Artur

Artur

Artur był wyjątkowym facetem. Spotkałem go na weselu pod białostocką wsią, w tańcu obracał kobietę za kobietą, co jakiś czas wkładając rękę pod spódnicę. Panny piszczały, jakby anioł zstąpił z niebios i właśnie teraz nadszedł czas zbawienia, bo żadna nawet nie próbowała się opierać tylko coraz mocniej przyciskała mężczyznę do siebie. Sama Panna Młoda zerkała na niego, jakby za chwilę miała zaciągnąć go do pokoju i oddać się rytuałowi, w którym Artur wchodził w nią niczym nowo narodzony bóg i pieprzył, aż orgazm bryzgał go tajemniczymi sokami, a ona wrzeszczy wbijając swoje paznokcie w jego ciało.

Do dziś zaprzątam głowę myślami, cóż miał w sobie, że kobiety tak lgnęły do niego, niczym zbłąkane owieczki w szpony demona. Z wyglądu przeciętny, był facetem po trzydziestce, średniego wzrostu, sympatycznej twarzy i stylu bycia, który odpowiadał za jego łóżkowy sukces. Opinie kobiet głosiły, że gdy patrzyło się w jego oczy, ciało delikatnie napawało się podnieceniem przyczyniając się do natychmiastowego orgazmu. Coś niesamowitego przeszywało wnętrze od samego patrzenia, że zaczynały drżeć, jakby niewidzialny członek wchodził do pochwy i wibrował niczym świder w ziemi. Gdy zamykały oczy, czuły oddech Artura ssącego piersi niczym opętany wąż, a dłońmi przechodzi po brzuchu ku dołowi, masując tajemną krainę i uda, które przeszywały dreszcze jakby to nie mężczyzna ich dotykał, tylko tajemnicze bóstwo zesłane na ziemię. Czuły się jakby zapadły w narkotyczny sen, który zabiera je na d**gą stronę ludzkiej wyobraźni. Odlatywały z tego świata marząc, aby nigdy do rzeczywistości nie powrócić.
Artur swój pierwszy raz przeżył z żoną prezesa firmy, w której jako młody chłopak zaczął pracować. Nadszedł dzień, gdy w natłoku pracy musiał zostać kilka godzin dłużej, co spowodowało zakończenie obowiązków o 22.30, a tak późna pora przyczyniła się do problemu z powrotem do domu. Młody mężczyzna był lekko zdezorientowany, gdyż do odpoczynku we własnym pokoju dzieliło go około 25 km, a przechadzka pieszo była zbyt ryzykowana ze względu na dzielnicę kryjącą w bramach zakapturzonych małolatów z piwem w reku i kończącą się paczką papierosów.
Artur skierował prośbę o podwiezienie do prezesa, a że ten, jak zawsze, był zajęty, poprosił żonę, Joannę, aby chłopaka odwiozła pod wyznaczony adres. Obrót sprawy bardzo mu odpowiadał, gdyż w takiej sytuacji już nie ma znaczenia z kim się wraca.
Prezesowa, o czarnych włosach i długich nogach, z twarzą lekko okrytą pudrem, zaprosiła go na zewnątrz do Mercedesa klasy S i bez zastanowienia pomknęli w stronę bloku młodego pracownika. Rozmowa przez drogę kleiła się. Dotyczyła funkcjonowania firmy, dalszych metod rozwoju, jakie chcą wprowadzić we współpracy z krajami wschodnimi, oraz wzrostu sprzedaży, która była w tym roku najwyższa od czterech lat.
Po 20 minutach byli już na wyznaczonym miejscu. Artur chciał jej podziękować i spokojnie znaleźć się w mieszkaniu. Sięgnął do kieszeni po 20 złotych, gdyż doskonale rozumiał, że paliwo kosztuje, kładąc banknot na pulpicie samochodu. Prezesowa się uśmiechnęła i rzekła.
– Chyba żartujesz Arturze, że wzięłabym od ciebie jakieś pieniądze.
– Ale ja nic nie chcę za darmo – odpowiedział.
Kobieta musnęła chłopaka po nodze, wpatrując się w niego z lekkim uśmiechem.
– A kto powiedział, że przywiozłam ciebie za darmo?
Jej ręce zaczęły rozsuwać rozporek Artura. Włożyła mu rękę w oryginalną bieliznę, wyciągając członka, pchającego się niczym dziecko do porodu. Delikatnie zniżyła głowę i jego „zgrywus”, jak nazywał go Artur, został pochłonięty przez usta kobiety. Robiła to coraz szybciej, góra, dół, zamierzając chyba duszę młodego chłopaka wyciągnąć przez członka. Artur krzyczał przeszywany dreszczami podniecenia, jakich nigdy nie doznał. Czuł się jak Bóg poznający zakazane krainy, aż sam się dziwił, że wcześniej nie spróbował takiej przyjemności z koleżankami z liceum; czyżby w okresie szkolnym wyłączył się z zapotrzebowania na seks, a może tamtejsze dziewczęta nie były odpowiednie do takich zabaw, skupione bardziej na nauce? Wyła z rozkoszy, a on myślał, iż na całej ulicy ich słychać i ludzie zapalali światła w oknach, rozglądając się kto wydaje takie głośne jęki. Artur nic nie musiał robić, tylko leżał wbity w siedzenie, a ona ujeżdżała go jak młodego rumaka, co prawda nie widział jej piersi, ani reszty ciała, gdyż odchylała wyłącznie fragment „tajemnej krainy”. Po kilku minutach szaleństwa, chłopak wytrysnął niczym korek od szampana, rozbryzgując nasienie na ubranie dojrzałej kobiety, po której poty ściekał małymi stróżkami. Oboje sapali, łapiąc resztki wolnego powietrza w pojeździe.
– Dziękuję, skarbie – wyszeptała prezesowa zasapanym głosem. To było coś wspaniałego.
Artur nic nie odpowiedział, dyszał jak po długim maratonie, co chwilę przeszywany energetycznymi dreszczami. Kobieta ucałowała go w usta i zaczęła doprowadzać się do normalnego wyglądu, ścierając resztkę nasienia ze swojego żakietu. Chłopak schował penisa do spodni, zasunął rozporek i otworzył drzwi mercedesa szykując się do wyjścia.
– Dobranoc, Pani Asiu – wydusił Artur i wysiadł, kierując się do mieszkania. Kobieta odpowiedziała identycznym zwrotem i zniknęła za zakrętem, pozostawiając zapach spalin.
Właśnie wtedy został obdarowany przyjemnością, jakiej dotąd nigdy nie zaznał. Czuł się jak zbawiony człowiek. Dostąpił objawienia jakby spotkał Boga, i wreszcie może powiedzieć, że stał się prawdziwym samcem. Został oświecony i jego stan umysłu otworzył się na nowe doznania; nie miał już słów, aby opisać, co czuł wewnątrz organizmu – dostał ponowne życie, ale w lepszej oprawie. Wreszcie zrozumiał jak czerpać radość z własnej egzystencji. Całą noc nie spał, tylko delektował się zaistniałą sytuacją. Chciał od tej pory zmienić życie i już na d**gi dzień zwolnił się z firmy. Zrobił to bardziej z bezpieczeństwa, bowiem domyślał się, że szefowa będzie dobierać się do niego każdego dnia, a on nie chciał się wiązać z kobietą w takim wieku, bo czułby się jak orzeł w klatce. On chce być sobą i robić wszystko, co jest zgodne z jego naturą. Pozostawi styl dzieciaka i zamierza żyć pełnią życia podążając nową drogą
Opuścił rodzinny Płock i wyjechał do Koszalina. Nocne kluby stały dla niego otworem, jak rodzinny dom, gdzie w toalecie mógł uprawiać seks z wieloma kobietami naraz, a one jęczały mówiąc, że jeszcze nie miały takiego faceta. On wiedział o tym. Był Bogiem, który wędrował alejami rozpusty i nie chciał się męczyć wychowywaniem gromadki dzieciaków, harowaniem całymi dniami w pracy za tysiąc trzysta złotych na miesiąc. Zaczął uprawiać seks z coraz większą ilością niewiast, przyjmując za usługę drogie prezenty czy pieniądze. Najbardziej hojne były bogate panie po czterdziestce, które, znudzone rodzinnym życiem, wieczorami chcą być zaspokojone przez wypachnionego ogiera. Na początku troszkę się wstrzymywał przed darami od nieznajomych, gdyż najważniejszy był dla niego seks , ale wiadomo pieniądze też były potrzebne na codzienne życie, a takie sytuacje dawały mu dwie przyjemności naraz, bowiem wśród młodziutkich panienek raczej banknoty nie wchodziły w grę.
Z biegiem czasu już było mu obojętne czy kobieta miała dwadzieścia lat, czy sześćdziesiąt, wtedy liczyła się tylko czystość takiej osoby, a i dojrzałe babeczki potrafiły niejednego go nauczyć w tej dziedzinie. Miał okazję wśród nich poznać byłe gwiazdy porno, które na seksie znały się jak nikt dotąd i dzięki nim zdobył niemałą renomę wśród kobiet bardzo wymagających w sprawach łóżkowych.
To dzięki takiemu trybowi życia stał się bogatym mężczyzną mogącym sobie na wiele pozwolić: zakupił nowego Mercedesa klasy S, zaś stare mieszkanie zamienił na luksusowe z widokiem na park. Nie chciał kupować domu czy mieszkania, gdyż wtedy czułby się uwiązany w jednym miejscu, a sprzedawanie w koło nieruchomości stałoby się dodatkowym ciężarem niczemu nie służącym.
Zaczął podróżować po całym kraju, bo zaspokojone kobiety zaczęły polecać go innym koleżankom. Już z góry pytały ile bierze, choć Artur nigdy nie miał żadnej stawki i liczył się dla niego tylko seks. Dlatego jak płacono mu za pieszczoty, to zwyczajnie brał kwotę do portfela. To było jego życie. To było jego powołanie, jakie miewa lekarz, prawnik, żołnierz.

* * *
Od mojego ostatniego spotkania z Arturem minęło kilka lat. W pewnym momencie zacząłem się obawiać, co się z nim dzieje, bo jednak nocne kluby nie zawsze były bezpieczne, ale po kilku dniach odpisywał, że czuje się świetnie i układa mu się fantastycznie. Tłumaczył się natłokiem pracy, ale jak tylko znalazł chwilę, to z miejsca do mnie pisał. Więc przestałem zawracać mu głowę. Bardziej chodziło mi o to, czy jest cały, bo bezpieczeństwo Artura było dla mnie ważne. Chciałem się z nim spotkać na żywo i wypić butelkę koniaku, on jednak czasu na kontakt z przyjacielem nie znalazł. Ostatnio otrzymałem informację od jego brata, że mieszka w Islandii. Nawet nie pytałem, czym się tam zajmuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *