Bonus do marzeń

Bonus do marzeń

Po 89 r kilka razy próbowałem brać w swoje ręce swój los, byłem nawet radnym 1 kadencji w jednej z najbogatszych gmin, ale i tu jak i w całym kraju działały mechanizmy nie mające nic wspólnego z wolnością gospodarczą. Musiałbym wchodzić w układy i opłacać cwaniaków zasiadających we władzach. W 95 r wyjechałem do Austrii by po 9 mies. osiąść w Stanach. Tam w Toledo 90km od Ditroid po ok. roku założyłem własny warsztat samochodowy. Szło mi całkiem dobrze i po roku zatrudniałem już trzech mechaników, a po następnym sześciu w tym dwóch Polaków. Oprócz bieżących napraw i serwisu wraz z sąsiadem otworzyliśmy najpierw sklep, a potem hurtownie części. Interes kwitł przynosząc godziwe zarobki. Szybko też zwietrzyliśmy trend na odnawianie lub odbudowę starych oldtimerów jak i youngtimerów. Części było pod dostatkiem, a i klientów na ten rodzaj usług przybywało. Te pojazdy mają duszę. Sam zresztą miałem marzenie jeszcze z dzieciństwa, by posiadać taki wóz. Ale to musiał być dokładnie taki jakim miałem okazję jechać w wieku 12 lat w Polsce. To był Ford Mustang rocznik 65 z rzędową szóstką i w manualu. Takim bowiem przewiózł mnie w 66 roku wuj koleżanki mojej siostry. Po wielu latach pracy w Stanach postanowił wieść życie emeryta dolarowego w kraju przodków i sprowadził sobie taką furkę jako mienie przesiedleńcze. Teraz moje marzenie z dziecięcych lat nabierało konkretnego kształtu. Ale okazało się że to nie takie proste. Bo takich egzemplarzy prawie nie było, albo były to kompletne wraki. Cierpliwość jest cnotą, która w najmniej oczekiwanym momencie wynagradza, a jeszcze daje bonusy. Jadąc nad Niagarę złapałem panę i kiedy wymieniłem koło, poszedłem do najbliższego domu umyć ręce. Natrafiłem na starszego pana, który widząc mojego Falkona wdał się w pogawędkę. Okazało się że u niego w garażu stoi mój wymarzony egzemplarz – dokładnie to czego szukałem i to w bdb. stanie. Początkowo ani myślał o sprzedaniu – gdyż przeznaczył go dla swojego wnuka, ale gdy okazało się że ten wyemigrował do Wietnamu i tam zajął się narkotykami wydziedziczył Go i po solennych zapewnieniach, że będę o niego dbał i nie sprzedam go- zgodził się. Nawet cena była bardziej symboliczna niż rzeczywista, a to dlatego, że powiedziałem mu iż jak go już wypieszczę to chcę odbyć nim podróż marzeń – całą drogę Route 66. Wtedy okazało się że oni – tzn. właściciel wraz z żoną tym samochodem taką podróż odbyli. Musiałem przyrzec że będę przysyłał mu zdjęcia i relacje z mojej podróży. Po dwóch tyg. Mustang stał w moim warsztacie. Drobne naprawy blacharskie, wymiany części i opon , a na koniec nowy, ale oryginalny czerwony lakier, odświeżenie skórzanej czarnej tapicerki i gotowe !. Właściwie najwięcej pracy było przy wymianie uszczelek ukł. klimatyzacji, bo nie był już dostępny stary czynnik. Po miesiącu zabiegów Mustang był jak nowy i gotowy do podróży marzeń drogą „ Route 66”. Był maj i za dwa tygodnie wyruszałem w liczącą 4 tys km trasę z Chicago do Santa Monica i powrotną kolejne 4 tys. km. By się nie spieszyć zarezerwowałem sobie na to miesiąc. Chciałem się delektować jazdą i zobaczyć wszystko co po drodze interesujące, a przede wszystkim poczuć tę nostalgię i atmosferę lat 50 i 60-tych.. Sprawdziłem tylko w necie które stacje przy 66 są jeszcze czynne i w drogę !. Pogoda była wspaniała i przy muzyce z lat 60-tych w nastroju mijały kolejne kilometry. Po dwóch dniach jazdy zbliżałem się do Teksasu i postanowiłem swoim wyglądem i strojem nawiązać do czasów westernów. Zamiast jeansów i bawełnianej koszulki, kupiłem Lewisy, takąż kurtkę, no i oczywiście kowbojski kapelusz i pas. Teraz byłem gotów na podbój dzikiego zachodu. Już za Amarillo w blasku zachodzącego słońca postanowiłem się zatrzymać na kolejny nocleg. To była mała mieścina, która lata świetności miała dawno za sobą, o czym świadczyły pozamykane knajpki, bary czy motele, ale właśnie takie miejscowości oddawały ducha Route 66. Zatrzymałem się pod jednym z moteli i o dziwo drzwi nie były zakluczone. Wszedłem do środka do baru, ale nikogo nie zastałem. Stojące na stołach krzesła świadczyły iż ten lokal też jest nieczynny. Podszedłem do baru i głośni zawołałem i już miałem wychodzić, gdy usłyszałem stukot obcasów. Z góry zza baru zbiegła młoda kobieta, a raczej dziewczyna. Zapytałem czy jest czynne i czy mogę coś zjeść i przenocować. Była speszona i odpowiedziała że rodziców nie ma – wyjechali na kilka dni, dlatego w zasadzie jest nieczynne, ale gdybym nie znalazł czynnego motelu, to mogę zostać – zawsze przyda się parę dolarów dodała rezolutnie. Odparłem że nie będę szukał i zostanę, bo podoba mi się to miejsce, pod warunkiem że dostanę coś do zjedzenia i wypicia. Wskazała na barek z alkoholem, a z posiłkiem to mogę przynieść coś z mieszkania – wskazała ręką na schody. Zaczęliśmy rozmawiać – zapytałem ją co robi i ile ma lat. W zasadzie to się uczę i pomagam rodzicom w prowadzeniu tego motelu, sprzątam, jestem kelnerką i za barem, ale to jest bez przyszłości – dodała i mam 15 lat. Teraz zauważyłem że z dziewczątka zaczyna przemieniać się w kobietkę. Drobne piersi ukryte pod falbanką , ładne odkryte ramiona, szczupła sylwetka pod luźną sukienką a do tego ładna buzia i długie przewiązane kokardą ciemne włosy z finezyjnymi rurkami pejsów. Szerokie ramiączka z kokardkami nie skrywały staniczka, o czym świadczyły widoczne przez prześwitujący materiał sutki. Zarys nagich piersiątek był wyraźnie widoczny z wyciętych boków. Poprosiłem o szkocką z lodem i powiedziałem by sobie też nalała, ale stanowczo odmówiła – ja nie jestem pełnoletnia!. Oj tam – przecież nikt się nie dowie – kusiłem. Była jednak stanowcza. Wypiłem haust i stwierdziłem że coś pływa w szklaneczce – wzięła i popatrzyła pod światło – nic nie widzę – to spójrz z góry – odsunąłem od niej szklankę, tak by musiała się nachylić. Kiedy to uczyniła zaszedłem ją z tyłu i podniosłem sukienkę odsłaniając pupę, jednocześnie mocno przyciskając ją do blatu. Co pan robi ?! – była zaskoczona, ale nie odpuszczałem, tylko wsunąłem dłonie pod materiał i pieściłem maleńkie, dopiero budzące się do życia piersiątka. Próbowała się wyrwać, ale mocno ją przytrzymałem i odwróciłem twarzyczką do siebie. W jej oczach był lęk i ciekawość – pocałowałem prosto w usta, a kiedy znów spróbowała się uwolnić przyciągnąłem jej główkę za włosy. Widziała moją determinację i uległa. Wtedy odpiąłem pas i rozchyliłem spodnie każąc jej pocałować wyskakującego fiuta. Była lekko zszokowana, by nie powiedzieć przerażona, ale grzecznie klęknęła i początkowo z niesmakiem, a potem coraz chętniej całowała go i brała w usteczka. Powiedziała, że pierwszy raz widzi stojącego i twardego chuja, nie mówiąc już o jego pieszczeniu. Z każdą chwilą ta zabawa podobała się jej coraz bardziej, tak że musiałem uważać by się nie spuścić w jej usteczka, albowiem inne miałem wobec niej zamiary, a wyposzczony i podjarany długą jazdą kutas chciał jak najszybciej sobie ulżyć. Wyjąłem go z jej buzi i ciągnąc za włosy odwróciłem ją pleckami. Tam rozwiązałem tasiemki i zsunąłem ramiączka sukienki obnażając piersi. Sama wyzwoliła się z niej i pozostała tylko w majteczkach, białych skarpetkach i bucikach, próbując zasłonić cycuszki. Wsunąłem między udka nabrzmiałą z pożądania pałę i przywarłem do jej prawie nagiego ciałka. Już nie próbowała się wyrywać, ale raczej oczekiwała następnych przeżyć. Odwróciłem ją i znów wsunąłem kutasa między udka, podłożyłem dłonie pod pośladki i uniosłem, a ona objęła mnie za szyję i przytulona piersiątkami pocałowała, a ja położyłem ją na chłodnym blacie stołu. Zdjąłem jej majteczki i pocałowałem piczkę. Cicho westchnęła. Wtedy zapytałem czy już kiedyś „to” robiła – przecząco pokiwała główką, ale dodała że kiedyś z koleżanką bawiły się jej wibratorem, tak że dziewicą raczej nie jest. Znów zanurzyłem głowę między jej udka i liżąc pokryte meszkiem łono i cipkę, przygotowywałem ją do zbliżenia, delikatnie masując palcem łechtaczkę. Wiła się i podrzucała bioderkami chcąc silniejszych doznań. Cipka była gotowa do przyjęcia gościa, o czym świadczyło jej zroszenie i obfity śluz. Wstając przyłożyłem główkę naprężonego chuja, z którego zwisały nitki podniecenia i rozsuwając płateczki jeździłem po oślizłym rowku. I tę pieszczotę przyjmowała z rozkosznymi westchnieniami, ale były to ostatnie chwile beztroskiej zabawy. Kiedy przyłożyłem łebek do wejścia i zacząłem napierać, kwilenie zamieniło się w skowyt bólu zmieszany z pragnieniem wejścia. Niee !! – co pan robi ?! – jej bioderka i łono cofały się przed wciskającym się chujem. Na chwilę zwolniłem rozkoszny dla mnie nacisk, pochyliłem się scałowując łezki z jej uroczych dziewiczych jeszcze policzków, by niespodziewanie mocno pchnąć !. Jej gardłowy krzyk stłumiłem gorącym pocałunkiem w usteczka, a najważniejszy cel został osiągnięty – cała główka chuja schowała się w rozdartym przedsionku pochwy !. Teraz powinno być już tylko lepiej i przyjemniej – dla mnie było i to jej rozdziewiczenie rozkoszne, ale zdawałem sobie sprawę, że u niej ból mieszał się z przyjemnością. Lekko cofałem się by przy kolejnym pchnięciu wejść ciut głębiej. Przyjmowała to i jego z narastającym pragnieniem i podnieceniem. Była w tym cudowna – ciasna, śliska, rozkoszna. Każdy ruch w nią był odkrywaniem nowych doznań, nowych wrażeń jakich dostarczał jej penetrujący pierwszy w jej życiu kutas. Wiedziałem że wyposzczony zbyt długo nie wytrzymam, tym bardziej że dziewicza jeszcze przed chwilą cipka drażniła mojego Wacka na całej długości i powierzchni. Jeszcze kilka delikatnych ruchów i … i spuściłem się w tę cipkę z ogromną ilością i ulgą !. Jej ciałkiem wstrząsnął potężny orgazm – wiła się, podrzucała bioderkami, kuliła i wypinała, wydając z siebie nieartykułowane dźwięki. Co chwila przeszywał ją dreszcz przeżywanej rozkoszy. Poczułem na chuju jak wtryśnięte pod olbrzymim ciśnieniem nasienie, przeciska się wzdłuż ścianek napiętej jamki i boczkami wypływa na pośladki. Powoli się uspokajała, a ja delikatnie wycofywałem się z jej wnętrza. Przyklęknąłem i zlizałem z ud, pupci i cipki wyciekającą białawą maź. To wywołało kolejne orgazmowe wstrząsy jej ciałka. Pomogłem jej wstać – ledwie stała na chwiejnych nóżkach, odwróciłem i pochyliłem by wypięła pupcię. Zaszedłem od tyłu, rozchyliłem uda i znów chętnym do dalszych igraszek kutasem dotykałem wejścia do pipki. Nie ! – słabiutko protestowała, ale posłusznie rozchyliła zwarcie i pozwoliła na wniknięcie w nią. Wolnymi delikatnymi pchnięciami zagłębiałem się w śliskiej, ciasnej norce. Przyjmowała go z wdzięcznością, gdyż teraz nie rozrywał już zwartych czeluści, tylko dostarczał nowych wrażeń drażniąc inne niż poprzednio strefy erogenne słodkiej dziupli. Cicho postękiwała, wchodząc na coraz to wyższe rejestry, co świadczyło o narastającym podnieceniu. Teraz wchodziłem w nią do końca i dobijałem do dna pochewki, a by zwiększyć wzajemne doznania wychodziłem na zewnątrz przy kolejnych coraz mocniejszych pchnięciach. Szybko doszliśmy do stanu, w którym od spełnienia dzieliło nas ledwie kilka delikatnych ruchów. Ponownie spuściłem się w samym dnie pochwy, opróżniając cały nagromadzony zapas, a jej rytmicznie kurcząca się pod wpływem orgazmu cipka wyrzucała na zewnątrz nasienie, które obficie ściekało po jej nóżkach aż po kostki. Wyszedłem z niej, każąc się ubrać i przygotować coś do zjedzenia. Wykonała posłusznie polecenie, a ja dopiłem drinka – dawno tak mi nie smakował. Po kolacji, którą naprędce przygotowała – pizza i jajka na bekonie – kazałem jej przynieść do pokoju drinki i sok z pomarańczy i by podała mi to będąc w samym tylko fartuszku. Trochę się wstydziła, krępowała, ale gdy powiedziałem, że za tę usługę zapłacę ekstra i ze to ona ma być daniem głównym, a raczej deserem tej nocy, wykonała to z ochotą !. Śliczniutko odziana weszła, a w blasku świec wyglądała olśniewająco. Szybko zabraliśmy się za konsumpcję ku wzajemnej satysfakcji. Teraz już bez oporów i zbędnych ceregieli oddawała się miłosnym uniesieniom. Do świtu czterokrotnie nasyciliśmy nasze ciała i zmysły. Rano po śniadaniu czule pożegnałem ją, sowicie opłacając za wyświadczone usługi i obiecując że w drodze powrotnej postaram się znów ją odwiedzić – powiedziała że bardzo chętnie.
Ruszyłem w dalszą drogę, wspominając tę uroczą dziewczynkę i przygodę z nią. W Arizonie zatrzymałem się w motelu, gdzie przed rokiem miała swoją słynną sesję dla „Playboya” sama Pamela Anderson. Od tego czasu każdy gość dostaje w gratisie ów specjalny numer, oraz płytę z Jej zdjęciami i nagraniami. To jest ich najlepsza reklama. Dalsza podróż mijała już bez jakiś ekstra atrakcji, dostarczając tylko normalnych, spodziewanych wrażeń.
W drodze powrotnej zawitałem do owego motelu, gdzie spędziłem tak wspaniałe chwile. Tym razem zastałem właścicieli – mamę mojej nieletniej kochanki poznałem nim się jeszcze przedstawiła – były jak dwie krople wody – oczywiście uwzględniając różnicę wieku. Po chwili zeszła jej córeczka i skromnie spuściwszy oczka przywitała się, jakbyśmy się nie znali. Powiedziała mamie że idzie do koleżanki i zostanie do wieczora. To mówiąc mrugnęła do mnie. Wyszedłem zaraz po załatwieniu sobie noclegu – czekała koło mojego Mustanga. Jak tylko zobaczyłam twój wóz musiałam się z Tobą zobaczyć na osobności. Trochę się przeraziłem – czyżby zaszła ?!. Na szczęście okazało się że chce się spotkać w wiadomym celu, a w domu czy pokoju będzie to raczej niemożliwe. Dlaczego ? – zapytałem, przecież w nocy możesz do mnie przyjść ! – nie mogę – odparła – bo jak znam moją mamę to ona będzie u ciebie !. Dlatego zabierz mnie teraz i zrobimy „to” w samochodzie !. Pojechaliśmy więc do pobliskiego kanionu i w trudnych warunkach lokalowych ( dobrze, że Mustang ma rozkładane fotele ) kochaliśmy się podnieceni trudnościami. A swoją drogą ta mała dobrze znała swoją rodzicielkę – bo ta rzeczywiście w nocy, mimo obecności swojego męża przyszła do mnie w samej prześwitującej koszulce i jako bonus do noclegu dwukrotnie dała upust swoim i moim zmysłom.
Na tym skończyły się moje przygody z wymarzonej trasy wymarzonym Mustangiem. Szczegółowe relacje wraz ze zdjęciami przesyłałem zgodnie z umową poprzedniemu właścicielowi Mustanga – oczywiście pomijając owe bonusy w postaci małolaty i jej mamy.
A Mustangi i ten na kołach i ten w spodniach spisywały się doskonale !.
Rob

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *