Aresztowana w kawiarni

Aresztowana w kawiarni

Jesteś w kawiarni. Siedzisz przy stoliku i popijasz kawkę. Przyszłaś tu, bo Ci się nudziło. Obserwujesz ludzi przy innych stolikach. Twój wzrok pada na wejście. Stoi tam facet w eleganckim garniturze, wysoki, postawny. Na oczach ma ciemne okulary. Omiata wolno wzrokiem wszystkich po kolei i zatrzymuje się na Tobie. Nie widzisz jego oczu, ale czujesz jego wzrok utkwiony w Tobie. Ogarnia Cie dziwne uczucie. Jego twarz jest spokojna, niemal zimna. Ciarki przebiegają Ci po plecach. Spuszczasz wzrok, czujesz wypieki na policzkach. Jego widok i zainteresowanie Tobą zaniepokoiły Cię. No, ale cóż może Ci grozić w kawiarni, wśród tylu ludzi.
Sięgasz po filiżankę, pociągasz łyka kawy i kątem oka widzisz, że on ruszył od drzwi. Sprężystym, zdecydowanym krokiem podchodzi do Ciebie. Zatrzymuje się tak blisko, że biodrem dotyka niemal Twego ramienia. Serce zaczyna Ci łomotać, jakby się chciało wyrwać z piersi. On się pochyla i cichym, ale twardym głosem mówi:
Jestem agentem tajnych służb. Pani posiada bardzo ważne dla nas informacje. Proszę pójść ze mną i nie stawiać oporu.
Drętwiejesz cała. Strach Cię paraliżuje. On chwyta Cię pod łokieć, podnosi i wyprowadza. Wszyscy wokół są tak zaskoczeni, że nikt nie reaguje. Idziesz z nim na nogach miękkich jak z waty. Na ulicy stoi limuzyna z ciemnymi szybami. On otwiera tylne drzwi, popycha Cię lekko, przytrzymuje Ci głowę i pomaga zająć miejsce na tylnej kanapie. Potem siada za kierownicą i rusza z piskiem opon.
Zwiększona grawitacja wciska całe twoje ciało w siedzenie. Auto przemyka szybko ulicami. Po jakimś czasie zatrzymuje się po starą kamienicą. Mężczyzna wyciąga Cię za rękę i prowadzi blisko przy sobie. Czujesz, że jest bardzo silny, stanowczy. Przez głowę przemyka Ci myśl, że nie miała byś żadnej szansy, gdybyś chciała mu się wyrwać i uciec. Wchodzicie ciemnymi schodami na piętro. Tam są ciężkie, drewniane drzwi. Otwiera je. Od wewnątrz mają dźwiękochłonne obicie.
W niewielkim pomieszczeniu panuje półmrok, bo okno jest zasłonięte grubą zasłoną. Na środku stoi masywne biurko, za nim skórzany, wygodny fotel, a przed biurkiem drewniany taboret. Sadza Cię na tym taborecie, zamyka drzwi na zasuwę, a sam rozsiada się za biurkiem i zapala stojącą na nim lampkę. Intensywne światło pada Ci prosto w twarz, razi w oczy. Widzisz tylko jego ciemną sylwetkę i zadbane dłonie, które oparł na biurku w kręgu światła tej lampy.
No to teraz powiesz wszystko, co wiesz! – jego głos, jak twarda stal, rozcina panującą w pomieszczeniu ciszę
Ale ja nie wiem, o co chodzi…. mówisz drżącym głosem i czujesz, jak ci się gardło zaciska ze strachu.
Milcz! Ostrzegam, że mogę użyć wszelkich środków, żeby wydobyć z Ciebie wszystko, co mnie interesuje.
Ale ja naprawdę nic nie wiem…..
Widzę, że muszę pogadać z Tobą inaczej. Rozbieraj się!
Patrzysz osłupiała w kierunku ciemnej sylwetki za biurkiem, nie wiesz, co się wokół dzieje. Myślisz przez chwilę, że to sen, że zaraz się obudzisz i to wszystko się skończy, ale nie. On wstaje, podchodzi do Ciebie, podnosi z taboretu i zdziera z Ciebie ciuszki. Ciska je pod ścianę i sadza znowu na taboret. Wystraszona zasłaniasz dłońmi gołe cycuszki, ściskasz uda. On wraca za biurko, wyjmuje z szuflady długą szpicrutę, trzyma go nad biurkiem, żebyś go dobrze widziała w świetle lampki.
Opuść ręce i rozstaw szeroko uda! Nic przede mną nie ukrywaj!
Ty jednak dalej zaciskasz dłonie na cycuszkach wystraszona jego zachowaniem i zawstydzona swoją nagością. On z całej siły uderza szpicrutą o blat biurka. Rozlega się huk, jak wystrzał z karabinu. Podskakujesz przestraszona. Opuszczasz ręce, rozchylasz uda. Sutki Ci się kurczą, piersi falują mocno. Łapiesz powietrze otwartymi ustami. Na taborecie pod cipką pojawia się mokra plamka i rośnie szybko. Ze strachu nie panujesz nad swymi odruchami i popuszczasz siuśki.
On się pochyla nad biurkiem. Widzi to. Słyszysz jego głęboki, podniecony oddech.
Mówiłem, że wydobędę z Ciebie wszystko! Dawaj jeszcze!
Znowu trzask szpicruty o biurko, aż lampka podskakuje na biurku, a Ty na taborecie i teraz z cipki tryska Ci złota struga bez żadnego oporu. Spływa po taborecie, tworząc kałużę na podłodze.

On wstaje i znowu podchodzi do Ciebie. Rozpina rozporek i wydobywa z niego grubego, sterczącego kutasa. Bez ceregieli chwyta Cię za włosy. Odchyla głowę i wpycha wielką pałę w Twoje usta. Rusza biodrami i Twoją głową. Czujesz, jak jego wielka, nabrzmiała główka rozpycha Ci podniebienie i język, wciska Ci się do gardła. Brakuje Ci tchu, krztusisz się, ale on nie zważa na to. Z ironicznym uśmiechem patrzy, na Twoją wystraszoną twarz. Dyszy coraz mocniej i głośniej. Łapie Cię obiema rękami za włosy i szarpie, jakby to była głowa lalki. Z trudem udaję Ci się złapać oddech od czasu, do czasu. On już stęka, pojękuje i nagle dopycha kutasa i przytrzymuje Cię za włosy, a kutas wciśnięty w gardło eksploduje serią gwałtownych drgawek i strzela strugami ciepłej, gęstej spermy w Twoim przełyku. Gdy kończy, cofa kutasa, a Ty łapczywie łapiesz powietrze i łykasz spermę, żeby się nie zakrztusić.
Kutas mu mięknie i wisi jak flak. Nie chowa go jednak do rozporka. Bierze w palce i sika na Twoją twarz, szyję i cycuszki. Dyszysz jeszcze szeroko otwartymi ustami i jego złota struga wpada Ci do buzi, aż w niej bulgocze, płucze Ci ząbki, język i podniebienie, spływa kącikami ust, po podbródku, kapie na cycuszki i brzuszek, ścieka w kroczek, na taboret i podłogę, powiększa Twoją kałużę.
On kończy i każe Ci jeszcze wyssać kutasa do ostatniej kropelki.
Potem mówi, że to jeszcze nie koniec przesłuchania. Prowadzi Cię pod ścianę. Tam wysoko nad głową są umocowane szerokie, skórzane rzemienie z metalowymi klamrami. Każe Ci podnieść ręce i przypina w nadgarstkach. Stoisz teraz przy ścianie, wyciągnięta jak struna, a on może z Tobą robić, co zechce. Nie masz żadnej możliwości obrony. Sięga po szpicrutę. Podstawia jej koniec pod Twoje oczy. Teraz widzisz, że na jej końcu jest umocowany mały, gruby płatek skóry. Głaszcze tym płatkiem Twój nosek, usta, potem szyję. Obwodzi suteczki. Jesteś jeszcze wystraszona, ale to, co się dzieje, podnieca Cię także. Wodzisz wzrokiem za końcówką szpicruty. Widzisz, jak się ociera o Twoje cycuszki, a potem unosi i spada na nie. Uderzenia nie są silne, ale czujesz po nich pieczenie, a potem ciepłe mrowienie, które się rozchodzi w głąb, aż do brzuszka. Na skórze pojawiają się czerwone plamki po uderzeniach. Nagle dostajesz mocniejsze uderzenie prosto w sutka. Ostry ból przeszywa Twoje ciało, aż się cała naprężasz. W tym momencie czujesz, że jego palec wdziera się do Twojej cipki. Penetruje ją niezbyt delikatnie, głęboko, zgina się, jakby w niej grzebał. Teraz zdajesz sobie sprawę, że jesteś mokra nie tylko od siuśków. Twoja Cipka jest pełna śluzu. Aż Ci się uda lepią od niego. Pojękujesz z rozkoszy. Starasz się rozstawić szerzej uda, ale wtedy zawisasz na rzemieniach. Wspinasz się na palce stóp i wtedy rozstawiasz trochę szerzej nogi. Chcesz być głębiej i mocniej spenetrowana. On to wyczuwa. Wpycha Ci najpierw dwa palce, potem trzy. Uderza przy tym kilka razy końcem szpicruty po sutkach. Nawet bardzo ostro. Aż jęczysz z bólu. Cycuszki Cię pieką, sutki puchną i robią się purpurowe. Jemu sprawia przyjemność zadawanie Ci bólu, bo kutas zwisający z rozporka robi się coraz grubszy i podnosi łeb.
Póki co jednak dalej rżnie Ci cipkę palcami, rozwierca, jakby chciał Ci zrobić wielką dziurę. Twój śluzowaty soczek ścieka mu po dłoni i kapie na podłogę. Wyjmuje palce, podnosi i oblizuje ze smakiem. Potem przekręca szpicrutę do góry rękojeścią. Widzisz ją. Jest gruba, długa i karbowana. Domyślasz się, co chce z nią zrobić. Chcesz zaprotestować, ale on nie zważa na Ciebie. Rozchyla palcami Twoje nabrzmiałe wargi sromowe i wpycha Ci ją, dopycha na siłę, aż czujesz ból w macicy, próbujesz się unieść jak najwyżej na palcach, ale już więcej nie możesz. Nogi masz naprężone, dupkę przyciśniętą do ściany. On zaczyna Cię rżnąć brutalnie, głęboko i coraz szybciej. Patrzy Ci przy tym w oczy, uśmiecha się. Widać, że Twój zbolały wyraz twarzy sprawia mu wielką przyjemność. Jęczysz niesamowicie. Ból miesza się z rozkoszą. Twoje ciało przenikają dreszcze i fale ciepła. Kręci Ci się w głowie i nagle dostajesz takiego orgazmu, że niemal tracisz świadomość.
Soczek tryska spomiędzy warg i rączki szpicruty, jak byś dostała wytrysku. Całe ciało Ci drga, mięśnie brzuszka ściągają się boleśnie, skurcze przebiegają od cipki aż do piersi. Potem wszystko powoli się uspokaja. Wraca Ci świadomość. Nogi masz miękkie i wisisz na rękach przypiętych rzemieniami. Nie masz siły stanąć prosto na nogach.
On odpina rzemienie, podtrzymuje Cię, żebyś nie upadła, podprowadza do biurka kładzie Cię cycuszkami na zimnym blacie. Rozpalone sutki kurczą się natychmiast pod wpływem tego chłodu. Stoisz na rozstawionych nogach, oparta o biurko, z wypiętą dupką, a on wyciąga z Twojej cipki tkwiącą tam jeszcze szpicrutę. Rozpina spodnie, zsuwa je i wpycha Ci od tyłu kutasa. Nie jest jeszcze całkiem twardy, ale wchodzi zdecydowanie. On łapie Cię za biodra i posuwa coraz mocniej.
Czujesz, jak rośnie w Twojej pochwie, sztywnieje, wbija się coraz głębiej. Znowu masz upławy soczku, aż słychać chlupotanie. Podnosisz głowę i prosisz słabym głosem:
Kończ! Kończ! Już nie mam siły….
Milcz Suko!!! Skończę, jak przyjdzie pora! – odpowiada na Twoje błagania.
Spuścił się niedawno, więc teraz nie pójdzie tak łatwo. Dostajesz kilka siarczystych klapsów.
Ruszaj dupą! Pieprz się ze mną Dziwko!!!
Ruszasz więc dupką w górę i w dół, pracujesz mięśniami pochwy, żeby ściskać i obciągać mu kutasa. Ale finał nie nadchodzi. Jego kutas, jak twardy tłok, chodzi w tą i z powrotem, jakby chciał Ci pizdę rozjebać. Jęczysz niemiłosiernie, a on stęka z wysiłku, dobija kutasem z całej siły. Ciebie znowu bierze. Podnosisz głowę, wyginasz plecy, pochwa dostaje skurczu i w tym momencie kutas eksploduje w Twoim ciele, strzela salwami, drga gwałtownie, aż czujesz szarpnięcia w zaciśniętej dziurce. Rzuca Wami niesamowicie. Długo. Potem drgawki słabną, aż w końcu ustają.
On wyciera kutasa o Twoje pośladki, podciąga spodnie, zapina się. Znowu jest eleganckim, zimnym facetem. Ty się podnosisz, stoisz naga z obspermioną cipką i lepiącymi się od soku udami.
Patrzysz na niego niepewnie. Nie wiesz, co Cię dalej czeka. Ale on mówi:
Ubieraj się. Na dzisiaj wystarczy. Dowiedziałem się o Tobie wszystkiego, czego chciałem.
Dochodzenie skończone….))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *