Autostopem do domu

Autostopem do domu

Tego dnia Agnieszka postanowiła zaszaleć. No możne nie do końca, ale przynajmniej przypomnieć sobie odrobinę szaleństwa z czasów liceum i do domu wrócić stopem. Miała jeszcze kilka dni wolnych od pracy dzięki przedłużeniu Majowego weekendu więc nie musiała się śpieszyć z powrotem od rodziców. Zresztą z Lubelskiej wsi, skąd pochodziła, do Warszawy wcale nie jest tak

daleko. Była pewna, że dotrze na czas i przy okazji poczuje ten przyjemny dreszczyk poznawania obcych i nie rzadko ciekawych ludzi. Kiedyś często podróżowała w ten sposób ale odkąd zeszli się z Piotrkiem, któremu nie za bardzo podobały się takie wojaże postanowiła zachowywać się bardziej odpowiedzialnie. Ale przecież nadal jest młoda, 26 lat to jeszcze nie czas na stetryczenie więc czasem można zrobić coś mniej odpowiedzialnego.

 

Zaraz po śniadaniu spakowała się do niewielkiego plecaka i przebrała do podróży. Jako, że dzień był przyjemnie ciepły a sposób podróży nie gwarantował klimatyzacji postanowiła ubrać krótkie jeansowe szorty do połowy uda, cienkie rajstopy i turkusowe trampki. Dobrała do tego czarny T-shirt z nadrukiem Nirvany, charakterystyczną uśmiechniętą buzią. Przejrzała się jeszcze w lustrze poprawiając makijaż i rozpuściła czarne włosy sięgające do ramion. – Dziewczynie w szortach zawsze łatwiej złapać stopa. Zwłaszcza jeśli ma figurę jak ja- pomyślała.

 

Zeszła na dół ze swojego pokoju w którym rodzice niczego nie zmieniali. Lubiła to zawsze wracała do swojego kącika i przy spotkaniach świątecznych nie musiała targać stosu ubrań bo wszystko było na miejscu. Pożegnała się z rodzicami i ruszyła ku drodze krajowej nr 19. Plan był prosty. Na bezpośrednią podwózkę nie było co liczyć. Trzeba było najpierw dostać się do Lublina a potem ustawić przy wylotówce i czekać na kogoś uprzejmego. Zresztą na podwózkę do Stolicy województwa nie musiała długo czekać. Niemalże od razu zatrzymał się przy niej czarny Ford z lekko podstarzałym małżeństwem w środku. Z uśmiechem na ustach zaprosili Agnieszkę do samochodu i przez całą drogę do Lublina opowiadali o swoich wnukach.

 

To było to co lubiła w takich transportach. Zawsze trafiało się na kogoś fajnego, chociaż jej Piotrek oczywiście uważało inaczej. „Zobaczysz kiedyś ktoś Cię okradnie i oby tylko okradł” mawiał.

– Drogie dziecko teraz w Lubinie remonty. Jeśli chcesz dojechać do Warszawy nikt nie będzie mógł się nawet zatrzymać żeby Cię zabrać bo zwyczajnie nie będzie miał gdzie. Jesteśmy z Markuszowa. Możemy podwieźć Cię za Lublin i stamtąd powinnaś dobie poradzić. – Dziękuję serdecznie to bardzo miło z Państwa strony. Bardzo chętnie skorzystam z propozycji.

 

Kiedy mijali główne skrzyżowanie potwierdziły się słowa starszej Pani. Faktycznie wszystko rozkopane i nie byłoby jak złapać okazji. Kiedy już odstali swoje w korkach i Agnieszka dowiedziała się tym, że zdaniem starszej pani jej synowa jest nieodpowiednia dla ich najstarszego syna, szybko dotarli na miejsce. Wysiadła przy głównej drodze i grzecznie podziękowało

za podwiezienie. Zachęcona skutecznością pierwszego etapu podroży od razu zaczęła machać dłonią na przejeżdżające samochody. Kto wie może teraz trafi się nawet bezpośrednia okazja?

 

Faktycznie nie musiała czekać długo. Już po kilku minutach na jej znaki autostopowiczki zareagował kierowca ciemnego BMW akurat na warszawskich numerach, co rokowało mimo wszystko komfortową podróż do domu.

– Witamy śliczną damę- powiedział całkiem przystojny mężczyzna na oko koło 30.

– Dzień dobry. Mogę się z Wami zabrać na Warszawę?

– Jasne! – powiedział jeden z pasażerów wysiadając przez tylne drzwi auta- daj plecak wrzucimy go do bagażnika żeby nie było w środku ciasno, i tak mamy tylko jedno wolne miejsce.

– Wielkie dzięki- uśmiechnęła się wdzięcznie i wsiadła na tylną kanapę w czasie kiedy jej plecak był wkładany do bagażnika BMW.

 

Pasażerami okazała się 4 osobowa grupka kulturystów amatorów. Wszyscy w podobnym wieku wracali akurat z zawodów z Lublina. Wyraźnie zadowoleni wynikami i po za kierowcą lekko skacowani.

– Mam nadzieję, że wybaczysz Nam ale mieliśmy wczoraj małą imprezę po zawodach i dzisiaj potrzebujemy małego klina. Może reflektujesz na piwo? – Odezwał się Adam. Siedzący po jej lewej stronie wysoki, krótko ostrzyżony facet.

– Właściwie zależy od tego jakie pijecie? – miała nadzieje, że zaproponują taniego sikacza i będzie mogła wykpić się

nietolerancją na Tatrę czy innego Harnasia.

– To zależy na co masz ochotę – Wtrącił się Piotr, średniego wzrostu blondyn, który zajmował się jej plecakiem i obecnie siedział po jej prawej stronie – Mamy kilka craftowych piw z lubelskiej okolicy, żubrówkę z trawką, czystego Absoluta, Czerwone Carlo rossi a jeśli wolisz znajdzie się też trochę Ballantinesa i jeszcze nie napoczęty Red label!

– Widzę, że wczorajsza impreza nie była taka mała. Niech będzie jakieś słabe piwo – Stwierdziła, że nie wypada odmawiać wobec takiego zapasu, ale nie chce się upić no i to jednak obcy faceci.

 

Słabym piwem okazał się jakiś ciemny porter i wcale nie małym woltarzu. Po za kierowcą wszyscy sączyli jakiś alkohol a rozmowa toczyła się wokół niezobowiązujących tematów. Czym się zajmujesz, ładna pogoda itd. Piwo powoli rozluźniało

atmosferę a droga mijała całkiem przyjemnie. Pasażerem z przodu okazał się Marek, zwycięzca wspomnianych zawodów, średniego

wzrostu, ogolony na łyso facet. Natomiast kierowcą był Grzesiek ciągle uśmiechnięty rudawy mężczyzna z mocno rozbudowanymi ramionami.

 

– Nie boisz się tak sama łapać stopa? – zagaił rozmowę Grzesiek

– Ufam ludziom. Nie raz już jeździłam stopem jeszcze za czasów liceum. Po za tym Nie bardzo jest co mi ukraść, wariaci zdarzają się rzadko a seks lubię – zażartowała, zaskakując samą siebie. Chyba piwo było mocniejsze niż przypuszczała.

Całe towarzystwo wybuchło śmiechem, na nich również działał wypity alkohol a tempo kulturystów było jednak większe od tego

z którym ciemny płyn sączyła Agnieszka. Piotrek z Adamem śmiali się tak mocno, że zaczęli się wiercić i obaj niby od niechcenia przysunęli się do autostopowiczki.

 

W trakcie jak ulatywały kilometry ilość wypitego alkoholu rósła. Agnieszce szumiało już w głowie bo jakimś niepojętym dla siebie sposobem dała się namówić na dwie kolejne butelki Portera. Nie zauważyła też że jej współpasażerowie coraz mocniej się do niej przysuwali a ich dłonie niby przypadkiem na dołkach zsunęły się na jej kolana. Rozluźniona i śmiejąca się ze sprośnych żartów odczuwała nawet przyjemność, kiedy Adam i Piotr delikatnie zaczęli głaskać jej odsłonięte nogi.

Nieświadoma zaczęła nawet lekko pomrukiwać. Mężczyznom nie trzeba było większej zachęty. Niepostrzeżenie wypieli Agnieszkę z pasów bezpieczeństwa i przy okazji najbliższych nierówności delikatnie zaczepili trzymaną przez nią butelkę.

– Nosz kur** – zaklęła – zalałam sobie całą koszulkę i no masz spodnie też!

– Wytrzymaj chwilę, zaraz jest zjazd. Zjedziemy do lasu i będziesz się mogła przebrać – Wtrącił z wielkim uśmiechem Grzegorz, jednocześnie wymieniając znaczące spojrzenia z kolegami.

– Dzięki, jesteście bardzo mili – Przyda się przy okazji rozprostować nogi.

 

Już chwilę później niemiecka limuzyna parkowała na małej polance w lasku obok drogi.

– No chyba tutaj będzie dobrze, kawałek od drogi nikt nie będzie przeszkadzał. No i szybko więc nie będziesz długo siedziała w tych zamoczonych ciuszkach – zażartował Grzesiek

– A My zdecydowanie chętnie zobaczymy Cię bez nich – zawadiackim tonem dorzucił Marek.

– Bardzo śmieszne chłopaki, ale mówiąc szczerze nie bardzo mam się tu gdzie przebrać i póki nie oddacie mi plecaka nie mam też w co! – lekko obrażonym tonem odpowiedziała jedyna kobieta w towarzystwie.

– Daj spokój! trzymaj swój plecak i przebieraj się śmiało tutaj a my się zwyczajnie odwrócimy, zobacz Adam nawet już poszedł do lasu za potrzebą, więc jedna para oczu mniej – Paweł uśmiechał się niewinnie.

– No nie wiem, nie znam Was za dobrze.

– Nie przejmuj się, ukraść nie mamy Ci co, wariatami nie jesteśmy a seks przecież lubisz – z wielkim uśmiechem wtrącił Marek i gestem zachęcił kolegów żeby się odwrócić.

 

Z racji wypitego alkoholu, dobrej atmosfery i faktu, że oblana piwem garderoba mocno kleiła się do jej ciała postanowiła zaryzykować. Ukradniemy zerkała na śmiejących i żartujących kawałek dalej mężczyzn. Zajrzała do plecaka. Co prawda miała zapasowy T-shirt i krótką spódniczkę ale z zapasowej bielizny zabrała ze sobą tylko koronkowe stringi i żadnego stanika.

– No kto mógł pomyśleć, że będę się musiała przebierać – westchnęła w myślach. Co chwila zerkała na nadal odwróconych towarzyszy i zdjęła z siebie szorty a zaraz za nimi majtki. Szybkim ruchem ubrała zapasowe stringi i wsunęła się w spódniczkę. – Najgorsze za mną – odetchnęła i zrzuciła z siebie przemoczoną koszulkę. Szkoda, że stanik też zalałam, trzeba zdjąć i to. Wprawnym ruchem rozpięła stanik zakupiony kiedyś na targu i wrzuciła go do plecaka.

– no, no… śliczne są – zaświergotał Adam z rozmarzonym wzrokiem wpatrując się w jej odsłonięte, spore piersi, na których pod wpływem zimnego podmuchu wiatru zarysowały się wyraźnie sterczące sutki

– Ej… – próbowała go przepędzić zasłaniając dłonią okrągłe piersi ale Adam był szybszy.

 

Złapał ją za nadgarstki i rozchylił je na boki a usta zasłonił niezbyt przyjemnym pocałunkiem. Zwabiona hałasem reszta ekipy błyskawicznie pojawiła się obok Agnieszki, której udało się wyswobodzić z uścisku.

– No proszę, proszę. Z tym seksem to jednak nie żartowałaś! – wyraźna radość przetoczyła się po twarzach facetów z BMW.

– To nie tak jak wygląda! -zaoponowała Agnieszka. Jednak musiała przyznać, że stoi teraz w środku lasu topless wśród 4 umięśnionych facetów i właśnie obmacywał ją jeden z nich.

– No już, już. Nie wstydź się. Skoro masz na to ochotę to nie będziemy Ci odmawiać. Chodź do Nas śmiało, zabawimy się trochę i odstawimy Cię pod drzwi mieszkania.- Ton Pawła był stanowczy i nie brzmiał wcale jak żart.

– Nie… Ja nie mogę… mam chłopaka… narzeczonego. Dajcie mi spokój ja sobie już poradzę – Agnieszka była przerażona sytuacją tak bardzo, że aż miała problem z założeniem zastępczej koszulki.

– Nie, nie. Tak nie będzie!- Warknął Adam. – Wypiłaś nasze piwo, kusiłaś Nas całą drogę no i za wachę też się coś należy!

– Proszę, nie ja oddam Wam pieniądze i proszę nie róbcie mi krzywdy- łkała Agnieszka.

 

Adam uśmiechnął się dobrotliwie – Nie chcemy żadnych pieniędzy, chcemy ciebie i Ty Nam siebie dasz. Albo będziesz grzeczna albo zrobimy to… mniej przyjemnie. Wybieraj!- W tym momencie szarpnął Agnieszkę za koszulkę tak, że padła na kolana, kiedy się wyprostowała obok jej twarzy zwisał w pełni naprężony, i trzeba przyznać dość duży, penis Adama- No śmiało suczko! wiesz co robić!

– Nie proszę ja nie mogę! – teraz już kompletnie przerażona i zalana łzami Agnieszka skomlała o litość.

– Albo grzecznie albo… Hard Way, ostatnia szansa dziwko! – warknął wściekle Adam i uderzył ją penisem w twarz.

– Dobrze! – krzyknęła przerażona dziewczyna – obciągnę Wam tylko nie róbcie mi krzywdy.

– I to mi się podoba!- radośnie zakrzyknął Adam po czym oparł się o auto i przywołał zalaną łzami kobietę – pokaż co potrafią te śliczne usteczka, i lepiej żeby mi się podobało! żadnych zębów!

 

Przeklinając swój pomysł i przerażona zaistniałą sytuacją Agnieszka postanowiła zaryzykować. Zrobi co musi i ucieknie. Dadzą jej spokój. Wróci do domu autobusem i nigdy nikomu o tym nie wspomni. Podeszła do samochodu ocierając łzy i kucnęła przed oprawcą. Ujęła jego penisa w dłoń i zaczęła delikatnie masować. Usłyszała pomruk zadowolenia. Przyspieszyła ruchy dłoni mając nadzieję, że tyle Adamowi wystarczy. Ale bardzo się pomyliła

– No dalej mała! sam się nie obciągnie!- zarechotał Adam.

Zamknęła oczy i zaczęła całować żołądź nabrzmiałego fiuta. Musiała przyznać, że był okazały. Nie tyle długi co masywny i gruby. I jakby się zastanowić w każdym wymiarze większy niż ten jej faceta. Delikatnie objęła główkę ustami i zaczęła ssać. Adam pomrukiwał zadowolony a po chwili położył dłonie na jej głowie- całkiem nieźle mała! a teraz głębiej!- i wcisnął jej fiuta do gardła aż się zakrztusiła. Przez chwilę myślała, że zwymiotuje, potem, że się udusi aż w końcu udało jej się

oswobodzić- Dobrze mała, prawie cały… wracaj do pracy! Agnieszka posłusznie włożyła sobie fiuta do ust i zaczęła ssać najmocniej jak potrafiła, starając się jednocześnie połknąć jak najwięcej byle tylko Adam nie zechciał jej znowu poddusić. Jej zaangażowanie zdecydowanie podobało się obsługiwanemu facetowi. Oddychał coraz szybciej i zaczął poruszać biodrami w

przód i tył. Agnieszka poczuła zbliżający się wytrysk, próbowała się uchylić, ale Adam ponownie przytrzymał jej głowę

– połknij suczko! i nie upuść ani kropli bo pożałujesz!- Nie miała wyjścia. Słony smak wypełnił jej usta i obolałe już gardło.

 

Opadła zmęczona na kolana ciężko dysząc i nienawidząc siebie. Kiedy podniosła wzrok ujrzała pozostałą trują masującą swoje fiuty. Z przerażeniem dostrzegła, że każdy był większy niż ten Adama. Piotrek mógł się pochwalić prawie 25 centymetrowym członkiem. Marek był minimalnie krótszy, ale przewyższał go grubością. No i uśmiechnięty Grzegorz. Nie tylko miał najdłuższą pałę wśród kolegów ale jednocześnie najgrubszą.

– No maleńka teraz my! – Piotr zajął miejsce Adama i chwycił Agnieszkę za włosy kierując jej usta na swoje krocze. Chciała mieć to wszystko za sobą więc od razu narzuciła szybkie tempo i wpychała sobie fiuta najgłębiej jak mogła. Ku swojemu przerażeniu poczuła, że ktoś chwyta ją w pasie i ponosi tak by wypięła tyłek.

– Ej ja… khhhh – Protest zdławił Piotrek dociskając jej twarz do krocza. W tym czasie Marek zdjął z Agnieszki bieliznę i podwiną krótką spódniczkę.

– No maleńka śliczny tyłeczek, szkoda żeby się marnował. No i nie chce mi się czekać na moją kolej. – Trzymał ją mocno za biodra i przycisną fiuta do wypiętej cipki.

– Sama widzisz, że jesteś mokra. I oboje wiemy, że to nie wylane piwo- zaśmiał się i mocnym ruchem wszedł w nią aż usłyszała klaśnięcie o pośladki. – Łzy napłynęły do oczu ale nie wiele mogła zrobić. Marek używał sobie w najlepsze co raz zwiększając tempo i wbijając się w nią miarowo. Piotr posuwał jej usta i nie przejmował się w ogóle tym, że się krztusi. Ku

jej zaskoczeniu, być może przez wypity wcześniej alkohol, zaczynało się jej to podobać. Obaj byli przystojni i męscy a do tego brali to czego chcieli. Ona mogła się tylko temu poddawać i podniecało ją to coraz mocniej. Nie minęło dużo czasu i poczuła, że Marek nieruchomieje i zalewa jej wnętrze gorącą spermą. Szok jakiego doznała zgrał się z silnym fazogramem, który szarpną jej

ciałem tak mocno, że penis Piotrka wypadł z jej ust. Jego sperma wylądowała na jej twarzy i zmienionej nie dano bluzce. Opadła na trawę przy aucie zmęczona i upokorzona. Cieszyła się, że bierze tabletki bo mogło się to skończyć dużo gorzej.

– No dobra. Mieliście swoją frajdę… ja sobie już..

– Ej ej. Nie bądź taka szybka. Jeszcze ja – wtrącił się Grzegorz, uśmiechając się szeroko.

 

Pomógł jej wstać i spojrzał prosto w brązowe oczy. – Zdejmiemy Ci tę za ciapaną bluzeczkę – nie czekając na pozwolenie siłą pozbawił ją koszulki i otarł nią jej twarz. Pociągną ją za rękę i rozłożył na masce Beemki.

– Widziałem, że Ci się podoba cała ta zabawa. Musisz faktycznie lubić ten seks. Teraz ja się zabawię bo wiesz, jest coś czego zawsze chciałem spróbować i Ty mi to dasz! – pochylił się do jej wypiętej pupy i przesuną językiem między pośladkami. Agnieszka zadrżała przerażona. Wiedziała już czego chce Grzegorz.

– Nie, błagam tylko nie to. Nawet mój facet nigdy…

– I o to chodzi maleńka. Ja będę pierwszy dla Ciebie a Ty dla mnie… No przynajmniej tutaj.

 

Spokojnie splunął między okrągłe i jędrne pośladki swojej ofiary. Zaczął rozsmarowywać ślinę palcami i powoli napierać na dziewiczy odbyt dziewczyny. Najpierw delikatnie potem coraz mocniej aż w końcu przełamał opór i wcisną w nią jeden palec. Agnieszka wiła się z bólu ale mięśnie zmęczone po poprzednich napastnikach i silnym orgazmie odmawiały posłuszeństwa. Nie

była w stanie wyrwać się Grzegorzowi. Gdyby ktoś spojrzał z boku mógłby nawet uznać, że wije się z przyjemności. Walczyła z bólem kiedy poczuła, że w jej odbyt wciska się już nie jeden ale dwa palce. Obolała i przerażona przestała walczyć.

Rozluźniła mięśnie i pozwoliła uśmiechniętemu facetowi bawić się jej tyłkiem. – O to właśnie chodziło dziecinko. Teraz zacznie się zabawa! – zadowolonym tonem oznajmił mężczyzna po czym wcisnął w jej odbyt penisa. Zaczynał bardzo powoli ale nieustępliwie wcisnął się aż po same jądra. Ból palił Agnieszkę, ale wiedziała, że musi wytrzymać. Jeszcze kilka chwil i stąd odejdzie, będzie to miała za sobą. Jej obojętność odpowiadała Grześkowi. Coraz szybciej i śmielej posuwał jej tyłek.

Wyraźnie zadowolony posapywał i przyśpieszał tempo.

 

– Muszę przyznać, że nie spodziewałem się aż takiej frajdy. Jesteś urodzoną dupodajką! – rechotał i sapał coraz ciężej Agnieszka przestała odczuwać rozrywający ból. najpierw nieśmiało ale z czasem coraz mocniej zaczynała dochodzić do głosu przyjemność płynąca z wielkiego fiuta posuwającego ją bezceremonialnie w tyłek. Była zaskoczona wytrzymałością Grzegorza i musiała przyznać

przed samą sobą, że seks analny nie tylko zaczyna się jej podobać, ale że jeśli ta wielka pała zaraz nie przestanie targnie nią kolejny orgazm. – mój boże! krzyknęła jej ciało wygięło się w łuk a mięśnie zatrzęsły się pod wpływem silnej fali rozkoszy. Nie podtrzymywana już przez Grześka zsunęła się z maski auta i usiadła oparta o koło samochodu. Zamroczona i ledwo dysząca. Nagle poczuła, ręce na swoich włosach i ujrzała obok twarzy nabrzmiałego fiuta.

 

– No! Suczko! Pora na finał! otwieraj buźkę i wysuń języczek- zakomunikował podniecony i ciągle uśmiechnięty Grzesiek.

Zrobiła jak kazał. Oszołomiona orgazmem zamknęła oczy i po chwili poczuła gęstą i ciepłą spermę lądującą na jej policzkach, języku i piersiach. – To było coś maleńka. Masz tu ręcznik i doprowadź się do ładu. Przecież nie odstawimy cię w takim stanie chłopakowi!

 

Cała czwórka zaśmiała się głośno. Panowie byli w świetnych humorach. Co innego Agnieszka, która wytarła swoje ciało. Przerażona, zmęczona i oszołomiona zajściem nie bardzo wiedziała co się w ogól niej dzieje. Bez większych oporów dała się

wprowadzić do auta. Znowu siedziała między Adamem i Piotrem na tylnej kanapie tyle, że teraz była całkowicie naga.

 

– Ja nie chcę. Mieliście mnie puścić! Ja chcę wysiąść! – histeryzowała.

– Serio? chcesz wysiadać nago na środku drogi?- Zakpił Marek.

– Po pierwsze obiecaliśmy odstawić Cię do domu- Zakomunikował Piotr

– A po drugie mamy jeszcze kawałek drogi a jak wiemy świetnie robisz loda- wtrącił się Adam. Także sama rozumiesz, nie możemy Cię wypuścić aż nie podasz Nam swojego adresu i nie pociągniesz jeszcze co najmniej po razie- dodał i rozparł się wygodniej na tylnej kanapie, jednocześnie rozpinając rozporek.

 

Agnieszka czuła się pokonana. Górczewska 67 wyszeptała i nachyliła się do sterczącego penisa. Radość mężczyzn była zauważalna. Adam szybko chwycił głowę kobiety i zwyczajnie przeleciał jej usta. Wsuwał go głęboko ale uważał, żeby jej przypadkiem nie zakrztusić.

– Pamiętaj suczko, że jesteśmy w aucie. A nie ładnie zostawiać po sobie bałagan więc bądź pewna, że wszystko połkniesz.

Adam nie musiał jej tego mówić. Wiedziała czego chce tak samo jak wiedziała, że nie pozwolą jej bez tego wyjść. Przez kilka minut rozmowa mężczyźni rozmawiali o nowym modelu bmw w akompaniamencie dźwięku posuwanych ust Agnieszki. W pewnej chwili Adam ucichł a naga kobieta bardzo głośno przełknęła to co wypełniło jej usta. Dostała za ten niezamierzony efekt głośne brawa.

 

– Cudnie suczko – radośnie odezwał się Piotrek – teraz ja!

– Nie proszę, bolą mnie usta. Nie dam rady – po jej policzku znowu popłynęły łzy.

– Wiesz co? Lubię Cię! daruje Ci loda! – Aga nie dowierzała w to co usłyszała, spojrzała nieufnie na Piotra.

– Zerżnę Cię! i będę tak miły, że pozwolę ci wybrać w której dziurce poczujesz mojego fiuta! – roześmiał się jakby usłyszał najwspanialszy dowcip.

– cipka – niemal bezgłośnie wypowiedziała to słowo.

– głośniej suczko! radio cię zagłusza!

– cipka – powiedziała już wyraźniej.

– Co cipka? o co chodzi z tą cipką? masz śliczną, ale co z tego?

– zerżnij mnie w cipkę!- niemal krzyknęła i rozpłakała się ponownie.

– No już nie płacz. Lubię zdecydowane kobiety. Skoro płaczesz przez cipkę to wyjebię Cię w tyłek!

 

Przesunął się bliżej środka kanapy i siłą wciągną na siebie Agnieszkę. Siedziała na nim okrakiem w taki sposób by kierowca mógł dokładnie widzieć jej podskakujące piersi. Piotrek zmusił ją by uniosła biodra, przycisną fiuta do odbytu i energicznie pociągną ją w dół. Agnieszka krzyknęła z bólu. Właściciel fiuta przygryzł jej ucho i wyraźnie wyszeptał:
-a teraz suczko… podskakuj!

Zaczęła poruszać się powoli w górę i w dół czując już znajomy ból. Starała się poruszać delikatnie ale mężczyzna nie wytrzymał. Chwycił ją mocniej za biodra i nadał zdecydowanie szybsze tempo. Tym razem przyjemność nadeszła szybciej, poczuła, że zbliża się orgazm już po kilkunastu szybszych ruchach. Nie było zaskoczenia. Doszła szybko, głośno i mocno. Skurcz mięśni spotęgował przyjemność Piotrka i ten zalał je tyłek lepką mazią.

 

Ubrali ją w nie jej ciuchy. Krótka spódniczka i top ledwo zakrywający biust. Oczywiście bez bielizny.

– No maleńka. Prawie Stolica. Zatrzymamy się jeszcze tu na stacji. Jest prysznic i przy okazji obsłużysz jeszcze mnie i Marka, pasuje? – Wiedziała, że Grzegorz bardziej stwierdza niż pyta. Co miała zrobić? uciec?

– Dobrze, miejmy to już za sobą – mruknęła zrezygnowana.

 

Nie kłamali co do prysznica, ani co do tego, że będzie musiała ich obsłużyć. Wybrali sporą kabinę, zerwali z niej ubrania i kazali się umyć. Kiedy zmyła z siebie pianę obaj już rozebrani i z pełną erekcją dołączyli do niej i zmusili do kucnięcia. Masowała jednocześnie oba penisy i na zmianę brała je do ust. Miała nadzieję, że to im wystarczy i tym razem to naprawdę będzie koniec.

– Masz talent dziewczyno! Ale teraz wstań nie chcę jeszcze się spuszczać. Nie miałem twojej cipki- w pewnym momencie powiedział Grzesiek.

– A mi wystarczy, że weźmiesz do gardła i spuszczę Ci się na te śliczne cycki! albo nie… wyrucham Ci te cycuszki.
– Jak powiedział tak zrobił trzymając Agnieszkę za mokre włosy podciągną ją do siebie i włożył fiuta między piersi.
– Przytrzymaj go- warkną.

Agnieszka zadbała żeby jego fiut ślizgał się między jej okrągłymi cyckami a Marek z uśmiechem na twarzy szybko doszedł zalewając jej biust i twarz ciepłą spermą.

– Dobra tyle mojego. idę. – i machną Grześkowi na pożegnanie.

– Wstawaj laska. Późno się robi. Jeszcze szybkie jebanko na stojaka i odstawiamy cię do chłopaka! – Naparł na nią silnie. Podniósł jej nogę i wbił się mocno w cipkę patrząc jej w oczy i co chwila brutalnie całując. Posuwał ją szybko i bardzo ostro. Chciał szybko skończyć i tego nie ukrywał. Po chwili szarpnął się gwałtownie i wypełnił Agnieszkę spermą.

– No mam nadzieję, że zostanie Ci po Nas pamiątka – złapał się dumnie pod boki.
Aga nic nie powiedziała, nie chciała go drażnić uświadamiając, że bierze tabletki i jest zabezpieczona.

– No ogarnij się szybko. Czekam przy drzwiach chłopaki zaraz przyniosą Ci ubrania, ot taki prezent od nas.

 

Kiedy wyszła z pod prysznica czekał na nią komplet bielizny. Tandetny i wyuzdany. Czarny z koronek. Push-up z wycięciem na sutki i stringi z trzech sznurków. Westchnęła w myślach lepsze to niż nic. Po czym założyła na siebie podarunek. I tak nie miała wyjścia. Dostała też niebieską bluzkę ze sporym ale nie wulgarnym dekoltem i jeansy opinające tyłek. Umyta i przebrana wyglądała jakby nic się nie stało. Miała nadzieje, że już nie spotka facetów z BMW, ale czekali na nią przed łazienką. Niemal siłą wsadzili do auta i odstawili pod jej blok.

 

– Nieźle mała. Idź teraz do swojego chłopaka, na pewno tęskni – zadrwił Marek.

– Tu masz plecak ze swoimi rzeczami i mały dodatek od Nas. Obejrzyj sama – puścił jej oko Piotrek i wypuścił ją z auta.

Do zobaczenia suczko!- usłyszała odchodząc od samochodu w kierunku swojej klatki. Miała nadzieje, że już nigdy ich nie spotka i była pewna, że nigdy więcej nie pojedzie stopem…

 

Weszła do mieszkania. Było puste. Jej facet miał nocną zmianę a na zegarku dochodziła 23. Rzuciła plecak na łóżko i poszła do wanny. Długa gorąca kompie nie wiele pomagała ale Agnieszka nie miała innego pomysłu co ze sobą zrobić. Kiedy w końcu wyszła z wanny rozpakowała plecak żeby uprać swoje rzeczy tak by zatrzeć ślady. Postanowiła, że nikt nigdy się o tym nie

dowie. Ku swojemu zaskoczeniu znalazła czerwonego pendriva. Coś ją zaniepokoiło. Włączyła komputer i sprawdziła zawartość… zamarła. Po otworzeniu odpowiedniego folderu jej oczom ukazało się kilkanaście filmów. Wszystko co dzisiaj zrobiła było nagrane. Jeden z filmów nosił nazwę „obejrzyj mnie”, przerażona odpaliła nagranie:

 

„Hej suczko! Mamy nadzieje, że podoba Ci się pamiątka. Bo Nam bardzo. Oczekuj Nas wkrótce! bardzo Cię polubiliśmy”

 

C.D.N.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *