Ciemną nocą…

Ciemną nocą…

Słowem wstępu: To moja pierwsza erotyczna historia, zarówno tu jak i w ogóle. Jest to tylko i wyłącznie fikcja, zrodzona w mojej (nie da się ukryć iż chorej) wyobraźni. Jakiekolwiek podobieństwo do prawdziwych osób lub wydarzeń jest przypadkowe.

Była chłodna, styczniowa noc. Weronika szła chodnikiem przy pustej ulicy. Stukot jej obcasów odbijał się echem i był to jedyny dźwięk w okolicy. W myślach przeklinała ten dzień. Studniówka. Miała być wspaniała, wyjątkowa, miała bawić się całą noc i tak by było, gdyby nie przyłapała swojego chłopaka na zdradzie. Obraz jego całującego jej, już teraz byłą przyjaciółkę prześladował ją w myślach. Była zła, subtelnie to ujmując.
Ten mętlik w jej głowie chwilowo przerwała świadomość, że okolica jest bardzo ponura. Stare, rozpadające się kamienice, wymalowane graffiti i tagami ściany, obdrapane bramy i niszczejące za nimi podwórka. Weronika poczuła się niepewnie. Zaczęła zastanawiać się, czy przypadkiem nie weszła w złą ulicę. Wyjęła telefon by sprawdzić na mapie swoje położenie, ale zanim to zrobiła, usłyszała głośny gwizd za plecami. Odwróciła się odruchowo i zobaczyła dwóch, ewidentnie pijanych mężczyzn.
– Ej śliczna! Gdzie tak pędzisz? – spytał jeden z nich, stojąc niepewnie na nogach z puszką piwa w ręku. Miał czarne, potargane włosy, kilkudniowy zarost i był ubrany w poplamiony dres i stare adidasy.
Weronika poczuła ukłucie w okolicach serca. Pomimo zimna nagle przeszła ją fala gorąca. Wszystkie myśli uleciały jej z głowy. Ruszyła dalej, próbując udawać, że nie słyszała pytania. Chciała zniknąć jak najszybciej, znaleźć się w bezpiecznym miejscu, albo żeby chociaż pojawił się ktoś w okolicy, ale na jej nieszczęście poza tymi dwoma pijakami nie było tu ani żywej duszy.
– No co jest? – rozległ się nagle drugi głos. – Kolega grzecznie pyta.
Weronika przyśpieszyła kroku. Nie bardzo to jej pomogło. Dwaj mężczyźni ruszyli za nią. Ten w dresie ledwo trzymał się na nogach, ale jego kolega, młodszy i najwyraźniej nie aż tak pijany szybko podbiegł do Weroniki i złapał ją za ramię.
– Głucha jesteś? – chwycił ją mocno i pociągnął w swoją stronę.
– Puść mnie – dziewczyna jęknęła próbując się wyrwać, ale uścisk na ramieniu był zbyt silny. – Odpieprz się do chole.. mhmmm – próbowała krzyknąć, ale mężczyzna zatkał jej usta dłonią.
Próbowała się wyrwać, ale nie miała dość siły. W szamotaninie dostrzegła twarz chłopaka. Był niewiele od niej straszy, łysy, z tatuażem na karku. Śmierdziało od niego wódką i papierosami.
– Ty patrz jak harda suka – łysy chłopak powiedział do swojego kolegi i zaśmiał się pod nosem.
– Niby taka elegancka, a zachować się nie potrafi. To cię suko zaraz nauczymy manier.
Obaj chwycili Weronikę i zaciągnęli ją w głąb jednej z obdrapanych bram. Przeszli przez podwórko i weszli do jednej z kamienic. Prowadzili dziewczynę dalej, schodami w dół do piwnicy. Było tam brudno, wilgotno i śmierdziało pleśnią. Ciągnęli ją dalej w głąb wąskim korytarzem. W końcu doszli do oświetlonego pomieszczenia gdzie stał mały stolik, na nim radio oraz kilka pustych butelek, pod jedną ze ścian leżał stary materac na który Weronika została brutalnie pchnięta. Jeden z mężczyzn zamknął drzwi i włączył radio.
Dziewczyna wstała gwałtownie i rzuciła się w stronę drzwi, ale mężczyzna w dresie pchnął ją z powrotem na materac, śmiejąc się głośno.
– Gdzie się lalunia śpieszy? Posiedź z nami trochę.
– Poczekaj Bury – odezwał się ten łysy do swojego kolegi i wyjął z kieszeni małą butelkę wódki. – Zaraz nasza nowa przyjaciółka będzie nieco śmielsza.
Objął Weronikę mocno ramieniem i wepchnął jej butelkę do ust. Dziewczyna starała się nie połknąć wódki, ale nie bardzo jej to wychodziło. Wypiła kilka łyków, zakrztusiła się i zaczęła wypluwać alkohol, który palił ją w gardło.
– Patrz ją kurde, nie taka łatwa – zaśmiał się Bury, wypił do dna swoje piwo i rzucił na ziemię pustą puszkę. – Dawaj ją, pewnie się jej gorąco zrobiło.
Obaj mężczyźni „pomogli” Weronice się rozebrać. Zdjęli jej czarny płaszcz i rzucili w kąt.
Weronika czuła się, jakby już była naga. Odsunęła się w kąt i zasłoniła dłońmi klatkę piersiową. Miała na sobie ciemnogranatową, połyskliwą sukienkę bez ramiączek, błyszczące, seksowne rajstopy i niebieskie buty na obcasie i do tego elegancką biżuterię. Gdyby nie to, że jej ślicznie ułożone włosy były już mocno potargane, wyglądałaby jak przysłowiowy milion dolarów.
Obaj mężczyźni westchnęli głośno z podziwem. Trafił im się prawdziwy skarb.
Nie czekając na nic od razu przeszli do rzeczy i zaczęli ściągać spodnie. Weronika odwróciła wzrok. Była przerażona, chciała stąd uciec, ale nie miała jak. Po chwili poczuła mocne szarpnięcie za włosy i jej oczom ukazał się wielki, sztywny kutas.
– Otwórz usta – rozkazał jej łysy mężczyzna. Weronika kiwała przecząco głową, krzywiła się z niesmakiem, zamknęła oczy, próbowała odwrócić głowę, ale nie mogła. Wiedziała co się za chwilę stanie, ale cały czas miała naiwną nadzieje, że może coś im w tym przeszkodzi.
– Otwórz ryj suko, albo zaraz stanie ci się krzywda!
Weronika opierała się tak długo, jak mogła. Mężczyzna uderzył ją lekko w twarz i wpychał jej swojego fiuta do ust. Dziewczyna się poddała.
Przez dłuższy czas musiała ssać im obojgu fiuty. Czuła się brudna i upodlona. Szarpali ją za włosy i przekazywali ją sobie jak rzecz, jak jakąś piłkę, podanie od jednego, do drugiego.
Później zaczęli dobierać się do jej ciała. Obmacywali ją. Pieścili jej piersi, klepali mocno po dupie. Jeden z mężczyzn wyciągnął scyzoryk i obaj zaczęli rozrywać jej elegancką sukienkę. Przez krótką chwilę czuła żal. Spędziła kilka godzin w sklepie, by znaleźć tę idealną suknię. Dużo za nią zapłaciła, byle tylko podobać się swojemu byłemu chłopakowi… Który teraz gzi się z jej przyjaciółką. Ta myśl szybko uciekła z jej głowy, kiedy została powalona brutalnie na stół. Mężczyźni porozrywali jej sukienkę na paski, którymi przywiązali ją potem do stołu. Leżała na brzuchu, skrępowana, czując jak obmacują jej pośladki, jak rozrywają rajstopy i zdzierają z niej jej czarne, koronkowe majtki. Nie śmiali się już, muzyka z radia leciała jakby gdzieś w oddali, przytłumiona. Weronika słyszała tylko ich oddechy, głośnie sapanie, pojękiwanie, czuła jak szarpią jej włosy, jak pieprzą ją, brutalnie i boleśnie. Traktowali ją jak rzecz, jak zabawkę. To trwało wieki, albo i dłużej. Obaj mężczyźni zakończyli zabawę na jej twarzy. Jeden po drugim, trzymając jej głowę, spuścili jej się na włosy i oczy. Ten starszy, „Bury” rozmazał swoją spermę po jej twarzy i klepnął Weronikę kilka razy w policzek, po czym osunął się zmęczony na materac. Nie minęło wiele czasu, kiedy obaj zasnęli. Weronika skorzystała z okazji, ostatkiem sił uwolniła się z więzów. Pośpiesznie podniosła z ziemi swój płaszcz, narzuciła go na siebie i uciekła najszybciej, jak się dało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *