Diabeł i piekło – Dobromiła i Jarosław.

Diabeł i piekło – Dobromiła i Jarosław.

Działo się to na początku XI wieku na ziemiach tuż przy znanej dziś rzece Warcie a obecnym większym mieście Koninie. Na skraju ogromnego boru porastającego całe połacie krainy usytuowała się niewielka wioska Polan. Chociaż był to niemal środek Państwa Polan, które kilkanaście lat temu przyjęło Chrzest, to jednak w wiosce nadal czczono Światowida i inne bożki. Przypadkowi wędrowcy opowiadali wiele o nowej religii ale ich słowa nie trafiały do starszyzny wioski, która w tych sprawach miała wiodące zdanie. Mężczyźni zajmowali się polowaniem i na całe dni znikali w lesie. Kobiety uprawiały ziemię i w dzień przeważnie pracowały w polu. Tylko dzieciaki i dorastająca młodzież bawiła się na skraju boru.
Dobromiła, która należała do grupki starszej młodzieży bawiła się razem z dwiema młodszymi dziewczynkami i trzema chłopcami w chowanego. Kilka dni wcześniej skończyła czternaście wiosen. Była bardzo ciekawa otaczającego ją świata. Szczególnie z otwartymi ustami słuchała opowieści o nowej kulturze, nowej wierze, która ogarniała coraz bardziej strony, w których zachodziło słońce. Nieraz dopytywała się wędrowców, którzy opowiadali o nowym Bogu, jak można by mu najlepiej służyć, jednak żaden nie mógł jej udzielić konkretnej odpowiedzi. Pytała też starszych we wsi ale też ją zbywali. Pewnego razu jeden z podróżnych powiedział jej, że dosyć daleko w głąb lasu żyje pewien pustelnik, który może jej na ten temat wiele odpowiedzieć.
Dziewczyna chowając się coraz głębiej wchodziła w ciemny bór. Nagle zauważyła, że chyba zabłądziła. Zaczęła szybko iść przed siebie w kierunku zachodzącego słońca, gdzie zdawało jej się była wioska. To jednak jej się tylko zdawało. Robiło się coraz ciemniej a jej groziło pozostanie w lesie na noc. Bała się ale brnęła dalej. Nagle stanęła na skraju niewielkiej polanki, po przeciwległej stronie której stał szałas z gałęzi i dużych liści paproci. Przed szałasem paliło się niewielkie ognisko. Dobromiła podeszła bezszelestnie i wtedy zobaczyła w oddali starca.
– Witam cię mój panie. zabłądziłam w lesie i bardzo proszę Cię o schronienie, bo noc nadciąga – zwróciła się do niego swoim dźwięcznym, dziewczęcym głosikiem.
– Dobrze. dzisiaj dam Ci schronienie – starzec przyjrzał się jej ślicznej twarzyczce i z miejsca spuścił oczy w obawie o swoje chuci jakie uśpione samotnym życiem, mogły zostać pobudzone jej nieziemską urodą.
Wieczorem usiedli przy ogniu, który przyjemnie skwierczał i oprócz ciepła dawał obronę przed liczną dziką zwierzyną. Obok szałasu stała ogromna maczuga wyciosana z drzewa, która zapewne miała służyć też temu celowi. Pustelnik nakarmił Dobromiłę korzonkami i suszonym sarnim mięsem i napoił wodą, którą nosił z pobliskiej rzeczki. Narychtował jej posłanie w namiocie a sobie obok niego. Siedzieli w milczeniu przed szałasem, wpatrując się w iskierki strzelające z okniska.
– Powiedz mi Starcze. Czy wiesz kto to są Chrześcijanie? – spytała nagle dzieweczka.
– Tak, wiem córko. Sam do nich należę i tu w tym lesie poświęcając się modlitwie i samotnemu życiu, chcę jak najlepiej Bogu służyć – odpowiedział starzec i znowu spojrzał na jej niesamowicie piękną, z długimi, jasnymi warkoczami, kształtnym noskiem, niebieskimi oczętami i cudownie mięsistymi ustami twarzyczkę.
– A czy ja też bym mogła tak waszemu Bogu służyć? – westchnęła Dobromiła.
– Myślę, że ty byś mogła zupełnie inaczej pełnić, na chwałę Bożą swoją służbę – odparł starzec i znowu utkwił wzrok w ogniu.
– A czy możesz mi powiedzieć, jak to mam robić? – pytała dalej.
– Ja nie. Ale jutro rano pokażę ci drogę do pewnego mędrca, który pędzi też samotne życie tu niedaleko. A teraz kładź się do szałasu i śpij.
Długo nie mogła zasnąć myśląc o sytuacji w jakiej się znalazła.
Rano starzec wskazał jej kierunek i dziewczyna udała się w tamtą stronę. Koło południa doszła do podobnej polanki i tam też stał szałas, przed którym było świeże palenisko. Podeszła bliżej i z szałasu wyczołgał się inny starzec z długą siwą brodą, widać że od lat nie strzyżoną.
– Witaj starcze. Przysyła mnie tu też samotnik z tamtej strony – wskazała kierunek za swoje plecy.
– Cóż cię sprowadza dzieweczko na moją polankę? – spytał i też z miejsca spuścił oczy, porażony jej urodą.
– Zgubiłam się w lesie i tak do was trafiłam. Szukam też odpowiedzi na pytanie jak bym mogła najlepiej Bogu służyć – dziewczyna spojrzała na starca w ufnością – A ty podobno oczytany w księgach najlepiej mi takiej odpowiedzi udzielisz.
Starzec w obawie o swoją cnotę, gdyż drgnęło jego uśpione przez lata przyrodzenie, pobudzone jej śliczną twarzyczką, postanowił jak najprędzej odprawić Dobromiłę dalej.
– Ja nie jestem w stanie Ci pomóc ale zaraz za tym lasem w ziemiance mieszka inny samotnik – westchnął mędrzec – Jest znacznie młodszy to może ci pomoże.
– Dobrze więc idę do niego – westchnęła dziewczyna i poszła dalej we wskazanym kierunku.
Ledwo uszła kawał drogi gdy nagle las się skończył a stanęła na brzegu szerokiej rzeki. Napiła się wody i poszła zgodnie z jej nurtem. Nagle omal nie wpadła do głębokiej nory wykopanej w ziemi. Tuż za nią dostrzegła plecy siedzącego na ziemi barczystego mężczyzny. Widocznie usłyszał jak się zachwiała przy wejściu do ziemianki, bo gwałtownie obejrzał się w jej kierunku.
Szybko zorientowała się jak bardzo różnił się od swoich poprzedników. Przede wszystkim tamci zarówno na głowie jak i na bujnych brodach byli całkowicie biali a ten o dziwo miał czarne włosy. Mogło to świadczyć o tym, że był jeszcze stosunkowo młody i może nie tak bardzo zatwardziały w swoim pustelnictwie.
– Witam Cię mędrcze – powitała go Dobromiła – Może w końcu od ciebie dowiem się co to za ludzie chrześcijanie i jak mogłabym Bogu najlepiej służyć.
– Witam Cię dzieweczko – powitał ją Jarosław, bo on to był owym mnichem, który zamieszkiwał ziemiankę.
Kilka wiosen temu dopuścił się straszliwej zbrodni i sprzedał swoją wioskę wrogiemu plemieniu najeżdżającemu ciągle jego państwo. W wyniku tego najazdu zginęła jego żona i kilkuletni synek. Jarosław wpadł w straszliwy stan rozpaczy. Zaczął długą wędrówkę w kierunku przeciwnym niż było słońce w swoim najwyższym położeniu. Przeszedł jedne góry, potem drugie, aż w końcu dotarł do tej polany. Wykopał sobie ziemiankę i w niej zamieszkał, oddając się rozpamiętywaniu swojego czynu, modlitwie i pokucie. Dobromiła była pierwszą osobą, którą widział od lat.
Był to mężczyzna jeszcze stosunkowo młody, bo skończył niewiele ponad trzydzieści wiosen. Stąd jego ciemny zarost. Był niezwykle mocno zbudowany i należał do mocarzy w swojej wiosce. Ambicja bycia przywódcą spowodowała jego tak straszny w swych konsekwencjach czyn i tą odległą banicję.
W kraju, z którego pochodził, już dawno było chrześcijaństwo o Jarosław doskonale wiedział kim są wyznawcy Chrystusa. Sam zresztą też był ochrzczony. Widząc niezwykle powabną młódkę z miejsca postanowił poddać próbie swoją wolę i pozwolić jej zostać u siebie. Posłał jej łoże z gałęzi, na które narzucił nazbieranych ogromnych liści paproci i wymościł miękkim mchem, którego pełno było dookoła. Dał jej jeść i podzielił się wodą. Siedzieli przy ognisku i opowiadał jej o nowej dla niej wierze. Słuchała z wypiekami na twarzy, czasami dopytując się o szczegóły.
– No tak ale powiedz Jarosławie, jak mogłabym temu Bogu najlepiej służyć? – w końcu spytała.
– Powiem ci to jutro, bo teraz robi się chłodno i ciemno. Czas więc położyć się spać – stwierdził pustelnik wskazując jej posłanie.
W wykopanej norze było bardzo ciemno. Jarosław zapalił na chwilę łuczywo i Dobromiła mogła ułożyć się wygodnie. Zasnęła niemal natychmiast i wtedy żądze i złe duchy przystąpiły do długo poszczącego już Jarosława. Ledwo zasypiał a z miejsca stawało przed jego oczyma to co czynił ze swoją żoną i innymi dziewkami w wiosce. jego przyrodzenie, które uśpione od lat, teraz dźwignęło się i wyprężone w swojej gotowości, nie opadało ani przez chwilę. Ujął swojego pokaźnych rozmiarów kutasa w rękę i sam dokonał spełnienia. Dopiero jak to zrobił trzeci raz potężne chuci pozwoliły mu zasnąć. Wiedział już jednak, że przegrał, że natura była znacznie mocniejsza od jego postanowień.
– Cóż to się działo, że z twojego posłania dochodziły w nocy te dziwne odgłosy i chwilami tak głośno jęczałeś – spytała dziewka rano, jak promienie słońca oświetliły odsłonięte już przez samotnika wejście do ziemianki.
– Och widzisz droga Dobromiło. Wczoraj opowiadałem Ci wiele o moim Bogu ale ani słowa nie mówiłem o jego straszliwym wrogu i całej ludzkości – Jarosław z coraz większą zachłannością patrzył na jej odsłonięte piersi i zaczynające się krągłości młodziutkich cycków. Co chwila zerkał też na odkryte teraz łydki i kolanka dziewczyny.
– Cóż to za stwór straszliwy, który jest takim bezecnym wrogiem ludzi a który tak przeszkodził ci spać – patrzyła na niego z ufnością nastoletniej dziewczynki.
– Och to jest diabeł straszliwy, wróg Boga i ludzkości – jęknął Jarosław.

– Jeśli to możliwe, to zaraz bym go chciała zobaczyć – rozkazująco rzekła dzieweczka.
– Dobrze. jeśli jest taka twoja wola, to zaraz ci go pokażę – Jarosław odrzucił precz kubrak zrobiony ze skóry jelenia, którego znalazł kiedyś zagryzionego przez wilki i takąż opaskę ze swoich bioder, i klęknął przed Dobromiłą całkiem goły. jego kutas ogromny mocno wytrzepany ręką w nocy, teraz nie całkiem się jeszcze dźwignął i w połowie swej okazałości zwisał z obrośniętego krocza.
– Teraz zrób ze swoim odzieniem to samo co ja – rzucił w kierunku dzieweczki.
Szybko zdjęła swoją lnianą sukienkę i stanęła przed Jarosławem całkowicie goła. Nie mógł oderwać wzroku od jej cudownych, dopiero kształtujących się cycuszków, od płaskiego brzuszka z pępkiem w samym środku i wreszcie od wypukłego, porośniętego jasnymi włoskami wzgórka łonowego, czy w końcu od wcięcia w talii i pięknie krągłych bioder i prostych, pełnych ud. Na ten widok jego kutas wyprężył się niemal natychmiast.
– Cóż to za ogromna pała dźwiga się z twojego przodu? Toż jej długość jest większa niż pół łokcia a gruby jest jak moja ręka. – spytała dziewczyna patrząc na szybko sztywniejącego chuja.
– To jest właśnie ów diabeł, który całą noc nie dawał mi spokoju a który jest zakałą Woli Boskiej i całej ludzkości – szybko wyjaśnił pustelnik.
– Chwała Bogu, że ja takiego ciemiężcy nie mam i nie muszę dźwigać takiego ciężaru – Dobromiła nadal nie mogła oderwać wzroku od ogromnego kutasa, który dodatkowo zaczął pulsować, poruszany chuciami pustelnika.
– Masz rację Dobromiło. Ty nie masz diabła niosącego ci wieczną udrękę – jęknął mężczyzna – Masz za to zupełnie coś innego.
– Cóż więc mam ja, co w tej sprawie jest takie ważne – dziewczynka zainteresowała się nie na żarty.
– Ty masz piekło, do którego ów szatan wrażony i na jakiś czas pozostawiony, do czynienia przeróżnych harców, wyrzuca z siebie złą energię i znowu kurczy się a opada i opuszcza swój łeb hardy – mężczyzna chwycił swoją pałę w dłoń i zaczął nią poruszać z przodu do tyłu.
– Jeśli tak jest drogi Jarosławie, to zaraz mi powiedz gdzie mam to piekło, które może poskromić twego diabła i tym mogę służyć dla dobra Boga, co było celem mojego tu przybycia – szybko powiedziała dziewka i wyciągnęła rączkę w stronę nabrzmiałego gotowością chuja.
– Jeśli chcesz służyć Bogu a poskromić mojego diabła to rób to co ci pokażę – Jarosław chwycił ją za rączkę i poprowadził w kierunku posłania, na którym noc spędziła.
Położył ją na kawale skóry, którą łoże było przykryte a sam zaległ tuż obok.
– Teraz rozłóż swoje nóżki, najszerzej jak tylko możesz. Wznieś kolanka do góry i tak pozostań – rozkazał i szybko przeniósł swoje ciało tak, że znalazło się między jej rozkraczonymi udami.
Oparł się na kolanach i jednym ramieniu a drugą ręką coś majstrował przy swoim kutasie. Czuła jak potężna głowica zaczęła ocierać się o jej szparkę, która wydawało jej się, że służy tylko do sikania. Sięgnął ręką do naczynia z łojem niedźwiedzim i nabrał jego dużą ilość na swoje palce a potem jak spostrzegła nasmarował swoją ogromną pałę. Potem znowu poczuła jak oparł ją o jej norkę, na którą zaczął coraz mocniej napierać. Potężna głowica odarta ze skórki, wśliznęła się do jej wnętrza.
– Aaaałłłaaaa – głośno jęknęła, dając wyraz bólowi jaki jej to spowodowało.
Wtedy pchnął bardzo mocno biodrami do dołu i ten olbrzymi kutas zagłębił się w niej do połowy.
– Aaaaaa…, Yyyyy… Aaaach… – krzyknęła głośno – to musi być paskudny stwór ten diabeł, skoro nawet piekło go nie chce.
Cofnął pupę i znowu naparł. Kutas chociaż z oporem wbijał się coraz głębiej. Czynności te powtarzał rytmicznie. Na początku wolno ale coraz szybciej i gwałtowniej. Wreszcie cała ta ogromna maczuga zaczęła ginąć w jej wnętrzu. Dziewczyna głośno krzyczała przy każdej wędrówce chuja w jej wnętrze. Bolało ją straszliwie. Wreszcie Jarosław wbił w nią swojego kutasa i strzelił w naciągniętą ściankę jej dziewczęcej pochwy potężną porcją nasienia. Potem nastąpiły następne salwy, trochę słabsze ale przeszywające jej ciało czymś czego przedtem nie znała. Ból ustępował a jej umysł przeszywała jedna myśl, żeby ten diabeł pozostał w niej jak najdłużej.
Jarosław wyjął z niej swoją pałę a ona obejmując ją rączką stwierdziła, że zrobiła się całkiem miękka i znacznie zmalała.
– Prawdę mówiłeś, że twój diabeł figlując w moim piekle wyrzuca z siebie zło i spuszcza swój łeb pyszny – westchnęła Dobromiła – Nie rozumiem tylko czemu, jeśli tak mam służyć Bogu, tak bolesna jest ta czynność. Czemu tak wiele nieprzyjemności sprawia ten diabeł mojemu piekłu.
– Nie zawsze tak będzie – odparł Jarosław – Zarówno on jak i twoje piekło musi przyzwyczaić się do tej czynności.
Żeby tego dowieść pustelnik jeszcze trzy razy zapędził diabła do jej piekła. Za każdym razem czynność ta była coraz milsza dzieweczce, aż wreszcie doprowadziła ją do takiego stanu, że zapomniała o otaczającym świecie a tylko ważne były wędrówki diabła w jej piekle.
– Jeszcze… Taaak… Jeeeeeeszczeeee… – krzyczała wtedy głośno, zarzucając stopy na jego pośladki i kopiąc nimi w nie jakby skłaniając do głębszego wchodzenia.
Teraz codziennie wrażali czarta do jej norki po kilka razy dziennie a wieczorem jeszcze raz, tak żeby diabeł dał spokojnie spać Jarosławowi. Zaczęli też zmieniać pozycje i pilnować terminów kiedy dziewczyna była płodna i jak jej dziurka krwawiła. Wtedy nauczyli się zaganiać diabła do jej pupy, traktując ją jako drugie piekło. Z czasem i to miejsce zaczęło przynosić dziewce ogromną rozkosz.
– Teraz już w tym piekle diabeł dostatecznie przebywał – mówiła gdy ostro wyruchał jej pizdeczkę – Zagoń go do drugiego i tam pofigluj.
Dziewczyna coraz częściej podczas jebania, wpadała w tak ogromną euforię, że nawet Jarosław obawiał się czy nie zwariowała.
Z czasem potrzeby Jarosława zaczęły mocno spadać i coraz trudniej było dźwignąć mu do dzieła swojego chuja. Dobromiła poznała, że jak ujmowała go w dłoń albo dawała mu buzi lub lizała całego, znowu szatan podnosił pysznie swój łeb i mogła go dosiadać do woli. brała go też coraz głębiej do swojego gardła. Kiedy i te praktyki przestały pomagać, mawiała rozżalona:
– Nie po to tu przybyłam żeby leniuchować ale Bogu wiernie służyć. Wstawaj szybko i wrażaj diabła do piekła, bo jeśli jemu pycha ze łba została wybita, to teraz jego dom nie daje mi spokoju i pragnie figlowania okrutnego biesa.
Chcąc nie chcąc Jarosław, masując ręką kutasa stawiał a potem ostro ruchał posłuszną Dobromiłę.
Tak żyli niemal rok cały. Pewnego razu koło ich kryjówki przejeżdżali kupcy, którzy znali wioskę Dobromiły. Zabrali dziewczynę do domu.
Opowiedziała to co przeżyła swojej matce. Ta nie krzyczała na dziewczynę, tylko powiedziała jej, że i tu może diabła do piekła zapędzać i tej nocy zrobiła to z czartem Dobrogosta, jednego ze starszyzny wioskowej. Potem gościła jeszcze wiele diabłów w swoich piekłach a nawet dwa jednocześnie aż w końcu zaczął rosnąć jej brzuch i urodziła śliczną córeczkę. Została żoną Dobrogosta i teraz tylko jego diabeł mógł poskramiać swoją pychę w jej piździe.
KONIEC.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *