – przysięgnij. No i sprawę z Magdą miałam załatwioną. ( Choć raz zdarzyło się coś, co mogło nas pogrążyć – Magda pokazywała zdjęcia z tej wycieczki i moja mama zauważyła datę na nim – wtedy szybko wyjaśniłam że Magda zapomniała ustawić właściwą po wymianie akumulatora w aparacie – uff, ale było gorąco -później już nic nie stawało na przeszkodzie w kontynuacji naszego romansu) Tego samego dnia dostałam obfitego okresu – o czym powiedziałam tacie Magdy – ucieszył się i zawiózł mnie do ginekologa ( swojego kolegi), a ten po zbadaniu założył mi najnowszej generacji spiralę dla nastolatek. Po tygodniu kazał przyjść na kontrolę. Oczywiście za wszystko zapłacił ojciec Madzi. Teraz mogłam już bezpiecznie się kochać, tylko warunki się nieco zmieniły – zabierał mnie do pensjonatów lub na łono natury. Po miesiącu ponownie miałam się zgłosić na kontrolę do ginekologa, a ten po badaniu stwierdził że musi osobiście sprawdzić czy spirala nie przeszkadza w stosunku więc… przespałam się z nim – było przyjemnie i podejrzewam, że tylko o to mu chodziło !. Mój romans z ojcem Madzi trwa nadal – kiedy po trzech miesiącach miałam 16-te urodziny sprawił mi komplet seksownej bielizny !. Jeszcze kilku – konkretnie czterech innych panów, chłopaków miało tę niewątpliwą przyjemność przespać się ze mną, ale ja nadal spotykam się w miarę możliwości regularnie – raz, dwa razy w miesiącu z Madzi ojcem i ciągle nam mało. Mamy świadomość że powinniśmy to zakończyć, bo nasze relacje rodzinne i przyjacielskie przez ten trwający romans cierpią, ale pożądanie bierze nas w swoje władanie, a my jemu ulegamy. To jest takie słodkie i ekscytujące może właśnie dlatego taki zakazany owoc jest tak kuszący ?
Jak wynika z mojego dotychczasowego doświadczenia dopiero trzeci, a może czwarty partner seksualny rozbudził mnie erotycznie i uczynił w pełni kobietą.

Mała Lolitka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *