Długoletnia przyjaźń

Długoletnia przyjaźń

Mam pewną przyjaciółkę, długoletnią już, o imieniu Karolina. Znamy się właściwie od zawsze. Razem bawiliśmy się na podwórku, chodziliśmy do tej samej szkoły. Pod koniec podstawówki przeprowadziła się w raz ze swoją matką kilka kilometrów ode mnie. Widywaliśmy się co prawda mniej, ale nadal pozostawałem w świetnym kontakcie z nią, jak i jej mamą, która kazała mi do siebie mówić ciociu lata temu. Wyjątkowo fajna i wyluzowana kobieta. Często chodziła z nami do kina, po sklepach, czy choćby po mieście. Karolina często mówiła, że bardziej przypomina jej siostrę niż matkę. Nie rozumiałem tego, widywałem jak objeżdżała ją za oceny lub za jakieś inne drobiazgi. Mimo tego wszystkiego oboje mieliśmy dwa domy, większość czasu jednak spędzaliśmy w domu Karoliny. Gdy zrobiłem prawo jazdy bywałem u nich prawie codziennie. Iwonka, mama Karoliny, przyzwyczaiła się do mnie, że nie raz woziłem ją po sklepach, bo musiała znaleźć jakąś tam część garderoby której akurat miała deficyt w szafie. Podobało mi się to szczególnie wtedy, kiedy przymierzała stroje kąpielowe. To właśnie mnie przypadało ocenić jak w nich wygląda. Choć trochę niezręczne były to momenty, czerpałem z nich przyjemność. Iwona była atrakcyjną kobietą, z krótko ostrzyżonymi, blond włosami. Nie miała co prawda pokaźnego biustu, czy wielkiego okrągłego tyłeczka, ale miała piękną twarz. Zawsze rozpromieniona, uśmiechnięta. Wpatrywała się zwykle w osobę z którą rozmawiała tymi zielonymi oczami. Szczupła i dość wysoka, przemykała po domu niczym duch, cichutko i bezszelestnie.

Siedziałem z Karoliną na podwórku, przed garażem. Odpoczywaliśmy w cieniu czekając na obiad. Rozmawialiśmy o czym popadło.

-Wiesz co, moglibyśmy gdzieś wyskoczyć wieczorem – zasugerowałem
-Dziś nie mam ochoty. Może jutro.
-Masz plany i ja o tym nic nie wiem? Oj nie ładnie, że nic mi nie mówisz.
-Wszystkiego nie musisz wiedzieć.
-Dobra, nie ważne.

W tym momencie po schodach zaczęła schodzić jej mama. Ubrana w białą, zwiewną koszulę z podwiniętymi rękawami. Czarne spodnie opinały jej uda i stawały się luźne tuż przy kostkach. Stukała japonkami żywo kierując się w naszą stronę. W ręku trzymała worek węgla.

-Co tam dzieciaki? Obijacie się.
-Ty widzę też do roboty się nie palisz – rzuciła Karolina
-No wiesz… A kto wam jedzenie szykuje?
-Oczywiście ciociu szanujemy Twoją pracę i wkład w przygotowanie nam obiadu.
-Nie kpij, nie kpij. Jeszcze będziesz prosił o dokładki.

Odeszła kawałek i postawiła węgiel obok grilla. Schyliła się przy tym nieznacznie. Odruchowo zerknąłem na jej tyłek. Mały lecz zgrabny, przykuwał moją uwagę już nie pierwszy raz.

-Przyjdźcie za 15 minut. Ktoś musi talerze rozłożyć – rzuciła i odeszła

Gdy to mówiła zauważyłem coś jeszcze. Z pod jej białej koszuli widać było sterczące sutki. Przyznać muszę, że zdziwiło mnie to trochę. Po prawdzie było gorąco, ale nie spodziewałem się, że Iwonka czuje się aż tak komfortowo w mojej obecności.

-Podoba Ci się prawda?
-Co? – odpowiedziałem lekko zamyślony
-Moja mama, podoba Ci się.
-Wiesz, że zawsze ją lubiłem.
-Nie mówię o takim lubieniu. Masz na nią ochotę.
-Karo coś Ty?
-Widzę jak na nią patrzysz. Nie pierwszy raz jej się przyglądasz.
-Jest piękną kobietą rozumiesz, przykuwa spojrzenia pewnie nie jednego faceta.
-Przeleciałbyś ją?
-Rany, Karo. Co Cię napadło.
-Odpowiesz mi na pytanie?
-Nie, nie odpowiem.
-Czyli to znaczy, że przeleciałbyś ją.

Nie poznawałem jej. Zawsze mówiła otwarcie, ale to było przesadne. Sam nie dawałem po sobie poznać, ale to co mówiła to była prawda. Iwona podobała mi się. Przez myśl jednak nie przeszło mi aby się z nią kochać. Aż do teraz. Niezręczną ciszę która zapanowała między mną a Karoliną przerwało wołanie Iwony.

-Przyjdziecie w końcu czy wszystko mam robić sama?
-Już idziemy – odpowiedziała Karolina.

Obiad jedliśmy po cichu. Nie odzywałem się ani słowem. Zauważyłem jak Karolina co jakiś czas rzuca spojrzeniem na mnie, a to na swoją mamę uśmiechając się przy tym. Po chwili gdy zerknąłem na Iwonkę ona też zaczęła się uśmiechać. Od razu do głowy przyszło mi jedno. Sama też musi coś podejrzewać. A może Karolina powiedziała jej coś wcześniej? Teraz nie miała kiedy, ale może te pytania na dworzu były upewnieniem się. Szybko dokończyłem co miałem na talerzu i wyszedłem do łazienki. Umyłem twarz nad zlewem próbując się opanować. Przecież nie wiem czy Karolina coś mówiła o tych moich zerknięciach. Stałem dłuższą chwilę patrząc w lustro. Usłyszałem pukanie do drzwi. To Iwonka najwyraźniej nieco zaniepokojona moim zachowaniem chciała dowiedzieć się o co mogło chodzić.

-Mogę wejść? – zapytała stojąc za drzwiami.
-Tak.

Odpowiedziałem dziwiąc się sobie. Mogłem wyjść i załatwić sprawę na zewnątrz. Chyba chciałem być z nią sam na sam. .

-Co się stało? Wyszedłeś tak niespokojnie. Poza tym nie odzywaliście się wcale przy obiedzie. Pokłóciliście się czy jak?
-Nie, nie pokłóciliśmy. Po prostu źle się poczułem.
-Może to przez mięso, za słabo przypieczone..
-Nie miałem na myśli jedzenia. To nie przez nie.
-A więc o co chodzi?

Oparła się barkiem o ścianę. Ręce włożyła do kieszeni. Patrzyła na mnie, a ja czułem, że mięknę. Nie lubiłem kłamać, nie chciałem kłamać szczególnie w tym przypadku. Tylko co ja mogę powiedzieć. Mam problem bo Twoja córka się mnie pytała czy mam na Ciebie ochotę? To niezręczna sytuacja bez wyjścia.

-Widzę, że coś Cię męczy, ale nie chcesz o tym mówić. Artur, ile lat się już znamy? Dobrze wiesz, że możesz ze mną porozmawiać o wszystkim. Nawet o bardzo intymnych sprawach.

Przygryzła dolną wargę. Zrozumiałem, że doskonale wie o tym jak na nią patrzę i te parady w strojach kąpielowych miały mnie zachęcić do dalszego kroku.

-Wiesz gdzie mnie szukać jeśli się zdecydujesz porozmawiać – ciągnęła dalej – Zawsze chętnie poświęce ci mój czas.
-Dobrze, teraz chciałbym pobyć chwilę sam.
-W porządku.

Nadszedł czas abym w końcu wyszedł na przeciw jej oczekiwaniom. Coraz mniej mi przeszkadzało, że to matka mojej najlepszej przyjaciółki. W końcu jest sama. Zdawałem sobie jednak sprawę, że Karolina może mi tego nie wybaczyć jeśli się dowie. Musiałem to rozegrać w odpowiedni sposób. Gdy Wyszedłem z łazienki po schodach szła Karolina. Wyjątkowo wystrojona. Miała na sobie różową bluzeczkę dość sporym dekoltem, który doskonale prezentował jej piersi. Poździerane jeansy które miała na sobie zakładała tylko na większe wypady na miasto. Dodatkowo rozpuściła spięte wcześniej włosy. Długie, ciemne włosy. Wyglądała zjawiskowo.

-Daj mi kluczyki – oznajmiła
-Do mojego samochodu? Po co Ci?
-A jak myślisz po co? Chcę jechać na miasto.
-To jak ja wrócę do domu?
-Zostań tutaj. Coś może mamie pomożesz.

Świetnie się składało. Karo jak jedzie na miasto znika z domu na dobrych kilka godzin. Dało mi to okazję aby zakręcić się bliżej Iwony. Oddałem klucze z udawaną niechęcią i rozstaliśmy się przy wyjściu. Podbiegłem jeszcze szybko do okna aby upewnić się, że odjechała. Skierowałem się do pokoju w którym siedziała Iwona. Zatrzymałem się w drzwiach i podziwiałem ją. Siedziała w fotelu z wyciągniętymi nogami na pufie. Rozwiązywała krzyżówkę. Gdy mnie zauważyła od razu zaczęła rozmowę.

-Co tam?
-Muszę z Tobą o czymś porozmawiać Ciociu.
-Zdecydowałeś się w końcu. To dobrze, słucham.

Odłożyła na bok krzyżówkę, podciągnęła jedną nogę i splotła dłonie na kolanie uważnie się we mnie wpatrując.

-Wiesz… to trochę jak to wcześniej ujęłaś intymna sprawa.
-Nie martw się, to zostanie między nami.
-Kiedy przymierzałaś te stroje kąpielowe to nie czułaś się niezręcznie pokazując mi się w nich?
-Ja? Nie. Bynajmniej, Twój porządliwy wzrok sprawiał mi radość.
-Tylko o podbudowanie pewności Ci chodziło czy…
-No proszę, czyżbyś liczył na coś więcej?
-Właściwie, to tak. Już jakiś czas mi się podobasz. Postanowiłem wykorzystać chwilę nieobecności Karoliny aby Ci o tym powiedzieć.
-To wszystko?
-Nie, chciałbym móc pieścić Twoje ciało. Chciałbym Cię bzyknąć!

Wyrzuciłem z siebie wszystko co chciałem powiedzieć. Ona zaśmiała się, przygryzła wargę jak wcześniej i wycedziła.

-To masz szczęście. Bo ja również mam na Ciebie ochotę.

Nie spuszczała ze mnie wzroku. Podszedłem bliżej. Bawiła się swoim wisiorkiem. Dostała go ode mnie na urodziny dwa lata temu. Wyprostowała nogi i wymruczała:

-Zdejmij mi japonki. Wymasujesz mi stopy.
-O..okej – wymamrotałem

Widziałem jaką radość sprawia jej moje zmieszanie. Czuła, że mimo wszystko jest to dla mnie niezręczne. Musiałem tak wyglądać bo czynami nie dawałem po sobie poznać, że nie wiem co robić. Odłożyłem jej japonki na podłogę i zacząłem masować jej stopy. Miała niesamowicie delikatną skórę. Zupełnie jakby nigdy nie chodziła. Dbała najwyraźniej o nie z niesamowitą dokładnością. Przestała tarmosić wisiorek i zaczęła rozpinać bluzkę. Po rozpięciu kilku guzików powoli odkrywała swoje piersi. Bacznie obserwowałem co robi masując ją nadal. Figlarnie zakryła się udając, że się wstydzi. Urocze i podniecające zagranie z jej strony.

-Zanim zobaczysz to i owo, musisz jeszcze trochę pomasować.
-Oj, na pewno będzie warto.

Rozłożyła się wygodnie z rozpiętą bluzką. Jednak leżała w taki sposób, że nie widziałem jej piersi. Specjalnie odkryła tylko swój brzuch. Dobrze wiedziałem, że jest pięknie opalona, ale teraz wyglądała jeszcze lepiej. Upłynęło kilka minut i kazała mi przestać. Wstała, chwyciła za koszulkę i przyciągnęła do siebie.

-Zaraz przeżyjesz niezapomniane chwile. Pocałujesz ciocię?
-Z miłą chęcią.

Zaczęliśmy się namiętnie całować. Moje ręce powędrowały na jej tyłek. Pokaźnych rozmiarów nie był, ale i tak przyjemnie się go miętosiło w dłoniach. Iwonka trzymała mnie za głowę oburącz, tak jakby bała się, że ucieknę od jej ust. Ich smak był cudowny. Buziaki dostawałem od niej tyle razy, ale nie miało to najmniejszego porównania z tym doznaniem którego właśnie doświadczałem. Przestała na chwilę, miała przyspieszony oddech. Była tak samo podekscytowana jak ja. Pchnęła mnie mocno na fotel. Rozsiadłem się wygodnie patrząc jak powoli zsuwa z bioder spodnie. Stanęła tyłem, pochylając się aby jeszcze bardziej mnie podrażnić. Bluzka którą nadal miała na sobie troszkę zakrywała jej pośladki. Chciałem ją dotknąć. Spoglądała przez ramię i kiedy tylko wyciągnąłem rękę, trąciła mnie jakby karcąc za to co chce zrobić. Nogą odrzuciła spodnie. Przysunęła się nieco i usiadła na dość sporym namiocie który zdążył się rozstawić w moich spodniach. Za każdym razem gdy chciałem jej dotknąć, biła mnie po łapach.

-Patrz, nie dotykaj. Rozkoszuj się chwilą.
-To nie takie proste, mając przed sobą seksowną kobietę.
-Prawda.

Zaczęła pomrukiwać jak kocica. Kręciła tyłeczkiem, ocierała się o mnie. Walczyłem z chęcią dotknięcia jej ud, powiedzenia palcami po jej sutkach, czy choćby pocałowaniu jej w szyję. Droczyła się ze mną jeszcze przez chwilę. Nim wstała, pocałowała mnie przgryzając tym razem moją wargę. Przed sobą miałem nieziemsko seksowną kobietę z wystającym spod białej bluzki sutkiem, w czarnych figach. Napawałem się widokiem. Ona również, chyba zadowolona z siebie patrzyła jak bardzo jestem zaskoczony tym co widzę. Iwona pierwsza przerwała milczenie:

-Powiedz, jak Ci się podobam?
-Bardzo, jesteś piękna.

Uśmiechnęła się i położyła nogę niedaleko mojego krocza.

-Teraz możesz dotknąć, popieścić.

Powtarzać nie musiała. Przesuwałem rękę wzdłuż jej uda. Sam mój dotyk sprawiał, że znowu zaczynała mruczeć. Nie pozwoliła mi się jednak długo tym cieszyć.

-Zdejmij mi majteczki.

Porwałem się z łapami jak szalony. Szybko mnie przygasiła.

-O nie, nie. Kochany, nie tak prędko. Zębami masz je zdjąć.
-Ale niby jak?
-To Twój problem. Chcesz się dostać do mojej szparki to musisz się trochę natrudzić.

Pierwszym pomysłem było ściągnięcie trochę z bioder. Po namyśle, więcej frajdy będę miał jeśli zacznę od strony tyłeczka mojej przyszywanej ciotki. Najgorzej mi szło na początku, później, gdy dociągnąłem majtki do ud było odrobinę łatwiej. Cały czas rozkoszowałem się ich zapachem. Przez myśl by mi nie przeszło, że kobieta może tak wspaniale pachnieć. Przy kostkach pomogła mi unosząc jedną stopę, później drugą. Z majteczkami w zębach patrzyłem na trójkącik który miała przystrzyżony. Pasowało to do niej. Zajęła miejsce w fotelu, polizała rękę i wsunęła kilka palców do swojej cipki. Zbliżyłem się, klęcząc przed nią. Wyjęła palce, przysunęła je do mojej twarzy oczekując aż je wezmę od ust. Zrobiłem to bez oporów.

-Wyliżesz mi teraz pizdę. Dokładnie, długo i… namiętnie. Może w zamian się z rewanżuje.
-Nie mogłem się już doczekać.
-Teraz docenisz moją cipę o wiele bardziej.

W momencie zetknięcia się moich ust z cipeczką ciotki, na mojej głowie wylądowała jej ręka. Z początku jedynie dociskała mnie mocniej, później zaczęła głaskać i przeczesywać palcami włosy. Uradowany możliwością lizania jej, pracowałem językiem z wielką dokładnością. Całkowicie pochłonięty minetką słuchałem jęków rozkoszy przeplatanych z wysapywanymi przez Iwonkę zdaniami.

-Nie spodziewałam się, że kiedyś skończysz między moimi nogami. O tak, włóż paluszki, mocniej!

Pracowałem ręką równie szybko co językiem. Coraz głośniejsze jęki stały się również częstsze. Momentami wyrywał się i mnie jakiś nieartykułowany stęk. Podniecony byłem chyba nawet bardziej niż obiekt moich pieszczot. Iwonce musiało być dobrze. Nogami oplotła mnie dość mocno. Skrzyżowała je na moich plecach, zacisnęła uda i korzystała z przyjemności. Po długich minutach kazała mi na chwilę przestać.

-Mam się szykować na rewanż? – zapytałem
-Nie tak prędko – wstała, odwróciła się tyłem i oparła się kolanami o fotel – Dopiero zaczynasz.
-Co mam robić?
-Kontynuować, wliczając w to zmianę hm… obiektu adoracji. Rozumiesz?
-Jasne.

Dłońmi masowałem stopy Iwonki, językiem wędrowałem po cipce. W tej pozycji o wiele bardziej podobało mi się lizanko. Przed oczami miałem dodatkowo jej odbyt. Co jakiś czas zapuszczałem się do jej drugiej dziurki i wwiercałem jęzorem. Przy każdym takim wejściu pojękiwała. Gdy cipkę miała już całkowicie mokrą od mojej śliny i swoich soczków, zmieniłem jak to powiedziała obiekt adoracji. Dłonią masowałem jej wilgotną cipę, wbijając się językiem coraz dalej. Ciche pomruki stawały się głośnymi jękami. Ta zabawa zajęła nam trochę. Odpadłem dopiero jak nie miałem już siły machać językiem.

-Muszę odpocząć chwilę – powiedziałem oblizując dłoń z reszty soków – I mogę lizać dalej.
-Zasługujesz na rewanż, skarbie. Twoja kolej na siedzenia na fotelu.

Zdjąłem pospiesznie spodnie i bokserki. Kutas sterczał mi już długo. Usiadłem na krawędzi fotela, swoją drogą dość wilgotnego już. Wzięła go w dłoń i rytmicznie poruszała. Skupiła swoją uwagę na jajach. Ssała i lizała na przemian raz lewe, raz prawe. Następnie polizała czubek i wsunęła do ust. Ruchy jakie wykonywała głową stawały się coraz szybsze. Czułem, że nie wytrzymam już długo. Powiedziałem jej o tym, ale nie sprawiło to na niej wrażenia. W jej oczach można było dostrzec, że właśnie o to jej chodziło. Spuściłem się w usta Iwony naprawdę mocno. Bez słowa połknęła wszystko i podniosła się z kolan.

-Chcesz spenetrować moją szparkę?

Nie czekając na odpowiedź zbliżyła się i ręką nakierowała mojego kutasa na swoją cipkę. Opuściła się powoli, lekko wzdychając. Splotła ręce na moim karku, rytmicznie poruszając się w górę i w dół. Dopiero teraz zacząłem odczuwać nieziemską rozkosz. Intuicyjnie odchyliłem jej bluzkę którą cały czas miała na sobie aby móc pieścić cycuszki. Nie były duże, ale jej sutki były twarde. Wypuszczałem je z ust tylko po to, żeby zająć się d**gim. Po kilku minutach nachyliła się nad moim uchem i wyszeptała:

-Niewygodnie Ci pewnie mnie pieprzyć na tym fotelu. Chodź do sypialni.
-Jest dobrze, ale w łóżku na pewno będzie lepiej.

Gdy wstawała, zalotnie się uśmiechnęła. Idąc w stronę sypialni stawiała stopę za stopą. Siedząc ze sterczącym fiutem patrzyłem jak seksownie odchodzi. W momencie jak zniknęła za drzwiami, zerwałem się i pognałem za nią. Szykowała się na łóżku. Wypięła w moim kierunku tyłeczek spoglądając przez ramie. Dopadłem do niej jak szalony, od razu pakując się w jej cipkę. Jęknęła przeciągle po czym uniosła głowę i posykując rozkoszowała się każdym moim pchnięciem. Ja napawając się widokiem jej pięknego ciała również odleciałem. W tych uniesieniach nie słyszeliśmy nawet jak wraca do domu Karolina. A może to tylko ja nie słyszałem?

-Miło spędzacie czas widzę – odezwała się z progu drzwi pokoju Karolina
-To nie tak…ja.. wytłumaczę Ci – odskoczyłem od tyłka Iwony
-Na mój widok się tak cieszysz? – zapytała wskazując na mojego penisa

Próbowałem go zakryć jednak bez skutku. Stałem całkowicie nagi, mogłem jedynie zasłonić się rękami. Przez to wszystko nawet nie zauważyłem, że Karolina ma na sobie tylko stanik i majteczki. Iwonka leżała na boku, głowę podpierała ręką i z uśmiechem na ustach patrzyła na to jak się staram ratować z tej sytuacji.

-Powiedź mu bo nam jeszcze ucieknie – rzuciła Iwona
-No dobrze, nie panikuj. Możesz nie chować, zaraz Ci się znowu przyda.
-O co tu chodzi? – dopytywałem
-Chodzi o to, że właśnie spełniamy Twoje chłopięce marzenia. Moja mamusia ma ostatnimi czasy ochotę na młodych chłopaków. A Ty byłeś pod ręką. Najpierw oczywiście musiałyśmy sprawdzić czy uda nam się Ciebie w to wciągnąć. Dlatego jeździłeś z nią po sklepach oglądając potem w bieliźnie. Wszystkie te akcje były zaplanowane.
-Rany… Karo..
-To, że się sam wyrwałeś trochę nas zaskoczyło, ale bynajmniej nie zniechęciło. Wasze swawole utwierdziły mnie, że czas aby ktoś Cię usidlił. I będę to ja.
-Usidlił? Co masz na myśli?
-To proste. Od teraz jesteśmy parą. Nie patrz tak. Znamy się masę czasu, więc nie będzie z tym problemów. Każdy i tak od jakiegoś czasu podejrzewał, że się pukamy po kątach. Oczywiście moja mamuśka szybko się Tobą nie znudzi i będzie Cie co jakiś czas porywać na seks. Ja muszę się z tym pogodzić, jakoś przeżyje.
-Wiecie, że to trochę dziwne?
-Nie przeszkadzało Ci to kilka minut wcześniej – wtrąciła Iwona.
-A więc – zaczęła Karolina – Pora przypieczętować naszą znajomość.

Iwona zerwała się z łóżka od razu łapiąc mnie za kutasa. Karolina podeszła bez słowa, całując mnie. Poczułem jak usta Iwonki zaciskając się.

-Mamuśka się świetnie bawi na dole, chyba jej pomogę.

Klęknęła obok. Po chwili to właśnie ona mi obciągała. Iwona wróciła do lizania mnie bo jajach.

-Uważaj córuś, jak będziesz tak intensywnie go ssać szybko skończy Ci w ustach.

Nie zrobiło to żadnej różnicy. Obie działały jak najlepiej potrafiły. Wiedziałem, że to prawda co mówiła i tak też się stało. Zlałem się w usta mojej najlepszej przyjaciółki, a teraz o ile dobrze zrozumiałem, mojej dziewczyny. Wysunęła fiuta z ust, którego zaczęła oblizywać Iwonka.

-Teraz Twoja kolej – syknęła gdy połknęła spust.

Sciągnęła majteczki, usiadła na brzegu łóżka rozkładając nogi. Zbliżyłem się do jej szparki z włoskami przyciętymi w trójkącik. Już miałem zacząć lizać kiedy przerwała mi ciotka Iwona.

-Skarbie, połóż się na łóżku. Ja też chcę skorzystać. Karolinka dosiądzie Twojej twarzy, a ja kutasa, co Ty na to?
-Zgadza się – rzuciła Karolina.

Nie miałem wyjścia, musiałem tak zrobić. Chciałem wręcz. Iwona nadziała się zręcznie i zaczęła mnie ujeżdżać. Zaraz po tym, Karolina zakryła mi twarz swoją cipką. Miałem teraz wspaniałą blondynkę na kutasie i długowłosą brunetkę na twarzy. Otulony lizałem szparkę z nieukrywaną rozkoszą. Obie pojękiwały. Karolina cichutko, Iwona nie ograniczała się wcale. Chciałem powiedzieć, że dochodzę, ale jedynie udało mi się coś wymamrotać. Niewiele później zostawiłem cały ładunek w cipce Iwony.

-Spuścił się! O tak, tego mi było trzeba.
-Złaź z niego. Wystarczy Ci na dziś.

Karolina również zeszła. Ułożyła się przede mną, wypinając swój tyłeczek. Wbiłem się w nią bez problemu, zacząłem posuwać. Iwonka zadowolona z tego co widzi usiadła przed nią. Rozłożyła nogi, palcami rozchyliła swoją cipkę. Karolina widziała jak powoli wypływa z niej moja sperma. Patrzyły na siebie chwilę, Karolina musiała mieć nietęgą minę. Iwona złapała ją za głowę i przysunęła do swojej szparki. Po chwili puściła, a Karolina zlizywała już bez oporów. Iwona patrzyła mi w oczy przgryzając co jakiś czas wargi. Doskonale wiedziałem, że nadal ma na mnie ochotę. Hamowała ją tylko Karolina. Ta zaś poderwała się, złapałem ją za ręce i zacząłem ruchać jeszcze szybciej. Jęczała głośno. Bzykaliśmy się w tej pozycji dłuższą chwilę. Kazała mi przestać.

-Zostawisz nas samych? Ty miałaś go na wyłączność.
-Podnieca mnie widok jak się pieprzycie.
-Przeszkadzasz mi. Wyjdź proszę.
-Dobrze…

Iwonka ociągając się wyszła z pokoju. Karolina pchnęła mnie na łóżko. Usiadła okrakiem nakierowując sobie mojego fiuta na cipkę. Ręce oparła nad moimi ramionami. Teraz dopiero zauważyłem, że nie ma już na sobie stanika. Jej piersi wydały mi się nieziemsko piękne. Dość duże ze sterczącymi sutkami. Zupełnie inaczej na nią teraz patrzyłem. Cały czas ją posuwając zachwycałem się nią. Twarz wydała mi się idealna. Zielone oczka, małe, świetnie wykrojone usteczka. Zawsze uważałem ją za piękną dziewczynę, ale teraz to było coś innego. Chwyciłem ją mocno i pieprzyłem z całych sił. Po kilku minutach oboje doszliśmy. Leżeliśmy potem obok siebie.

-Jesteś niezły.
-Dla Ciebie nie mam skali Karo. Nieziemsko.
-A co myślisz o tamtej?
-O nie, wolę Ciebie.
-Chyba jednak nie będzie mi odpowiadał ten układ – powiedziała wtulając się we mnie Karolina
-Mnie chyba też nie. Mnie chyba też.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *