Bułgarskie …i wakacje!!!

Bułgarskie …i wakacje!!!

Tego roku lato zapowiadało się deszczowe w kraju, więc z żoną postanowiliśmy zarezerwować 15-sto dniowy wypoczynek za granicą… padło na Bułgarię.

Był koniec lat 90-tych, więc musieliśmy załatwić paszporty naszym dwom nastoletnim córkom, nasze leżały zakurzone czekając na okazję wyjazdu…Kasia i Ola nabierały już kobiecych kształtów.

Figury miały po mojej żonie, której to imienia nie zdradzę na jej życzenie.

Żona miała 36 lat 160 centymetrów 52 kg wagi, okrągły tyłeczek i dwie jędrne piersi.

Kiedyś żartowałem, że te dwa kilogramy to jej piersi mają i tyle chyba miały. Ogólnie była drobnej budowy.

Przez kilka tygodni przed wyjazdem nie uprawialiśmy seksu chociaż żona regularnie brała tabletki antykoncepcyjne…
Chyba stres przed wyjazdem w nieznane hamował popęd.

Po miesiącu oczekiwania wszystkie papiery były gotowe.
Nastał czas oczekiwania na wymarzony wyjazd zagraniczny…

Autokar był napakowany ludźmi i bagażami.

Niektórzy jechali na handel inni na wypoczynek…podróż była długa i męcząca. Do hotelu Kosmos zakwaterowano nas w nocy…

Rano po śniadaniu wszyscy wylegli na pobliską plaże.

Miejsce było raczej odludne wszędzie daleko a jedyna atrakcja to pobliska plaża… Na szczęście a w naszym przypadku chyba nieszczęście, choć zdania są podzielone, przy hotelu była wypożyczalnia rowerów i za kilka lewów można było wypożyczyć rowery dla całej rodziny.

Po kilku dniach plażowania nastała nuda i zaczęliśmy na własną rękę szukać rozrywek.

Rowery prosiły się o wypożyczenie, więc skorzystaliśmy i po zorganizowaniu prowiantu ruszyliśmy w nieznane. Liczyłem, że moja minimalna znajomość języka rosyjskiego pomoże nam w nawiązaniu kontaktu, czy spytaniu o drogę…nie pomogła. Będę tłumaczył na polski niektóre zrozumiane słowa.

Jechaliśmy przed siebie licząc, że wrócimy tą samą trasą, po kilku kilometrach nikt już nic nie pamiętał a drogi wszystkie były podobne.

Krajobraz, piękna zieleń i dzicz terenu pchała nas tam.

W oddali widać było kilka drewnianych budynków, więc ruszyliśmy w tamtą stronę.

Na miejscu zastaliśmy sporą gromadkę nastolatków o ciemnej karnacji

krzyczących kuczki kuczki kuczki…czyli na nasze…suczki.

Przeważali chłopcy w wieku naszych córek…żadnej osoby dorosłej.

Po chwili odebrali nam rowery i swoim naporem wepchali do jednego z drewnianych budynków…
Żona i córki błagalnym wzrokiem krzyczały powiedz coś, zrób coś…nie umiałem nic zrobić ani nic powiedzieć bo oni

nic nie rozumieli…myślałem, że w budynku będzie ktoś dorosły i opamięta tą hordę dzieciaków jeszcze, ale się myliłem…

W jednej chwili posadzili mnie na obskurnym sporym fotelu i nawet nie zauważyłem jak skrępowali mi ręce i przywiązali do tegoż fotelu.

Żona i córki zaczęły płakać, trzymane za ręce i pod ich naporem w kilka chwil zostały rozebrane do naga.

Największe zainteresowanie u tych młodych chłopaczków wzbudziły spore cycki mojej 36-cio letniej żony.

Jej jasna karnacja i blond włosy na głowie i picie.

Córki obie były też blondaskami, jak się okazało moim oczom wszędzie.

Ręce chłopaczków wędrowały po trzech moich nagich kobietkach.

Nic nie mogłem zrobić, a po kilku chwilach chyba już nie chciałem, moja żądza postawiła mi kutasa, bo od jakiegoś czasu namawiałem żonę do kontrolowanej zdrady.

Chciałem popatrzeć jak pieprzy ją jakiś facet.

Żal mi było córek, bo na pewno nie chciały przeżyć swoich pierwszych razów ze stadem wygłodniałych młodziaków.

Żona jako pierwsza wylądowała na łóżku ze śladami zaschniętej spermy.

Kilku miętosiło jej spory biust, aż sutki mimowolnie nabrzmiały z podniecenia…jeden wkładał jej palce w pite a reszta się rozbierała.

Córki obmacywała druga grupka, wśród której było kilka dziewczynek w podobnym wieku co one.

Rozebrana grupka stała już w kolejce do mojej żony. Kutasy wszystkim sterczały na baczność.

Mieli chyba wśród siebie hierarchie ważności, jako pierwszy na moją żonę

został wpuszczony młokos o niezbyt dużym kutasku, żona chyba nawet go nie poczuła, bo była już mocno wilgotna a on po kilku ruchach zatrząsł się i wytrysnął w jej pite, co odebrane zostało gromkim śmiechem.

Ja nawet nie mogłem dotknąć swojego sterczącego kutasa, też bym się zlał szybko z podniecenia.

Następny bardziej się postarał nie ruchał jak królik na wyścigach.

Co doceniła moja żona głośniej stękając i jęcząc z podniecenia,

inni dotykali ją swoimi kutasami wszędzie, a jeden nawet wcisnął jej do ust sporego członka, gdzie po kilku posunięciach zostawił tam znaczną ilość spermy, reszta poleciała na jej twarz.

Kiedy już kilku chłoptasiów spuściło się w dziurkę mojej żony, sperma wyciekała z niej strumieniem.

Niektórzy spuszczali się na nią z podniecenia, nie potrzebowali nawet wkładać w cipkę kutasa.

Córki przytrzymywane były przez grupkę, która chyba nie miała pierwszeństwa w ruchaniu i musiała czekać, aż inni zaliczą.

Czerwone policzka nabrzmiałe sutki na jeszcze niewielkich cycuszkach podniecał wszystkich dookoła. Nawet mnie.

Jeden zauważył, że mi sterczy kutas przez spodnie i coś powiedział do dziewczyn macających też moje córki. Po chwili jedna stanęła przede mną i zaczęła się rozbierać.

Była szczuplutka mało zaokrąglona, pizdeczka trochę obrośnięta co mimo wszystko powiększyło mój wzwód.

Jeden z chłopaczków ściągnął mi krótkie spodenki wraz z majtkami i wszyscy patrzyli na mojego członka średniego rozmiaru.

Kiedyś mierzyła mi koleżanka to miał 16-17 centymetrów.

Córki też niestety widziały mojego kutasa.

Żonę tymczasem wycierali szmatami ze spermy, którą była nasączona i miętosili jej cycki.

Już się nie wyrywała nie opierała, poddała się i leżała głośno oddychając.

Naga dziewczynka przede mną łapała mnie za kutasa.

Przymierzała się. Chciała chyba usiąść na niego, ale NAGLE…

Otworzyły się drzwi szopy i do środka wszedł wielki facet, miał chyba ze dwa metry wzrostu.

Pomyślałem, że rozgoni to towarzystwo i spojrzałem na żonę, która zacisnęła uda, ale nie ruszała się z miejsca coś ją chyba sparaliżowało, może strach, może podniecenie.

Powiedział tylko imate kuczki….бели жени…macie suki, białe kobiety i zbliżył się do łóżka, gdzie leżała moja żona z zaciśniętymi jeszcze bardziej udami…

Powiedział do niej… krasivi gurdi…ładne cyce i zdjął koszule.

Był mocno zbudowany klata obrośnięta w przeciwieństwie do mojej.

Żona drżała w bezruchu on przykląkł przy łóżku i gwałtownym ruchem rozchylił jej nogi, popatrzył chwile i wtopił swój język i usta w jej ociekającą jeszcze spermą pite.

Swoimi wielkimi łapami zaczął miętosić jej cyce, aż zajęczała…nie wiem czy z rozkoszy czy bólu…

Lizał tak kilka minut a ona jęczała i patrzyła w moją stronę.

Mój kutas był rozgrzany do czerwoności, ale to nie on wejdzie zaraz w jej pite. Wszyscy w skupieniu czekali na rozwój wydarzeń.

Nawet nasze córki patrzyły jak ich mamę pieści wielki facet.

Chłopaczki stali w podnieceniu i masowali swoje różnej wielkości kutaski.

On wstał z kolan rozpiął spodnie i spuścił je na dół razem z majtkami.

Moja żona zadrżała i zrobiła takie wielkie oczy, że jeszcze takich u niej nie widziałem. Wielki obrośnięty facet zdejmując spodnie obrócił się w moją stronę. Tak dużego i grubego kutasa to widziałem tylko na filmach porno z murzynami w roli głównej.

Dwadzieścia pięć a może więcej centymetrów pokaźnej grubości zaraz zatopi się w picie mojej żony.

Chłopaki i dziewczynki no oprócz naszych głośno zaczęli skandować майната му… майната му…майната му…co znaczyło ruchaj ją.

Jego żołądź ledwo zmieścił się w jej ustach, w które zaczął go wpychać.

Przyjęła dosłownie kilka centymetrów.

A dzieciaki dalej skandowały майната му…майната му…ruchaj ją.

Odepchnął ją gwałtownie, pochylił się nad nią pomiętosił cycki i kilka razy wsunął w jej szparkę palce….zadrżała, on zarżał jak ogier.

Dzieciaki zaśmiały się, nawet nasze córki.

Wolnym krokiem nagi wielki facet, ze sterczącym bejsbolem skierował się w stronę jej nóg.

Ona głęboko i głośno dyszała w oczekiwaniu na to co za chwilę nastąpi.

Coś powiedział po bułgarsku w stronę grupki, gdzie siedziały nasze córki obłapywane przez nastolatków. Nagle przestali je dotykać.

Burknął coś do dziewczynki stojącej przy mnie, która posłusznie zbliżyła się do mojego kutasa i zaczęła się nim bawić.

Ja jednak z otwartymi wręcz ustami patrzyłem na jego wielkie przyrodzenie, które powoli zbliżało się do piczki mojej żony.

Jedną ręką wziął swoją fujarę i skierował w stronę jej dziurki…

Zawyła… A on kilkoma ruchami zagłębił maczugę w jej picie.

Wielkimi łapami, ściskał jej piersi.

Przyssał się na chwile do ust, wkładając tam swój język

Jęczała, krzyczała, piszczała i wydawała takie odgłosy, których nigdy z jej ust nie słyszałem…

On jebał ją kilkanaście minut, raz wolniej raz szybko i mocno co doprowadzało ją do mega orgazmów.

Jak się spuszczał, to zapiszczała kolejny raz.

Znowu zanurzył język w jej ustach possał chwile.

Wyjął z niej już lekko obwisłą pałę a z pity popłynęła rzeka sperma.

Żona leżała ciężko dysząc, wpatrywała się w dziurawy dach szopy.

Wielki facet zarzucił na siebie koszule i wyszedł bez słowa.

Dziewczyna bawiąca się moim kutasem, wzięła go do ust a ja wytrzymałem tylko chwile i wystrzeliłem w jej gardło, aż się zakrztusiła.

W tym samym czasie do łóżka mojej zalanej spermą żony podeszli kolejni chłopcy, po kutasie jakiego niedawno miała w sobie, żaden już nie mógł zrobić jej krzywdy. – pomyślałem.

Małolata klęcząca, przy mnie próbowała postawić mi mojego ptaka.

Na razie bezskutecznie.

Nasze córki, czekały na swoją kolej.

Chłoptasie pieścili je lizali, całowali a one stękały z podniecenia.

Na drugim łóżku chłopaki z żony zrobili kanapkę i dożywiali spermą w usta. Różnej wielkości kutaski podłączali się po kolei, pod buźkę mojej żony a dwóch gorliwie jebało ją w pite i dupcię.

Nie miała możliwości jęczeć, bo usta miała zapchane…

Tylko stękała.

Próbowali wsadzić jej dwa kutasy w pite i…udało się!!!

Łóżko gdzie kopulowała żona, było już mokre i śliskie od spermy mimo, że ostatnio sporo wlali jej do gardła.

Jak już wszyscy się zaspokoili, ubrali się i wyszli z dziurawej szopy.

Chciałem ją przytulić, ale dalej byłem przywiązany do fotela.

A ona chyba nie miała siły podejść do mnie.

Zostaliśmy sami w szopie, nasze nagie córki podbiegły do nas.

Ola próbowała uwolnić mnie z więzów, co udało się częściowo…
Uwolniła mi ręce.
Kasia przytuliła się mocno do mamy.

Rozglądałem się po szopie, w poszukiwaniu możliwości do ucieczki.

Jednak cały czas nas obserwowali, przez spore dziury między deskami.

Ola próbowała otworzyć drzwi jednak były zaryglowane od zewnątrz.

Przez chwile przytulała się do mnie, a potem położyła się koło swojej siostry i mamy.

Nie mieliśmy możliwości czymkolwiek się okryć, wszystkie ubrania zabrali, pozostawiając tylko moją koszule.

Moje trzy kruszynki nagie, leżały wtulone w siebie na mokrym od spermy łóżku. Chciało nam się pić a szczególnie żonie!
Wylała tyle potu i chociaż spiła tyle spermy, to na pewno coś by się napiła innego, niż biały różnego smaku nektar.

Drzwi szopy znowu się szeroko otworzyły a w nich stanął w długiej koszuli wielki ogier, którego już dogłębnie poczuła moja żona.

Wszedł do środka a za nim dwóch facetów wniosło prowizoryczny stół,
na którym było jedzenie i picie.

Powiedział coś niezrozumiałego, klepnął w nagi tyłek leżącą obok mamy i siostry Kasie.

Wszyscy wyszli ryglując znowu drzwi.

Nikt nie ruszył do jedzenia, ale z picia skorzystaliśmy wszyscy…

To co nam dali, to było swojskie wino.

Córki popatrzyły na mnie błagalnie a ja pomyślałem skoro już nie długo staną się kobietami, to i wino im nie zaszkodzi…

Podały obskurny kubek mamie z winem i same też przyssały się do napełnionych naczyń, podobnych do kubków.

Ja już na dobre uwolniłem się z fotela, jednym haustem wypiłem wino
uzupełniłem kubek i dołączyłem do moich dziewczyn.

Usiadłem na skraju łóżka.

Żona nic nie mówiła tylko wpatrywała się we mnie…co myślała wtedy?

Nie wiem, bo do dziś nie powiedziała.

Zarzuciłem na nią swoją koszule, okryła się trochę.

Pogładziłem po włosach mokrych od potu i spermy, a ona wyszeptała

tylko…- zadowolony?

Nic nie odpowiedziałem bo na pewno nie chciałem, żeby tak to się odbyło.

Dodała po chwili, że to jeszcze nie koniec…widziałeś tych dwóch starszych facetów? – Na pewno mi nie odpuszczą.

A córki? Jeszcze nie były dzisiaj ruchane…co znaczy, że dzisiaj zapytałem??? Ola spuściła głowę.

Tak tato w zeszłym roku na obozie… A zabezpieczasz się chociaż?

Krzyknąłem. Tak odpowiedziała już żona…

Wszystkie bierzemy antykoncepty profilaktycznie…

No ładnie odpowiedziałem, wszystkie się ruchają tylko nie ja.

Ja jeszcze nie ripostowała Kasia, ale tabletki biorę.

To dobrze odpowiedziała jej mama, bo dziś to na pewno się zmieni.

I bynajmniej nie zostanie nam trwała pamiątka, po tych wakacjach.

Trochę jedzenia poprawiło nam na chwile samopoczucie a wino szczególnie.

W dziurach ściany było widać wpatrujące się w nas postacie.

Chichotali i coś pokazywali w naszym kierunku.

Od wina lekko zaszumiało mi w głowie. a córkom i żonie wrócił humor.

Pomyślałem, że jak mają być zaraz jebane to alkohol złagodzi trochę ich opór. Córki już nie zasłaniały swoich wdzięków, ani przede mną, ani obserwatorami za ściany.

Żona wysikała się do wiadra stojącego przy ścianie, podmyła pite wodą z butelki plastikowej…córeczki zrobiły to samo…

Tak jakby przeczuwały, że za chwile mogą już nie mieć okazji sikać…
Ja byłem na końcu.

Lałem przez dłuższą chwile do wiadra, w którym pływała spora ilość spermy w moczu.

Czas płynął wolno, nie wiedzieliśmy co robić.

Pozostało nam tylko oczekiwanie na zdarzenia, które nastąpią…zrobili z nas niewolników seksualnych.

Drzwi szopy zatrzeszczały i otworzyły się, do środka weszło dwóch młokosów i jeden starszy facet…pokazał na córkę Ole i powiedział..

idite syuda… chodź tutaj, ona nie ruszyła się jednak, ale dwóch chłoptasiów siłą dostarczyło ją na drugą kanapę, gdzie ten facet wsadził jej palce w pitkę i powiedział вече кучка…już suka.

Następnie skierował wzrok w stronę Kasi, która już drżała, ale sama podniosła się i pokornie położyła koło siostry.

Dwa palce napotkały jednak na zaciśnięte uda a potem na naturalny opór.

Devitsa…dziewica krzyknął z zadowoleniem w głosie.

Złapał filigranową Kasie w pół, zarzucił na ramię i wszyscy wyszli.

Zaskoczeni i bezradni czekaliśmy cierpliwie na jej powrót.

Czas oczekiwania poświęciliśmy przyklejeni do ściany z otworami, obserwując co będą robić z naszą kruszynką.

Zbliżał się chyba wieczór, bo zapanował półmrok i w sąsiednim pomieszczeniu zapalili światło.

U nas też wisiała lampa, ale nie mogłem znaleźć włącznika.

Kasia wylądowała w dużej wannie z wodą gdzie została dokładnie umyta przez dwóch starszych facetów.

Wyciągnęli naszego blondaska z wanny wytarli i chyba na kogoś czekali,

bo Kasia stała sporą chwile na środku pokoju, odpierając spojrzenia kilkunastu gapiów.

Pod zabudowania podjechało auto…trzask zamykanych drzwi i do środka weszło kilku wielkich facetów, aż gorąco mi się zrobiło na samą myśl, że oni będą ruchać zaraz moją małą córeczkę.

Łysy kark rzucił na niezbyt wysoki stół plik pieniędzy i spytał…devitsa…dziewica?

Wielki ogier skinął twierdząco głową i zabrał kasę ze stołu.

Na który zarzucono jakiś koc a potem naszą Kasie.

Leżała coraz głębiej oddychając… drżała.

Jeden z gości zdjął powoli koszule i spodnie.

I zabrał się do usteczek Kasi ona go odpychała więc dostała rzęsistego klapsa w dupę, aż krzyknęła z bólu.

Całując ją, rekami miętosił jej malutkie piersiątka.

Sutki były nabrzmiałe z mimowolnego podniecenia, do których się teraz dobrał i ssał je.

Kasie to załaskotało i zaśmiała się wszyscy dookoła też .

Kiedy ręce skierował na jej blond pisie, zacisnęła mocno nogi i uda. Teraz on się zaśmiał i powiedział no…devitsa…dziewica.

Jedną ręką wyjął z majtek sterczącego już kutasa, teraz to Kasia zadrżała i zrobiła wielkie oczy, bo kutas był dość spory a jej dupcia taka mała.

Facet zbliżył swoją fujarę do jej ust ale nie chciała go tam wpuścić,
złapał ją za mały nosek i sama otworzyła usteczka a pała zagłębiła się w jej gardełku.

Pieścił ją jeszcze długą chwilę a potem zabrał się do jej szparki, rozchylił mocno nogi i wtopił tam swoje usta a językiem zagłębił się w jej dziurkę.Piszczała jęczała i zwijała się jak złapana w potrzask żmija on jednak nie przestawał…ssał i lizał jej pisie delektując się chwilą, przed głównym uderzeniem…wstał podszedł znowu do jej ust pocałował a potem znowu wsadził tam kutasa.
Teraz już sama otworzyła buzie…po kilku pchnięciach w gardełko Kasi skierował się do jej pizdeczki, z której wyciekała ślina i soczki podnieconej dziewczyny.

Znowu rozwar na maksa jej nogi.

Podciągnął tyłek na rant stołu, przyłożył śliskiego kutasa do mokrej cipeczki i… gwałtownym ruchem wbił go w dziurkę naszej córeczki… aż krzyknęła.

Zatapiał kutasa coraz głębiej a ona coraz głośniej stękała i jęczała.

Jebał ją kilkanaście minut a nasza Kasia przeżyła swój pierwszy orgazm wywołany prawdziwym kutasem, gdy spuszczał się w nią osiągnęła kolejną fale rozkoszy… bo aż zajęczała…

Wyciągnął z niej lekko zaczerwienioną maczugę i schował w majtkach.
Do dziewczynki przylegli teraz młokosy.

Każdy chciał dotknąć świeżo rozdziewiczoną pizdeczke.

Nasza córka stała się właśnie kobietą.

Kolorowa sperma wypływała z jej szparki, ale to nie przeszkadzało młodziakom zatapiać w niej swoich kutasków.

Rozgrzana pizda szybko doprowadzała ich do wytrysku a sperma nie nadążała wypływać z dziurki bo już następny ją ruchał i zlewał się do jej wnętrza…Kasia opadła z sił

oni nie przestawali jebali i jebali a kolejka była jeszcze spora do jej szparki. Druga ustawiła się właśnie do jej ust, nie opierała się przyjmowała kutasy wszędzie gdzie jej wpychali…poznała smak spermy, połykała wszystko co jej wlali w usta i gardło.

Inni miętosili i ssali jej cycuszki.

Jęczała i dyszała głośno, kolejne niewielkie orgazmy przeszywały jej młode ciało. Przeźroczysta i biała sperma wytaczała się z jej pizdy.

Przyklejeni do dziur w ścianie, nie zauważyliśmy jak do szopy weszło kilku wyrostków, tych dwóch starszych facetów i wielki ogier…

Przywieźli na taczce kilka arbuzów i wysypali je przy ścianie.

Były wyjątkowo słodkie i soczyste.

Wróciliśmy na mokre od spermy łóżko.

Ja zmuszony zostałem do zajęcia fotela, a młodziaki już odciągnęli Ole od jej matki.

Starsza córka szybko wylądowała na łóżku, gdzie od razu przyssał się do jej piczki facet mocno po 50-tce…
Ola mocno zaciskała uda odruchowo bo przecież ostatnie ruchanie miała ponad rok temu.

Potem były tylko palcówki i czasami wibrator mamy.

Po kilku liźnięciach piczka Oli była już jego, tak wibrował kręcił językiem ssał łechtaczkę lizał wargi, że szybko z niej pociekły soki
i była gotowa do przyjęcia w siebie kutasa…jeszcze nie wiedziała jaki rozmiar jej się dostanie…
Była już tak napalona, że chciała go już tam poczuć…poczuła kutasa ale w ustach.
Młodziak właśnie wciskał jej tam swoją fujarkę.

Dwóch innych wpychało swoje kutaski w usta jej mamy a drugi starszy facet klęczał między jej nogami i też okazał się mistrzem minety, bo mama szybko zaczęła jęczeć z rozkoszy…

A może widok wielkiego faceta z bejsbolem między nogami tak na nią działał…??? Nie wiem.

On właśnie spojrzał na mnie i na mojego sterczącego kutaska uśmiechnął się, wstał i wyszedł bez słowa.

Żona aż obróciła głowę i patrzyła jak on wychodzi.

Myślę, że ostre ranne jebanie podobało się jej.

Tymczasem musiała zadowolić się młodziakiem, któremu odstąpił na chwile jej piczkę rozbierający się starszy facet…

Młodziak szybko zrosił spermą jej pizdę, bo zlał się po kilku ruchach…

Facet jednak nie chciał jeszcze jej jebać, wsadził kutasa w usta i równomiernie posuwał.
Do dziurki zasadził się drugi młodziak.

Ola właśnie poznawała smak spermy wlewanej w jej usta chciała ją wypluć, ale w tym samym czasie wszedł do jej buzi, kutas…starszego faceta był nawet spory.

Rozgrzane usta córki szybko doprowadziły go do wytrysku…czuła smak i spływający strumień spermy do jej gardła.

Wyjął członka, który szybko się skurczył.

No to tego mam z głowy na jakiś czas pomyślała Ola.

Do szopy wrócił wielki ogier z młodą dziewczyną, trzymał ją za ramię.

Gdy podeszli do mnie popchnął ją i powiedział, делать – Rób.

Pomyślałem taka chudzinka w co to ruchać, bo chyba będę ją ruchał,
mała nachyliła się i drobnymi rączkami waliła mi konia.

A wielki ogier popatrzył raz w stronę łóżka, gdzie leżała moja żona a przy niej stali ci co jeszcze chwilę temu ją jebali a raz w stronę Oli.

Na widok wielkiego wszyscy się odsunęli od obu łóżek i czekali gdzie on skieruję kroki.

Żona liczyła, że to jej będzie dane znowu poczuć olbrzyma, ale się myliła… Wielki ogier zrzucił koszulę skierował wzrok w stronę Oli, która aż z wrażenia prawie spadła z łóżka…podszedł do niej i powiedział не бойтесь-nie bój się…wielka fujara wisiała mu między nogami.

Stał tak chwile przy niej i coś powiedział, ale tego nawet ja nie zrozumiałem… Chwycił naszego blondasa za głowę, przytkał kutasa do ust i dalej już sam się wśliznął w jej buźkę…
Ola czuła jak rośnie i się napręża… Napluł na palce i wcisnął je w jej piczkę.

Kutas gwałtownie zesztywniał i ledwo mieścił się w buzi Oli.

Olbrzym odepchnął ją, aż upadła na wznak na wilgotnym łóżku.

On usiadł przy niej złapał za uda i obrócił, teraz dokładnie poczuła zapach spermy i potu z wilgotnej narzuty…

Złapał mocną ją za małą dupcię i przycisnął do ust.
Lizał jej piczkę i cały tyłeczek.

Wkładał palce raz do jednej a raz do drugiej dziurki…
Była już mocno wilgotna.

Chciał jej wsadzić od tyłu, ale wyśliznęła się z jego wielkich łap.

Nie na długo… Złapał za jej zgrabne nóżki rozchylił je popatrzył na małą filigranową dupcie.

Złapał swojego kutasa i próbował wsadzić raz do jednej, a potem do drugiej dziurki… Wszędzie był opór.

Myślę, że gdyby chciał to wsadził by na siłę w każdą szparkę, ale on wstał podszedł do beczki i zaczerpnął jakąś oleistą maź, nasmarował dupcię Oli i po chwili nasza córka już krzyczała.

Wszyscy patrzeli jak szybko i gwałtownie porusza się jego tyłek…

Ola dyszała i jęczała na przemian…

Zatrzymał się na chwilę i wsadził palca w jej odbycik a potem nakierował tam swoją grubą fujarę…
Zabolało, bo aż łzy jej poleciały.
Kilka razy pchnął i…
Nagle gwałtownie się odsunął wstał podszedł do stołu, gdzie stały dzbanki z winem. Wziął jeden oblał nim kutasa pomasował trochę…

Podszedł do mojej żony wsadził jej go do buzi i polewał winem, które ona mimowolnie spijała.

Żona nie kryła zadowolenia, że znowu dotyka ten piękny narząd.

Jedną ręką polewał wino a drugą miętosił jej cycki.

Żona obiema rękoma chwyciła wielką fujarę tak masując, że po chwili wybuchł w jej usta…

Sperma ciekła jej po ustach i brodzie spływając na cycki.

Znowu polał winem i odepchnął ją aż upadła na łóżko.

Ola dalej leżała w tej pozycji jakiej ją zostawił, chyba czekała aż wróci… Jednak nie wrócił.

Wszyscy wyszli, została tylko małolata dosiadająca mojego kutasa i jeden chłoptaś, któremu moja żona coś tłumaczyła…

On wybiegł i szybko wrócił z dwoma naszymi plecakami.

Stanął przy niej a ona zaczęła ssać mu niewielkiego kutaska.

Złapała za też małe jądra a on nie wytrzymał i wystrzelił w jej usta.

Ola podeszła do ściany, żeby sprawdzić co z siostrą…

– Chyba śpi na tym stole, wyszeptała.

Na dworze było już ciemno wszyscy poszli spać, nie zaryglując drzwi… Myślę, że wiedzieli, że nie uciekniemy, bo niby dokąd i jak po ciemku. Skoro w dzień nie umieliśmy znaleźć drogi to co dopiero nocą.

Z nami został ten chłoptaś i drzemiąca, przy moich nogach dziewczyna,
której wyciekała moja sperma z pisi.

Żona i córka wyszły powoli z szopy szukając wejścia do pomieszczenia, gdzie na stole spała Kasia.

Obudziły ją i korzystają, że są same wykąpały się w wannie w niezbyt czystej wodzie.

Wzięły narzutę ze stołu, na której Kasia straciła dziewictwo okryły się nią i wróciły. Całą noc i prawie następny dzień nikt nie dotknął moich dziewczyn. – Chyba mają już nas dość…

– Stwierdziła z lekkim niedosytem żona.

– No to może wreszcie nas wypuszczą i oddadzą ubrania. – Dodałem.

W swoim plecaku żona wyszukała tabletki, obdzieliła nimi córki i sama też zjadła aż dwie…
– To tak na wszelki wypadek, i się zaśmiała.
Dobrze, że chociaż macie humor w takiej sytuacji…
– A mamy bo nikt nas nie obronił… – Hm a myślisz, że dałbym radę ???

– Może nie chciałeś? Odpowiedziała żona i dołączyła pod poplamioną spermą i krwią narzutę, do córek.

Tą uwagę zostawiłem bez odpowiedzi.

Zbliżał się wieczór, drzwi się rozwarły szeroko i kilku wyrostków zaczęło krzyczeć, dawaj dawaj idiom idiom – wstawać idziemy.

Przeszliśmy do drugiego pomieszczenia, gdzie stała wanna.

Dziewczyny po kolei wsadzali do wanny pośpiesznie myli.
Mnie oszczędzili,sam się umyłem.

Kazali nałożyć jakieś za duże kolorowe koszule i wyszliśmy na zewnątrz, gdzie stał zaprzężony wóz konny a na nim trochę siana.

Za lejcami siedział znany już moim dziewczynom wielki ogier…

Coś krzyknął do chłopaczków i wsadzili nas na wóz z sianem, sami też wskoczyli… Wóz ruszył.

Słońce już zaszło a księżyc oświetlał nam drogę i niewielka latarka, która dyndała koło woźnicy.

Ciepły wieczorny wiatr suszył włosy moich blondasków.

Obserwowałem drogę zauważyłem przekrzywioną tabliczkę z napisem DURAN KULAK- 5 i pomyślałem, że już nas odwożą do do hotelu Kosmos, bo tam byliśmy na wczasach.

Po jakiś dwóch kilometrach skręcił w kolejną polną drogę…

W oddali było widać jakieś światła do których nieuchronnie się zbliżaliśmy. Kilka niewielkich domków krytych eternitem i strzechom ukazało się naszym oczom, wóz podjechał do budynku z jakiś dziwnym napisem, w którym było słychać muzykę, gwar i krzyki.

Spojrzałem na moje dziewczyny. Leżały przytulone na sianie.

Zatrzymał konia pod oknami wiejskiej knajpy. Zeskoczył z wozu i krzyknął w naszym kierunku… no pajdiom igrat – idziemy się zabawić.

Jasne pomyślałem. A żona powiedziała do córek z uśmiechem…zabawimy się jak DAMY… ale czy ktoś będzie nas prosił o to??? – Dodała.

Sami wezmą odparłem, ale my jesteśmy przecież młode damy! Powiedziała Ola.
– … chyba nie zrozumiała aluzji zaśmiała się mama.

W barze było ciemno od dymu, ale nasze wejście zostało szybko zauważone… rozległy się gwizdy cmokania i poklepywanie moich blondasów.

Na jednym stole tańczyła w samych majtkach młoda cyganka, a w kącie
druga leżała na podobnym stole i obsługiwała kilku facetów.

W cygańskim rytmie Olbrzym wcisnął nas za podobny stół, na którym było sporo jedzenia. Dzbany wina, napełnione kufle piwa…sam skosztowałem piwa a dziewczyny piły wino i coś zjadły.

Jakiś nieźle wstawiony facet pociągnął Ole za rękę, ale nasz obrońca ( tak pomyślałem) Wielki ogier szybko zareagował.

Wyraźnie na kogoś czekaliśmy, bo on zaglądał niecierpliwie w kierunku barmana ten coś pokazywał rękami.

Muzyka cygańska porywa do tańca, ale nikt nie ważył się poprosić moich dziewczyn.

Cyganka tańcząca na stole pozbyła się majtek i oglądaliśmy nieźle obrośniętą czarną pitę… – Podoba ci się odezwała się wreszcie żona.

– Lubisz takie? – To jakaś odmiana… – skwitowałem.

No tak myślałam i dalej popijała wino polewane przez wielkiego ogiera.

Młoda cyganka leżała już na stole, a między jej nogi wcisnął się jakiś pijak i całował jej pite.

Jej koleżanka stękała już pod kolejny kutasem a innego miała w buzi.

Żona i córki były już nieźle wstawione chciały wstać i tańczyć, ale olbrzym wzrokiem posadził je na twardą ławkę.

W pomieszczeniu za barem zrobiło się zamieszanie.

Barman machnął ręką .Ogier wstał złapał za ręce nasze córki i zniknął za barem. Po chwili wrócił już sam i krzyknął, dawaj igrat -bawmy się.

Wtedy już kilku chętnych chciało tańczyć z moją żoną.

Wyciągnęli ją na środek sali, gdzie tańczyła, odkrywając co chwile okrągły tyłek i blond pisie.

Ci odważniejsi dotykali ją.

A wielki ogier nie protestował, widocznie dał im przyzwolenie.

Ja zastanawiałem się co się dzieje z moimi córkami za barem.

Drzwi tam były zamknięte i stał przy nich barman.

Wziąłem kufel piwa podszedłem koło stołów, gdzie jebali młode cyganki.

Jedna z nich złapała mnie za koszule i przyciągnęła do siebie…

Pod koszulą znalazła twardego kutasa i zaczęła go ssać… zobaczył to wielki ogier i zaśmiał się głośno.

Między jej nogami zrobiło się wolne miejsce i ona szybko mnie tam pokierowała…rozchyliła nogi a z jej pity wyciekała sperma na kruczo-czarne owłosienie.

Trochę mnie to zraziło, ale ona przyciągnęła mnie nogami.

Zatopiłem całego członka w jej piździe i znowu usłyszałem dawaj

maładziec od faceta, który już stał w kolejce do niej.

Złapałem ją za uda i jebałem tak kilka minut ściskając jej niewielkie cycki.

Poruchałbym dłużej, ale jej gorące wnętrze i podniecenie doprowadziło mnie szybko do wytrysku.

Teraz moja sperma wyciekała z jej pity a kolejny gość już ją posuwał.

Znowu pomyślałem o córkach.
Nie było ich, już chyba z godzinę.

Wszedłem do pomieszczenia przypominającego latrynę, kutas już mi wisiał, obmyłem go w obskurnej umywalce i zauważyłem niewielki drewniane drzwi.
Były czymś podparte od zewnątrz.

Kilka razy je popchałem i podparcie puściło. Niewielki korytarz kierował się w stronę pomieszczenia, którego pilnował barman.

Odgłosy wydawane, przez moje córki nie pozwalały mi zawrócić.

Drzwi były uchylone, przy stole stały krzesła, były puste… Wisiały tam jakieś mundury, na jednym zauważyłem swojsko brzmiący napis милиция-milicja.

Uchyliłem szerzej bezszelestnie drzwi.

No tak pomyślałem, w dzień ich na niby szukają a w nocy ruchają.

Kasia siedziała na jakimś grubasie.

On jedną ręką trzymał ją za dupę, a drugą uciskał cycuszki.

Ruszali się wolno.

Olą zajmowali się inni. Leżała na plecach w jednej ręce trzymała kutasa.

Drugi wpychał jej do gardła, a ten trzeci jebał moją słodką blond pisie.

Dyskretnie się wycofałem, bo jakakolwiek moja reakcja mogła by pogorszyć naszą sytuację.

Kiedy wróciłem do baru, moja żona tańczyła a raczej poruszała się już nago… Facet ruszający się za nią miętosił jej cycki, inni siedzieli przy stołach i wpatrywali się w jej krocze…

Musiała być już nieźle nawalona i napalona, bo sama zaczęła rozpinać jego rozporek.

Kiedy wyczuła, że kutas uwolnił się z rozporka, obróciła się, przykucnęła i zaczęła ssać pokaźnego członka.

On chwycił ją za głowę i zatopił go po same jaja w jej gardle, chwilę poruszał i spuścił się w nią.

Inni już szykowali stół, zarzucili jakiś koc i wnieśli moją żonkę na niego.

Z dziwnym uśmiechem na twarzy spoglądała w moją stronę, napaleni kolesie przylegli do niej.

Zaczęli miętosić całować jej cycki, usta i pitę.

Po chwili dwóch facetów uniosło jej nogi w górę, rozłożyli je.

Trzeci po kilku mocnych ruchach, zatopił w niej sterczącego kutasa, aż głośno zajęczała.

Jebał ją powoli, trzymając za uda wbijał go coraz głębiej…

Jęczała i stękała na przemian.

Polewali i wlewali w moją żonę wino, spijali je z niej.

Kolejka do jej pizdy była spora.

Wszyscy chcieli chociaż na chwile wsadzić w nią swojego kutasa.

Cyganki ujeżdżały teraz młodych chłopaczków, którzy przyjechali z nami

do baru.

Sytuacja zmieniła się nagle…
Barman otworzył drzwi, i do baru wróciły nasze córki w obszarpanych koszulach, które błyskawicznie zostały z nich zdarte.

Szybko przygotowano kolejne dwa stoły.

Towarzystwo rozdzieliło się.

Do małych okrągłych tyłeczków Oli i Kasi przylgnęło zaraz kilku facetów.

Wielki ogier przyglądał się.
Po chwili wstał i skierował w stronę stołu, gdzie leżała Kasia.

Jednym ruchem odrzucił faceta, który był przyssany do jej piczki.

Spojrzała na niego ze strachem w oczach.

Złapał ją za małą dupcie, uniósł w górę i zatopił usta w jej picie.

Alkohol i długie jebanie za barem, osłabiły jej doznania, jakich doświadczyła za pierwszym razem, kiedy podobny język wibrował między nogami. Córka próbowała zachowywać się już, jak wytrawna kochanka, która wie, że faceci lubią słyszeć, że robią dobrze.

Dogadzają kobiecie, więc jęczała i stękała, jak już wcześniej się nauczyła.

Drobny okrągły tyłeczek wylądował znowu na stole.

– Kasia otrzeźwiała gwałtownie. Spodnie osunęły się z niego a wielki kutas już patrzył w jej stronę, jego zakończenie przypominało dorodną brzoskwinie. Nawet kolor był podobny ciemno-czerwony.

Rozchylił gwałtownie jej nogi zamarła w bezruchu.

Złapał kutasa w rękę i wodził nim po mokrej szparce, trącając muskając nabrzmiałą z podniecenia łechtaczkę.

Kasia chyba pierwszy raz w życiu poczuła tą żądzę.

Jej myśli krzyczały.

– Daj mi go wreszcie wsadź, ruchaj, pierdol i wiele innych epitetów przemknęło przez jej małą blond główkę.

Złapał ją za jędrne uda.

Przycisnął i brzoskwinia z oporem zagłębiała się w jej ciasnej piździe, aż krzyknęła, już nie udawała.

Krzyczała piszczała jęczała, odpychała go trzymając małe rączki, na jego obrośniętej klacie a on posuwał ją. Pchał coraz mocnej przesuwając swoim naporem Kasie wraz ze stołem.

Żona z kutasem w piździe, zatrwożona patrzyła na dupę wielkiego ogiera. Naprężającą się co chwile i napierającą na krocze jej córki.

Żeby tylko jej krzywdy nie zrobił. – Pomyślała.

Jebał ją tak kilkanaście minut.

Nagle przerwał wyciągnął kutasa zajęczał zarżał…

I wystrzelił całą gorącą zawartość na jej brzuch i nabrzmiałe cycuszki.

Przyssał się na chwile do jej ust, łaskocząc wąsami nosek Kasi.

Leżała w bezruchu głośno dysząc. Wielkie oczy wlepiała w sufit baru.

A sperma spływała w zagłębienie jej pępka.

Nikt już nie odważył się dotykać jej cała.

– Co to było? Kłębowisko myśli pytań.

Dreszcze i drgawki przeszywały jej młode ciało po fali orgazmów, jakich doznała. – Na pewno to polubię. Zaśmiała się.

I małą rączką zaczęła bawić się w gęstej mazi, jaką pozostawił na niej wielki ogier.

Rozprowadzając ją po brzuszku i piersiach. Zaglądała na sąsiedni stół gdzie Ola była oblegana prze kilku facetów… Tej to dobrze…
i zaraz dodała…

– Ale zemnie suka. Pomyślała.
Wszystkich bym chciała dla siebie.

Jestem młoda i na pewno znajdę odpowiedniego… kutasa, który zrobi mi tak dobrze… Śmiejąc się w duchu dodała.

Mama z zadowoleniem patrzyła na bawiącą się córkę.

– Chyba wszystko z nią w porządku pomyślała,
skoro już się rusza i bawi – dodała w myślach.

– No córka to teraz wiesz, dlaczego ja się tak darłam wczoraj pod nim!!!

Oblegana Ola nie próżnowała.
Siedziała okrakiem na jakimś wiekowym gościu i go ujeżdżała, trzymając w obu rękach kutasy.

Inni gładzili ściskali jej krągłe pośladki.

A jeszcze kilka dni temu, wspominała niezbyt udany zeszłoroczny seks i zastanawiała się czy kiedyś znowu poczuje w sobie to coś.

Poczuła ich niezliczoną ilość nie skąpiła siebie tu nikomu.

– Musze nadrobić stracony czas i czerpać przyjemności jak najwięcej.

– Pomyślała Ola.

I już leżała na plecach, ktoś całował jej krocze inny ssał cycki, a kolejny wkładał jej kutasa do buzi …

Podniecenie i orgazmy dodawały jej sił, ale jednak młode ciało powoli odmawiało posłuszeństwa.

Moja żona miała rację mówiąc, czy ktoś będzie ich pytał o to czy chcą?

Brali je jak chcieli i kiedy chcieli.

Ja obserwowałem tą wielką orgię, jaka działa się na moich oczach…

Wpatrując się co chwile w stojącą, przy stole nagą cygankę a szczególnie
widok jej czarnego zarostu mnie podniecał.

Zauważyła to moja żona.

Uśmiechnęła się i zrobiła taką przyzwalającą minę jakby chciała powiedzieć . – Weź ją.

Wypiłem dwa łyki wina i skierowałem wzrok na czarną zarośniętą pitę… Podążając za nim z wyglądającym spod koszuli moim sterczem.

– Uśmiechnęła się.

Pogładziłem ją po ramieniu musnąłem drobne cycuszki
a ona bez skrupułów złapała mojego kutasa w rękę i masowała.

Posadziłem ją na stole, wchodząc między jej nogi. Ona zdjęła mi koszulę
i położyła się rozchylając nogi…

Czarne wrota rozwarły się.

Całując i liżąc jej pizdę wyczuwałem zapach i smak spermy, pozostawiony przez innych.

Złapałem za chude uda przyciągnąłem na rant stołu i mój kutas wszedł w nią jak ostry nóż w masło.

Zacząłem ruchać powoli przyzwyczajałem go do gorąca jakie panowało w jej wnętrzu, żeby szybko nie skończyć.

Kiedy poczułem, że już dam rade jebałem ją, aż moje jaja obijały się o jej chudy tyłek…zmieniliśmy pozycję i ona teraz głośno stękając, ujeżdżała mnie jak ogiera na wyścigach.

Po jakimś czasie nie wytrzymałem i spuściłem się w jej picie.

Pocałowałem ją mocno w usta, obtarłem kutasa ze spermy swoją koszulą
i usiadłem za stołem, wychylając jakieś naczynie z winem.

Ola i jej mama jeszcze się jebały, tylko Kasia była bezrobotna. Okryła się narzutą i tak leżała na stole.

Dobrze po północy towarzystwo się wykruszało.

Zostaliśmy my barman, który śliniąc się miętosił jeszcze cyce mojej żony.

Wielki ogier wynoszący już nasze córki, okryte narzutami ze stołów na wóz z niewielką już ilością siana, które zjadł koń.

Byli jeszcze trzej chłoptasie z szopy.

Podniosłem żonę ze stołu okryłem narzutą i wyszliśmy na zewnątrz, gdzie nasz olbrzym zaprzęgał już konia do wozu.

Ciepły wiatr z nad morza czarnego, przyjemnie owiewał nasze ciała.

Nasz wielki ogier wrócił do baru, coś pogadał z barmanem . Przyszedł z wielką butelką wina, którego kilka łyków wlał do gardła.

Wskoczył na wóz, policzył czy wszyscy są i koń ruszył.

Zrobił jeszcze łyk wina i odstawił butelkę.

Córki wyczerpane i obolałe zasnęły owinięte narzutami.

Leżałem koło żony, która chyba zasypiała. – Ciekawe czy ktoś nas szuka??? – Powiedziałem, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

Już też odpływałem.

Ale gdy zauważyłem dźwigającą się z siana żonę, która

trzymając się bocznej burty starała się dotrzeć do woźnicy.

– Odechciało mi się gwałtownie spać.

Kiedy już usiadła koło niego odwróciła się sprawdzając ,czy nas nie pobudziła.

Wzięła butelkę wina z wozu odkorkowała ją i zrobiła kilka sporych łyków.

Podała ją wielkiemu ogierowi. Spojrzał na nią i też się napił.

Odstawiła butelkę na wóz, jeszcze raz sprawdzając czy śpimy.

Obserwowałem ją , jak wtulała się w niego i tak jechaliśmy dłuższą chwile.

Może jej zimno . – Pomyślałem, ale on powiercił się trochę na swoim siedlisku i jej głowa zniknęła z mojego pola widzenia.

Położył wielką łapę na niej ściskając tyłek. Po kilku minutach podniosła się i wypluła całą zawartość ze swojej buzi. Znowu wzięła butelkę z winem. Wypiła trochę i oparła się o niego.

-To nie wyżyta suka.

– Jeszcze jej mało. Pomyślałem.

Księżyc świecił jasno. W oddali widać było zabudowania.

Nasze tymczasowe lokum.

Żonka wróciła i położyła się koło córek.

Byliśmy już na miejscu. Udając zaspanego zszedłem z wozu pomagając córkom i żonie.

Pozwolili nam skorzystać z wanny, w której była nawet czysta letnia woda.

Po kątach tego pomieszczenia, spali młodzi chłopcy na prowizorycznych pryczach.

Kilku młodych gapiów wyrwanych ze snu, przyglądało się kąpiącym młodym niewiastom .

Dziewczyny kolejno wychodziły z wanny, wycierając się w przygotowane dla nich szmaty podobne do ręczników.

Wróciliśmy do naszej części szopy.

Na łóżkach leżały nawet czyste narzuty.

Dziewczynki szybko zajęły łóżko.

Ja leżałem koło nagiej żony, przykrytej narzutą, która odwróciła się tyłkiem. Położyłem rękę na jej tyłku.

– Chce spać! Powiedziała.

Ktoś zgasił lampę, ale blask księżyca oświecał skutecznie to pomieszczenie.

Już spaliśmy wszyscy. Obudził mnie szmer czy szelest.

Nad naszym łóżkiem stał wielki ogier.

Złapał moją żonę za rękę.

Zaspana spojrzała na niego, potem na mnie.

Sprawdziła czy śpię szturchając mnie lekko.Zawahała się chwilę i wysunęła spod narzuty.

On poszedł przodem.
A ona kręcąc nagimi kosmicznymi półkulami, osadzonymi na zgrabnych nogach podążyła za nim.

– Nie zesikaj się suko z wrażenia!!! Pomyślałem.

W pomieszczeniu obok na chwile zaświeciło się światło.

Szybko podszedłem do ściany i przez szpary widziałem moją żonę jak pośpiesznie rozpinała mu spodnie.

Światło zgasło i już niewiele widziałem.

Księżyc nie oświecał tego pomieszczenia tak skutecznie jak nasze.

Usiadłem przy ścianie na jakiejś szmacie i nasłuchiwałem stłumionych odgłosów z za ściany.

Mlaskanie cmokanie ciche stękanie i delikatne pojękiwania słyszałem.

Wyobrażając sobie co oni tam robią.

Nagle dotarł do mnie stłumiony krzyk ,głośny oddech mojej żony i jej jęki.

– Znowu się jebie.

Powiedziałem do siebie kładąc się na tej szmacie pod ścianą. Zasnąłem nie słysząc kiedy skończyli i jak długo się ruchali.

Już świtało. Przebudziły mnie jakieś odgłos. Przytkałem oko do szpary w ścianie. Leżała na nim okrakiem.

Ruszała dupą pocierając delikatnie cycami o jego obrośniętą klatę.

– Co w nią wstąpiło? Pomyślałem

– Nie spożyte siły ma ta dziewczyna!!!

– Zemną tylko numerek i spać!

– A tu? Z ch…ja nie schodzi!!!

– Czyżby ten wielki kutas znalazł w niej punk G? I obudził w niej demona???

A ona nie zwracając uwagi na moje przemyślenia już jeździła na nim. Ściskając jego wielkie jądra.

No zlał się wreszcie !!!

– Poczułem lekką zazdrość. Choć sam tego chciałem.

Wróciła w stroju Ewy w nadziei, że jeszcze śpimy.

Ze skruszoną miną wśliznęła się pod narzutę… Spała do południa.

Dziewczynki leżąc na jednym łóżku przekomarzały się licząc ilu facetów je miało. Ja wyszedłem na zewnątrz.

Na polu pracowali ludzie w większości nastolatki.

– To jakiś kołchoz albo obóz pracy! Pomyślałem.

Słońce grzało wyjątkowo mocno a do wody było daleko.

Za stodołą wielki facet wrzucał nasze rowery na wóz.

– O chyba coś się dzieje! Pomyślałem.

Wróciłem do szopy, gdzie żona przeciągała się i stękała, że wszystko ją boli. – A dziwisz się?

– Waliłaś się całą noc! Dodałem. To teraz boli!!!

– No, ale to taki przyjemny ból. Dodała ruszając dupą i pocierając udami.

Po śniadaniu dostaliśmy nasze ubrania i koło południa wsadzili nas na wóz. Wielki ogier ruszył bez słowa.

Jechaliśmy parę dobrych kilometrów dojechaliśmy do morza i już widać było z daleka nasz hotel.

Zatrzymał się, pozdejmował rowery z wozu i pokazał ręką, w którą stronę mamy jechać.

Popatrzył na moje dziewczyny, które zbliżyły się do niego
i przytuliły. On poklepał je po tyłkach i wcisnął rulon banknotów żonie. Wskoczył na wóz i zniknął za zakrętem.

Ja tylko pokręciłem głową.

– No co? Fajny facet, chóralnie stwierdziły wszystkie.

– Duży facet, dodałem.

– Tak wszystko miał duże, zaśmiały się moje dziewczyny i pojechaliśmy w stronę naszego hotelu.

Na miejscu żona nie pozwoliła mi robić z tego afery.

– Bo nie wyjedziemy z tego kraju. – Dodała.

Sama postanowiła wytłumaczyć naszą nieobecność dwóm milicjantom, którzy pokiwali głowami, uśmiechnęli się i odjechali.

– Co im powiedziała? – Nie wiem.

– Skwitowała to tylko jednym słowem… – Załatwione.

Dowiedziałem się tylko, że nie jesteśmy pierwsi co gubili się w tym rejonie na kilka dni.

Przez kolejne dni chodziliśmy na plaże, dziewczyny szybko łapały mahoniowy kolorek…

Na seks z żoną nie było czasu… mieliśmy inne… różne… atrakcje.

Rowery omijaliśmy szerokim łukiem, choć pogoda była piękna.

Na dwa dni przed wyjazdem dziewczyny chciały iść na pożegnalną dyskotekę. Byłem przeciwny, ale zrozumie mnie tylko ten co ma trzy baby w domu.

Grała jakaś cygańska kapela, rytmy porywały same do tańca.

Moje dziewczyny wyróżniały się na parkiecie, nie tylko wyglądem.

Jakiś cygan zapraszał nas do Rumunii. Było niedaleko jakieś 15 km.
Tym razem moje protesty były górą.
– My naprawdę nie wyjedziemy z tego kraju… Dodałem.

Majtki parzyły moich trzech blondasów. Tańcząc ocierały się intensywnie
o kolesi, doprowadzając ich do białej gorączki.

Koniecznie chciały je zedrzeć… tak na pożegnanie Bułgarii.

Zachowywały się, jak trzy wygłodniałe psy rodzaju żeńskiego.

Do stolika, z którego miałem dobry widok na parkiet, dosiadły się dwie śliczne cyganeczki.

Nasłane przez kolegów, z którymi bawiły się moje dziewczyny.

Po kieliszku wódki… lokalne trzepaki wyciągnęły mnie do pokoiku na zapleczu, gdzie bez ceregieli przeszliśmy do rzeczy.

Czarnulki szybko zaprezentowały swoje wdzięki.

Urokowi, któremu trudno było się oprzeć, poddał się też mój ptaszek i stał na baczność. Czarne pisie biły po oczach.

Moje spodnie nie dawały rady utrzymać zawartości mojego rozporka.
Pomogły im, już zupełnie nagie czarnule.

Mój F-16 , przez zarośla i gąszcz włosów zaparkował w ciepłym hangarze, gdzie po kilku minutach zrzucił zawartość jednego zbiornika.

Zaproszenie do drugiego, już czekało na wyciągnięcie ręki.

Jednak mój sprzęt wymagał drobnych zabiegów i czasu, żeby powrócić do akcji. Dziewczyny się starały.

A ja myślami byłem z moimi blondasami, co utrudniało czarnulkom regenerację mojego sprzętu.

Zastanawiałem się co robią, a czy dobrze się bawią?!?!

Tego raczej byłem pewny.

Bez powodu, nie oddały mnie cygankom.

Kolejne parkowanie mojego myśliwca było już znacznie dłuższe.

Nowy hangar sporo musiał się napracować na zrzut z drugiego zbiornika. Dziewczyna pompowała, zmieniała pozycje, wyczyniając cuda na nim.

A spuszczenie paliwa przyjęła z wielkim zadowoleniem, wydobywając z siebie stłumiony krzyk.

Zlana nie tylko potem, … kilka minut dochodziła do siebie.

Ja chciałem opuścić moje śliczne czarnulki, żeby sprawdzić co z moimi dziewczynami. Jednak szybko mnie powstrzymały.

Zorientowałem się, że dostały polecenie przytrzymania mnie najdłużej w tym pokoju.

Przez uchylone drzwi zdążyłem jednak dostrzec, że moich blondasów, już nie było na sali.
– To suczki! -pomyślałem.

Gwałtowny wzrost poziomu adrenaliny, wywołany uczuciem żądzy doprowadził mnie do szybkiego wzwodu.

Co z zadowoleniem przyjęła druga cyganeczka, dosiadając go.

Ja wyobrażałem sobie co robi moja żona, o córkach nie wspominając…

Około godziny trzeciej nad ranem, zmęczone cyganeczki dosiadające na przemian mojego nie zmordowanego myśliwca dały za wygraną… Zrzutu paliwa nie było. F-16 ,czyli Fiut 16 cm, sterczał dalej.

Kiedyś słyszałem, że nie wielkość przyrodzenia a sztuka pierdolenia daje kobiecie najwięcej zadowolenia.
Pchałem, więc ile miałem.

Wyszedłem na prawie pustą sale, wysączyłem jakiś sok pozostawiony na stole. I czekałem.

Barman i gruba kelnerka zbierali kufle, butelki i inne naczynia ze stołów. Muzyka grała już tylko z radia nad barem.

Z pomieszczenia przylegającego do sali wyłoniły się trzy postacie, podobne do moich blondasów…

Włosy potargane, oczy podkrążone, makijaż zjechany.

Koszulki pomiętolone i niechlujnie ubrane.

Taki obraz dawał wiele do myślenia.

– Co wy tam robiłyście??? Zapytałem.

– A wypiłyśmy po parę drinków! Rzuciła zdawkowo żona.

Córki zmęczone oparły się na moim ramieniu.

Woń alkoholu i potu zmieszany z zapachem spermy, której sporo miały we włosach… , była porażająca.

Długi prysznic… i spanie do południa, to efekt naszej nocnej balangi.

Nazajutrz opuściliśmy hotel. Podróż znowu, była długa i męcząca.

W kraju przywitał nas deszcz.

Po kilku cichych dniach w domu, żona wreszcie przemówiła.

Siadając, przy mnie na kanapie zapytała.

– A ty jesteś zły na mnie?

– A niby dlaczego …spytałem?

– No bo wiesz … usprawiedliwiała się żona, nie musiałam być taka aktywna

– Ale wiesz … lubię seks, odparła… i nie umiałam leżeć jak kłoda.

– HA ha , skwitowałem śmiechem tą rozmowę, ale nie jestem na ciebie zły,
ani na córki. Stało się.

Dostarczyłaś mi sporo wrażeń i one też.

Wstając z kanapy zostawiła na stoliku, zwitek dolarów jaki dostała od wielkiego ogiera.

– Wczasy mieliśmy za gratis. Kiedy jedziemy na następne ???

– Spytała. Zapraszając mnie do sypialni.

– No ładny gratis ripostowałem… A dupy zerżnięte, też za gratis???

– Ochłoń po jednych, a nie myślisz już o następnych.

– Powiedziałem i pomaszerowałem za nią.

Tego wieczoru seks z żoną był zajebisty. Dwoiła się i troiła, żeby odkupić
winy i dać mi zadośćuczynienie, za nadmiar temperamentu wykazany na wczasach. Chociaż tego nie potrzebowałem, – Podobało mi się!

Jak już skończyliśmy a kończyliśmy dwa razy, żona nakazała kupić mi
trzy odpowiedniego rozmiaru wibratory.

– Biedactwa paluszki sobie nadwyrężą… dodała, i przytuliwszy się do mnie… zasnęła.

KONIEC

ps. w następnym roku pojechaliśmy do Czech na FKK,

szukać dużego… i szczęścia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *